"Niepotrzebnie się męczyłaś?" - czyli o zaletach cesarki po próbach sn (i o tym czy kobieta powinna wybierać typ porodu)

2/01/2018




Urodziłam przez cesarkę. Ale, ale, zaraz. Przecież ja wcale nie urodziłam. Moje dziecko ze mnie wyjęto.

Długo nie podejmowałam tego tematu, bo miałam wrażenie, że blogi i serwisy dla rodziców już się tym przesyciły. Jednak ciężko było mi siedzieć cicho. I tak oto jest – moje stanowisko odnośnie porodów. Mamy, która miała cesarkę, a mimo to jest zwolenniczką... porodów naturalnych (o ile tylko jest taka możliwość).

Podejrzewam, że autorka tych słów w chwili ich pisania nie podejrzewała, że będą one cytowane w różnych miejscach w Internecie.



Jaka była moja ( jako kobiety rodzącej przez cc) reakcja na te słowa? Zupełnie się nimi nie przejęłam. Ba! Nawet w niewielkim stopniu wyczuwam ich sens – bo rodziłam, Ala się urodziła (w końcu był poród i wyszła na świat), ale czy ja urodziłam? Czy ja tego dokonałam, skoro w momencie wychodzenia Ali na świat byłam bierna?

Bez względu na to jak nazwać narodziny dziecka przez cesarskie cięcie myślę sobie, że tej pani z powyższego cytatu zabrakło jednego – wiedzy, że wiele ciąż MUSI zakończyć się cesarką. Czasami kobiety dowiadują się o tym, jeszcze na kilka miesięcy przed planowanym porodem, inne gdy data porodu dawno minęła, a akcja się nie zaczyna. Albo tak jak ja – po kilkunastu godzinach prób porodu naturalnego. Czasami kobiety przyjmują wiadomość o cesarce z ulgą, czasami są zawiedzione, bo marzyły o naturalnym porodzie. A ja? Do porodu podchodziłam na zasadzie: „Oba rodzaje mają pewne wady i zalety, więc sama nie będę wybierać. Zdam się na to co wybierze natura i lekarze.”

Możliwe, że autorka cytatu miała bezproblemową ciążę i poród (bezproblemowy = bez komplikacji, nie bez bólu) i nie zdaje sobie sprawy, jak wiele cesarek ratuje życie/zdrowie matki i dziecka. Moja cesarka nie była moim pomysłem, a zdaniem położnej i 2 lekarek. Znam kilka mam, które rzeczywiście miały „cesarkę na życzenie', bo bały się bólu, ale zdecydowanie więcej mam miało cesarkę, bo musiało. 

„Poród = skurcze i ból”. Świetnie. Czyli wedle tej definicji odbyłam poród! Bo przecież mnóstwo cesarek poprzedzona jest skurczami i bólem. 

Wskazania do cesarki

U mnie decyzja o cesarce została podjęta po kilkunastu godzinach od zjawienia się na Izbie Przyjęć. Byłam już w 2 fazie porodu, pełne rozwarcie, parcie, ale córka nie wychodziła na świat. Pomimo, że tętno było prawidłowe i nie było zagrożenia życia to lekarze i położna stwierdzili, że są niewielkie szanse na poród naturalny (parłam już od jakiegoś czasu, a Ala tylko nieznacznie obniżyła się do kanału rodnego).

Wiele kobiet przyjeżdża na Izbę Przyjęć i nie podejrzewa, że ich poród skończy się cesarką. Jednak ja podczas pobytu w szpitalu obserwowałam wiele kobiet po cesarce. Powodami był brak postępu porodu w I lub w II fazie, zagrażająca zamartwica płodu (czyli gdy zapis KTG jest niepoprawny).

Innym razem kobieta o konieczności cesarki dowiaduje się jeszcze w ciąży. Powody są różne, przykładowo: nieprawidłowe ułożenie dziecka, podejrzenie niewspółmierności główkowo-miednicowej (czyli dziecko ma dużą główkę a matka wąską miednicę), przewidywana duża masa ciała, wady dziecka uniemożliwiające poród siłami natury, choroby serca, niektóre schorzenia okulistyczne, czasami ciąża mnoga (chociaż można także podjąć próby porodu naturalnego).

Czasami wskazaniem do cesarki jest także silny strach przed porodem, ale powinno to być potwierdzone wizytą u psychiatry.

Raz miałaś cesarkę to kolejny poród także będzie musiał się tak zakończyć?

Nie zawsze. Wszystko zależy od konkretnego przypadku. Jeśli np. masz wadę serca z niewydolnością serca to Twoja choroba nie zniknęła, a tym samym nie zniknęło też przeciwwskazanie do porodu naturalnego. Ale są też czynniki, które mogły wystąpić tylko podczas pierwszej ciąży (jak nieprawidłowe ułożenie dziecka, czy jego duża masa). W takiej sytuacji można spróbować porodu naturalnego o ile nie istnieje ryzyko rozejścia się blizny (stąd zaleca się, by po cesarce zajść w kolejną ciąże nie szybciej niż po roku).

Cesarskie cięcie? Dla mnie tylko z konieczności

Dlaczego? Bo uważam, że natura wie lepiej. Oczywiście nie oznacza to, że w każdym przypadku powinnyśmy się zdać na naturę. Ale myślę, że dobrze zdać się na zdanie lekarzy. Moim zdaniem każda prawidłowo rozwijająca się ciąża i prawidłowy poród powinien zakończyć się naturalnie. Bo urodzenie się dziecka naturalnie jest zdrowsze i dla niego i dla matki (oczywiście pomijając sytuacje, gdy cesarka ratuje zdrowie lub życie).

Cieszę się, że dzisiaj cesarki są łatwiej dostępne. Możliwe, że kiedyś każda ciąża kończyła się porodem naturalnym. Ale też umieralność dzieci podczas porodu była duża. Dlatego cieszę się, że jeśli tylko istnieje wskazanie do cesarki – jest ona wykonywana.

W szpitalu, w którym rodziłam mam wrażenie, że było dobre podejście do cesarek. Jeśli tylko nie było zagrożenia życia matki lub dziecka to pomagano rodzić naturalnie, ale też bez przeciągania. Rodziłam 12 godzin. Zapis KTG był prawidłowy. Możliwe, że mogłabym próbować jeszcze 5, 10, czy 20 godzin. Ale podjęto decyzję, że jest już konieczna cesarka.

Zalety porodu naturalnego

Dlaczego poród naturalny jest zdrowszy? Kontakt dziecka z kanałem rodnym powoduje, że dziecko uzyskuje prawidłową florę bakteryjną matki. Poród jest dla dziecka pozytywnym stresem, który zwiększa wydzielanie hormonów, aktywujących układ immunologiczny. Zatem dziecko ma lepszą odporność przez pierwsze dni swojego życia. Kolejną zaletą jest ucisk klatki piersiowej dziecka w łonie matki, co sprawia, że płuca szybciej opróżniają się z płynu owodniowego. Następną korzyścią porodu naturalnego jest to, że dziecko przychodzi na świat wtedy, gdy samo jest gotowe (a nie wtedy, na kiedy zostanie wyznaczony termin. Co prawda niektóre szpitale przy planowanej cesarce każą czekać do pierwszych skurczów, jednak częściej wyznacza się konkretną datę).

Według badań cesarka zwiększa ryzyko alergii pokarmowej, astmy, biegunek. Cesarka zwiększa także ryzyko nadpobudliwości malucha (jest to proces przejściowy), sygnalizującej się poprzez napadowy bezprzyczynowy płacz.

A co z korzyściami dla matki? Poród naturalny to ryzyko komplikacji operacyjnych – urazy pęcherza, rozerwanie macicy, krwotok, powikłania anestezjologiczne. Wśród wad cesarki często wymienia się także dłuższy powrót do formy, ale myślę, że jest to kwestią indywidualną. Ja po swojej cesarce doszłam do siebie szybciej niż wiele kobiet po porodzie naturalnym.

Cesarka po próbach porodu naturalnego, czyli „niepotrzebnie się męczyłaś?”

Gdy czytałaś sobie o zaletach porodu naturalnego być może pomyślałaś sobie „ale zaraz, tak też jest w przypadku porodu poprzez cesarkę”. I tu się zgodzę. Moja cesarka była poprzedzona próbami porodu naturalnego. Dziecko samo wybrało kiedy się urodzi. Były też skurcze i próby przeciskania się przez kanał rodny. Ale już same próby wystarczają, by dziecko uzyskało prawidłową florę bakteryjną o ile odeszły wody płodowe. I zarówno w przypadku porodu naturalnego jak i prób porodu naturalnego zakończonego cesarką macica obkurcza się samoistnie (po cesarce „na zimno” podawane są leki na obkurczenie macicy).

Dlatego jest różnica między porodem naturalnym, a cesarką. Ale jest także różnica między cesarką „na zimno”, a cesarką po skurczach.

Czy żałuję, że miałam cesarkę?

Nie. Jestem zwolenniczką porodu naturalnego o ile nie ma przeciwwskazań, ale też sama nie żałuję mojego porodu. Cieszę się, że było mi dane poczuć skurcze, przekonać się jak to jest rodzić naturalnie, ściskać mojego partnera za rękę i mieć wycierane czoło przez niego. To są piękne wspomnienia, dzięki którym cieszę się, że dane mi było spróbować porodu naturalnego. Oczywiście miałam lęki, bo o bólu podczas porodu mówi się wiele. Dla mnie ból był, ale nie na tyle wielki, by go nie udźwignąć.

Cesarka i co dalej? Jak to u nas wyglądało? 

Moja mama ma za sobą 2 szybkie i bezproblemowe porody. Jeszcze na długo zanim w ogóle zaczęłam myśleć o dzieciach często powtarzała, że cesarka po próbach sn jest najgorsza. Bo nie dość, że boli w trakcie porodu to jeszcze po. A jak ja to postrzegam? Mam wrażenie, że tak samo jak ból porodu naturalnego jest wyolbrzymiany tak i ból po cesarce. Chociaż – dotyczy to mnie. Wiem, że każdy organizm jest inny i wiele mam po cesarce długo wraca do formy. Ale też nie jest to oczywistością. Urodziłam ok. 19, rano pozwolono mi wstać i od tamtej pory sama zajmowałam się córką. Ból oczywiście był, ale nie był na tyle silny, by uniemożliwiać mi opiekę nad dzieckiem, czy zajmowanie się domem po powrocie do niego. W szpitalu widziałam wiele mam. Jedne po cesarkach, inne po porodzie naturalnym. I gdybym miała odgadnąć typ porodu na podstawie ich formy to pewnie miałabym wiele pomyłek.

A co z laktacją? Często mówi się, że po cesarce karmienie piersią jest utrudnione. Tylko mleko zaczyna się produkować już w połowie ciąży. Sygnałem do rozpoczęcia stałej produkcji jest moment, gdy łożysko opuści macicę (a opuszcza bez względu na tym porodu). Różnicą jest to że podczas porodu naturalnego jest wysokie stężenie oksytocyny, odpowiadającej za skurcze oraz za wydzielanie mleka. Tylko że już samo podanie sztucznej oksytocyny (a jest to częsta praktyka, także i u mnie) zaburza równowagę hormonalną, co może chwilowo utrudniać wypływ mleka. Stąd ważny jest kontakt skórą do skóry i częste przystawianie tuż po porodzie. I mam wrażenie, że w tym największy problem cesarki. Często personel nie pozwala na kontakt skóra do skóry po cesarce, a i pierwsze karmienie odbywa się późno. U mnie zamiast 2 godzin kontakt „skóra do skóry” trwał kwadrans. Pierwsze karmienie po 12 godzinach... Oczywiście mogłabym walczyć i o jedno i o drugie, ale wiele pierworódek nie wie jak jest to istotne. Ja wówczas nie wiedziałam. Ale i tak pomimo tych utrudnień udało mi się karmić Alę piersią przez prawie 2 lata!

Kolejną różnicą pomiędzy porodem naturalnym a cesarką wpływającą na laktację jest fakt, że pod wpływem znieczulenia użytego do operacji dziecko może być na początku leniwe i ospałe i mieć problemy z uchwyceniem piersi. Stąd ważne jest wówczas częste przystawianie.

Czy cesarka utrudnia karmienie? Myślę, że bardziej w głowie matki niż w ciele dziecka. Znam mnóstwo mam, które karmiły po cesarce i to nie miesiąc czy 2, a rok, 2 lata, czy do samoodstawienia!


Nie żałuję, że mój poród zakończył się cesarką. Moja cesarka nie wpłynęła także na moje zdrowie, siły do opieki nad dzieckiem czy laktację. Ale jednocześnie myślę sobie, że warto zdać się na opinie lekarzy, gdyż istnieją różnice między porodem naturalnym a cesarką (zwłaszcza tą wykonywaną „na zimno”), które świadczą na korzyść porodu naturalnego. Oczywiście nie jestem fanatyczką sn, nie uważam, że powinno być wykonane „za wszelką cenę”. Jeśli tylko istnieje ryzyko zagrożenia zdrowia lub życia matki lub dziecka to nie ma co się zastanawiać nad negatywami cesarki. Bo przecież nie jest najważniejsze w jaki sposób nasze dziecko przyszło na świat. Najważniejsze, by przyszło na świat ZDROWE.



Jak zakończył się Wasz poród? Czy jesteście zadowolone ze swojego porodu? Czy uważacie, że wybór typu porodu powinien być wyborem kobiety?

Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami to zapraszam Cię do odwiedzenia mnie na Facebooku - klik lub na Instagramie - klik.


You Might Also Like

23 komentarze

  1. Urodziłam dwójkę swoich dzieci poprzez SN. Jestem z tego naprawdę dumna, tym bardziej, że nie brałam żadnego znieczulenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeszłam 3 naturalne porody i nie były łatwe - co ja się namęczyłam w pierwszym i drugim porodzie to tylko ja to wiem. Najłatwiejszy był u mnie trzeci poród. Aczkolwiek znam wiele matek, które miały cesarkę - z różnych powodów, matki które miały pierwszą cesarkę a potem drugie dziecko udało im się urodzić naturalnie, no i znam matki które rodziły Sn. I dla mnie wszystkie te matki RODZIŁY SWOJE DZIECI!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam kobiety, które decydują się na poród bez znieczulenia. To chyba jakiś wyższy poziom dojrzałości - nie sądzę, by mnie było stać na taką decyzję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wolę koty i psy są takie kochane :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo,bardzo, bardzo się cieszę, że przeczytałam Twój wpis!CC nie jest gorszą formą porodu, ani łatwiejszą, ani trudniejszą...jest po prostu inną. Jak najbardziej należy mówić głośno o wszelkich zaletach porodu SN ale nie możemy popadać w paranoję. Istnieją sytuacje, w których poród siłami natury stanowi niebezpieczeństwo dla zdrowia a nawet życia dziecka oraz matki. Ja osobiście bardzo liczyłam na PSN... nie udało się.Mogłam się upierać, ale sam fakt że CC było trudne a dzidziuś zaklinowany dał mi do myślenia, jak wielką mogłam wyrządzić mu krzywdę. Przedłużony, cięzki, wyczerpujący, kleszczowy poród naturalny nie jest obojętny dla zdrowia dziecka, które np.przez niedotlenienie może ponosić konsekwencje naszej decyzji do końca życia. Nigdy nie żałowałam że skończyło się CC. I dumna jestem że mam zdrowe dziecko! Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze mówiąc juz mnie ten temat męczy. Nie chciałabym spotkać ani jednej mamy która napisała że te z cc nie są matkami...

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwsze dziecko urodzilam silami natury, ale porod byl bardzo dlugi i ciezki. Corka sie zaklinowala i po trzech godzinach parcia, lekarz zdecydowal, ze sprobuje ciagu prozniowego. Jesli nie zadziala, robimy cesarke to w trybie natychmiastowym. Na szczescie zadzialal i w dwoch skurczach udalo mi sie wypchnac coreczke na swiat.
    Drugie dziecko urodzilam przez cesarke, z tego samego powodu co Ty - porod nie postepowal. Rozwarcie powiekszalo sie, ale w slimaczym tempie, skurcze zaczely zanikac, w koncu okazalo sie, ze wdarlo sie jakies zakazenie, dostalam goraczki, a synkowi zaczelo spadac tetno. Lekarz zarzadzil natychmiastowe ciecie, a i ja uznalam, ze dla dobra malucha nie ma co przedluzac prob wywolania skurczy.
    Urodzilam wiec i silami natury i przez cesarke i szczerze, to na klotnie na temat, ktory porod jest "prawdziwy" przewracam oczami. Oba porody zakonczyly sie zdrowymi maluchami. Po obu tak samo szybko wrocilam do sprawnosci. Zaden nie przeszkodzil mi w karmieniu piersia... Dla mnie nie ma roznicy. Po cesarce zostala mi blizna, po 3-godzinnym parciu przy porodzie naturalnym - straszne hemoroidy. Cos za cos. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten temat, a raczej ta durna dyskusja, co jest lepsze nie ma końca. Urodziłam przez cc zdrowego syna - nie żałuję i nie mam poczucia winy, nie miałam żadnych problemów z laktacją, doszłam do siebie szybko, ból potworny, ale do ogarnięcia i dlatego aż mną trzęsie jak słyszę te głupie opinie, że kobiety decydują się na cesarkę, żeby uniknąć bólu. Prawda jest taka, że mówiąc o porodzie, bólu nie unikniesz. Uważam też, że tak jak wiele mówi się o tym, że cesarka to samo zło, same komplikacje, dla dziecka złe, powinno się głośno i otwarcie powiedzieć o wadach porodu naturalnego, właśnie bo to żeby kobiety mogły zdecydować. Tak, uważam, że kobieta powinna mieć wybór. A abstrahując od moich poglądów, fajne zestawienie zrobiłaś, stronnicze bo wypowiadasz swoje zdanie, ale bez żadnych negatywnych emocji, ocen, czy presji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Temat trudny, ale warto rozmawiać. Jestem zwolenniczką naturalnych porodów ( raczej siłami natury), ale rozumiem cesarke, gdy jest kkonieczność, zagrożenie życia dziecka lub matki. Natomiast nie rozumiem i nie polecam rozwiązań cesarki na życzenie. To niedobre dla dziecka, bo często nie jest jeszcze gotowe na wyjecie z bezpiecznego miejsca do naszej rzeczywistości. Często potem są klopoty z integracją sensoryczna, dysleksja i inne... ale o tym się nie myśli. Mojej kuzynki lekarz 20 lat temu obwieścił, że "rodzimy jutro", bo szedł na urlop. Dziecko było w 37 tyg. To uważam za skandal. Ale już chyba takich praktyk nie ma...

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana znam to doskonale! Jestem po dwóch cesarkach, przymusowych - nie z wyboru! Ale czasami szkoda mi czasu na tłumaczenia...

    OdpowiedzUsuń
  11. A mnie dziwi to całe zamieszanie. Co kogo obchodzi jak inna kobieta rodziła, to jej sprawa czy maiłą cc z wyboru czy to była konieczność. Każdy sam ma prawo decydować i nikogo nie powinno to obchodzić

    OdpowiedzUsuń
  12. Urodzilam pierwsze dziecko naturalnie, drugie przez cc bo takie było wskazanie. czy to sprawiło że któreś kocham inaczej w żadnym wypadku. Takie zachowanie to dla mnie zwykła głupota.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niektórych madek nigdy nie przekonasz, że cc to też poród. Pozostaje tylko żałować tych dumnych mam z wielką siłą wyporu, bo najwidoczniej coś im się w głowach poprzestawiało i mieć nadzieję, że kiedyś wróci na swoje miejsce.
    Dla mnie ten problem jest zupełnie obcy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam za sobą zarówno "cesarkę" jak i porody siłami natury, ale żeby zaraz komuś coś... . Brak słów.

    OdpowiedzUsuń
  15. Moj pierszy porod wygladal jak twoj, z tym, ze w pewnym momencie tetno corki zaczelo swirowac i cesarka byla robiona ekspresowo, a ja zgody podpisywalam przyslowiowym krzyzykiem, byle nie tracic czasu. Tydzien temu rodzilam drugi raz, w zwiazku z ryzykiem rozejscia blizny od razu cesarka. Bylo inaczej, bo przynajmniej wiedzialam co sie dzieje. Ale skoro "porod = bol i cierpienie" to ja rodzilam,ze hej. Nadal mnie wszystko po tej cesarce boli ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja miałam od razu zaplanowaną cesarkę. Bliźniaki więc od razu zapadła taka decyzja, bo było duże ryzyko powikłań przy naturalnym.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mój poród naturalny też zakończył się cc i to przy samej końcówce. Nie czuję się z tego powodu gorszą matką. Ba, na drugą cc już sama się zdecydowałam i i tak myślę, że nie ma to nic do rzeczy a słowa tej pani to wariackie brednie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja rodziłam SN, ale przyznam szczerze, że zastanawiałam się nad cesarką na życzenie...

    OdpowiedzUsuń
  19. Pierwszy tak jak u Ciebie - pełne rozwarcie, parte i cesarka. Drugą córkę urodziłam już naturalnie, tym samym spełniając marzenie o VBAC :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo trudny i wazny temat. Niestety ludzie mają tendencje do oceniania zamiast do rozumienia.

    OdpowiedzUsuń
  21. Uważam, że to lekarz powinien dobrać typ porodu.

    OdpowiedzUsuń
  22. Uważam, że decyzję o sposobie, w jaki zostanie poczęte dziecko należy zostawić lekarzom.

    OdpowiedzUsuń