Twoje dziecko mało je? 10 zasad jak się zachować + recenzja zestawu Canpol babies Hello Little

5/30/2019




Kolejny dzień Twoje dziecko przeżyło o kromce chleba, garści ziemniaków i kilku łyżkach zupy. Zastanawiasz się, czy to tylko taki okres i samo minie, czy może jednak wdrążyć już jakieś rozwiązanie. Tylko jakie? I czy na pewno Twoje dziecko mało je?

Jestem mamą 3-latki. Przeżyłam już okresy niejedzenia u córki – gdy bywały dni, że na śniadanie zjadła kilka plastrów szynki, na obiad maksymalnie 10 łyżek zupy, a kolację zbojkotowała. W międzyczasie miała proponowane przekąski – skubnęła kawałek jabłka, kilka paluszków, 1 łyżeczkę jogurtu (po czym powiedziała „bleee” lub „fuj”). Zastanawiałam się, czy to normalne. Skąd ona czerpie siły do zabawy? A może dzieci jedzą tak mało?

Później przychodziły dni, gdy prosiła o dokładkę zupy. A po rosole wołała, że czeka na mięsko i ziemniaki. Niedługo po obiedzie rzucała się na jabłko, czy banana. W sklepie wrzucała do koszyka artykuły spożywcze i powątpiewaliśmy, że cokolwiek z tego zje – a ona zjadała wszystko.

Nauczyłam się już, że dzieci ciągle się zmieniają. Nie ma co opowiadać, że córka je mało/dużo, bo jak tylko to powiem – zacznie robić inaczej. Powoli nabierałam dystansu. Ma okresy, że je niewiele, bardzo niewiele. A potem nadrabia.

Czego nauczyły mnie okresy „niejedzenia” (coś tam zawsze zjadała) u mojej córki?

  1. Nie nazywaj dziecka NIEJADKIEM. Definiowanie dziecka jest złe i dla Ciebie i dla pociechy. Dziecko słyszy, że jest niejadkiem. Zaczyna to wierzyć. Gdy przychodzi pora posiłku, a dziecko się bawi – jest niejadkiem, to oczywiste, że nie musi jeść, po co przerywać zabawę, więc nie zje. A dla rodziców? Bo to takie nakręcanie się. Moje dziecko jest niejadkiem. I w efekcie może przegapisz, że Twój „niejadek” właśnie wsunął 2 kanapki.
  2. Dziecko je mało? Co to znaczy? Nie oceniaj tego na zasadzie „wydaje mi się”, „nie widzę, żeby jadło”. Sprawdź konkretnie, co i ile dziecko zjada. Weź zeszyt, zapisuj dzień po dniu. Po tygodniu sprawdź ile to jest to „mało” i czy może mniejsze ilości zjadanych posiłków nie są spowodowane podawaniem słodyczy, czy słodkich napojów. Jest tak? To odstaw je na tydzień i znów zapisuj, ile dziecko zjada.
  3. Sprawdziłaś ile Twoje dziecko je? Wyszło mało? Je słodycze i pije słodzone soki? Odstaw je i sprawdź, czy apetyt się zwiększył. Nadal jest mały? Zrób podstawowe badania – morfologię, badanie moczu, poziom żelaza. Może ma anemię? Sprawdź i wdrąż leczenie. U mojej córki zauważyłam też pewną prawidłowość. Spada jej apetyt, gdy zaczyna się infekcja gardła. Boli ją gardło, nic nie powie, ale dużo mniej je. Potem dochodzi gorączka, kaszel i już wiem, że mniejszy apetyt był spowodowany chorobą.
  4. Badania zrobione, wszystko jest w normie – co teraz? Możesz wrzucić na luz. Twojemu dziecku nic się nie dzieje, jest zdrowe. Być może wystarczają mu takie ilości jedzenia. Możesz zachęcać dziecko do jedzenia, ale bez spinania się, że dziecku coś dolega.
  5. Proponuj dziecku 5 posiłków dziennie. Przygotuj je, stawiaj przed dzieckiem, ale nie zmuszaj. Dawaj dziecku wybór – czy chce na śniadanie jajecznicę, czy kanapkę. Zupę z ryżem, czy makaronem. Uwielbiam pomidorówkę tylko z ryżem, ale ugotowanie garści makaronu to kwestia maks. 10 minut. Więc gotuję. Stawiam przed Alą 2 talerze i wybiera, którą wersję woli zjeść. Czasem zje obie – jeszcze lepiej.
  6. Jedzcie razem. Niech dla dziecka jedzenie będzie normalnością. Je mama, tata, to i dziecko siada do stołu.
  7. Wspólnie przygotowujcie jedzenie. Młodsze dzieci uwielbiają być angażowane przy wykonywaniu domowych prac. Ala lubi tłuc mięso na kotlety, czy mieszać składniki w misce. Później, gdy danie będzie gotowe, dziecko chętniej spróbuje tego, co same przygotowało.
  8. Zadbaj o atrakcyjną formę posiłku. Wiem, że nie zawsze mamy czas, ale układanie kotka czy kwiatka z warzyw na talerzy naprawdę działa na dzieci.
  9. Pozwól dziecku wybrać zastawę stołową. Zabierz dziecko do sklepu. Niech kupi talerze w ulubionym kolorze, z motywem z bajki lub z uwielbianym zwierzakiem. Gdy Ala je zupę, lubi opróżniać talerz, wiedząc, że na dnie spotka kotka, pieska, koalę. 

Jeśli chodzi o naczynia, od dawna ufamy polskiej firmie Canpol babies. Talerze i miski są bardzo wytrzymałe. Ostatnio testujemy serię Hello Little. Miseczka jest antypoślizgowa, bardzo pojemna – idealna dla starszych dzieci. Do tego mamy także 2 kubeczki. Jedną z ich zalet jest niewylewanie się napoju, gdy kubek zostaje wrzucony do torebki. Pod tym kątem szczególnie polecam bidon z ruchomą nakrętką. Rurki są co prawda dość ciężkie w myciu (co jakiś czas docieram do środka za pomocą patyczka higienicznego), ale można kupować wymienne rurki. 






Czy u Twoich dzieci występował/występuje problem niejedzenia? Jak sobie z tym radzisz/radziłaś?

Chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami? Zapraszam Cię do obserwowania mnie na:

  • Facebooku - zobacz
  • Instagramie – zobacz

You Might Also Like

11 komentarze

  1. Moje dzieciaki używały zestawów od Canpola :) Bardzo wytrzymałe, estetyczne i w przystępnej cenie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiamy bidony od Canpolu. Używamy tylko ich.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja ostatnio potrafi zjeść porcję, jak dla górnika. Pojąć nie mogę, gdzie to się w niej mieści 🤣

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie dzieci akurat nie mają problemu z jedzeniem, czasem czegoś nie lubią, wiadomo, ale ogólnie wszystko im smakuje. Podstawa to wspólne, rodzinne posiłki-nie zawsze możemy ze względu na prace itd., ale staramy się najczęściej jak to tylko możliwe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na szczęście nie mam dzieci ale jak już będę miał to skorzystam z porady. Wiem w rodzinie jakie są problemy czasami by nakarmić dziecko

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie cudne te rzeczy- u nas Canpol był od zawsze- dwie córeczki mamy i zawsze kupowałam Canpola!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nam podobny bidon strasznie przeciekał. Ogólnie fajny, ale jak tylko się przewrócił, woda się wylewała :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak mawia moja pediatra - zdrowe dziecko nie da się zagłodzić. Ale warto czasem robić badania jeśli mamy wątpliwości co do ilości czy jakości zjadanych posiłków.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawy wpis. Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mądre przemyślenia! Zgadzam się, że nie warto się nakręcać i od razu nazywać dziecko niejadkiem.
    U nas raz lepiej, raz gorzej w tej kwestii, generalnie najmniej synek je w domu :D Mam nadzieję, że to nie znaczy, że jestem fatalną kucharką ;) :D

    OdpowiedzUsuń