Czy przedszkolak zawsze wie więcej niż dzieci zostające w domu? Edukacja domowa z wydawnictwem Olimp

5/08/2018



Twoje dziecko nie chodzi do przedszkola? Martwisz się, że będzie umiało mniej od rówieśników-przedszkolaków? A może chcesz wspomóc naukę przedszkolną malucha, gdyż na zajęciach w przedszkolu nie wszystko rozumie? Zapraszam na wpis o tym, w jaki sposób uczyć dzieci w domu – bez wielkiego wysiłku, a efektywnie.

Nie posyłam dziecka do przedszkola, więc idąc do zerówki będzie odstawać od rówieśników

Nie chodziłam do przedszkola. Poszłam dopiero do zerówki przy przedszkolu. W mojej grupie większość dzieci uczęszczała do przedszkola już od 2-3 lat. Bawili się, tańczyli, gimnastykowali i chociaż w młodszych grupach nauki jest mniej, to jednak zajęcia też mieli. Mogłoby się wydawać, że będą potrafi więcej ode mnie i to ja będę musiała nadrabiać. A jak było?

W naszym przedszkolu zajęcia odbywały się do południa. Później obiad i czekanie na rodziców. Podczas tego można było się swobodnie bawić. Pod warunkiem, że w trakcie zajęć dobrze opanowało się materiał. Jeśli któreś dziecko nie zdołało się wówczas nauczyć nowej lekcji, to popołudniu siedziało z panią przy stoliku, a ta jeszcze raz tłumaczyła zagadnienie. Ile razy spędziłam popołudnie przy stoliku? Pamiętam dokładnie – jeden jedyny raz. Ja, dziecko, które do 6 roku życia siedziało w domu. 

Nie chodziłam do przedszkola. Za to uczyłam się w domu. Chętnie, bez przymusu. Uważałam to za zabawę. Jak się uczyłam? Moim pierwszym nauczycielem był mój starszy brat. Poszedł do szkoły i początkowo był zafascynowany nauką. W domu chciał bawić się tylko w szkołę. On był nauczycielem, ja uczniem. Zabawa przyjemna dla nas obojga, z pozoru coś błahego. Jednak to mój starszy brat przerobił ze mną cały swój materiał! Tak, czytać, pisać i liczyć nauczył mnie nie rodzic, nie nauczyciel, a o 4 lata starsze... dziecko. A te jedyne zajęcia w zerówce, gdy musiałam nadrabiać popołudniu to dzielenie wyrazu na spółgłoski i samogłoski – tak, tylko tego zapomniał mnie brat nauczyć. A pani była bardzo zdziwiona, dlaczego ten mały geniusz kompletnie nie rozumie, po co są czerwone i niebieskie kwadraciki.


Zanim poszłam do zerówki, uczył mnie brat. Do tego mama kupowała mi przeróżne gazetki z zadaniami do rozwiązywania. Obie te aktywności były dla mnie przyjemnością, rozrywką, nie traktowałam ich jako nauki.

Nauka w domu także dla przedszkolaków! 

Moja historia pokazuje, że nie zawsze dzieci chodzące przez kilka lat do przedszkola potrafią więcej, niż dzieci zostające dłużej w domu. Naukę można zapewnić dziecku i w placówce i w domu.
A co z przedszkolakami? Moja Ala już chodzi do przedszkola. Przyznam, że dzięki temu jest mi łatwiej. Odpuściłam z edukacyjnymi zabawami, bo wiem, że ma ich przesyt w przedszkolu. Z drugiej strony często choruje. A wtedy cały tydzień siedzi w domu. Wcześniej chore dziecko kojarzyło mi się z leżeniem w łóżku przez całe dnie. Teraz już wiem, że taki maluch często ma niewiele mniej energii niż zwykle. Zatem potrzebuje też rozrywki. Wtedy przeplatamy zabawę z nauką.

Edukacja w domu dla przedszkolaków przyda się także wtedy, gdy nauczycielki zgłaszają Ci, że dziecko nie wszystko rozumie i przyda się poświęcić więcej czasu na dane zagadnienie.

Edukacja w domu – książeczki z których korzystamy

85 złotych – tyle co pół roku musiałam płacić w żłobku na karty pracy. Za tyle samo kupiłam niedawno 6 książeczek do nauki dla przedszkolaków z Wydawnictwa Olimp. Moim zdaniem rozwiązując zadania przeciętnym tempem (uwzględniając, że nie każdego dnia się uczymy, a z kolei czasem dziecko rozwiąże więcej stron), to książeczki wystarczą nam na co najmniej rok. Za ok. 80 zł mamy naukę we wszystkich ważnych tematach: przyroda, poznawanie kształtów i figur, nauka liczenia, rozwój zasobu słownictwa oraz kalendarz, z zaznaczonymi ważnymi świętami – tak, aby zawsze być na czasie.

1. Profesor Przyrodnik. Twój pierwszy przewodnik. Agnieszka Potera 


Z przyrody to ja zawsze byłam słaba. Dlatego tym bardziej chcę wprowadzić Alę w świat zwierząt i roślin. W książce zadania podzielone są na pory roku. Nie musicie zatem zacząć od pierwszych stron, ale wybrać np. wiosnę. W książeczce jest mnóstwo zadań dzięki, którym dzieci poznają zwierzęta, grzyby, owoce rosnące na drzewach, dowiedzą się, gdzie odlatują ptaki na zimę. A do tego kilka pomysłów na ciekawe eksperymenty i zadania (przygotowywanie żółwiowej kanapki, eksperyment ze śniegiem, czy szykowanie jedzenia dla ptaków).



2. Ćwiczę, liczę, porównuję. Agnieszka Potera


W tej książce skupiamy się na matematyce. To nie tylko nauka liczenia, ale także poznawanie kształtów, pojęć przestrzennych (daleko-blisko, wysoko-nisko), określeń: pusty, pełny, cięższy, lżejszy, w tej samej wadze. Dziecko ćwiczy spostrzegawczość i myślenie logiczne.


3. Miś Fabiś. Bo matematyka to zabawa smyka! Agnieszka Potera



Kolejna książeczka, dzięki której dziecko nauczy się liczyć i pozna pojęcia przestrzenne. Zadania skonstruowane są tak, aby rozwijać także wiedzę dziecka w innych obszarach, np. odróżnianie zdrowych i niezdrowych potraw, nauka mycia zębów, dobór ubrań odpowiednich do pogody. A wszystko to urozmaicają naklejki.


4. Ruszają w konkury kształty i figury. Agnieszka Potera



Czy wasze dzieci znają już figury? Ala ma dopiero 2 lata i bywa różnie, ale przeważnie potrafi wskazać kółko, kwadrat, trójkąt, gwiazdkę i serce. W tej książeczce znajdziecie kilkadziesiąt zadań skonstruowanych tak, aby poprawne wskazanie kształtów nie było tylko przypadkiem.


5. Zabawy ze słowami. Agnieszka Potera



Zbiór ćwiczeń prowokujących do swobodnych wypowiedzi, rozwijających pamięć słuchową i wyobraźnię. Dzięki książeczce dziecko przygotowuje się do nauki pisania i czytania. W książeczce znajdziemy pierwsze zadania z rymowaniem, poznawaniem głosek, dzieleniem wyrazów na sylaby.


6. Twój Pierwszy Kalendarz. Baw się, ucz, pamiętaj! Agnieszka Potera



Dzień strażaka? Kto by tam wiedział, kiedy wypada. A Dzień Kredki? Pluszowego Misia? Jakie jeszcze święta mogą być pretekstem do świetnej zabawy z dziećmi? Wszystkiego dowiecie się z tego kalendarza. Dla mnie rewelacyjna ściąga, bo teraz nie muszę sama przeszukiwać Internetu w poszukiwaniu wydarzeń. Wystarczy przejrzeć kalendarz i już wiem, kiedy zbliżają się święta. Poza tymi typowymi dla dzieci są też te ogólnie znane, chociażby 1-3 maja. A to staje się okazją do rozmów z dzieckiem o naszej Ojczyźnie. Na każde święto w kalendarzu mamy zadanie do wykonania, a do książeczki dołączone są laurki do wykonania.


Przedstawione przeze mnie książeczki są moim zdaniem podstawą do domowej nauki przedszkolaka, ale jednocześnie też poza nimi nie potrzeba już nic więcej. Rozwój słownictwa, przygotowanie do nauki pisania i czytania, nauka umiejętności matematycznych oraz poznawanie przyrody – wszystko to, znajdziecie w internetowej księgarni Olimp. A jeśli jesteście rodzicami nieco starszych dzieci, to zapraszam do poznania oferty wydawnictwa dla uczniów.


Jak dbacie o rozwój swoich przedszkolaków? Czy dla Waszych dzieci jest to nauka czy zabawa? 



Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami to zapraszam Cię do polubienia mnie na Facebook'u – klik lub śledzenia mnie na Instagramie – klik.

You Might Also Like

15 komentarze

  1. Nie posyłanie dziecka do przedszkola to nie lada wyzwanie dla rodzica. Podziwiam wszystkich, którzy się na to decydują i przyklaskuję odwadze, cierpliwości i poświęceniu. Moje szkraby chodziły już nawet do żłobka. Preferujemy edukację Montessori i jesteśmy z niej bardzo zadowoleni i dzieci również. Niemniej jednak nauka w domu zawsze też odbywała się u nas poprzez zabawę a ksiażeczki, które proponujesz są fantastyczne:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja córka też poszła do żłobka, za to ja sama dopiero do zerówki. Natomiast odnośnie Montessori jestem bardzo "za" na etapie żłobka i przedszkola, natomiast w szkole myślę, że już z tym trudniej. Przynajmniej mam koleżankę, która chodziła do takiej podstawówki, a później w gimnazjum nie umiała się odnaleźć.

      Usuń
  2. Edukacja domowa jest fajną sprawą, pod warunkiem, że jest się zdyscyplinowaną rodziną, a szczególnie rodzicem. U nas by to nie wypaliło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że na etapie szkoły podstawowej czy dalej to też mógłby być problem, ale jeśli chodzi o kilkuletnie dzieci to nauki mniej, a i łatwiej o naukę przez zabawę.

      Usuń
  3. Moje dziecko chodzilo do żłobka i do przedszkole bo musiałam pracować więc nie wiem jak byłoby z rozwojem gdyby siedział w domu:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja Ami kolejny rok z rzędu nie dostała się do przedszkola - nie ukrywam, że i takie pomysły jak odstawanie od reszty przeszły mi przez myśl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie powstał ten wpis, by pokazać, że nie musi tak być. A kontakt z dziećmi chociaż jest bardzo ważny to można go zapewnić na dodatkowych zajęciach czy placu zabaw.

      Usuń
  5. Miałam coś takiego! Tylko z malowaniem wodą.

    OdpowiedzUsuń
  6. świetne są te ksiażeczki - moja córka z pewnością byłaby nimi zachwycona

    OdpowiedzUsuń
  7. Dokładnie u mnie taka sama sytuacja. Również nie chodziłam do przedszkola, a w zerówce jakoś dawałam radę ;) myślę, że nie ma reguły czy dziecko chodzi czy nie do przedszkola, ale z pewnością dobrze mu robi kontakt z rówieśnikami. Ja widzę po swojej córci, że nudzi jej się pomimo wymyślania przeze mnie zabaw ;) a widzę, że te książeczki są dosyć fajne, więc chyba skusimy się i je zakupimy.

    OdpowiedzUsuń
  8. My posyłamy synka do przedszkola od września. Będzie w grupie 3-latków. Tego wydawnictwa nie znam, jednak "pracujemy" w wolnej chwili z zeszytami od Zielonej Sowy dla 2 i 3 latków. Swego czasu nabyłam kilka w Biedrze :) Myślę że na ich stronie również powinny się znaleźć. Polecam. A tym prezentowanym przez Ciebie na pewno się przyjrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z pewnością posyłanie dziecka do przedszkola ułatwia sprawę. Musimy mieć jednak świadomość, że ogólną wiedzę o świecie i zachowaniu w różnych sytuacjach powinni przekazywać rodzice.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie dobrą opcją jest łączenie edukacji szkolno-przedszkolnej z domową.

      Usuń
  10. Ostatnio wudziałam je na stacji benzynowej i bardzo mnie zainteresowały poszczególne pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  11. ciekawe książeczki... jeśli dziecko nie chodzące do przedszkola nie spedzą calych dni przed kompem ani tv a bawi się chociażby z takimi książeczkami to niE widzę nicże złego jeśli siedzi w domu :)

    OdpowiedzUsuń