Początki dziecka w żłobku - co warto wiedzieć?

7/20/2017


Ostatnio coraz częściej piszę na ten temat. Wszystko po prostu dlatego, że jest to coś co nas mocno dotyczy. Jeszcze nie tak dawno sama byłam opiekunką w żłobku. A od kwietnia moja córka chodzi do żłobka. Jeśli więc Wy i Wasze dzieci macie przygodę z przedszkolem czy żłobkiem przed sobą to jesteśmy od Was bogatsi o doświadczenia związane z zakupem wyprawki, adaptacją, pierwszymi chorobami, a nawet gryzieniem jednego dziecka przez drugie (na szczęście wiem tylko o przypadkach pogryzienia innych dzieci, Ala nie była ani sprawcą ani ofiarą). Odkąd stanęłam po drugie stronie (i żłobek dotyczy mnie już jako mamy a nie pracownika) to wiem też jak łatwo jest negatywnie oceniać działania placówki. A później okazuje się, że jednak jest troszkę inaczej niż się myślało.


Kompletowanie wyprawki



W zasadzie w każdej placówce na samym początku dostaniesz listę tego, co musisz przynieść dla dziecka. Wiele punktów jest wspólnych, ale różnią się szczegółami (jak chociażby ilość pampersów – jeśli w żłobku dziecko ma dużą szafkę możesz przynieść od razu całą paczkę i wówczas masz spokój na dłuższy czas, ale są też żłobki, w których nie ma miejsca nawet na mały zapas i trzeba przynosić codziennie po kilka sztuk). Co my musieliśmy przynieść?:
  • Higiena – w żłobku Ali trzeba było przynieść tylko pampersy, mokre chusteczki, ręcznik, pastę, szczoteczkę i kubek do mycia zębów. W żłobku w którym pracowałam wymagano także 1 dużej paczki chusteczek higienicznych na miesiąc oraz kremu na odparzenia. Dodatkowo w lecie krem ochronny na słońce.
  • Pościel – prześcieradło i poszewki wraz z wkładem (może to być kołdra lub kocyk). Zdecydowanie wystarczy jeden komplet (drugiego raczej i tak nie zmieścisz w szafce dziecka – chyba że samo prześcieradło). Na stanie żłobka czy przedszkola jest zawsze kilka kompletów w razie, gdyby któreś dziecko pomoczyło swoją pościel. A raz w miesiącu na weekend dostaniesz pościel do prania.
  • Ubranka – myślę, że 2-3 komplety ubranek na zmianę powinny wystarczyć. Ala ma w swojej szafce zawsze po 2 pary spodni, 2 body z krótkim rękawem i 2 z długim. Do tego 1 parę skarpetek i 1 bluzę. Jest to wystarczająca ilość. A jako, że pogoda lubi płatać figle to staram się, by wśród 2 par spodni jedne były grubsze dresowe, a drugie w formie legginsów. I co kilka dni robię przegląd w szafce Ali, by upewnić się, że na pewno ma wszystkich rodzai po 2 sztuki – w końcu czasem coś pobrudzi, a ja następnego dnia zapomnę przynieść.
  • Smoczek i przytulanki – Jeśli Twoje dziecko nosi smoczek musisz go przynieść. Ja nie chcę, by Ala cały dzień chodziła ze smoczkiem w buzi, a jedynie z nim zasypiała, więc smoczek zostawiam w jej szafce w specjalnym pojemniku. Przyda się także coś z czym dziecko lubi zasypiać.
  • Inne – W niektórych żłobkach wymagają przyniesienia kilku śliniaczków. W naszym żłobku są plastikowe śliniaczki z Ikei, które mają jedną wielką zaletę, ale o tym później. Kubki do picia także zapewnia żłobek, ale jeśli Twoja pociecha nie potrafi z nich pić to musisz przynieść butelkę (chociaż pewnie dziecko będzie podpatrywać kolegów i szybko nauczy się pić z kubka). W niektórych placówkach, szczególnie publicznych jest także jedna zrzutka na całoroczny zapas artykułów plastycznych.


Jak to jest z podpisywaniem rzeczy dziecka? To również lepiej po prostu ustalić w danym żłobku czy przedszkolu. Ala chodzi do niewielkiego żłobka – tylko jedna grupa, licząca 15 dzieci. Uznałam więc że w takim przypadku zapamiętanie koloru kapci mojej Ali, czy pościeli nie będzie dla pań problemem. I rzeczywiście tak jest. Czasami Ala ściągnie kapcie na sali, rzuci gdzieś (albo kolega schowa jej do pudełka z zabawkami), a następnego dnia czekają już na nią w szafce w przebieralni.
Wiem też jednak, że są placówki, które życzą sobie podpisywania ubrań, a nawet każdego pampersa osobno (bo np. pani wyciąga po 1 pampersie dla każdego dziecka i przebiera wszystkie dzieci po kolei).


Adaptacja – ile czasu i w jaki sposób?
Każde dziecko adaptuje się w innym czasie. Dla jednego wystarczy kilka dni, u innego konieczny będzie nawet miesiąc... Jak było u nas? Ala szła do żłobka od kwietnia, a ja gdy ją zapisywałam nie miałam jeszcze pracy. Jednak szybko ją znalazłam i w efekcie Ala poszła do żłobka po raz pierwszy w poniedziałek (poza jedną krótką wizytą na tzw. dniu otwartym, podczas którego była na sali ze mną), a w środę musiałam już pójść do pracy. O dziwo zniosła to dobrze. Lepiej niż byłam przyzwyczajona z czasów pracy w żłobku. Pierwszego dnia płakała, gdy ją oddawałam, płakała trochę na sali, ale szybko zasnęła. Drugiego dnia było podobnie, chociaż nieco mniej płaczu. A później płakała już „tylko” gdy wychodziłam. I uspokajała się chwilę po zamknięciu się drzwi za mną (zostawałam na korytarzu, by się o tym przekonać). Wiem jednak, że są dzieci, które potrzebują więcej czasu. Dlatego jeśli możesz- przeznacz na powolną adaptację minimum tydzień, a najlepiej 2. A jeśli to niemożliwe to zadbaj chociaż, by ktoś (ty, tata dziecka czy dziadkowi) mogli odebrać je szybciej niż po 8-10 godzinach pobytu w żłobku. U nas obecnie Ala spędza codziennie ok. 7-8 godzin w żłobku.


Jak powinna wyglądać adaptacja? Nie jestem fanką adaptacji z rodzicem na sali. Chociaż chętnie zobaczyłabym, jak pracują opiekunki. Tylko, że wiem, że dziecko ma się w żłobku nauczyć, że żłobek to takie miejsce, w którym bawi się z dziećmi i opiekunkami bez rodziców. Dlatego nawet jeśli w żłobku, do którego pójdzie Twoje dziecko jest możliwa adaptacja z rodzicem to przyzwyczajaj dziecko, że w żłobku spędza czas nie z Tobą. Pozwól mu się bawić samemu, z rówieśnikami lub paniami. A ty bądź obok, na wypadek gdyby Cię dziecko potrzebowało.


O adaptacji pisałam też osobny wpis – możesz go przeczytać tutaj.


Codziennie będziesz prać stertę prania?

Nigdy nie robiłam codziennie prania. Ala ma na tyle ubranek na zmianę, że wystarczy prać 2-3 razy w tygodniu. Jednak gdy zaczynałyśmy przygodę ze żłobkiem byłam przygotowana na częstsze pranie. Niepotrzebnie. W żłobku Ali są ogromne plastikowe śliniaki, więc pomimo samodzielnego jedzenia Ala bardzo rzadko brudzi swoje ubranka. Jednak nie we wszystkich żłobkach jest możliwość prania, czy wysuszenia śliniaków. O ile plastikowe śliniaki wystarczy opłukać po bieżącą wodą to muszą być gdzieś rozwieszone do wyschnięcia. I żłobek w którym pracowałam nie zakładał dzieciom żadnych śliniaczków. Teraz cieszę się, że u Ali jest inaczej, bo dzięki temu nie dostaję codziennie kilku par body do prania.


Czy Twoje dziecko będzie więcej chorować niż chodzić do żłobka?


Oczywiście nie dam Ci odpowiedzi na pytanie, ile dokładnie Twoje dziecko będzie chorować. Jednak to, że będzie jest raczej pewne. Nie znam dziecka, które przez minimum pierwszy rok chodzenia do żłobka nie chorowałoby chociaż sporadycznie. Nawet jeśli Twój maluch zdaje się mieć dobrą odporność i do tej pory nie chorował musisz przygotować się na ewentualność chorób. Jedne dzieci będą chorować rzadko, inne na początku będą chodzić do żłobka „w kratkę”, a nawet częściej spędzą czas w domu chore niż zdrowe w żłobku. U nas początkowo było dobrze. Gdy słyszałam o kolejnych dzieciach z Ali grupy, które są w szpitalu, albo po tygodniowej nieobecności przyszły do żłobka na 2 dni po czym znów się rozchorowały czułam, że mamy szczęście. Ala przez pierwsze 2,5 miesiąca raz miała zapalenie krtani co zatrzymało ją w domu na nieco ponad tydzień), a poza tym tylko 2-krotnie wymiotowała w nocy (w żłobku był wówczas jakiś wirus). Dobra passa opuściła nas jednak tuż po Bożym Ciele. Ala miała silna gorączkę i trafiła do szpital (pisałam o tym tutaj). A tuż po wyjściu się rozchorowała i tydzień spędziła na antybiotyku. Dlatego uważam, że lepiej być przygotowanym na ewentualność chorób dziecka. Jeśli masz możliwość zwalniać się z pracy – super. Jeśli nie – warto poprosić o pomoc dziadków lub poszukać niani na awaryjne sytuacje.


Czego nauczy się Twoje dziecko?


Mówią, że w żłobku dziecko jest w stanie się wiele nauczyć. Zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie typowo samoobsługowe. U nas ciężko dostrzec różnicę, bo Ala jeszcze przed pójściem do żłobka potrafiła samodzielnie jeść i pić. Mówić raczej też nie zaczęła więcej. W sumie jedyne co się zmieniło to to, że jest teraz bardziej odważna wśród innych dzieci.




Żłobek jednak może też nauczyć dziecka złych rzeczy.


O negatywnych zachowaniach

Dzieci w żłobku podpatrują siebie nawzajem. To tylko maluszki i wiadomo, że nie są do końca świadome swoich działań. Nie zawsze wiedzą, że wyrządzają sobie krzywdę. Albo inaczej nie potrafią zadbać o siebie. W żłobku, w którym pracowałam plagą było gryzienie. Jedno dziecko gryzło drugie tak, że zostawał ślad. Zaczęło się od nieco ponadrocznego chłopca. Do tej pory nie wiemy, co było tego przyczyną. Możliwe, że miało mu to przynieść ulgę w ząbkowaniu... W domu przytulał się do mamy, a kilka sekund później wbijał zęby w jej ramię. Gryzł też siostrę i dzieci w żłobku. A one podpatrzyły te zachowanie od niego i zaczęły tak walczyć o swoje. Gdy ktoś zabrał im zabawkę – pogryzły to dziecko. U Ali w żłobku też zdarzały się incydenty z gryzieniem, ale na szczęście Ala ani nie gryzła, ani nie została pogryziona.


Nie o wszystkim decydujesz – w niektórych kwestiach musisz się podporządkować


W żłobku jest więcej dzieci niż tylko Twoje. A co z tym idzie wielu rodziców, a każdy z nich może mieć swoje zdanie. Nie wszystkie Twoje prośby mogą się okazać realne. Przykładowo w Ali żłobku (jak zresztą chyba w każdym) jest jedna drzemka. Około półtorej-dwugodzinna. Wiele mam narzekało, że jedna drzemka to za mało. Bo ich dzieci śpią w domu 2 razy. A potem wracają ze żłobka i trudno im wytrzymać bez spania do wieczora. A jak zasną szybciej to potem budzą się o 4-5 nad ranem. Z Alą też mieliśmy ten problem. Początkowo wracała ze żłobka i spała całe popołudnie, budziła się na kolację i znów zasypiała. Jasne, że wolałabym, żeby w żłobku miała 2 krótsze drzemki, ale wiedziałam tez, że logistycznie byłoby to trudne do przeprowadzenia. Zresztą po jakimś czasie weszła w nowy rytm i teraz nawet, gdy ma wolne od żłobka to śpi raz dziennie, ale za to dłużej.


Nie przekreślaj od razu opiekunek lub żłobka




Dopiero gdy Ala zaczęła chodzić do żłobka zdałam sobie sprawę jak trudno jest nie być roszczeniowym rodzicem. A ja jako pedagog miałam chyba jeszcze gorzej. Bo wiedziałam jak mogłoby być i widziałam (albo wydawało mi się, że widzę) jak jest. Kochamy swoje dzieci i chcemy, żeby miejsce, w którym przebywają tyle godzin było jak najlepsze. Dlatego nic dziwnego, że nabierałam wątpliwości, gdy panie oddawały mi Alę bez słowa informacji zwrotnej. Albo się nie uśmiechały. Miałam nawet wątpliwości odnośnie jadłospisu, bo sama nie dawałabym Ali co tydzień kapusty kiszonej do drugiego dania. Tylko, że gdy minęły początki zobaczyłam, że Ala cieszy się na widok pań, a nawet się do nich tuli. Ona polubiła to miejsce, więc chyba małe niedociągnięcia nie mają znaczenia. Zwłaszcza, że chyba nie ma żłobka, w którym rodzic nie miałby na co narzekać.


Dziecko może chcieć zrekompensować sobie Twoją nieobecność


I absolutnie nie mówię tu o wymuszaniu nowych zabawek, czy słodyczy. Maluch który nagle rzadziej się z Tobą widuje będzie próbować w domu wykorzystać maksymalnie kontakt z Tobą. Co oznacza to w praktyce? Ala jest karmiona piersią i odkąd poszła do żłobka obserwuję wzrost nocnych pobudek na mleko. A gdy siedzimy cały dzień w domu, bo nie idę do pracy to też często domaga się karmienia. Natomiast Ali koledzy ze żłobka (dziewczynek w grupie ma mało) na początku przygody ze żłobkiem budzili się w nocy i zasypiali tylko w jednym łóżku z mamą. Moim zdaniem powinnyśmy na to pozwalać. Dziecku i tak jest trudno w nowej sytuacji, a ten stan naprawdę minie. Jeśli na początku będziesz zabierać dziecko do swojego łóżka to nie oznacza to, że stanie się to Waszym nowym zwyczajem.


I na koniec – nie martw się, że Twoje dziecko zasypia tylko przy Tobie


Twój maluch w domu zasypia tylko na rękach, albo przy piersi? Nie martw się tym na zapas. Z dziećmi zwykle bywa tak, że przy mamie zasypiają w konkretny sposób, ale jeśli mają zasnąć w innym otoczeniu to szybko uczą się nowego sposobu zasypiania. Ala czasem jeszcze zasypia przy piersi, ale ani w żłobku ani w domu będąc tylko z tatą nie miała problemów z zaśnięciem. Uprzedź opiekunki, o tym jak dziecko zasypiało do tej pory, ale nie zamartwiaj się, że przez to adaptacja będzie trudniejsza. No i pamiętaj, że dziecko karmione piersią też może pójść do żłobka i świetnie sobie w nim radzić. Ala jest tego przykładem!




A może Wy także macie żłobek już za sobą? Podzielcie się w komentarzu Waszymi doświadczeniami. A może żłobek lub przedszkole jest przed Wami? Jeśli chcecie o coś zapytać to zapraszam do komentowania tutaj, na fanpage'u – klik lub na Instagramie – klik.



You Might Also Like

36 komentarze

  1. Różnie z tymi żłobkami bywa. Czasem nawet jeśli dziecko szybko się zaadoptuje, problemem mogą być częste choroby. W moim przypadku rodzicom się nie udało. Ledwie poszłam na kilka dni do żłobka, lądowałem u lekarza i skończyło się znalezieniem opiekunki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chorobami tak to bywa. Chyba większość dzieci przez pierwszy rok sporo choruje. Niektórzy rodzice biorą wtedy l4, inni proszą babcie o pomoc, albo nawet mają nianie na takie sytuacje. Ja nie chodziłam ani do żłobka ani do przedszkola, poszłam do zerówki jako 6-latka i też więcej mnie nie było niż byłam... A w zerówce jednak też się trochę dzieci już uczą.

      Usuń
  2. Ja pamiętam, że żłobek był dla mnie dramatem. Wczesne lata 90.,wszedzie widmo PRL, panie jakby pracowała za karę, no i oczywiście wszedobylskie choroby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choroby są i do dzisiaj, tego nie da się uniknąć. Ja chodziłam w sumie dopiero do zerówki i cóż - zależy na kogo się trafiło. Miałam 2 nauczycielki - 1 świetna, a druga na zasadzie "dzieci mają być dzielne, nie mazgaj się". Ale myślę, że dzisiaj ta sprawa ma się lepiej ;)

      Usuń
  3. Mój syn ponad trzydzieści lat temu chodził do żłobka ale to była bardzo dobra decyzja. Miała bardzo dobry wpływ na wychowanie i na to jak teraz sobie radzi w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasy się zmieniły i żłobki i przedszkola też. Mój syn chodzi do żłobka niemal od roku i jestem mega zadowolona. On zresztą też, choć adaptacja trwała prawie miesiąc. Codziennie rano pyta czy idzie do cioci Kasi. Po powrocie lgnie do mnie i stara się nadrobić ze mną czas spędzony w żłobku. A postępy jakie zrobił są naprawdę zaskakujące!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Wam się udało ;) Dobrze, że nie poddałaś się z adaptacją, bo zdarza się, że rodzice po 2-3 tygodniach nieudanej adaptacji rezygnują ze żłobka. A czasem dziecko potrzebuje więcej czasu.
      Oj Ala też zawsze jak widzi, że po nią przyszłam to od razu do mnie biegnie. Na postępy jeszcze czekamy ;) Póki co żłobek za wiele jej nie nauczył, ale to też dlatego, że to co dzieci w jej wieku potrafią to nauczyła się tuż przed pójściem do żłobka.

      Usuń
  5. Mój synek ma 2, 5 roku i od września idziemy do przedszkola :)

    OdpowiedzUsuń
  6. My w tym roku zaczynamy z przedszkolem. Syn prawie trzy letni. Obawy mam straszne, bo ucieka przed ludźmi i dziećmi. Na dniu otwartym nawet do kółeczka nie chciał iść. Spróbujemy miesiąc i zobaczymy czy się zaaklimatyzuje. A kompletowanie wyprawki dopiero przed nami :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiele cennych porad dla rodziców którzy zdecydują się posłać dziecko do żłobka. Mój Bąbelek też prawdopodobnie pójdzie, ale to okaże się w marcu a teraz mamy dużo czasu dla siebie.
    Teraz będę wiedziała gdzie szukać dobrych rad :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję ;) Wpadaj, do marca pewnie powstaną jeszcze wpisy o podobnej tematyce ;)

      Usuń
  8. Córka nie chodziła do żłobka. Mieliśmy ten komfort , że mogła zostać w domu. Poszła dopiero do przedszkola. Początki były trudne, ale udało się zaadaptować. Teraz czeka nas kolejna zmiana, bo córka idzie do szkoły - zmienia grupę, nauczycieli i budynek.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja cały czas mam w głowie ogromny dylemat czy zdecydować się na żłobek czy poczekać na 3 lata i zacząć od przedszkola ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Najfajniejsze w tym wpisie jest to, ze konfrontujesz punkt widzenia mamy z punktem widzenia pań ze żłobka. To jest super, bo Twój wpis jest całkowicie obiektywny.
    Co do żłobka - nie posłaliśmy Malucha do żłobka, bo mamy na miejscu dziadka, który chętnie zajął się swoim wnuczkiem podczas gdy ja jestem w pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie Andrzejek już od marca w żłobku - trafiłam chyba do najlepszego miejsca na świecie syn uwielbia tam chodzić panie są wspaniałe a adaptacja przebiegła wspaniale.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dużo przydatnych rzeczy sie dowiedziałam z twojego wpisu. Nas temat żlobka ominął ale przedszkole przed nami

    OdpowiedzUsuń
  13. Przygoda ze żłobkiem przed nami, na razie do państwowego się nie dostaliśmy, a z prywatnym jeszcze czekamy. Na pewno skorzystamy ze wskazówek odnośnie wyprawki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja córeczka złapała jakąś paskudną bakterię, spędziła kilka tygodni w szpitalu, co zadecydowało za nas, o tym, że nie wysyłamy jej do żłobka. W kwietniu przedszkole. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wartościowy wpis... pomaga mi coraz lepiej ustalić, czego mogę oczekiwać i na co się przygotować.

    OdpowiedzUsuń
  16. Póki co mnie to nie dotyczy, ale znam parę świeżo upieczonych i przyszłych mam , które może będą głowić się w tym temacie więc na pewno podrzucę im link:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Sylwia fajnie że piszesz o tej kompensacji braku rodziców. Nie wszyscy o tym wiedzą, że dzieci często po całym dniu żłobku, jak w końcu stęsknione wpadną w ramiona rodziców to potrzebują te bliskość nadrobić

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo lubię Twoje wpisy "żłobkowe". Dzięki nim mogę się już powoli nastawiać na to, co kiedyś będzie nas czekało.

    OdpowiedzUsuń
  19. My zdecydowaliśmy się na prywatny żłobek. Wracam do pracy od września, mała zaczęła chodzić już w czerwcu żeby się przyzwyczaić. Mała ilość dzieci, świetna opieka, cudne miejsce. Lepiej być nie mogło.

    OdpowiedzUsuń
  20. Przyznam szczerze, że jestem przeciwnikiem żłobków. Rozumiem jednak, że czasami rodzice nie mają wyjścia i muszą posłać malucha do żłobka. Nie rozumiem jednak sytuacji, kiedy mama posyła dziecko do żłobka, bo musi mieć "czas dla siebie".
    Podoba mi się to, jak opisałaś sytuację pójścia do żłobka. Rzeczowo i obiektywnie. Przekazałaś konkretne, przydatne informacje, zwróciłaś również uwagę na tą negatywną stronę, jak choroby, trudne zachowania dzieci oraz to, że nie wszytskie roszczenia rodziców mogą być spełnione. Jeśli ktoś planuje posłać dziecko do żłobka to ten wpis będzie dla niego niezwykle cenny.
    Mam czworo dzieci i żadne nie chodziło do żłobka. Trójka starszych chodziła do przedszkola a najmłodsze poślę, kiedy skończy 4 lata. Niestety - żłobek, przedszkole to fala chorób. Naprawdę, wiem coś o tym. I to nie są choroby typu katar, kaszel. To poważne infekcje, które nie raz kończą się szpitalem. Dobrze, że o tym wspominasz. I dobrze, że zachęcasz rodziców do znalezienia na czas całkowitego zdrowienia inną opiekę. Warto też zaszczepić swoje dziecko dodatkowymi szczepionkami zanim pójdzie do żłobka, czy przedszkola.
    I jeszcze jedno. Gryzienie w żłobku, przedszkolu to często reakcja na bezradność, frustrację. Poczucie, że nic nie możemy zrobić. Myślę, że tego doświadczał wspominamy chłopiec. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. My będziemy kombinować, aby ktoś z rodziny został w domu z córeczką (babcia/ciocia). Do żłobka zniechęca mnie to, że jest to skupisko chorób. Aby jedno dziecko zachorowało, a potem idzie to lawinowo...

    OdpowiedzUsuń
  22. oj dzięki za przypomnienie tematu żłobkowego, bo po 11 latach pamięć nieco szwankuje ;) moja pierwsza córka Zuźka poszła do żłobka mając rok i 3 miesiące i choć ja miałam całą masę obaw (jako pierworódka miałam syndrom kwoki, takiego zagarniania dziecka do siebie, żeby nikt go nie dotykał, nie nosił, nie ruszał, bo ona jest tylko moja :D) Zuźka ich nie miała i już pierwszego dnia nie chciała ze mną wracać do domu, była obrażona że tak wcześnie ją odebrałam, kiedy inne dzieci jeszcze zostały :) teraz moją prawie 10-miesięczną Zośkę też będę chciała za jakiś czas posłać do żłobka, ale niekoniecznie musi być taka chętna jak siostra... ogólnie jednak ja nie należę do matek, które przyprowadzają dziecko do placówki i przychodzą z żądaniami, tak żłobek nie jest domem jak i później szkoła też domem nie będzie

    OdpowiedzUsuń
  23. Taka duża zmiana dla dziecka, że na pewno trzeba się na to mocno przygotować!

    OdpowiedzUsuń
  24. Nas niedługo to czeka :) napewno w przyszłym roku :) Bardzo przydatny wpis dla młodych mam

    OdpowiedzUsuń
  25. Moje córki to już wprawdzie przedszkolaki, ale muszę przyznać, że bardzo miło wspominam ich przygodę żłobkową. Fakt, chodziły do prywatnej placówki, więc grupa była bardzo kameralna - pięcioro, w porywach siedmioro dzieci na dwie opiekunki. Dla mnie najważniejsze było, żeby nie dać się ponieść hasłom w stylu "O mój boże, jak tak możesz, takie małe dziecko oddać obcym". Według mnie podstawą dobrej aklimatyzacji dziecka jest pozytywne nastawienie rodzica :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja się trochę cieszę, że nie musiałam mojej córki oddawać do żłobka. Nie wiem jak by sobie radziła, ale to chyba ja miałabym największy problem z adaptacją do nowej sytuacji. Na codzień staram się jednak zapewniać jej kontakt z rówieśnikami, bo choćbym wymyślała każdego dnia kreatywne zabawy, to nie zastąpię jej innych dzieci. Za rok czeka nas przedszkole i już powoli oswajam się z tą myślą :)

    OdpowiedzUsuń
  27. My z córka właśnie jesteśmy po tygodniu adaptacyjnym w przedszkolu, córka od razu pokochała to miejsce, swoje panie i dzieci z grupy, także jestem tą szczęściarą którą to córka ciągnie do przedszkola jak tylko się obudzi i zawsze jej za krótko pobyt w nim

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo przydatny post, my pewnie za rok ruszymy do żłobka, to na pewno tu wrócę

    OdpowiedzUsuń
  29. Pewnie chorób nie unikniecie. Z chorobami tak to bywa, dzieci chorują i w przedszkolach i żłobkach. Chyba większość dzieci przez pierwszy rok rozłoki z mamą choruje. U mnie w przedszkolu był dramat, wciąż choroby.

    OdpowiedzUsuń
  30. Mnie właśnie te choroby najbardziej martwią. Mój synek teraz idzie do przedszkola i mam jednak nadzieję, że będzie dobrze. Ja pamiętam, że w przedszkolu bardzo mało chorowałam i mam nadzieję, że z moim maluchem będzie tak samo :)

    OdpowiedzUsuń