Jedyne postanowienie noworoczne, które na pewno zrealizujesz

12/28/2017


Pewnie dobrze wiesz, jak to jest. Zaczyna się Nowy Rok. Niedawno obiecywałeś sobie, że już koniec z pisaniem postanowień noworocznych. Bo przecież to nie ma sensu. Co roku tworzyłeś listę ogólników - planów, które obiecujesz, że w tym roku to już NA PEWNO Ci się uda to zrobić. Bo rok temu, 2, 3 i 4 lata temu nie wyszło. Listę spisałeś, schowałeś i po miesiącu czy 2, gdy chciałeś się w końcu za to zabrać to... nie mogłeś sobie przypomnieć, gdzie ta lista jest.

Tak, to moja historia. Co roku robię plany, a potem nawet nie pamiętam, gdzie jest lista, nie mówiąc już o realizacji postanowień. Dlatego w tym roku mam tylko jedno postanowienie:

Dam sobie miesiąc na ODPOCZYNEK i WŁASNE PRZYJEMNOŚCI

Nie będę kolejny rok z rzędu pisać o tym, że w tym roku to już na pewno schudnę 5 kg, będę ćwiczyć 3 razy w tygodniu, czy podszkolę angielski. Jeśli na czymś nam zależy to zrealizujemy to i bez pisania, niezależnie od pory roku. Dlatego pomyślałam, że tym razem spiszę listę postanowień, które łatwiej będzie mi zrealizować. Na pomysł wpadłam, gdy na Instagramie mignęło mi zdjęcie Ani z bloga Tabajka, która napisała, że w grudniu planuje odpocząć.

Dla mnie grudzień był czasem intensywnej pracy 

Pracuję w handlu. W branży, w której grudzień jest najbardziej intensywnym miesiacem. Ilość godzin spędzonych w pracy taka sama, ale... w pracy zero odpoczynku co sprawiało, że po powrocie do domu nie miałam już na nic sił. W dodatku godziny pracy takie, że ani rano ani popołudniu nie dało się za wiele zrobić, bo np. 11-19. I chociaż po takim dniu jedyne na co miałam ochotę to szybki prysznic i łóżko to czekało na mnie jeszcze sprzątanie. A rano przed pracą? Chociażby lepienie uszek i pierogów. Na takich wysokich obrotach pracowałam, aż do soboty, dzień przed wigilią.
W grudniu byłam tak zmęczona pracą i przygotowaniami do świąt, że w pewnym momencie zrobiłam sobie nawet przerwę od blogowania. I poza jednym wyjściem na lodowisko i warsztatami z Hafiją o odstawieniu nie znalazłam dla siebie czasu. Dlatego zainspirowana Tabaykowym grudniowym odpoczynkiem stwierdziłam, że moim jedynym planem na styczeń będzie ODPOCZYNEK i MAŁE PRZYJEMNOŚCI z myślą tylko o sobie.

Dlaczego tylko miesiąc? 

Owszem, mogłabym planować na cały rok. Mogłabym też założyć, że raz w miesiącu znajdę czas dla siebie. Albo raz w tygodniu. Mogłabym. Ale już wiem, jak to jest z tym planowaniem na cały rok. Na początku przepełnia Cię entuzjazm i wszystko się udaje. A po miesiącu coraz rzadziej realizujesz postanowienia, aż w końcu w ogóle zapominasz co to takiego miałaś robić.
Dlatego wolę planować na krótsze okresy czasu. Być może styczeń tak mi się spodoba, że akcja przedłuży się na kolejne miesiące.
Niech też styczeń będzie naszą NAGRODĄ - za cały rok intensywnej pracy.

Jakie mam plany? 

U mnie plany muszą być dopasowane do pracy i oczywiście do dziecka. Bo chociaż w styczniu mam odpocząć to przecież nie wezmę miesięcznego urlopu w pracy. Dziecka tym bardziej nigdzie nie wyślę. Zatem stwierdziłam, że moje możliwości pozwalają mi na:
- raz w tygodniu wyjście z Alą
- 2 wyjścia w miesiącu bez dziecka
- odpoczynek w domowym zaciszu - do woli

Szczegóły:
Jeśli chodzi o wyjścia bez Ali to wbrew pozorom nie są zaplanowane na wieczory, gdy córka zostanie z tatą. Jako, że ja pracuję często po 12 godzin to w dni robocze mam też wolne - i właśnie wtedy, gdy Ala jest do południa w żłobku ja mogę wyjść gdzieś sama - teraz planuję wybrać się na moje kochane łyżwy, a jako drugie wyjscie być może będą to zakupy i kawa.
Dla mnie odpoczynek nie oznacza, że mam wtedy spędzać czas sama. Chodzi o to, by zwolnić, nie przejmować się obowiązkami oraz by spędzać czas przyjemnie. Te wszystkie podpunkty mogę realizować razem ze swoim dzieckiem. Jeśli zdrowie dopisze u Ali to być może zabiorę ją na kryty basen. Do tego mnóstwo spacerów, wypad w góry, oglądanie świątecznych dekoracji w centrum miasta.
Jak sobie uprzyjemnić zwykłe codzienne chwile? Łap okazje. Zamiast sprzątać, gdy dziecko ma drzemkę zrób sobie kawę (często nawet kawę robię w pośpiechu, w styczniu obiecuję pić więcej latte domowej roboty) i wyciągnij książkę. A jeśli wcześniej kupisz sobie smakołyki w cukierni to już w ogóle bomba. Lubię też malować farbami, ale właśnie... nawet nie pamiętam, kiedy robiłam to ostatni raz (poza malowaniem kotka dla Ali). Przede mną też moje serialowe i filmowe zaległości, a także sporo pisania - które jest moją największą pasją i świetnym odprężeniem.

Planuj na miarę własnych możliwości! Planuj tyle na ile Tobie pozwala czas! 

Być może masz więcej okazji, by wyjść z domu bez dziecka. Albo w ogóle nie zostawiasz swojego malucha. To nie ma znaczenia! Zaplanuj swój styczeń tak, by móc odpocząć i sprawiać sobie przyjemności - na tyle na ile pozwalają Ci możliwości. Wyjście z przyjaciółkami, pizza, kawa, książka, kurs dziergania, fryzjer, paznokcie, a może po prostu domowe spa - zrób wszystko, o czym marzyłaś przez ostatni rok, a brakowało Ci na to czasu.


Dorosłość bywa cudowna, ale też i trudna/dziwna. Bo kto by pomyślał, że nawet wieczór z książką trzeba sobie wpisać do kalendarza! Ale tylko takie ścisłe planowanie przynosi efekty. Bo jeśli wpiszę sobie w notesie, że jutro posprzątam kuchnię, zrobię zakupy spożywcze, pranie i posegreguje dziecięce zabawki - a nie wpiszę tej mojej kawy i książki to uwierzcie - braknie mi na to czasu.

Wchodzisz ze mną do gry o własny odpoczynek, szczęście, małe przyjemności? Co wpiszesz na swoją listę?

Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami to zapraszam Cię do polubienia mnie na Faceboku - klik oraz na Instagramie - klik.

You Might Also Like

32 komentarze

  1. Uwielbiam planować, jednak nie lubię robić jakiś dalekich planów, jedynie np na tydzień do przodu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię robić dalekie plany, ale właśnie zwykle nie udaje się je zrealizować. Dlatego teraz postanowiłam właśnie zaplanwać tylko 1 miesiąc.

      Usuń
  2. Dałaś mi mocno so myślenia.... Sama często "łapię" w locie chwile dla siebie. Są dni, że mam czas na ciepłą kawę i lekturę książki. Ale są też takie, że spokojne siku to marzenie. Planowanie odpoczynku to może być coś, co mi pomoże - dzięki!
    P.S. jak robisz domowe latte?? Bo mnie się smaczek włączył.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie wychodziły mi postanowienia noworoczne ani tym bardziej ich planowanie (o spełnianiu nie wspominając). O ile dziecięce postanowienie w stylu "w przyszłym roku napiszę książkę" nie brzmiały zbyt logicznie mając 11 lat, o tyle te "poważniejsze" postanowienia wcale nie szły mi lepiej. Dlatego zamiast zacząć odchudzać się od 1 stycznia, ja przekornie zaczęłam od kwietnia... i to od połowy kwietnia :D I przyznam, że Twoje planowanie czytania książki w kalendarzu trochę mnie przeraża. Sama mam póki co to szczęście, że jeszcze mieszkam z rodzicami, więc po pracy sporo "domowych" obowiązków mi odpada, ale planuję ten błogi stan zmienić prędzej czy później, więc chyba pora zaopatrzyć się w większy kalendarz. :D pozdrawiam! I już uciekam na Twój facebook i instagram, żeby zostać na dłużej. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, planowanie takich prostych chwil moze być przerażające ale czasem przy natłoku zajęć i małym dziecku to jedyne wyjście. Oczywiście ciężko przewidzieć, kiedy będziesz mieć ochotę na czytanie ale nie musisz ściśle planować. Wystarczy że przeznaczysz sobie pół godziny/godzinę dla siebie i jak już ta godzina nadejdzie to wtedy wymyślisz co chcesz zrobić ;)
      Co do postanowień noworocznych to mam tak samo, dlatego w tym roku już ich nie będzie.

      Usuń
  4. Ja pozwalam sobie czesto na odpoczynek w weekendy. To moj swiety czas.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie właśnie robienie postanowień noworocznych zawsze wydawało się bez sensu- tak naprawdę sama wiem, co jest dla mnie ważne w danym momencie życia i cele często zmieniają się bardzo szybko :) A Tobie życzę miłęgo wypoczynku!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię planów noworocznych, bo to odbywa się na siłę. Lepiej stawiać sobie małe cele.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nigdy nie robię żadnych postanowień noworocznych, bo nie jestem najlepsza w ich realizowaniu. A co do odpoczynku to się zgadzam- każda mama go potrzebuje:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też planuję, nawet mape robię. Realizuje potem cele. W 2017 prawie wszystko wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  9. Co roku mam wiele planów, które zawsze spisuję :) Co roku, (nie wiem jakim cudem) udaje mi się większość zrealizować! Ten rok był pełen zmian, mam nadzieję, że kolejny będzie jeszcze lepszy!
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  10. Styczeń to z natury taki leniwy miesiąc, można go wykorzystać, by nadrobić zaległości i trochę pomyśleć o sobie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie jestem z tych co planują życie. Lubię żyć chwilą i cieszyć się dniem dzisiejszym. Nie jestem lekkoduchem, ale życie nauczyło mnie jednego. Jutra może już nie być, a dziś to dziś. Żyj tak jakby to był ostatni dzień Twojego życia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie robię list i postanowień noworocznych i tak same sprawy do mnie przyjda do załatwienia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. oj znam to tyska sie tetuzjazmem przy planowaniu a potem klapa. Nie planuje

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja już sobie postanowiłam, że nic nie postanawiam. Przed końcem roku zmieniłam pracę, jestem w ciąży, mam już zaplanowane wielkie podróże. Czego mi więcej trzeba na ten 2018? :)

    OdpowiedzUsuń
  15. piękne postanowienie noworoczne. Ja postanowiłam sobie być bardziej systematyczna i konsekwentna w działaniu. Mam cel i potrzebuje iść w jego kierunku

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgadzam się, że czas dzieli się na ten bardziej intensywny i odpoczynek - łatwo o tym zapomnieć w natłoku spraw. Morał jest prosty - nie mieć natłoku spraw. Mnie pomaga planowanie kwartalne i robienie list oraz rozbijanie zdań na dni. I właśnie na liście spraw ważnych umieszczam także odpoczynek :)

    OdpowiedzUsuń
  17. U nas różnie z realizacją, ale zawsze mamy stawiane cele

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo dobrze napisane :) Plany roczne często nie wypalają. Zapominamy o nich, bądź życie w ogóle inaczej planuje za nas. Więc lepiej podobnie jak ty, zaplanować na miesiąc do przodu, a nie rok :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja chciałabym w nowym roku zacząć jeść regularnie oraz spać co najmniej 8 h na dobę. Przy czym snu potrzeba mi najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie relaks to żywioł, plany zawodowe za to doprecyzowane.

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam planować! Muszę jednak przyznać, że nie trzymam się ich bardzo kurczowo, ale są one dla mnie bardziej przypominajką tego na czym mi zależy i co powinnam zrobić. Podoba mi się ten pomysł miesięcznego planowania nawet takich rzeczy jak - wyjście bez dziecka albo kino.

    OdpowiedzUsuń
  22. Lubię planować ale stwierdzam z doświadczenia, ze cała sztuka tkwi nie w samym planowaniu a nałożeniu sobie racjonalnych planów.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja dawniej planowałam zdecydowanie więcej, ale z realizacją też bywało różnie. Dlatego teraz większość moich planów dotyczy bloga i podróży - a w innych kwestiach raczej wszystko dzieje się na bieżąco i bez dalekosiężnych planów.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie planuję, tylko robie. Życie za bardzo zweryfikował moje plany. Jeśli chcę coś robić to.po porostu to.robię. Miesiąc to sporo :) . My mamy tydzień wolny I bardzo się cieszymy.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja w nowym roku stawiam na odpoczynek i więcej snu... Tego mi potrzeba!

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja kiedyś byłam mistrzynią planowania i realizacji planów... A teraz mam trójkę dzieci i już wiem, że z nimi planować się nie da;-)

    OdpowiedzUsuń
  27. jak by to mój syn średni powiedział postanowienia noworoczne to zło wcielone :P ja też nie robie ale stram się realizować małe postanowienia i sukces bardzie smakuje mały bo mały ale zawsze sukces :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Mądre plany. Sama też odpuściłam w tym roku. I spisałam 3 postanowienia. Do tej pory zawsze robiłam całą listę i udawało mi się sprostać jednemu góra dwóm ;-).

    OdpowiedzUsuń