Rodzic przy dziecku w szpitalu - czy musisz zapłacić?

6/29/2017


Moi czytelnicy, którzy śledzą mnie na Facebooku lub Instagramie wiedzą, że Ala niedawno była w szpitalu. Z powodu wysokiej gorączki i drgawek, które wyglądały na groźne zdecydowaliśmy się wezwać do niej karetkę. A skoro ratownicy postanowili zawieźć nas do szpitala (chociaż co prawda nie na sygnale) to znaczy, że jednak dobrze, że ich wezwaliśmy. Na szczęście szybko okazało się, że to nic poważnego, a Ala po 3 dobach i dokładnym przebadaniu została wypuszczona do domu.

Jako mama-blogerka postanowiłam wykorzystać doświadczenie pobytu w szpitalu i napisać o... opłatach za pobyt rodzica przy dziecku. Czy spotkaliście się z czymś takim?


Opłaty za pobyt z dzieckiem – myślałam, że to nielegalne

Zanim Ala trafiła do szpitala słyszałam o szpitalach, które pobierają opłaty za pobyt rodzica przy dziecku. Wcześniej mieszkałam we Wrocławiu i wiem, że w szpitalu przy ul. Koszarowej pobierana jest za to opłata, wynosząca kilkanaście złotych za dobę. Myślałam, że to nielegalne, bo przecież zgodnie z Kartą Praw Dziecka-Pacjenta dziecko ma prawo do przebywania w szpitalu wraz z rodzicem. Dla mnie było logiczne, że skoro rodzic ma prawo być z dzieckiem to nie powinna być za to pobierana opłata! Ale jednak...


Opłata za pobyt rodzica legalna

Jak to jest wytłumaczone? A no tak, że przecież rodzic zużywa wodę, prąd, sprzęty. Do tego dochodzi jeszcze sprzątanie. A to wszystko kosztuje, więc skoro NFZ nie zwraca za to pieniędzy to trzeba je uzyskać od rodzica. Taka opłata wynosi od ok. 5 do ok. 15 złotych za dobę. Niby koszt niewielki, chociaż wszystko zależy od długości pobytu. Zdarzają się przecież nawet 10-15 dniowe pobyty, nie mówiąc już o dzieciach przewlekle chorych. Chociaż w porównaniu z tym, że jeśli po porodzie pobyt dziecka przedłuża się ze względu na jego zdrowie, a mama mogłaby już szpital opuścić to wówczas zaliczane jest to jako opieka nad dzieckiem i NFZ refunduje każdą dobę pobytu matki w kwocie ok. 100 zł dziennie. Zatem pozostaje nam się cieszyć, że gdy dziecko trafia do szpitala to opłaty za nasz pobyt są zdecydowanie mniejsze. Różnicą jest w sumie jedynie to, że na oddziale noworodkowym mamie w ramach refundacji należy się nie tylko łóżko i media, ale także całodzienne wyżywienie. W szpitalu, gdy rodzic towarzyszy dziecku jedzenie musi zorganizować sobie na własną rękę.

Dlaczego moim zdaniem nie powinno być opłaty?

Czy rodzic naraża szpital na spore koszty? Ile dziennie kosztuje zużycie wody i prądu? Ten czajnik, który włączy raz na jakiś czas, prysznic i toaleta? Bo o świetle nie mówię – przecież, gdyby w szpitalu przebywało samo dziecko to światło również byłoby włączone. A teraz wyobraźmy sobie, że rodziców nie ma w szpitalu. Tylko przez noc, bo jak rozumiem to właśnie za nią płaci się pieniądze (skoro prawo do odwiedzin ma każdy i wówczas nie pobierają już opłaty od gości za skorzystanie z toalety). Ile dodatkowo personelu musi zatrudnić szpital, by móc zapewnić dzieciom opiekę? Do szpitala trafiają dzieci w różnym wieku. Są takie, które prześpią całą noc (chociaż bez rodzica obok w obcym miejscu to nie wiem, czy byłoby tak samo), a inne będą się ciągle budzić. Ala w nocy budzi się kilka razy, za to w szpitalu potrafiła nawet co godzinę, bo wybudzały ją napady kaszlu. I teraz jeśli na oddziale jest 20 takich dzieci i tylko jedna pielęgniarka to gdyby nie było rodziców to szpital musiałby zatrudnić jeszcze kogoś.

Opłat nie powinno być, bo wyobraźmy sobie, że rodzice znikają ze szpitala. Ile strachu i płaczu byłoby u takich maluszków? A przecież bezpieczne dziecko w otoczeniu bliskich szybciej zdrowieje i jest bardziej skore do poddawania się badaniom i zabiegom.

Jak było w naszym przypadku?

Wiedząc, że są szpitale, które pobierają opłaty zadbałam o to, by mieć przy sobie gotówkę. Wówczas byłam jeszcze przekonana, że takie opłaty są niezgodne z prawami dziecka i nie powinno ich być. Kiedyś myślałam, że jeśli znajdę się w takiej sytuacji to będę się wykłócać, że szpital nie ma prawa pobierać tej opłaty. Ale gdy dziecko jest w szpitalu zupełnie inaczej się myśli, inne kwestie są najważniejsze. Po strachu o Alę byłam szczęśliwa, że jest zdrowa, została przebadana, a personel zapewnił jej profesjonalne leczenie. Cieszyłam się, że w końcu (mimo, że to były tylko 3 dni) dostała wypis i będziemy mogli być już w domu. Zwłaszcza, że w moim przypadku musiałam wrócić do pracy i w szpitalu w dzień zastępował mnie tata. Miałam przygotowane pieniądze, ale ostatecznie w szpitalu nie było tego tematu. Nikt nie wspominał o opłacie. Po prostu okazało się, że ten szpital nie pobiera opłat od rodziców. Jak widać i takie szpitale się zdarzają.

Wiem, że rodzic zapłaci

W tych opłatach nie chodzi o skąpstwo rodzica. Wiadomo, że jeśli mamy na jedzenie, ubrania itp. to na kwestie związane ze zdrowiem dziecka tym bardziej nie będziemy szczędzili pieniędzy. Ewentualnie w szpitalach, w których pobierana jest opłata, a rodzica naprawdę na nią nie stać może się odwołać ze względu na trudną sytuację finansową. Jednak ja po prostu uważam, że takich opłat być nie powinno. Bo czym jest ta ilość wody czy prądu, którą rodzic zużyje w porównaniu do korzyści i dla dziecka i dla personelu jakie niesie pobyt rodzica przy dziecku.


Opłata jest legalna, ale jakie inne prawa przysługują rodzicom?

I chociaż w Polsce taka opłata jest legalna to dobrze wiedzieć, że
  • w przypadku dzieci nie ma sztywnych godzin odwiedzin ani ilości odwiedzających – dziecko ma prawo do odwiedzin o każdej porze. Co prawda nie wiem jak jest to o nocnej porze, ale zakładam, że nikt poza 1 rodzicem w nocy nie przychodzi. W naszym przypadku w dzień byliśmy z Alą albo w pojedynkę albo oboje. I nikt nam uwagi nie zwrócił. Zresztą widziałam, że u innych dzieci rodzice często w ciągu dnia cały czas byli razem.
    Wyjątkiem jest sytuacja, jeśli pobyt większej ilości osób, a nawet rodziców miał stwarzać zagrożenie dla zdrowia dziecka. Często w okresie większych zachorowań (np. na przełomie zimy i wiosny, co spotkało mnie po porodzie) jest bezwzględny zakaz odwiedzin dorosłych pacjentów, a w przypadku pacjentów-dzieci ogranicza się do możliwości przebywania przy dziecku w jednym momencie maksymalnie 1 dorosłej osoby
  • opiekun ma prawo do obecności przy każdym badaniu i zabiegu. 

Z dzieckiem nie musi być tylko rodzic

Chociaż wiadomo, że w przeważającej większości przypadków z dzieckiem przebywa rodzic to jeśli upoważni on kogoś innego to ta osoba również może pozostać z dzieckiem na oddziale i uzyskiwać informacje na temat zdrowia dziecka.


A Wy, czy spotkaliście się z opłatami za pobyt rodzica przy dziecku? Co uważacie na ten temat? Czy Waszym zdaniem tych opłat nie powinno być, czy może zgadzacie się, że szpitale mogą je pobierać? Zapraszam do dyskusji za pomocą komentarzy.



Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami to zapraszam Cię do śledzenia mnie na Facebooku – klik lub na Instagramie – klik.

You Might Also Like

30 komentarze

  1. Oby zawsze szpitale omijać z daleka! Bardzo rzeczowy post! Życzę zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie, te opłaty są bez sensu. Po pierwsze, to światło tak jak napisalas i tak się pali. Po drugie, w nocy raczej rodzic nie włącza co 5 minut czajnika coby te koszty prądu miały wzrosnąć, a wzięcie prysznica, to również nie jest majątek. Dobrze, ze o tym napisalas, bo wiele rzeczy nie wiedziałam i było dla mnie nowością.

    OdpowiedzUsuń
  3. Według mnie, opłat tych nie powinno być.
    Jest to jedynie utrudnienie dla rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  4. To sie w glowie nie miesci! Nie powinno byc opłat! Oby jak najdalej od szpitali.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety też miałam "przyjemność" płacić za pobyt w szpitalu. Dwukrotnie po dwa tygodnie. Ze starszą córką przez trzy noce spałam na fotelu, bo zabrakło leżanek. Z drugą trafiłam jak ta miała trzy tygodnie, a była wcześniakiem. Ledwo 2200 gramów. Pielęgniarki, mimo swojego doświadczenia, spocone jak mysz przy niej, bo była niczym laleczka. Zapłaciłam, po dwóch tygodniach nie miałam siły się kłócić. Ale jestem zdecydowanie przeciwna takiemu procederowi. Z drugiej strony szpitale państwowe są niedoinwestowane z budżetu państwa, a dyrekcje szpitali szukają kasy gdzie mogą, także w kieszeniach tych wszystkich biednych rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  6. Okropne to. Ja nie musiałam płacić za swój pobyt przy dziecku ale może dlatego, że spałam na gołej ziemi i nawet córka miała porządne łóżeczko dopiero po wielu wielu prośbach. Dużo do życzenia pozostawiają polskie szpitale. Szczęście w nieszczęściu, że wiele zależy od nastawienia i czasem spotka się kogoś miłego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim zdaniem nie powinno się płacić. Inna sprawa gdy szpital znajduje się w miejscu zamieszkania, a zupełnie inna gdy jest oddalony o kilkadziesiąt kilometrów. Wtedy nie ma wyjścia...a to przecież koszty...

    OdpowiedzUsuń
  8. Warto o tym wiedzieć gdy dziecko trafi do szpitala.

    OdpowiedzUsuń
  9. To jest chore! U nas w szpitalu spałam na jednym łóżku z dzieckiem bo chcąc dodatkowe łóżko Trzeba płacić jak za pobyt w hotelu... Brak słów...


    OdpowiedzUsuń
  10. Ja byłam z synem na Koszarowej we Wrocławiu, poinformowano mnie o konieczności zapłaty za rodzica przebywającego przy dziecku (4-miesięcznym karmionym piersią!). Zaakceptowałam ten fakt, ale przy wypisie nikt nie kazał nic płacić. To było 4 lata temu, do tej pory nikt się nie upomniał. Nie wiem czemu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznam, że nie spotkałam się jeszcze, na szczęście, z pobieraniem ode mnie opłaty za taki pobyt w szpitalu. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji z koniecznością opłaty, to wprost niezrozumiałe.
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja byłam z Młodym w szpitalu (odpukać) jeden jedyny raz - i nie ponosiliśmy w związku z tym żadnych opłat, ale nie miałam łóżka i musiałam spać na podłodze na bardzo niewygodnym materacu, bo nie byłam mamą karmiącą. Dla mnie to dyskryminacja, która nie powinna mieć absolutnie miejsca - podobnie zresztą jak jakiekolwiek opłaty ! Nie po to człowiek opłaca te składki zdrowotne, żeby potem przebywać w takich warunkach (w dodatku borykając się z niesamowicie niemiłym i robiącym łaskę personelem).

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie spotkałam się z tą opłatą, ale pewnie dlatego, że nie mam dzieci. Natomiast przemawiają do mnie Twoje argumenty i uważam, że nie powinno jej być wcale.
    Szpital chciał ode mnie zapłaty za operację ze względu na brak karty EHIC, ale dla chcącego nic trudnego. Tuż po operacji przez telefon udało mi się wszystko zorganizować, dzięki Bogu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Podsumowanie nasuwa się jedno - placówki przesadzają wszędzie i przy każdej możliwej okazji. Chore.

    OdpowiedzUsuń
  15. W życiu bym nie pomyślała, że szpital może za pobyt rodzica pobierać pieniądze... rozumiem, jakby było w tym wyżywienie i własne łóżko, ale przycupnięty na fotelu i tłumaczenie ze to opłata za prąd i wodę to przesada...

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiem jak to jest z dziećmi samymi w szpitalu - łzy i smutek. Nie powinno być opłat, chyba że za wyżywienie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Z chłopcami w różnym wieku bylam w szpitaly i za każdym razem niestety musiałam zapłacić za swój pobyt. Choć jest to denerwujące jak nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj boleśnie te opłaty odczułam gdy byliśmy z jednym z bliźniaków prawie 2 tyg z racji operacji, gleba obok łóżka dziecka kosztowała nas kilkanaście złotych dziennie...

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wiedzialem ale zastanawialem sie zawsze o tym.

    OdpowiedzUsuń
  21. Niestety u nas również pobierana jest opłata. 15zł doba gdy korzystasz z "pryczy" obok łóżeczka dziecka, a 5zł jeśli tylko z krzesła... Aż brzmi to komicznie gdy piszę.
    Co Wam stwierdzili? Nasz Leo też był z powodu przedłużającej się wysokiej gorączki w szpitalu w zeszłym tygodniu i nie stwierdzono skąd ta gorączka...

    OdpowiedzUsuń
  22. Kiedyś rysowała mi się perspektywa dłuższego pobytu z synem w szpitalu. Karmiłam wtedy bliźniaki, ale tylko z jednym synem miałam iść do szpitala.
    Te wszystkie, opłaty, limity, rygory wydały mi się tak krzywdzące dla dziecka i rodzica, że dzwoniłam do Rzecznika Praw Pacjenta. I powiedziano mi, że:
    Zasady panujące na oddziale ustanawia jego ordynator. Dlatego w jednym szpitalu jest tak a w innym siak. Są oddziały, gdzie rodzice śpią przy łóżeczku dziecka, a są takie, gdzie w nocy wszyscy rodzice koczują na korytarzu i tylko są wzywani do płaczącego dziecka.
    Brutalna, polska, nfzetowska rzeczywistość!

    OdpowiedzUsuń
  23. Niestety ten problem jest mi bardzo dobrze znany... Fajnie,że poruszasz tą kwestię... ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam mnóstwo szczęścia, bo póki co moje dzieci nie były jeszcze w szpitalu. Nie wiedziałam o tym, że pobyt rodzica w szpitalu jest płatny. Z jednej strony rozumie to, a z drugiej buntuje się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trocę też rozumiem podejście szpitali, bo pieniędzy nie mają wiele. No ale rodzice też... A opłaty czasami przekraczają 20 zł/dobę, pry dłuższym pobycie to jednak robi się z tego niezła suma.

      Usuń
  25. Za łóżko obok mojego prawie dwulatka płaciłam 25zł za dobę :/

    OdpowiedzUsuń
  26. nie powinno być opłat. moja siostra przebywa ze swoją córeczką w Katowicach. płaci ok 20zł za dobę. oczywiście bez wyżywienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dla pocieszenia dodam, ze w Bielsku opłat nie było.

      Usuń
  27. Ja uważam że jeżeli rodzic dostaje osobne łóżko to powinien opłacic swój pobyt w placówce.

    OdpowiedzUsuń