#Po_pierwsze_bezpieczne - podsumowanie akcji. Byś nigdy nie powiedział „o tym nie wiedziałem/am”

7/24/2018



Dziecko pozostawione samo w aucie, bo zasnęło, a rodzic poszedł tylko na zakupy. Rówieśniczka Ali wędrująca po zewnętrznym parapecie okna, bynajmniej nie na parterze. Setki wózków przykrywanych pieluchami i komód nieprzytwierdzanych do ścian. To wszystko przypadki z życia. Dlaczego ciągle się zdarzają, chociaż mogłoby się wydawać, że o bezpieczeństwie dzieci jest tak głośno?

Dziecko samo w aucie

Nie dalej jak miesiąc temu przeczytałam na stronie lokalnego radia o kolejnym dziecku pozostawionym w aucie. 


Moja pierwsza myśl - „Czy naprawdę ludzie jeszcze nie wiedzą, że tak się nie robi? Przecież ciągle się o tym mówi.” A jednak... Nie chcieli budzić dziecka, bo spało. Nie przewidzieli, że temperatura w samochodzie gwałtownie wzrasta nawet, jeśli dzień nie jest upalny.

Jestem typem osób, które nie zawsze wszystko przewidzą. Rodzicem, który pozwoli dziecku na samodzielność. Czasem po to, by się czegoś nauczyło. Innym razem dlatego, że zupełnie nie przewidzę konsekwencji. Mój partner jest zupełnie inny. On zanim cokolwiek zrobi, przemyśli to. Gdy tylko Ala zaczyna się wygłupiać, on już oczami wyobraźni widzi, jak może się to zakończyć. Takiej przewidywalności mu zazdroszczę. Ja tego nie mam.

Nie jestem od oceniania. Możliwe, że gdybym miała auto, nie wpadłoby mi do głowy, że nawet w zwykły, ciepły dzień (daleko do upałów) temperatura w samochodzie może wzrosnąć na tyle, że dziecko straci przytomność. Jednak to co w powyższej sytuacji mnie zaszokowało, to zostawianie takiego malucha samego! Chłopiec pół roku (może rok) starszy od mojej Ali. Budzi się, jest sam w aucie, płacze ze strachu, a rodzice w tym czasie spokojnie wybierają szynkę na kolację. Tak jak mogłabym nie przewidzieć czasu i intensywności nagrzewania się auta tak nie wyobrażam sobie zostawić małego dziecka samego. Gdziekolwiek. Bo jeśli ktoś zostawia dziecko w aucie i idzie na zakupy to może ktoś inny zostawia śpiące dziecko w łóżeczku i pędzi do warzywniaka? Bo przecież zupę trzeba ugotować. Tak, nie raz zabrakło mi czegoś ważnego w domu, a wiedziałam, że wyjście z córką ze względu na pogodę (duże mrozy, upały, deszcz) jest wykluczone.

Sama mam w domu 2,5-latkę. Nie jeden raz o czymś nie pomyślałam. Upadła na spacerze, chociaż gdyby szła za rękę, nic by się nie stało. A tak wizyta na pogotowiu i kilka dni kulania. Raz spadła z krzesła, bo wyszłam z pokoju tylko na chwilę. Ile razy zleciała z łóżka – nie zliczę. No i najgorsze – w ostatniej chwili złapałam lecącą na nią komodę. Gdybym nie złapała, nie chcę myśleć co dzisiaj by było.

Bo nie pomyślałam. Nie przewidziałam, że Ala kiedyś wpadnie na pomysł, by otworzyć wszystkie szuflady. A ja? Siedziałam obok. Zrozumiałam co się dzieje, gdy szafka już leciała. Zdążyłam w ostatniej chwili i skończyło się jedynie na zrzuceniu kilku rzeczy, które stały na komodzie. Co gdybym siedziała kawałek dalej? Albo ciut później zorientowała się, co się dzieje?

Akcja #po_pierwsze_bezpieczne


Czytając o kolejnym dziecku pozostawionym samotnie w aucie stwierdziłam, że w kwestii bezpieczeństwa dzieci nigdy nie będzie przesytu informacji. Ten temat zawsze warto poruszać, bo wiadomo, że lepiej uczyć się na cudzych błędach. W ten sposób wymyśliłam akcję #po_pierwsze_bezpieczne.

Blogerki, które przyłączyły się do akcji


Akcja trwała 2 tygodnie, podczas których co jakiś czas wrzucałam na facebookowym koncie Młodej mamy informację odnośnie bezpieczeństwa dzieci. Do akcji przyłączyły się także inne blogerki: 

  • Kasia z tarapatka.pl przypomniała o tym, by nie tworzyć z wózków termosu, przykrywając je pieluchami tetrowymi. Teoretycznie wie o tym każda matka, a w praktyce? Gdy urodziłam, mijałam takie wózki codziennie i stwierdziłam, że to świetne rozwiązanie, by dziecko nie raziło słońce. Dopiero później dowiedziałam się, że temperatura w takim wózku jest o kilka stopni wyższa, a zamiast pieluchy lepiej kupić parasolkę do wózka. 
  • Ewelina z PozytywnyDom.com poruszyła niezwykle ważny temat, a mianowicie SBS, czyli zespół dziecka potrząsanego. O czym mowa? O potrząsaniu wózkiem, by dziecko szybciej zasnęło. O podrzucaniu w stylu „samolocików”, ale też czasami potrząsaniu dziecka jako próba uspokojenia płaczącego dziecka. Skutki? Uszkodzenie mózgu, problemy ze wzrokiem, słuchem lub padaczka. O SBS pisałam także u siebie i ilość komentarzy w stylu „nie miałam o tym pojęcia” dowodzą, że wiedza o tym syndromie wciąż jest niewielka. 
  • Ola z Mama na wypasie stworzyła świetny zbiór zasad związanych z bezpieczeństwem nad wodą
  • Karolina z Nasze Bąbelkowo także poruszyła kwestie związaną z przebywaniem nad wodą, ale w innym kontekście. Często o dzieciach pamiętamy, a o siebie nie dbamy. Karolina przytoczyła historię mężczyzny, który po alkoholu rzuca się do wody, wołając jeszcze do syna, by na niego popatrzył. Problemy tu są 3 – picie alkoholu, nie myślenie o tym, że swoim ryzykownym zachowaniem możemy osierocić dzieci oraz bycie dla dziecka przykładem – dziecko obserwując ryzykowne zachowanie ojca, w przyszłości samo może postępować podobnie. 
  • Marysia Z Mamella.pl uświadomiła, że dzieci nie można spuścić z oczu nawet na chwilę, nawet na placu zabaw. Zwłaszcza, gdy w okolicy jest ruchliwa droga, na którą dziecko może po prostu wybiec. 
Co jeszcze w kwestii bezpieczeństwa:

  • Naucz się zasad pierwszej pomocy. O tym jak reagować w przypadku zadławienia pisałam już na blogu (tutaj). 
  • Nie zostawiaj gorących napojów/posiłków na skraju stołu/blatu. Nie przenoś gorących naczyń nad głową dziecka. 
  • Nie zostawiaj dziecka samego podczas jedzenia. 
  • Nie karm dzieci na leżąco. 
  • Środki chemiczne i leki trzymaj wysoko, w niedostępnych dla dzieci miejscach
  • Jeśli masz w domu schody, zamontuj bramkę i pamiętaj, by zawsze ją zamykać.
  • Nie zostawiaj otwartych okien i drzwi balkonowych. 
  • Nigdy nie zostawiaj dziecka samego na balkonie. 
  • Możesz zabezpieczyć kontakty i ostre kanty mebli. My w sumie tego nie zrobiliśmy, ale Ala nie wkłada paluszków do kontaktów i ma dobrą orientację przestrzenną. 
  • Nie dawaj dziecku zbyt małych elementów do zabawy. 
  • Nie zostawiaj śpiącego maluszka na łóżkach bez żadnych barierek nawet, jeśli myślisz, że dziecko nie potrafi się jeszcze przekręcić. 
  • Młodsze dzieci asekuruj na placu zabaw podczas wspinania się na drabinki, huśtania na huśtawce bez oparcia, wchodzenia na zjeżdżalnię.
  • Starsze dziecko naucz swojego numeru telefonu i telefonów alarmowych. Młodsze wyposaż w opaski z podanym do Ciebie numerem kontaktowym. Przyda się to przy ewentualnym zgubieniu. 
  • Dziecko jedzie na hulajnodze, rowerze, biegówce? Pamiętajcie o kasku. 
  • Zainwestuj w dobry fotelik samochodowy. 
  • Idąc w góry, weźcie odpowiednie obuwie. Zrezygnujcie z wycieczek w niepewną pogodę. 
  • Wchodź do wody stopniowo, unikajcie gwałtownego zanurzenia, gdyż może dojść do szoku termicznego. 

To na pewno nie wszystko. Temat jest tak rozległy, że na pewno nie wszystkie zasady wymieniłam. No właśnie, co jeszcze dopisalibyście do tej listy?

Chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami lub poznać nas lepiej? Zapraszam Cię do śledzenia moich kont na:

  • Facebooku – klik 
  • Instagramie – klik

You Might Also Like

10 komentarze

  1. Od czasu do czasu dobrze jest przypomnieć podstawowe zasady, bo czasem zapominamy co naprawdę jest ważne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja niestety mam taką wyobraźnię i w głowie za każdym razem widzę co mogłoby się stać. Jak popieram ogólnie pojętą ostrożność i odpowiedzialność, tak z tą wyobraźnią naprawdę może być ciężko. Co by moje dziewczyny nie robiły, ja już widzę wypadki i inne tragedie. Przez to wydaje mi się, że bardzo je ograniczam i za często niestety czegoś zabraniam bo co by było gdyby.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna akcja, i jak widać, nadal bardzo potrzebna. Fajnie, że angażuje wiele osób, dzięki temu dociera gdzie trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super akcja - niezmiennie potrzebna i ważna! Mam nadzieję, że dotarła do wielu osób! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Każda taka akcja jest pożądana i bardzo potrzebna. Czasem porpostu sie zapomina o podstawowych zasadach bezpieczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem gdzieś pośrodku. Nieraz już widzę czym to się może skończyć, innym razem kompletnie nie myślę o konsekwencjach... Z tą komoda to aż się przelękłam. Mamy dwie komody, żadna nie jest przymocowana, nie myślałam, by było to konieczne, szczególnie, że wiem, że niekoniecznie są tam na zawsze. Nie pilnuje dzieci non stop, inaczej nie było obiadu ani niczego w domu. Potrafią już zająć się sobą, jednak z kuchni mam widok do pokoju, w którym się bawią (lustro jako drzwi szafy przedpokoju). Super jednak, że stworzyłaś te akcję. Mnie najbardziej przerazaja te te historie z dziećmi w aucie. Ostatnio jechaliśmy nad jeziorko i młodsza zasnęła. Zostałam z nią i czekałam, aż się obudzi. Nigdy nie zostawiłabym jej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się że są takie akcje. Otwierają oczy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja niby wiele rzeczy potrafię przewidzieć, jednak to raczej teoria. Łatwo się mówi, gorzej stosuje przy dziecku które jest jak żywe srebro ;) Pamiętam jak pierwszy raz spadł z łóżka, to czułam się jak bym kogoś zamordowała! Haha serio.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio koleś się oburzył, że mu szybę w samochodzie wybili. Tak, w te upały zostawi dziecko w aucie. Sa ludzie niereformowalni w penych kwestiach i dlatego takie akcje są potrzebne.

    OdpowiedzUsuń