Po co rodzicom chodzik?

7/03/2017



Tak, rodzicom. Nie dzieciom. W końcu rzadko kiedy w przypadku tak małych dzieci wybór zabawek jest ich prośbą. Owszem, czasem bierzemy maluszki do sklepu, a one dłużej wpatrują się w daną rzecz lub wyciągają do niej ręce. Jednak w przeważającej większości to my, dorośli wybieramy zabawki dla dzieci.


O szkodliwości chodzików jest współcześnie głośno

Wielu rodziców wie o tym, że chodzik jest zły. Nawet jeśli nie do końca potrafią wytłumaczyć co w tym chodziku jest nieprawidłowego to wiedzą, że fizjoterapeuci go odradzają. Dlaczego?

  • Chodzik może powodować wady postawy i płaskostopie. Nie od razu, w pierwszym dniu włożenia dziecka do chodzika. Nie na drugi dzień, nie za tydzień, ani nawet nie za rok. Czasem może ujawnić się to dopiero w dorosłym/podeszłym wieku. I oczywiście ciężko wówczas ocenić jednoznaczny wpływ chodzika na dane problemy. Jednak ja zawsze wychodzę z założenia, że skoro wiemy, że coś może zaszkodzić dziecku (ale nie musi) to po co ryzykować? Zabawek oraz wspomagaczy chodzenia jest obecnie tak dużo, że Ala nie potrzebowała jeszcze chodzika do kolekcji. Ja miałam (i pewnie dalej mam) wadę postawy, ale oczywiście ciężko jednoznacznie stwierdzić co było jej powodem. Można by zrzucić winę na ciężkie plecaki do szkoły. Tylko problem, że u mnie tę wadę stwierdzono już na początku 1 klasy podstawówki, czyli wtedy, gdy plecaka się jeszcze nie zdążyłam nadźwigać. 
  • Zbyt wczesne wsadzanie dziecka do chodzika (gdy dziecko nie podjęło jeszcze samodzielnych prób raczkowania czy stania) może sprawić, ze maluch ominie etap raczkowania. W końcu po co raczkować skoro można już przemieszczać się na stopach? Oczywiście pominięcie raczkowania nie jest czymś groźnym. Są dzieci, które nigdy nie widziały chodzika, a mimo to od razu chodziły. Jednak raczkowanie jest przydatnym etapem w życiu dziecka. Dzięki niemu uczy się granicy własnego ciała, co korzystnie wpływa na późniejszą zdolność omijania przeszkód oraz na równowagę.

Gdy byłam dzieckiem miałam chodzik, ale...

Moi rodzice nie wkładali mnie tam z premedytacją. Nie wiedzieli, że chodzika lepiej nie używać. Dzisiaj już to wiemy. I chociaż nikt nikomu nie wmawia, że wkładając dziecko do chodzika na pewno gwarantujesz mu problemy z biodrami to zwiększasz prawdopodobieństwo ich wystąpienia.


Mojej córce wystarczył pchacz

Jest też szkoła, która mówi, że dziecko powinno nauczyć się chodzić bez żadnych wspomagaczy. Ja myślę, że nie trzeba już popadać w skrajności. Oczywiście dziecko nauczy się chodzić bez żadnych zabawek, stworzonych z myślą o wspomaganiu tego procesu. Jednak moim zdaniem używanie pchacza nie zaburza naturalnej nauki chodzenia. Jak było z Alą? Do niczego jej nie zmuszałam, nie przyspieszałam, nie ćwiczyłam. Usiadła dość późno, bo dopiero w 9 miesiącu życia. 2 tygodnie wcześniej zaczęła raczkować. I w ten sposób przemieszała się do roku. Mimo że tuż po 10 miesiącu życia pierwszy raz sama wstała to pierwszy krok (z trzymaniem się kanapy) zrobiła, gdy miała 11 miesięcy. 4 tygodnie później zaczęła chodzić bez trzymania się.


Jakie argumenty najczęściej padają z ust rodziców, którzy kupili chodzik?


Tu docieramy do tytułowego pytania – dlaczego rodzice kupują chodziki?
  • Dzięki chodzikowi dziecko szybciej nauczy się chodzić – możliwe. W końcu jeśli zaczniesz szybciej wkładać dziecko do chodzika to w końcu wypracuje sobie chodzenie. Półroczne dziecko nawet nie myśli jeszcze o chodzeniu, ale gdy będziesz je wkładać do chodzika to możliwe, że szybciej zacznie chodzić niż rówieśnicy, którzy nie spędzali czasu w chodziku. Tylko że takie umiejętności nie powinny być wyścigami, dziecko powinno zdobywać nowe umiejętności dopiero, gdy jest na to gotowe. Jeśli rozwój kostny nie umożliwia dziecku na samodzielne stanie to nie można wymuszać na dziecku takiej pozycji. Stopy i nóżki dziecka, które nie są jeszcze gotowe na stanie są bardziej narażone na wystąpienie w przyszłości schorzeń np. płaskostopie, czy wady postawy. Zatem dzięki chodzikowi będziemy mogli szybciej zrobić zdjęcie brzdąca, który chodzi, ale trzeba liczyć się z tym, że mogą być tego negatywne skutki w przyszłości.
  • Nauka chodzenia przebiegnie bezpieczniej – wiecie, że słyszałam argument, że pchacz jest bardziej niebezpieczny? Już Wam tłumaczę o co w tym chodziło. Otóż dziecko włożenie do chodzika nie upadnie. A z pchaczem? Jeśli pojazd się rozpędzi to o upadek nie trudno. Tak twierdziła autorka wypowiedzi. Więc chodzik jest bezpieczny, a kupując dziecku pchacz narażasz go nawet na złamanie nogi czy ręki. Ale – Ala ma pchacz. I ani razu przez niego nie upadła. Oczywiście wiadomo, że nie postawiłam jej przy pchaczu w pierwszym dniu, w którym sama o własnych siłach zrobiła pierwszy kroczek przy kanapie. W zasadzie pchacz nie służył jej do nauki chodzenia. Tego nauczyła się bez żadnych wspomagaczy – najpierw wystarczyły jej meble, później się po prostu puściła i poszła. Pchaczem zaczęła się bawić, gdy już umiała chodzić, ale jeszcze nie do końca pewnie. Pchacz był dla niej jeszcze jedną, ciekawą zabawką. I o dziwo nie wywróciła się przy nim ani gdy biegała z nim od pokoju do kuchni, ani teraz, gdy wsiada sobie do niego (często na stojąco). Oczywiście chodzik ma jedną przewagę – jest na tyle bezpieczny (pod względem bezpośrednich urazów), że możesz zostawić w nim dziecko na chwilę i wyjść do innego pomieszczenia. A z pchaczem lepiej być w pobliżu. Tylko chyba na tym polega opieka nad dzieckiem.

  • Dziecko będzie mogło się bezpiecznie bawić, gdy mama będzie musiała dokończyć gotowanie obiadu – uwierzcie, mamy „niechodzikowe” też jedzą ciepły posiłek, który nawet same sobie ugotują. Wiadomo, że dziecko jest w stanie pobawić się samo bez marudzenia. Nie zawsze ta chwila trwa tyle samo ile gotowanie. Tylko, że nie trzeba wtedy od razu wkładać dziecko do chodzika. To nie jest jedyne wyjście. Zamiast tego możesz włożyć je do krzesełka, dać przekąskę do zjedzenia lub zabawkę. Możesz ostatecznie kupić kojec, w którym umieścisz ciekawe zabawki, chociaż my i bez kojca sobie poradziliśmy. A gdy przyjdzie kurier i musisz wyjść na chwilę na zewnątrz? Uwierzcie, nie raz tak miałam, że musiałam wyjść w zimie na ogród. I przecież nie wezmę nieubranego dziecka ze sobą, więc zostawiałam ją w łóżeczku.
  • Chodzik uatrakcyjni dziecku dzień – gdybym nie wiedziała, że chodzik jest szkodliwy to pewnie kupiłabym go Ali. W końcu nie dość, że dziecko uczy się chodzić to jeszcze posłucha melodyjek, pobawi się wbudowaną grzechotką itp. Wygląda super, ale... obecnie dzieci i tak mają mnóstwo zabawek, a najbardziej ich dzień i tak uatrakcyjniają przedmioty użytku codziennego.


A jakie są wasze argumenty za lub przeciw chodzikom? Czy Wasze dzieci bawiły się w chodziku czy w pchaczu? A może obeszły się bez tych sprzętów? Podzielcie się swoim zdaniem w komentarzach.

Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami to zapraszam Was na mojego fanpage'u – klik lub do zaobserwowania mnie na Instagramie – klik.


You Might Also Like

20 komentarze

  1. Dzięki Sylwia! Muszę pokazać ten wpis moim nieteściom, bo ciągle dopytują kiedy kupię dziecku chodzik i bulwersuje ich moja odpowiedź, że nigdy. Myślą, że jej żałuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie rodzice chcieli kupić, ale wytłumaczyłam, że lepiej pchacz ;)

      Usuń
  2. Miała chodzik chyba moja siostra, ja też, ale mojej córce nie kupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam i mój brat. Ale kiedyś rodzice nie wiedzieli o jego szkodliwości. Dzisiaj już wiadomo ;)

      Usuń
  3. też nie mieliśmy, i jakoś mała przeżyła.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nasza mała też bez chodzika Chodzić zaczęła w 15 miesiącu i nie mam zamiaru mieć z tego powodu żadnych kompleksów typu bo córka znajomychbto już w 10 m chodziła... Co do raczkowania dodam jeszcze że stymuluje rozwój obydwu półkul mózgowych i wspiera naukę ruchów naprzemiennych, chociażby wchodzenie po schodach

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja dziecka nie mam, ale na przyszłość zapamiętam Twoje słowa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. o szkodliwości chodzików dowiedziałam się parę miesięcy od rehabilitanta u którego byłam z moją 9-miesięczną teraz Zośką... zresztą wiele się od niego dowiedziałam i szkoda, że takich informacji nam np. pediatrzy czy ortopedzi nie przekazują

    OdpowiedzUsuń
  7. Chodzik to taki sztuczny wymuszacz pionizowania dziecka... Korzyści żadnych, ale to żadnych. Podobnie jak Wy, my korzystaliśmy wyłącznie z autka-pchacza. Zaciechy same stymulowały u siebie chęć stawania, chodzenia etc. Bez jakiejkolwiek ingerencji osób trzecich.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie kupiłem dla żadnego z moich synów. A zaczynali chodzić około roku. Dla mnie to zbędny gadżet który może zrobić więcej szkody niż pożytku. Po co przyspieszać. Pchacz to inne jajka. On ułatwia chodzenie ale tylko wtedy kiedy dziecko jest na tyle silne by stanęło samo.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że o tym piszesz, czasem rodzice idąc za modą i wygodą oraz chcąc przyspieszyć pewne procesy w rozwoju dziecka inwestują w rzeczy, które mogą ostatecznie dziecku (przyszłemu dorosłemu) zaszkodzić, dobrze ich uświadamiać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. o chodzikach się nie wypowiem, bo się na nich nie znam i mam je gdzieś, natomiast co do pchaczy, to nie wiem skąd ludzie biorą informacje, że są one złe.. z blogów? I wszystko jasne.. Pchacze są niekiedy narzędziem do rehabilitacji dcziecka. Np, kiedy ma nieprawidłowe nawyki z rączkami, objawiające się zbyt wysoko uniesionymi barkami. Pchacz koryguje to, powodując wyciąganie rączek do przodu. i o to chodzi w rozwoju malucha - do przodu ma być! tak, że nie chodzi tu o samą naukę chodzenia, tylko o zachowanie z nim związane. FAK!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mamy pchacz i jesteśmy bardzo zadowoleni. Młody uczy się przy nim chodzić. Przez pierwsze dni trzeba było mu pokazywać o co chodzi, a teraz sam podchodzi, wstaje i biegnie z nim :).

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja tam wychodzę z założenia że i bez chodzika dziecko się nauczy chodzić. Poza tym mam awersję do zbędnych bambetli :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś mało kto wiedział o szkodliwości chodzików - to bł super wynalazek pomocny mamie. Teraz często można usłyszeć o szkodliwości tego urządzenia. Sama wiem że my na pewno nie będziemy go używać.

    OdpowiedzUsuń
  14. My postanowiliśmy nie kupować chodzika, ponieważ uważam że jest to całkowicie zbędny i szkodliwy sprzęt. U nas też pchacze przy każdym z synów sprawdziły się najlepiej

    OdpowiedzUsuń
  15. Oczywiście jestem przeciw - dla mnie to nienaturalne i szkodliwe. Zresztą - tak jak piszesz - o szkodliwości tego tworu powiedziano już bardzo wiele.

    Miałam, rzecz jasna, spięcia z ludźmi, którzy na siłę chcieli wciskać mojej córce chodzik. Teściowa znała nasze zdanie na ten temat, a i tak naciskała i kombinowała, jak szybko przynieść chodzik i wsadzić w niego Zośkę. Nigdy jej się nie udało, ale i tak tymi naciskami doprowadzała mnie do szału. Kij, że szkodliwe, najważniejsze, żeby zrobić coś przeciwko rodzicom.

    Z kolei jeżeli chodzi o pchacza, to moja młoda go nie chciała. Zaczęła używać dopiero jak nauczyła się już chodzić ;)

    Jeżeli mogę coś polecić, to niedawno pisałam u siebie o pchaczu stylizowanym na wózek sklepowy - rewelacyjny produkt, polecam wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  16. U nas chodzika też brak. Tez polecam pchacze.

    OdpowiedzUsuń
  17. Chodzik to bardzo zły wynalazek, dla leniwych rodziców.

    OdpowiedzUsuń