Jak często choruje dziecko w żłobku/przedszkolu?

2/12/2019



Jestem mamą przedszkolaka. Ala ma prawie 3 lata. Do żłobka poszła 2 lata temu, w kwietniu. Za sobą mamy cały zeszły sezon jesienno-zimowych chorób. Wówczas chodziła do żłobka. Teraz jest już w przedszkolu. Kolejny sezon grypowy w pełni. Jak wygląda odporność mojego dziecka? Czy choroby zdarzają się często? Jak wyglądało to rok temu, a jak jest teraz?

W tym wpisie podpowiem Wam na podstawie własnego doświadczenia, jak wygląda chorowanie dziecka w żłobku/przedszkolu.

Moje dziecko dotąd nie chorowało. Ma dobrą odporność. Mogę więc liczyć, że w żłobku/przedszkolu będzie tak samo?”

To częste myślenie rodziców. Niestety nie jest to takie łatwe. Zdarza się, że dziecko rzeczywiście rzadko choruje nawet po pójściu do żłobka/przedszkola. Jednak to, że dziecko jest zdrowe, gdy jest z rodzicem w domu, nie daje nam żadnej wiedzy o jego odporności – nawet jeśli chodzi często na plac zabaw, do sklepów, na basen i w inne skupiska ludzi. To zawsze jest czymś innym niż kontakt z 15-20 innych dzieci, zamkniętych w tej samej sali.

Moja córka też chorowała sporadycznie. Przez ponad rok była chora 2-3 razy. Poszła do żłobka mając 13 miesięcy. Była cały czas karmiona piersią. Łudziłam się, że to zwiększy jej odporność. Początkowo było dobrze. Pierwsze 2-3miesiące raczej nie chorowała. Potem się zaczęło. Początek lata, więc czas, gdy raczej niewiele osób choruje. Zaczęło się od jednej choroby, druga, trzecia. 3 tygodnie chora, tydzień zdrowa, 2 tygodnie chora, 2 tygodnie zdrowa i od nowa. Schemat, który zna większość rodziców dzieci ze żłobka/przedszkola. Później chwila przerwy i wejście w sezon jesienno-zimowy. Choroby były tak częste, że ciągle kombinowaliśmy w pracy, zamieniałam się na popołudniowe zmiany, prosiliśmy dziadków o pomoc. Było ciężko. I pewnie nie tylko u nas. Wystarczy popatrzeć na ilość kurtek w przedszkolnej szatni. 15 dzieci w grupie i 8 kurtek. Może ktoś pojechał do dziadków, może mama ma wolne i została z dzieckiem w domu. A co z pozostałymi dziećmi? Możliwe, że spotkasz je w kolejce do lekarza.

Czy starsze dzieci mniej chorują na początku swojej przygody z przedszkolem?

Możesz też stwierdzić, że im dłużej dziecko zostanie w domu, tym start w przedszkolu będzie łagodniejszy. Oczywiście, zgadzam się, że maluch nie potrzebuje chodzić do żłobka, by prawidłowo się rozwijać. Dzięki temu, że zostanie w domu prawdopodobnie będzie też mniej chorować – ale tylko wtedy, gdy będzie w domu. A czy gdy dziecko pójdzie do przedszkola jako 3-4 latek to będzie chorować mniej niż dziecko, które przygodę z placówką zaczęło w wieku roku czy 2 lat? Wątpię. Teoretycznie czym starsze dziecko, tym odporność jest lepsza. Jednak zetknięcie się z innymi bakteriami, może być trudne nawet dla 6-latka. Tak. Byłam dzieckiem, które nie chodziło ani do żłobka, ani do przedszkola. Poszłam dopiero do zerówki. Mając 6,5 roku. Wystarczająco dużo, by do dzisiaj pamiętać jak to wyglądało. 2 tygodnie zdrowa, 2 tygodnie chora. Przechodziłam połowę roku do zerówki, drugą połowę spędziłam w domu. Z tą różnicą, że dziecko w żłobku i przedszkolu ma materiał do zrealizowania, ale jeśli go nie zrobi – nic się nie stanie. Zerówka jest już przygotowaniem do szkoły.

Poszłam do zerówki jako 6-latka, pierwszy rok chorowałam sporo.
Znam dzieci, które zaczęły chodzić do przedszkola jako 3-latki, wcześniej były w domu z mamą, babcią lub nianią. Na początku sporo chorowały.
Moja córka poszła do żłobka, mając rok. Sporo chorowała.

Jak widać na początku przygody ze żłobkiem i przedszkolem wiele dzieci choruje. Bez względu na wiek. Niestety to nie jest tak, że im dłużej zostaniesz w domu, tym dziecko będzie mniej chorować, gdy już wyruszy do placówki.

Czy zwolnienie się z pracy/przejście na urlop wychowawczy rozwiąże problem? 



Liczysz ilość dni w całym miesiącu, które Twoje dziecko chodziło do żłobka. Wychodzi Ci, że tych dni nazbierało się „aż” 6! Myślisz sobie, że w takim razie ten cały żłobek nie ma sensu! Idę na wychowawczy, nie ma co się katować. Siebie i dziecka. I pracodawcy, bo ciągłe zwolnienia chorobowe dezorganizują pracę firmy.

Rozumiem to. Sama rok temu byłam bliska zwolnieniu się. Zwolnieniu, bo miałam umowę-zlecenie. Już przeliczałam, ile na tym stracę finansowo. Obliczałam, czy damy radę. Wychodziło, że będę mieć niewiele mniej pieniędzy niż opłacając przedszkole, prywatnego lekarza (bo nie zawsze był czas, by pójść do przychodni) i kupując leki. Przetrwaliśmy tylko dlatego, że dziadkowie z obu stron pomagali jak mogli. Mimo, że sami pracują na etacie.

Wyobraź sobie, że Twoje dziecko przez miesiąc, czy dwa choruje na okrągło. Przechodzisz na urlop wychowawczy. Przez rok dziecko nie choruje, jest starsze, myślisz, że wzrosła jego odporność. Zapisujesz je do przedszkola. I znowu liczysz te kilka dni w miesiącu, które dziecko zjawiło się w przedszkolu. Kolejny rok. Od nowa mierzysz się z tym samym. Rezygnować po raz drugi? Chyba dlatego zdecydowałam się w zeszłym roku spróbować dalej łączyć pracę z opieką nad dzieckiem. Wiosna i lato upłynęły pod znakiem zdrowia, na jesień znów zaczęły się choroby – na szczęście jest ich dużo mniej (nie zapeszając) niż rok wcześniej.

Oczywiście to tylko jeden przykład. Ja nie rezygnowałabym ze żłobka/przedszkola ze względu na początkowe częste choroby dziecka – dlatego, że nie mam gwarancji, że gdy odczekamy rok czy dwa, to później znów nie będzie „powtórki z rozrywki”. Oczywiście mówię tu, o przypadkach zdrowych dzieci. Zdrowych w znaczeniu takim, że częste infekcje są normalną reakcją organizmu na przebywanie w placówce. Dlatego, gdy dziecko często choruje, warto poprosić lekarza o skierowanie do specjalistów – laryngologa, alergologa, immunologa. Bo gdyby okazało się, że Ala ma przykładowo wrodzoną odporność organizmu - zostanie z nią w domu byłoby wręcz wskazane.

Moja córka choruje mniej po roku chodzenia do placówki. Ale nie jest to regułą.

Dziecko często musi się przyzwyczaić do przebywania codziennie z grupą dzieci, do większego ryzyka zarazków. Jeśli wcześniej maluch był w domu, po pójściu do żłobka/przedszkola może złapać pierwszy katar po zaledwie kilku dniach... Im dłużej chodzi do placówki, tym odporność zwykle rośnie. Mówią, że najtrudniejszy jest pierwszy rok. Tak było u nas. Pierwsze choroby zaczęły się w czerwcu, nasiliły z początkiem września i aż do końca kwietnia Ala chorowała w systemie „2 tygodnie chora, 2 tygodnie zdrowa, 2 tygodnie chora itd.” Teraz jest już jej drugi rok w przedszkolu. Całą wiosnę i lato była zdrowa. Tylko zaczął się wrzesień, pojawiła się pierwsza choroba i antybiotyk. Myślałam, że obecny sezon jesienno-zimowy będzie dokładnie taki sam jak zeszły. Ale nie jest. Chorób jest mniej. Myślę, że o jakąś połowę. To już nie jest rok, gdy mam rozterki, czy w ogóle opłaca mi się chodzić do pracy.

Twoje dziecko może chorować, a ty powinnaś się na to przygotować.

Nie dam Ci jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jak często chorują dzieci w żłobkach i przedszkolach. Nie powiem Ci, ile razy tej zimy Twoje dziecko będzie chore. Tego nie wiem. Możliwe nawet, że będziesz w grupie tych szczęśliwców, których dzieci nie chorują. Tak. To nie bajka. Znam takich. To znaczy jednych. Ale są. Czy ty dołączysz do ich grona? Możliwe. Jednak bardziej prawdopodobne jest to, że Twoje dziecko będzie chorować. Przeciętnie, często, ciągle – bez względu na częstotliwość pamiętaj, że najlepsze co możesz zrobić to odpowiednio się przygotować. Zastanów się, co z opieką nad dzieckiem, gdy się rozchoruje i nie będzie mogło pójść do placówki. Masz umowę o pracę lub umowę-zlecenie, ale opłacasz dobrowolnie składki chorobowe? Możesz oczywiście skorzystać ze zwolnienia. W praktyce sama wiem, że nawet, jeśli oficjalnie to zwolnienie nam przysługuje, to nie zawsze da się je wziąć. A już na pewno pracodawca nie ucieszy się, jeśli takie zwolnienie będzie przynosiło się co miesiąc. A to i tak dość optymistyczne założenie. U nas w pierwszym roku chodzenia do żłobka przez córkę, w okresie jesienno-zimowym choroby trwały mniej więcej 2 tygodnie w każdym miesiącu. Nie przetrwaliśmy tego, gdyby nie pomoc dziadków. Wszyscy pracują, ale mama mojego partnera wraca z pracy na tyle wcześnie, że gdy udało mi się zamienić w pracy na popołudniową zmianę, mogłam pójść do pracy. Do tego pracuję według grafiku, weekendy są pracujące, więc w przypadku chorób dziecka najłatwiej było mi iść do pracy w sobotę i niedzielę i zyskać w ten sposób 2 dni wolnego w dni robocze. W ten sposób sprawnie poradziliśmy sobie przez ostatni miesiąc. Ala miała ospę, co wykluczyło ją z przedszkola na 3 tygodnie. Kolejny tydzień została w domu, by nabrać odporności. W tym czasie chodziłam do pracy tylko na popołudnia i w weekendy, gdy Alą mógł zająć się tata lub babcia. Tylko że nie każdy ma taką możliwość, by zmienić swój grafik. Dlatego zanim wyślesz dziecko do przedszkola, przemyśl, co zrobisz w przypadku jego choroby. Jeśli masz możliwość, by brać w pracy zwolnienie lekarskie za każdym razem – super. Jeśli nie – przemyśl, czy dziadkowie są w stanie Wam pomóc. Często konieczne jest też zatrudnienie opiekunki na czas choroby dziecka. Może uda Wam się znaleźć dyspozycyjną studentkę lub panią na emeryturze.

Gdyby inne dzieci przychodziły zawsze zdrowe, moje dziecko by nie chorowało!

Możliwe. Podejrzewam, że chorób byłoby mniej, ale nie da się ich wykluczyć, dlatego, że często dziecko zaczyna zarażać zanim pojawią się objawy. Dlatego przestałam się już wściekać, że Ala po kilku dniach od powrotu do przedszkola, znowu złapała katar. I nie oburzam się, że dziecko w szatni kaszle – bo początkowo nie wierzyłam w zapewnienia, że kaszel został po zapaleniu oskrzeli, ale dziecko jest zdrowe. Dlaczego? Bo sama byłam w takiej sytuacji z Alą. W lecie kaszlała przez 3 tygodnie, a lekarka stwierdziła, że jest zdrowa.

Jak wzmacniać odporność? I czy to w ogóle działa?

Przerabiałam już wszystko i to temat rzeka. Na pewno na osobny tekst. Czy jest jakiś złoty środek, który sprawi, że dziecko przestanie chorować? Raczej nie. Odporność musi się wytworzyć, a na to potrzeba czasu. To co my stosujemy (a czy działa, to ciągle ciężko powiedzieć) to :

  • Witamina C i D
  • Olej z czarnuszki
  • Herbata z miodem
  • Dużo ruchu, codzienne spacery
  • Zdrowa dieta
  • Wietrzenie pomieszczeń

Nie dam Ci gwarancji, że Twoje dziecko nie będzie chorować. Możliwe też, że Cię przestraszę, a okaże się, że Twoje dziecko będzie chorować dużo rzadziej niż się spodziewałaś.


Chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami? Zapraszam Cię na mojego:

You Might Also Like

8 komentarze

  1. U nas na szczęście i żłobek, i przedszkole obyły się bez dłuższych chorób. Dotykały córkę jedynie lekkie przeziębienia i raz angina.

    OdpowiedzUsuń
  2. Można sie wspomagać, ale nie ma złotego środka

    OdpowiedzUsuń
  3. Każde dziecko jest inne. Wielu rodziców trzyma dziecko pod kloszem, a później zdziwienie, że choruje i zganiają winę na placówkę. Ale najgorsze to wrzucanie wszystkich do 1 worka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie teraz myślimy nad posłaniem Młodego do przedszkola. I liczę się z tym, że moje w ogóle nie chorujące dziecko zacznie chorować...

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj bardzo tego boje jak myślę o tym, żeby małego puścić do przedszkola. Jego choroby to dla mnie koszmar. Nic mnie tak nie zdejmuje z nóg jak to. Nat

    OdpowiedzUsuń
  6. oj u nas to koszmar jakiś- pierwsyz rok jest najgorszy u młodszej non stop coś starsza juz ostatni ropk wioece ona praktycznie katary tlyko łapie. Przedszkole jest ok tlyko te choroby...ale dziecko uodparnia sie po czasie

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas na szczęscie obyło się bez jakiś poważnych chorób, córki nie chorują często, choć pierwszy rok w przedszkolu u Marysi był trochę chorobowy, przynosiła do do domu wszystko i zarażała młodszą. Jednak dzieki temu, młoda jest odporna i nie choruje praktycznie wcale.

    OdpowiedzUsuń
  8. To różnie bywa. Mój Julek nie chorował, a do przedszkola poszedł jak miał 3 latka i zaczęło się...Dzis jest w zerówce u nadal wszystko łapie :/

    OdpowiedzUsuń