Czego tata musi nauczyć córkę? + zabawki Smily Play „Mały kucharz” obalające domowe stereotypy

8/29/2018


Znacie powiedzenie "Szewc bez butów chodzi"? W moim rodzinnym domu sprawdziło się to idealnie. Mama z zawodu kucharka, a córka nauczyła się gotować dopiero dla... swojego faceta. Jednak czy kobiety naprawdę muszą gotować dla mężczyzn? Jaki podział obowiązków panuje u nas w domu i czego pragniemy nauczyć córkę?

W rodzinnym domu miałam niewiele obowiązków.

Dzisiaj nie wiem już z czego to wynikało. Pamiętam, że od zawsze dobrze się uczyłam i mój tato powtarzał, że skoro mam same piątki w szkole, to w domu mogę robić mniej, bo nauka pochłania trochę czasu. A ja? Jako nastolatka cieszyłam się z takiego podejścia. Nie garnęłam się do domowych obowiązków. Raz w tygodniu wycierałam kurze w pokojach, czasem umyłam podłogi i to... WSZYSTKO. Zdarzyło się jeszcze, że pomogłam mamie w gotowaniu – np. lepić pierogi na święta. Jednak codzienne gotowanie należało do niej. Mam wrażenie, że była zadowolona z takiego układu, bo uważała, że samej zajmie jej to szybciej, niż gotując ze mną.

Będąc nastolatką, myślałam, że nigdy nie będę chciała i nie będę potrzebowała gotować.

Tak sobie wtedy ubzdurałam, że po prostu znajdę męża, który będzie gotować za mnie. Proste, prawda? Teraz śmieję się z moich nastoletnich wyobrażeń o funkcjonowaniu rodziny. Mając 19 lat wyjechałam na studia do innego miasta i zaczęłam trochę gotować. „Trochę”, bo tylko dla siebie, więc też nic wymyślnego nie opłacało się robić. Jednak już rok później zamieszkaliśmy z moim chłopakiem (a dzisiaj już tatą Ali) razem. I tu moje nastoletnie wyobrażenia mogłyby się urzeczywistnić – MÓJ PARTNER POTRAFI GOTOWAĆ. Może nie ugotuje każdego dania. Wszelkie potrawy mączne sprawiają mu problemy, jednak chińszczyznę, kotlety, risotto, zupy gotuje lepiej niż ja. Zatem mój partner mógłby przejąć gotowanie, ale nagle okazało się, że ja wcale tego nie chcę. Owszem, przyjemnie jest, gdy czasem zwolni mnie z tego obowiązku. Jednak kiedy zamieszkaliśmy razem, chciałam gotować dla nas, by w ten sposób o niego zadbać. Gdy jest się w związku, kocha się drugą osobę, to chce się o nią troszczyć. Przyjemnie jest gotować dla bliskich. Jednak nie myślcie, że w ten sposób z uśmiechem na ustach przejęłam na siebie wszystkie domowe obowiązki. Otóż nie. Nie zrobiłam tego dlatego, że zdążyłam się przyzwyczaić, że jednej osobie trudno jest wszystko zrobić.

Z rodzinnego domu wyniosłam zasadę, że w obowiązkach trzeba się uzupełniać.

Mój tato nie potrafi gotować. Zrobi jajecznicę, usmaży kotlety, pomoże w przetworach na zimę. To tyle. Nigdy nie ugotował żadnej zupy. Nie zrobił klusek czy rolady. A mimo to z mojego rodzinnego domu wyniosłam przekonanie, że czasy patriarchatu już dawno minęły i dzisiaj nie tak powinno się funkcjonować. Mój tato nie gotuje. Mama tego od niego nie wymaga, a on twierdzi, że nie musi, skoro ona świetnie gotuje. Jednak nie oznacza to, że tato leży i nic nie robi. W moim rodzinnym domu od wydawania poleceń zawsze była mama. Tato rzadko zrobi coś sam od siebie, ale jeśli mama coś zaproponuje – wykonuje bez słowa. Chociaż tato nie gotuje, to nadrabia to sprzątaniem – myciem kuchni i łazienki, odkurzaniem, mopowaniem, wyrzucaniem śmieci. Pamiętam, że gdy mama szła do pracy w weekend tuż przed świętami, tata brał mnie i brata i sprzątaliśmy dokładnie całe mieszkanie (wszystkie lampy, zastawę stołową, szafki wewnątrz). Dzięki temu dorastałam w domu, w którym oboje rodzice mieli obowiązki i było to dla mnie normalne, że tak powinno to wyglądać w każdym szczęśliwym domu.

Jaki podział obowiązków panuje w naszym domu?

Jestem osobą ceniącą rutynę, uporządkowane życie, lubię planować. Gdy zamieszkaliśmy razem z partnerem, chciałam rozdzielić obowiązki. Uzgodnić za co każdy z nas będzie odpowiedzialny. Mój partner stwierdził, że nie trzeba wszystkiego ściśle planować i w trakcie wspólnego mieszkania wszystko samo się ułoży. Bynajmniej nie chodziło mu, by uchylać się od wszelkich domowych prac. Wiedziałam, że potrafi gotować i lubi porządek. Szybko zgraliśmy się bez słów. Mnie w sprzątaniu przypadła kuchnia, jemu łazienka. Ja częściej gotowałam w tygodniu, bo wówczas miałam więcej czasu, za to partner weekendami stał nad kuchenką.

Podział uległ zmianie, gdy spodziewałam się dziecka. Z każdym miesiącem miałam coraz mniej sił i sprzątanie przejmował partner. A gdy już Ala pojawiła się na świecie, dalej ciężko było mi sprzątać. Teraz nasz podział wygląda tak, że ja gotuję, partner ogarnia cotygodniowe sprzątanie, a ja raz na jakiś czas sprzątam dokładniej, docierając do zakamarków.

Dlaczego właściwe wzorce odnośnie domowych obowiązków trzeba przekazywać nie tylko chłopcom?




Oboje z moim partnerem wynieśliśmy z rodzinnych domów przekonanie, że domowe obowiązki należą i do kobiety, i do mężczyzny. Mój tato sprząta. Tato mojego partnera świetnie gotował, a do tego (co jeszcze dzisiaj jest nietypowe, a w tamtych czasach należało do rzadkości) był na urlopie wychowawczym!


Zarówno dla mnie, jak i dla taty Ali jest oczywiste, że oboje musimy dbać o domowe obowiązki. Tu nawet mój partner przewyższa mojego ojca. Bo mój tata to owszem, zrobi wszystko, ale WSZYSTKO O CO GO MAMA POPROSI. A mój partner? On sam zabiera się za mycie okien, gdy stwierdzi, że ilość odciśniętych paluszków Ali i kocich łapek przekracza normę (w myciu okien jest dużo lepszy ode mnie, ja ciągle zostawiam smugi). Sam myje podłogi, a gdy ja zabieram się za wycieranie kurzy, stwierdza, że już to zrobił, gdy poprzedniego dnia byłam do późna w pracy.



Często na blogach parentingowych i stronach dla rodziców czytam, jak ważne jest uczenie chłopców pomocy w domowych obowiązkach: praniu, sprzątaniu, gotowaniu. Oczywiście zgadzam się z tym i popieram, jednak mam też wrażenie, że w tym wszystkim trochę zapomniane zostają dziewczynki. Chłopców trzeba nauczyć sprzątania i gotowania, by w przyszłości było dla nich oczywiste, że w rodzinie, którą założą muszą się w tym udzielać. W tej kwestii dostrzegam lukę. Otóż idąc tym tropem, dobrze, jeśli w domu są zarówno synowie, jak i córki. Wówczas dziewczynki mają okazję zobaczyć, że chłopcy też muszą wypełniać domowe obowiązki. A co jeśli dziewczynka jest jedynaczką? Albo w domu są same córki? Czy wtedy można sobie odpuścić edukację odnośnie równouprawnienia? Dziewczynka będzie pomagać MAMIE piec ciasto, wkładać z MAMĄ pranie do pralki? Nie! W takim przypadku rola taty jest jeszcze bardziej potrzebna, aby córki od początku obserwowały go, gdy sprząta i gotuje. By nie było dla nich normą, że tata to ten zapracowany, wracający do domu tuż przed spaniem (chociaż na to często nie mamy wpływu), zalegający na kanapie, któremu pod nos podaje się obiad. A mama? Powiecie, że mama mogłaby wtedy zaalarmować i przywołać tatę do porządku. Mogłaby. Ale może właśnie część kobiet dorastała w takim domu, w którym kobieta nie odważyła się zaproponować bardziej sprawiedliwego podziału obowiązków i dla niej samej wydaje się normalne to, że ona wszystko robi. A za kilkanaście lat ich córkom też będzie to się wydawać normalne.

Dlatego my w naszym domu pokazujemy Ali, że nie ma obowiązków typowo męskich i damskich. Ala widzi, że mama smaży kotlety, ale też wie, że najlepszy rosół z lanym ciastem robi tata. Córka ściąga pranie głównie ze mną, ale też odkurzacz kojarzy się jej wyłącznie z tatą. Podlewa kwiatki ze mną na balkonie, a z tatą w ogrodzie.



W wychowaniu dzieci (i dziewczynek, i chłopców) trzeba po prostu pamiętać o 2 kwestiach: dobrze jest włączać dzieci w obowiązki domowe bez względu na płeć oraz należy pokazywać już od małego, że w domu obowiązki ma zarówno mama, jak i tata.

Zabawki do gotowania w neutralnych kolorach – tak, aby nie utrwalać stereotypów

Dla wielu rodzin wymienianie się obowiązkami pomiędzy kobietą a mężczyzną jest normą. Coraz śmielej podchodzimy też do wychowania dzieci i wyboru zabawek dla nich. Jeszcze niedawno autka były dla chłopców, a lalki dla dziewczynek. A dzisiaj? Podczas studiów opiekowałam się 2-latkiem, który nad morzem zażyczył sobie od rodziców lalkę z wózkiem. Kupili mu bez problemu, nie doszukując się w tym skłonności homoseksualnych (jak moja sąsiadka, matka 2 małych dzieci, która uważa, że kupowanie fioletowych zestawów do grillowania dla chłopców to wychowanie homoseksualisty). Obecnie nie ma już ścisłego podziału. Moja córka ma więcej autek niż lalek. Do przedszkola ani razu nie zabrała misia czy lali (chociaż takie posiada), za to często taszczy ze sobą autko czy autobus. Z kolei wiem, że chłopcy często bawią się lalkami. Nie mówiąc już o zabawkowych odkurzaczach, zestawach do sprzątania, kuchenkach. Duża kuchenka znajduje się w niemal każdym pokoju 2-3-latków. Kupimy je w prawie każdym kolorze. A co dalej? Pamiętam, że gdy chłopiec chciał kupić sobie talerze i kubki do zabawy, poszliśmy z nim do sklepu. Takie zestawy znaleźliśmy bez problemu, jednak wszystkie były w odcieniach różu i fioletu. Można by stwierdzić, że skoro nie ma podziału na zabawki typowo dziewczęce i chłopięce, to to samo obowiązuje z kolorami. Owszem, ale jednak wiemy, które kolory kojarzą nam się bardziej z dziewczynkami i nawet, jeśli chłopcu nie zrobi różnicy, że dostał różowy dzbanuszek (a raczej nie zrobi), to być może utrwalamy te stereotypy wśród dorosłych. Bo o ile wielu mężczyzn nie ma oporów, by kupować synom zabawkowe garnki, to może mieć już opory przed kupnem różowych garnków.


Na szczęście można też znaleźć zabawki w neutralnych kolorach. Tu z pomocą przychodzi polska firma Smily Play. W serii do gotowania „Mały kucharz” dominuje zieleń i pomarańczowy. Interaktywny zestaw składa się z 5 zabawek: rozgadana kuchnia (zobacz), pomysłowy piekarnik (zobacz), zaczarowany garnek (zobacz), magiczny podwieczorek (zobacz) wesoły toster (zobacz). My mamy 3 ostatnie.



Zabawki świetnie sprawdzą się w samodzielnej zabawie dziecka (są interaktywne, po naciśnięciu przycisków dziecko słyszy zachęty do gotowania, oczywiście po polsku). Dzięki temu zestawowi dziecko może pobawić się w kucharza i przygotować każdy posiłek. Może w sobotni poranek, gdy mama będzie mogła pospać nieco dłużej Ala zabierze toster i czajnik i razem z tatą przygotują dla mnie kanapki z kawą? A później to my wspólnie usmażymy dla taty klocuszki na obiad?



Zabawy w gotowanie to nie tylko ćwiczenie ról i nauka domowych obowiązków. Dzięki takim czynnościom możemy nauczyć dziecko nazw owoców i warzyw, kolorów, poopowiadać o zasadach zdrowego żywienia. A do tego poćwiczyć małe paluszki. Zestaw „owocowa matematyka” (zobacz) świetnie się do tego nadaje, bo dzięki krojeniu Ala pracuje nad swoją motoryką małą.



Jak w waszych domach wygląda podział obowiązków domowych? A jak wyglądało to w waszych rodzinnych domach? Czy widzicie w tym analogię, czy jednak udało Wam się zmienić zasady? Czy Wasze dzieci chętnie włączają się w domowe obowiązki?

Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami, to zapraszam Cię do polubienia moich kont na:


You Might Also Like

17 komentarze

  1. W naszym domu jest podobnie. Dzielimy się obowiązkami. Teraz gdy jestem w 40 tyg. ciąży (rozwiązanie tuż tuż!) mąż robi w domu o wiele więcej. Dla niego to nie problem, żeby odkurzyć, zrobić śniadanie, a ja cieszę się z tego, bo oboje dbamy o cztery kąty ;) Naszego synka też tego uczymy, aby sprzątał zabawki, pomagał w drobnych pracach odpowiednio do jego wieku. Wtedy, gdy wspólnie coś zdziałamy, mamy więcej czasu dla siebie ;)

    Proponowane zabawki są świetne! Mój synek miał połówki owoców, którymi długo się bawił. :) Sam bardzo lubi pomagać mi w kuchni, dlatego nie dziwi mnie, że lubi bawić się w gotowanie lub pieczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O jak fantastycznie, wszystko co obala stereotypy i "tradycyjny" podział ról jest warte promocji <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie bardzo fajne te zabawki. Warto kupić chłopcu taki zestaw zamiast kolejnego samochodu do kolekcji. ��

    OdpowiedzUsuń
  4. Mmay z tej firmy kolejke drewnianą i jest genialna, Jasiek ja uwielbia. Co do zabaw w kuchni to tez szaleje. Ma tez swoja drewnianą przy której często urzęduje.

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas podobnie. Nie wyobrażam sobie kierować się stereotypami w wychowaniu córki. A zabawki świetne!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo wartościowy artykuł. Obala stereotypy i pokazuje, jak w przyszłości zaprocentują nawyki z dzieciństwa. Oczywiście zabawki mogą w tym pomóc.:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super mała kuchareczka! Dzieciaczki uwielbiają bawić się w gotowanie, więc jestem jak najbardziej za takimi zabawkami.;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne propozycje tych zabawek. A co do dzielenia się obowiązkami w domu, to razem z mężem także podzielamy zasadę, że nie ma damskich i męskich czynności. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas zdecydowanie jest podział obowiązków- Tatus praca, zakupy a mama dom. dziewczynki chodz małe duzo mi pomagaja- moim zdaniem jesli dziecko widzi w domu jak rodzice wspieraj sie bedzie w zyciu takie samo. Dużo razem robimy, pranie, sprzatyanie zawsze z dziewczynkami w formie zabawy.

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas jest bardzo podobnie! W dodatku ja niezbyt lubię gotować i jak nie muszę to tego nie robię, w weekendy na przykład obowiązek ten przypada mężowi. Co więcej, świetnie mu to wychodzi! Uwielbia wyszukiwać nowe przepisy, eksperymentować w kuchni, piecze pyszne ciasta :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mój syn swego czasu też miał podobny komplet :)

    OdpowiedzUsuń
  12. My uczymy oboje dzieci tego samego. Córka garnie się do sprzątania ale z synem gorzej. Gotować nauczyłam się jak poszłam na swoje ale mąż z zawodu kucharz. Pozdrawiam Kate

    OdpowiedzUsuń
  13. My wyznajemy zasadę, że razem nawet trudne rzeczy, jeśli robi się je razem są łatwiejsze. I tego uczymy naszego Synka.

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzę między nami dużo podobieństw :) Ja też nie gotowałam w domu i nie robiłam prawie nic, za to uwielbiam gotować dla ukochanej osoby.
    Mój mąż pochodzi z takiej bardzo tradycyjnej rodziny, gdzie pan domu był zawsze traktowany trochę jak król. Jednak on jest zupełnie inny, nastawiony na partnerską relację :) Raczej rzadko gotuje, ale w wykonywaniu innych domowych obowiązków jest niezastąpiony.

    OdpowiedzUsuń
  15. nie mam córki ale mąż uczy wielu rzeczy naszego synka

    OdpowiedzUsuń
  16. Mój Alex byłby zachwycony! Uwielbia gotowanie, czajniki i inne garnki ;)

    OdpowiedzUsuń