Mama po 20-tce - czy urodziłam za wcześnie?

5/13/2018




Już od dłuższego czasu planowałam bardziej rozwinąć tematykę, którą powinien żyć ten blog. W końcu skoro moje młode macierzyństwo zasłużyło na to, by znaleźć swe miejsce w nazwie bloga to nie mogę pomijać tego aspektu. A jednak! Na blogu wciąż brakuje tekstów odnośnie młodych matek. Dlaczego?

Czy ja w ogóle mogę uważać się za młodą mamę?


Urodziłam mając 23 lata. Gdy zakładałam bloga, dałam mu taką, a nie inną nazwę dlatego, że uważałam się za młodą mamę. Uznajmy, że za „młodą” uznaję mamy, które wcześnie urodziły. Pisząc „młoda” mam na myśli wiek, chociaż wiem, że każda mama malucha jest młoda pod względem doświadczenia.

Wiem, że 23 lata to dla wielu idealny wiek na macierzyństwo. Moim zdaniem wiele zależy od naszej ścieżki edukacji. Jeśli kobieta kończy technikum, nie myśli o studiach, a przy tym ma wieloletniego chłopaka, oboje pracują, potem się zaręczają i pobierają to 23 lata może być świetnym czasem na macierzyństwo.

Trochę inaczej jest, gdy idziesz na studia. Zakładając, że planujesz magistra, studia kończysz mając 24 lata. Później najlepiej od razu podjąć pracę i zdobywać doświadczenie. I dopiero wtedy, gdy pracujesz to masz możliwość, by zarabiać i zacząć oszczędzać. Na przykład na mieszkanie. Bo umówmy się, wiem, że wielu studentów pracuje i samemu się utrzymuje, ale czy jednocześnie oszczędza? A i wielu po prostu skupia się na studiach, a pieniądze dostaje od rodziców. Tak było ze mną. Studiowałam dziennie, do tego jednocześnie chodziłam do szkoły policealnej, pieniądze na utrzymanie dostawałam od rodziców. Dorabiałam sobie pisząc zdalnie artykuły o nieruchomościach. Te zarobki pozwalały mi na kupno rzeczy nie niezbędnych, ale takich, które chciałam mieć.

W ciąże zaszłam w czerwcu, mając 22 lata i broniąc pracy licencjackiej. Wtedy jeszcze nie wiedziałam o rozwijającej się w brzuchu fasolce. Zastanawiałam się co z magisterką – dziennie czy zaocznie? Ostatecznie postanowiłam stać się nieco bardziej samodzielna finansowo. Pójść na studia weekendowe. Dostałam pracę w żłobku jako opiekunka. Zaczęłam wdrążać się w rytm pracy 8h razy 5 dni. I po jakichś 3 tygodniach zrobiłam test. 2 kreski.

Wówczas uważałam siebie za młodą mamę. Chyba dlatego, że moje macierzyństwo przyszło wcześniej niż się tego spodziewałam (tak, Ala jest nieplanowanym dzieckiem, ale jak w większości takich przypadków bardzo kochanym). Kolejnym powodem jest to, że w moim gronie znajomych niewiele jest matek. Tu znów wracamy do studiów. Otaczam się wciąż znajomymi, które albo studiują, albo są tuż po studiach i stawiają na zdobycie doświadczenia zawodowego. Oczywiście znam też mamy-moje rówieśnice, ale jest ich chyba mniej.

Gdy zaszłam w ciąże byłam w stałym związku. Z tatą Ali za niedługo będziemy obchodzić 6 rocznicę związku. Zachodząc w ciąże byliśmy prawie 3 lata razem. W tym od półtora roku wynajmowaliśmy wspólnie kawalerkę. Rozmowy o dzieciach się pojawiały. Wiedzieliśmy, że kiedyś, gdzieś najwcześniej za kilka lat to nasze wspólne dziecko się pojawi.

Nie urodziłam w gimnazjum, czy w liceum, a mimo to uważam się za młodą mamę. W moich własnych odczuciach.

A teraz porozważajmy, czy takie młode macierzyństwo wyszło mi na dobre. Jak to dzisiaj postrzegam? 

Co ze studiami? 

Mam tytuł licencjata pedagogiki. Co z magisterką? Kiedyś było to dla mnie oczywiste. Dzisiaj sama już nie wiem, czy chciałabym ją zrobić. Wiem, że jest wiele studiujących mam. Wiem, że dziecko to nie przeszkoda, by się rozwijać. Wiem też, że własny rozwój jest ważny. Ja jednak obecnie nie myślę o studiach. Mam wiele innych planów i zadań, na których chciałabym się skupić.

Mówiąc uczciwie były takie momenty, gdzie poważnie myślałam o powrocie na studia. Rozważałam, czy wybrać magisterkę czy studia podyplomowe. Sprawdzałam uczelnie i kierunki. Głowiłam się nad wyborem między zaocznymi a dziennymi. Obliczałam koszty tych pierwszych i nawet planowałam, ile będę odkładać z wypłaty właśnie na ten cel. A teraz już o tym nie myślę. Dlaczego?

Przede wszystkim nie jestem pewna, jakie studia chciałabym skończyć. Mam dyplom pedagogiki. Lubię dzieci. Ale czy to jest coś, co chciałabym robić do końca życia? Obecnie nie pracuję w zawodzie. Pracuję w handlu i dobrze mi z tym. Gdybym miała wybierać studia to wahałabym się, czy rozwijać się w kierunku pedagogiki czy może zdecydować się na coś, co teraz kusi mnie bardziej – marketing, coś związanego z pisaniem, może zarządzanie zasobami ludzkimi, doradztwo zawodowe. To jest pierwszy powód, dla którego nie studiuję – nie wiedząc, jaką dokładnie ścieżką chcę podążać, szkoda mi czasu i pieniędzy na błędy w wyborze edukacji.

Możliwe, że gdybym urodziła później, spędziłabym z córką więcej lat w domu.



Jest wiele mam, które wracają do pracy szybko – na długo przed zakończeniem urlopu macierzyńskiego. Inne wykorzystują wszystkie zaległe urlopy i wracają po kilkunastu miesiącach. Jeszcze inne składają wniosek o urlop wychowawczy. Ciężko jest szukać powiązań między czasem powrotu do pracy, a wiekiem. Mogę jedynie powiedzieć o moich osobistych odczuciach. Być może gdybym urodziła 10 lat później, byłabym już tak spracowana, że z chęcią zostałabym kilka lat w domu. Z drugiej strony mogłabym mieć też na głowie kredyt, albo zobowiązania w pracy i chęci, by utrzymać to samo stanowisko. Nigdy nie wiadomo, jak wyglądałoby to u mnie. Prawdą jest natomiast to, że rodząc Alę mając nieco ponad 20 lat, wiedziałam, że moja pensja przyda się w utrzymaniu rodziny. Nie mogłam spokojnie udać się na wychowawczy, bez martwienia się obniżeniem standardu życia. Z drugiej też strony mam poczucie, że jeszcze wszystko przede mną. Chciałabym się dokształcać, zdobywać doświadczenie zawodowe, poszerzać swoje CV – to wszystko sprawia, że dałam sobie rok czasu na bycie w domu tylko z dzieckiem. A teraz łączę swój rozwój zawodowy ze spełnianiem się w macierzyństwie.

Aspekt finansowy

Długo w ciąży i tuż po porodzie miałam wyrzuty sumienia. Może gdybym urodziła później, mogłabym kupić córce wszystko, co tylko wymyślono dla bobasów. Nie miałam sesji ciążowych, szkoda było mi pieniędzy na odlewy brzucha i inne gadżety dla ciężarnych, polecane w telewizji śniadaniowej. Po porodzie też miałam poczucie, że może gdybym miała więcej pieniędzy kupowałabym jej więcej zabawek, gadżetów. I wiecie co?

Potrzebowałam czasu, by zrozumieć, że te wszystkie akcesoria dla dzieci nie są potrzebne. I super, że nie miałam na nie pieniędzy. Bo nawet Ci, którzy mają to nie muszą na nie wyrzucać pieniędzy. Można kupić coś innego. Zajęło mi trochę czasu, by zrozumieć jak działa konsumpcjonizm. Stać Cię na podstawowe rzeczy plus nowe ubranka i tańsze zabawki? To chcesz jeszcze te drewniane zabawki i to konieczne najdroższej firmy, bo przecież inni mają. Stać Cię na plastikową zjeżdżalnię dla dziecka? To żałujesz, że nie masz wolnych kilku tysięcy na super plac zabaw dla dziecka. Zawsze chcemy czegoś więcej niż mamy. Prawda jest taka, że Ala ma zapewnione jedzenie. Nie oszczędzamy na jej zdrowiu. Dziadkowie twierdzą, że ma tyle ubrań i zabawek, że już nie ma co więcej kupować. Dajemy radę. Nie ma co się porównywać do innych.

Dzisiaj myślę sobie, że przecież sam wiek nie jest gwarantem ilości pieniędzy. Owszem, gdybym urodziła później, być może skończyłabym magisterkę, dostała pracę, podwyżki, awanse i w efekcie Ala od początku miałaby więcej. Być może. A czy tak by było? Gdybym nie urodziła Ali te 2 lata temu pewnie kontynuowałabym pedagogikę. A wiadomo – nie są to studia, po których zbijasz kokosy.

Obecnie mam pracę, zarabiam, jestem doceniana, są podwyżki. Wierzę, że będę się stale rozwijać. Jestem pełna marzeń, sił, planów. I to nic, że nie zasypuje Ali dziesiątkami lalek bez sprawdzania ich cen przed zakupem. Ja miałam kilka lalek. A swoje dzieciństwo wspominam dzisiaj bardzo pozytywnie.

„Skoro urodziłaś tak wcześnie to na pewno nie zdążyłaś się wyszaleć.”

Przyznaję - nie zdążyłam. Chociaż zakładając, że całe liceum i 3-letnie studia byłam bezdzietna to miałam okazję się wyszaleć. Owszem, zdarzały się imprezy. Jednak szybko doszłam do wniosku, że jakoś mnie to nie kręci. Nie lubię tańczyć, alkoholu piłam więcej, zanim dostałam dowód. Bo zakazany owoc lepiej smakuje. A jak już mogłam kupować legalnie - to doszłam do wniosku, że smakuje mi tylko piwo jabłkowe. Jestem śpiochem. O 22, maksymalnie 23 jestem już ledwo przytomna. Jeszcze zanim urodziłam Alę, często sama z własnego wyboru zaszywałam się w domu. Partner proponował, żebyśmy na Sylwestra poszli do klubu (też nie lubi tańczyć, chyba myślał, że sprawi mi tym przyjemność), a ja przemyślałam i zapytałam, czy nie woli zostać w domu.

Lubię wycieczki po górach, zwiedzanie, wypady nad wodę. Nie lubię tańczyć, rzadko piję. Większość z aktywności, które sprawiają mi przyjemność można śmiało wykonywać razem z dzieckiem. Nie żałuję, że może gdybym urodziła kilka lat później to przeżyłabym więcej imprez, bo pewnie tak by nie było. Zdaję sobie sprawę, że te wyjścia z dzieckiem to jednak wyglądają inaczej niż samemu. Nie poleżę spokojnie na kocu, tylko muszę biegać za żywiołową 2-latką. A czasami wycieczki nie dojdą nawet do skutku, bo Ala się rozchoruje. Życie z dzieckiem jest nieprzewidywalne. Ale z drugiej strony, dzięki temu, że...

Wcześnie urodziłam, szybciej będę mieć czas tylko dla siebie.

To też często powtarzane zdanie. "Super, jesteś młodą mamą. Jak będziesz mieć 40 lat to dziecko będzie już prawie dorosłe, samodzielne, będziesz mogła jeździć na wymarzone wakacje bez biegania za maluchem. Kino, teatr, łyżwy, restauracja - wszystko może być Twoją codziennością."
Jednak nie zawsze tak bywa, nawet w przypadku wczesnego urodzenia dziecka. Żeby tak było, musiałabyś urodzić kolejne dziecko w niewielkim odstępie czasu. Albo zdecydować się na jedno dziecko. Tak jak ja. Nie planuję więcej dzieci, więc teoretycznie tuż po 40-tce moje dziecko powinno skończyć szkołę. Czy tak będzie? Życie już nie raz udowodniło, że jest nieprzewidywalne, dlatego nigdy nie wiadomo, czy młode mamy nie urodzą kolejnego dziecka np. po 30-tce.

Nie planowałam mieć dziecka tak wcześnie, ale byłam na nie gotowa. 

Tak sobie myślę, że pewnie gdybym miała wskazać swój idealny wiek na zostanie mamą to możliwe, że byłby to mniej więcej mój obecny wiek, powiedzmy między 25 a 28 lat. A urodziłam mając 23 lata. Dla mnie było to za wcześnie - trochę ze względu na studia, trochę ze względów finansowych. Jednak gdy myślę sobie o moich początkach w roli mamy to nie było wówczas większego strachu. Potrafiłam zająć się dzieckiem, wiedziałam jak karmić, przebierać, po pierwszej kąpieli zorientowałam się, że nawet mycie nie jest trudne. Zostając mamą musiałam zmierzyć się ze zmianą myślenia. Mam wrażenie, że wcześniej dużo było we mnie małej, rozpieszczanej dziewczynki. Po porodzie (a właściwie już w ciąży) uczyłam się, że to nie ja jestem najważniejsza. Czy gdybym urodziła kilka lat później byłabym już bardziej odpowiedzialna? Wiedziałabym jak podawać leki, co robić, gdy gorączka nie spada? Myślę, że nie. To nie są umiejętności, które nabyłabym wraz z wiekiem, ale jedynie wraz z rosnącym doświadczeniem w roli mamy.

Czy dzisiaj żałuję, że urodziłam wcześniej niż planowałam? 

Bez względu na to ile lat miała młoda mama, najważniejsze jest to, że z większości opowieści wybrzmiewa zapewnienie, że chociaż nie planowała zostać mamą tak wcześnie, to dzisiaj nic by nie zmieniła. Owszem, gdzieś z tyłu głowy pojawiają się myśli, że mogłam urodzić kilka lat później. Ale czy życie da się zaplanować? Gdybyśmy mogli zmienić swoją przeszłość, na pewno każdy mógłby wskazać przynajmniej jedno wydarzenie, które chciałby zmienić. A ja? Kocham moje dziecko tak, jak kocha każda (niedysfunkcyjna) mama. Dbam, uczę się odpowiedzialności, stawiam ją na pierwszym miejscu.

Często słyszę historię, że mamy-nastolatki dzięki dziecku zaczęły lepiej się uczyć, skończyły szkołę, postawiły na edukację tak, by zapewnić dziecku godne życie. Stały się bardziej odpowiedzialne, uspokoiły się, przestały imprezować i się upijać. Ja, jak już wcześniej wspomniałam, imprezowałam niewiele. Ambitna zawsze byłam i w moim przypadku dziecko początkowo tę ambicję uśpiło. Gdybym nie urodziła Ali, jestem w 100% pewna, że miałabym już tytuł magistra. Spokojnie, daleko mi do wyrzutów wobec dziecka (które przecież nie prosiło się na świat), ani żalu. Mam licencjat. A dzięki Ali zrozumiałam, jak ważny jest CZAS. Którego nie chcę marnować. Dzisiaj zamiast wyboru studiów, które być może nie wiele zmieniłyby w moim życiu, wolę rozwijać się w pracy i na blogu. Właśnie - gdyby nie Ala, nie zajęłabym się blogowaniem na poważnie. Tak, kiedyś prowadziłam 3 inne blogi. Każdy krótko, nieregularnie. Wychodzi na to, że macierzyństwo rozwinęło i mnie.

Rozważania o młodym macierzyństwie to coś, co chciałabym kontynuować na blogu. Obiecuję minimum 1 wpis miesięcznie, poświęcony właśnie tym zagadnieniom. Pomysłów mam całą masę, teraz pora usiąść do pisania.


Idealny wiek na zostanie rodzicem nie istnieje, ale jeśli miałbyś/miałabyś wskazać zupełnie subiektywnie to jaki wiek byś podał/a?


Jeśli podobał Ci się mój tekst i chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami to zapraszam Cię do polubienia mnie na Facebooku - klik i na Instagramie - klik.

You Might Also Like

22 komentarze

  1. Pięknie piszesz :) więc Twoje posty muszą byc bardzo ciekawe. Polecę je dalej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Njalepiej jedno po drugim dziecko , tak ze względu na dzieci i jak dla mamy, ale los czasem figle płata i też jest tak dobrze :-)
    Wiek 18-25 najlepszy ;-)
    Piękny post :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Ja póki co nie planuję więcej dzieci, więc jeśli kiedyś zmienię zdanie to różnica wieku będzie już spora.

      Usuń
  3. Urodziłam mając 22 lata i była to ciąża planowana. Byłam z moim partnerem (treaz mężem) już 7/8 lat razem, mieliśmy gdzie mieszkać, on miał stałą pracę, a ja perspektywę stałego dochodu przez najbliższe 3 lata. Gdy urodziłam kończyłam licencjat. Początkowo planowałam magisterkę, ale ze względów finansowych na nią nie poszłam. Czasem żałowałam, częściej jednak nie. Kiedy inni jeszcze studiowali dziennie, ja już normalnie pracowałam. Mając 25 lat urodziłam drugie, też planowane. Dziś nie żałuję, chociaż bywały (i nadal są) ciężkie momenty. Też mi czasem było żal, że nie mogę sobie pozwolić na wszystko dla moich dzieci, ale tak jak u Ciebie, w końcu rozsądek wziął górę. Nie ma odpowiedniego wieku na dziecko. Zawsze będą jakieś plusy i minusy. My po 30 będziemy już miały spokój z pieluchami, a inni dopiero zaczną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za ten piękny komentarz. Masz rację, macierzyństwo w każdym wieku ma swoje zalety i wady.

      Usuń
  4. Nie ma idealnego wieku na dziecko, bo każdy jest inny i dla każdego ten idealny wiek będzie inny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie młoda młoda mama, to kobieta, która jest świeżo upieczony mama, a nie ,,małolata" 😊.
    Ciekawy wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem, że "młoda mama" to często właśnie oznacza, że niedawno urodziła, ale właśnie podkreślam we wpisie, że w tym tekście skupiam się na macierzyństwie, które przyszło trochę za wcześnie. A ciężko było mi użyć sformułowania "małolata", czy "nastoletnia matka", bo mając 23 lata już to trochę nie pasuje.

      Usuń
  6. Urodziłam mając 28 lat i czasem czuję, że jeszcze za wcześniej. Myślę, że to jest subiektywna opinia każdej z nas. Ja wciąż nie jestem pewna w roli mamy. O ile w życiu zawodowym miałam wszystko dopięte na ostatni guzik, o tyle w macierzyństwie jest totalnie odwrotnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że nie jesteś sama, bo też znam takie kobiety. Ale spokojnie, na pewno jesteś najlepszą mamą dla swojego dziecka.

      Usuń
  7. Dla każdego inny wiek będzie tym właściwym. Ja byłam tuż przed 30stką i uważam, że to był u mnie najlepszy moment, ale nie chodzi nawet o wiek,tylko o to w jakim punkcie życia się wtedy znajdowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze to ujęłaś. Dlatego też napisałam, że zdaję sobie sprawę, że moje 23 lata, gdy zostałam mamą to dla mnie było za wcześnie (bo właśnie punkt, w którym się znajdowałam temu nie sprzyjał - świeżo po studiach, początek pierwszej pracy, wynajmowane mieszkanie), a inna kobieta w tym wieku może być już zamężna, mieć dobrą pracę i własny dom.

      Usuń
  8. Nie ma dobrego czasu na dziecko, czy jest się młodsza kobietą czy starszą, to zawsze jest ogromna zmiana dla kobiety, i w kazdym wieku przezywa to równie mocno. Na dziecko nie da się przygotować to zawsze jest skok na głęboką wodę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też zaszłam w ciążę jeszcze na studiach i przez to ich nie skończyłam (mam urlop dziekański). Żyjemy z wypłaty męża i może moglibyśmy mieć więcej, ale ja nie chcę. Mimo, że czasem pojawiały się myśli, że za wcześnie (miałam 24 lata) to ja i tak nie żałuję. Nawet się cieszę, że tak wyszło, bo wiem, że potem ciągle by były wymówki. Ludzie często czekają na lepsze czasy, na ułożenie życia i kariery, a potem nagle się budzą, że już późno. Dodam jeszcze z perspektywy dziecka "starszych" rodziców. Nie miałam dziadków, babcie też szybko straciłam. Niestety, coś za coś. Wszystko ma plusy i minusy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To odkładanie na potem rzeczywiście często się zdarza. Ja skończyłam licencjat i chociaż wcześniej myślałam o magisterce to teraz nie wiem, czy jest mi potrzebna.

      Usuń
  10. Kochana twoje słowa: Gdybym urodziła później, może kupiłam bym jej więcej lepszych rzeczy?'
    Przecież sama wiesz, że tu nie chodzi o materialne potrzeby. Jest super matką. To czuć w twoich tekstach. Nigdy nie jest dobry czas na dziecko. Zawsze jest coś do zrobienia. Ja trochę za późno zostałam mamą. Tylko, że wcześniej nie było z kim. Nie było kandydata. Będziesz miała 30 lat a twoje dziecko już 7 :). Ja mam 37 a moje dziecko 8 :). Dygnitarz 2 latka zaraz skończy. Życzę waszej trójce dużo zdrowia, bo reszta sama się ułoży.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja zostałam mamą w wieku 17 lat teraz mam córeczkę która ma Roczek i noszę pod serduszkiem kolejne dziecko tym razem będzie chłopiec :D Rok po roku najlepiej ale czy ja wiem strasznie się męczę będąc taka młoda ciśnienie zwłaszcza gdy jest tak upalnie :( ale mimo wszystko się cieszę Pozdrawiam ��

    OdpowiedzUsuń
  12. nie ważne w jakim wieku się urodzi się dziecko najważniejsze by Mama młoda czy "stara" dbała szanowała i kochała swój skarb :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Uważam, że najważniejsze jest to, aby pogodzić się z tym, że zaszło się w ciążę. Moja mama urodziła mnie w wieku 17 lat i dała sobie radę...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja urodziłam w wieku 29 lat, przed samą 30.Dla mnie to był dobry czas, choć marzyłam żeby urodzić już w wieku 18 lat :) nie zawsze jest tak jakby się chciało, ale z perspektywy czasu uważam, że warto było czekać. Szczerze uważam, że nie ma idealnego momentu :)

    OdpowiedzUsuń