Mama na rozmowie kwalifikacyjnej - czy wspominać o dzieciach?

6/04/2017



Nikt z nas nie wypełnia tylko 1 życiowej roli. Nie jesteśmy „tylko” matkami, ale też partnerkami, córkami, siostrami, a wiele z nas także pracownikami. A gdy chcesz dołączyć do tej ostatniej grupy – szukasz pracy. I co wtedy? Czy informować potencjalnego pracodawcę o swoim prywatnym życiu?

Czy musimy mówić o swoim stanie cywilnym i dzieciach?

Nie, nie musimy. A nawet dodam, że pytania od pracodawców w tym temacie są bezprawne. Rekruter nie powinien pytać nas o to, czy jesteśmy w związku małżeńskim, czy mamy dzieci, albo czy planujemy założyć rodzinę. Jednak wiem, że takie pytania się zdarzają!

Dlaczego padają takie pytania?

W wielu kwestiach kierujemy się uprzedzeniami. To tak jak część mam nigdy nie miała bezpośrednio do czynienia ze żłobkiem, czy nianią, ale są przekonane, że obie te opcje to coś najgorszego co mogłoby się przytrafić im dzieciom. I tak samo jest z pracodawcami. Część z nich jest uprzedzona do matek, inni nie. Skąd te uprzedzenia? Cóż, być może w ich firmie pracowały już kobiety, posiadające dzieci. Być może często korzystały ze zwolnień chorobowych, być może były mniej dyspozycyjne i nie zgadzały się na nadgodziny, być może częściej się spóźniały. I pracodawcy utkwił taki obraz matek-pracownic. Czy błędny? Moim zdaniem wyolbrzymiony! Przecież ludzie są różni i mają inne podejście do pracy. Każdy może nadużywać zwolnień lekarskich niezależnie od posiadania dzieci. 

Nie ten pracodawca to inny

Ja wiem, łatwo powiedzieć. Zwłaszcza jeśli mieszkasz w regionie, gdzie ofert pracy nie jest dużo. Albo idziesz na rozmowę o pracę, która wydaje się skrojona idealnie pod Ciebie – w zawodzie, coś co lubisz robić, godziny idealnie pasują pod względem opieki nad dzieckiem, a i pensja Ci odpowiada. Aż żal tracić szansę na możliwość pracy. Bo przecież matki są mniej chętnie zatrudniane. Tak przynajmniej ja myślałam. Dlaczego? Nie były to moje wymysły, a historie, które słyszałam od innych.

Jakie miałam myślenie zanim zaczęłam szukać pracy

Na studiach wielu wykładowców „tłukło” nam do głowy, że jako kobiety (i w przyszłości pewnie matki) powinnyśmy się cenić. Znać swoją wartość, także jako pracownicy. Tak, żeby nikt nie dał nam wmówić, że jesteśmy gorszymi pracownikami, bo mamy dzieci. Wszystko pięknie, ale jeden wykładowca sam wygadał nam się, że dyrektorka instytutu )pomimo głoszenia na wykładach haseł o tym jakimi świetnymi pracownikami są matki), gdy szuka pracowników do sekretariatu to też od razu odrzuca młode matki. Bo boi się ciągłych L4....

Jak wyglądały moje rozmowy kwalifikacyjne?

W sumie odbyłam tylko 6 rozmów. 4 z nich prowadziły kobiety, jedną mężczyzna, a jedną przeprowadzały 2 osoby – i mężczyzna i kobieta. Na żadnej rozmowie nie usłyszałam pytania bezpośrednio o rodzinę, ale może to dlatego, że mam zaledwie 24 lata, a do tego wyglądam na jeszcze mniej. Jednak w moim przypadku przerwa w doświadczeniu zawodowym w CV wynosiła ponad rok, więc pojawiały się pytania, czy gdzieś ostatnio pracowałam. I w przypadku tych pytań – odpowiadałam prawdę, czyli to, że byłam na macierzyńskim. Jak rozmowa toczyła się dalej? Od razu padało pytanie o opiekę nad dzieckiem. Tu odpowiadałam, że Ala idzie do żłobka. Pracodawcy obawiali się chorób (zwłaszcza, jeśli rozmowę o pracę miałam w przedszkolu – bo tam mają doświadczenie z dziećmi i widzą jak często chorują), ale zwykle po prostu zapewniałam, że w razie choroby rodzina może się zająć córką.

Dlaczego (moim zdaniem) warto mówić o dzieciach?

Moim zdaniem warto o tym mówić, jeśli dzieci są małe. Jeśli jesteś mamą nastolatka to pewni to czy poinformujesz o tym potencjalnego pracodawcę nie zrobi różnicy ani Tobie ani jemu. Natomiast gdy dzieci są małe moim zdaniem warto powiedzieć, bo:

  • jeśli dziecko zachoruje, będziesz potrzebować wolnego – być może nawet nie będziesz chciała skorzystać w wolnego na cały okres choroby dziecka (bo maluchem zajmie się wówczas niania, babcia, tata itp.), ale być może przyda Ci się chociaż 1 wolny dzień lub przyjście do pracy na późniejszą zmianę tak, by pojechać z dzieckiem do pediatry,
  • elastyczny grafik – jeśli masz pracę „od-do”, czyli 5 dni w tygodniu zawsze na tę samą godzinę to może nie zrobi Ci to różnicy. Ja jednak mam grafik i dostaję różne zmiany. I z moją menagerką rozmawiałam o tym, jakie godziny pasowałyby mi najbardziej ze względu na pogodzenie pracy i opieki nad córką. Do tego być może będę potrzebować kiedyś się zamienić w grafiku, bo Ala będzie mieć w żłobku przedstawienie itp.
  • mniejsza dyspozycyjność – i tu mi się na samym początku pracy zdarzyła „niespodzianka”. Koleżanka, która odchodziła z pracy w swoim ostatnim roboczym dniu nie zjawiła się w pracy. A ja zostałam poproszona o zostanie do samego wieczora. Nie było to dla mnie wówczas łatwe, bo był to 3 dzień z rzędu pracy od rana do wieczora... I gdybym nie miała dla Ali zapewnionej innej opieki (mógł z nią zostać tata) to po prostu powiedziałabym to menagerce – że ze względu na dziecko nie jestem w stanie w ciągu kilku godzin zmieniać swoje plany. I musiałaby poprosić kogoś innego. Ja ostatecznie się zgodziłam, bo liczyłam, że to jednorazowa sytuacja (i póki co nie wydarzyło się nic podobnego). Do tego wizja funkcjonowania firmy zawsze może się zmienić, a co za tym idzie również godziny pracy. Czasami menagerka zastanawia się nad koniecznością rozpoczynania pracy o 7. Tylko że żłobek Ali otwierają właśnie o 7, więc sama do pracy mogłabym dotrzeć dopiero po siódmej, stąd od razu mogę powiedzieć o mojej dyspozycyjności.
  • I wreszcie uważam, że tak jest po prostu swobodniej. Z moją menagerką jestem „na ty”, są też jeszcze koleżanki. I od razu wszyscy wiedzieli, że mam dziecko, więc gdy są pytania o to jak spędziłam weekend to opowiadam o Ali. Nie było nagle wielkiego szoku, że nie uprzedzałam o dziecku, a tu nagle jestem matką.


Znajdź swoje zalety!

Nie ukrywam, że tuż przed szukaniem pracy (i w trakcie) trochę zafiksowałam się na myśleniu, że matki wypadają gorzej w oczach pracodawców. I tu się zdziwiłam! Być może część pracodawców jest uprzedzonych do kobiet-matek – może kierują się swoimi przykrymi doświadczeniami z innymi pracownicami, a może chodzi o przesądy i to co ogólnie „gdzieśtam” się naczytali/nasłuchali. Ale gdy już zaczęłam pracować to w rozmowie z moją menagerką wyszło, że dla niej posiadanie dzieci, czy też nie nie jest żadną różnicą. Nawet nie wpadła na pomysł, że dziecko równa się choroby i częstsze zwolnienia. A przynajmniej nie częstsze niż w przypadku bezdzietnych kobiet. Jak to skwitowała: „równie dobrze może Ci zachorować babcia, którą musisz się zająć”. W naszym przypadku Ala do tej pory była chora raz, ale i tak do pracy przychodziłam normalnie.

Jakie zalety może mieć mama-pracownik? Nie lubię uogólniać, bo jest przecież mnóstwo świetnych pracowników jak i tych, którzy mniej się przykładają do pracy. I zawsze zależy to od wielu czynników. Ale wiecie – matka traktuje pracę „na poważnie” - bo wie, że potrzebuje pracy i pieniędzy, by móc opłacić żłobek, kupić dziecku jedzenie, zabawki, ubrania. Dlatego się stara, by tej pracy nie stracić. Zwłaszcza, jeśli opiekę nad dzieckiem ułożyła tak, by pasowały jej godziny pracy. Wówczas może się okazać, że nie znajdzie podobnej pracy, którą tak samo łatwo pogodzi ze swoimi macierzyńskimi obowiązkami.

A moją osobistą zaletą jest też fakt, że to że posiadam już dziecko oznacza, że nie wybiorę się na kolejny urlop macierzyński! Bo tak, my nie planujemy więcej dzieci. I dlatego podczas, gdy moje koleżanki z pracy być może będą udawały się na urlop macierzyński - ja już mam to za sobą. 



Podsumowując – moim zdaniem warto wspomnieć o swoim życiu rodzinnym. Nie musimy o tym mówić, bo jest to nasza prywatna sprawa, ale według mnie może to się przydać przy negocjowaniu chociażby godzin pracy, czy urlopów podporządkowanych pod wakacje z dzieckiem. I proszę skończcie z moim myśleniem, że mama jest na straconej pozycji w trakcie szukania pracy. To że ktoś Was przez to skreśla oznacza, że z takim pracodawcą i tak pewnie byłyby problemy w trakcie pracy. Bo przecież rozmowa kwalifikacyjna nie polega tylko na ocenie pracownika przez pracodawcę. Ty także możesz zobaczyć warunki panujące w firmie, poznać pracodawcę. I zdarza się, że ktoś dostanie naraz 2, czy 3 odpowiedzi w stylu „tak, chcemy Panią zatrudnić” - i wówczas wybór należy do Ciebie. A atmosfera w pracy też ma znaczenie. Miło pracuje się w miejscu, w którym ludzie są życzliwie do Ciebie nastawieni.




Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami to zapraszam Cię do polubienia mojego fanpage'a – klik lub do zaobserwowania mnie na Instagramie – klik.  

You Might Also Like

41 komentarze

  1. Matka ma wiele zalet -organizacja mistrzowska czasu, multizadaniowosc. Często nie doceniamy samych siebie i umiejętności jakie zdobylysmy dzięki dzieciom

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie powiedziane. Macierzyństwo i opieka nad dzieckiem to nie do końca czas stracony, ponieważ wyzwala w nas wiele naprawdę korzystnych cech. Organizacja, elastyczność, kreatywność, wielotorowość i sprawna logistyka to tylko wierzchołek góry lodowej. Który pracodawca nie marzy właśnie o takim wszechstronnym, a jednocześnie operatywnym pracowniku...? Trzeba po prostu umieć sprzedać swój potencjał. Tu dopiero zaczynają się schody, bo wiele z nas pada ofiarą złej promocji. Macierzyństwo wciąż promowane jest jako nicnierobienie i leżenie do góry brzuchem. Czy tak jest, to już inna sprawa.

      Usuń
    2. Świetnie dziewczyny to podsumowałyście. Już wiadomo do kogo się zgłosić w kwestii podbudowania własnej wartości ;)

      Usuń
  2. mi się za każdym razem pytano czy mam dzieci a jak jeszcze nie miałam to pytano czy planuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ciągle jest to jedna z ważniejszych kwestii, która interesuje pracodawców. A mężczyzn takie pytania raczej nie spotykają.

      Usuń
  3. Ja też uważam, że trzeba przede wszystkim mówić prawdę - a bycie mamą, to wyróżnienie a nie ujma w cv!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem po drugiej stronie barykady, ale i tak ciężko mi się dziwić pracodawcom. Może to i nie fair z naszego punktu widzenia, ale naprawdę jestem w stanie ich zrozumieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem po drugiej stronie barykady, ale też wiem, że jestem dobrym pracownikiem. Więc najgorzej jeśli pracodawca się uprzedza z góry

      Usuń
  5. Na każdej rozmowie uczciwie mówiłam o tym, że dzieci mam. Choć nikt mnie chyba o to nigdy nie pytał. Prawda jednak taka, że choć pracodawca nie ma prawa zapytać, to ja wolę unikać potem niespodzianek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, łatwiej powiedzieć na rozmowie niż później w pierwszym dniu pracy wypalić,że spieszę się do domu, do dzieci ;p

      Usuń
  6. Jestem zdania, że powinno się mówić o dziecku, żeby pracodawca wiedział, że poza pracą masz też inne obowiązki. Z własnego doświadczenia wiem, że odkąd mam dziecko i pracuję zawodowo, moja praca stała się bardziej efektywna, z tego względu, że chcąc wyjść o normalnej godzinie z pracy, muszę w ciągu dnia zrobić to co mam zaplanowane, żeby nic nie zostawało. Co prawda krzywo patrzę na wyjazdy służbowe, ale mamy umowę, że co najmniej tydzień wcześniej o nich wiem, żebym mogła zorganizować opiekę nad synem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na takie wyjazdy pewnie też bym się nie ucieszyła, ale właśnie ze względu na nieplanowane dodatkowe obowiązki lepiej uprzedzić pracodawcę tak, by wiedział, że trzeba nas wcześniej o tym uprzedzać

      Usuń
    2. Mama na wypasie :) mieć takiego szefa to skarb ;)

      Usuń
  7. :) Warto chyba uczciwie podejść do sprawy! :) Wtedy wszyscy wiedzą, czego mogą się spodziewać! Klaudia J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z takim właśnie podejściem, lubię, kiedy wszystko jest klarowne. :)

      Usuń
  8. Ja na rozmowach nigdy nie pytałam o dzieci, jednak temat sam wychodził w trakcie rozmowy. Pamiętam rozmowę gdzie dziewczyna z łzami w oczach przyznała się że ma 15 miesięczne dziecko. I od tego momentu rozmowa szła tylko na jej niekorzyść, sama do tego doprowadziła, uważała że to wielki problem. Okazało się że już na kilku rozmowach skreślili ją właśnie za to że ma dziecko.
    I wiesz co? Zatrudniłam ją. Czasem mam jakiegoś dziwnego czuja do ludzi ��
    I teraz jest to mój najlepszy pracownik. No raczej była bo zaraz po mnie poszła na macierzyński.
    Ma umowę na czas określony, ale już teraz wiem że będzie miała przedłużoną.
    Kobiety powinny się doceniać, znać własną wartość.
    Macierzyński to nie strata czasu, to czas na rozszerzanie naszych umiejętności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak super, że trafiła na Ciebie;) Ale wychodzi niestety, że wiele z nas nie potrafi się dobrze sprzedać. Możemy być super pracownikami, ale co z tego, jeśli na rozmowie nie potrafimy o tym przekonać pracodawcę?

      Usuń
    2. Dokładnie tak. Cały czas siedzi w większości mam że bycie matką na pełen etat to nic rozwojowego. Pamiętam jak ja byłam w 14 tc i właśni ta pracownica zadzwoniła do mnie z płaczem bo jest w ciąży "a dobre koleżanki" od razu ją nastraszyły że na pewno nie będzie miała powrotu do pracy bo kto będzie trzymał pracownika z dwójką dzieci?
      Uważam że pod tym względem kobiety są dużo gorsze od mężczyzn.

      Usuń
  9. To trudny tema, ale dobrze, że go poruszasz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiedziałam, że nie trzeba mówić o dzieciach, ale ja bym powiedziała. Mijanie się z prawda od początku zatrudnienia nie wróży nic dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze to mnie trafiły się chyba z 2 rozmowy na których nie mówiłam - bo pytanie nie padło i w ogóle rozmowa się toczyła na zupełnie inne tematy. Ale pracę dostałam u pracodawcy, u którego powiedziałam o córce ;)

      Usuń
  11. Nie wyobrażam sobie żeby o tak istotnej kwestii z pracodawcą nie rozmawiać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uważam, że nie powinno się ukrywać posiadania dzieci podczas rozmowy o pracę, ale również nikt nie powinien nas na wejściu z tego powodu skreślać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak najbardziej się zgadzam, ale też rozumiem drugą stronę. Jeśli ma się np. małą firmę i np. jedna pracownica idzie na macierzyński, a druga i trzecia na zmianę chorobowe non-stop, bo dwójka - trójka dzieci, które chorują na zmianę, albo zaraz też macierzyński, to trzeba zatrudnić kogoś jeszcze, żeby firma działała, bo są to ogromne koszty dla pracodawcy, a praca firmy jest wykonywana na ćwierć gwizdka. Powstają opóźnienia, klienci mają pretensje, umykają zlecenia. A co jeśli pracodawca nie ma finansowych możliwości na zatrudnienie kogoś czwartego, kto ogarnie bałagan? A jeśli, to - zatrudni wtedy kolejną matkę z małym dzieckiem? - nie sądzę. Myślę, że nawet mamy gdyby miały swoją firmę, to patrzyłyby na biznesową stronę medalu. Historia prawdziwa zaobserwowana na żywym organizmie firmy znajomych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, tylko tak jak właśnie pisałam w tekście- jestem mamą małego dziecka, ale w moim przypadku nie wpływa to ani na zwolnienia chorobowe (bo ich po prostu nie biorę, córka jak choruje to zostaje w domu z kimś innym), ani na kolejny macierzyński, bo więcej dzieci nie planujemy (co też uważam za zaletę w moim przypadku, bo mogę zagwarantować pracodawcy że nie wybiorę się na macierzyński tak, jak mogą to zrobić koleżanki z pracy). Więc szkoda byłoby gdyby pracodawca uprzedzał się od razu do mnie i uznawał, że częściej mnie w pracy nie będzie niż będę

      Usuń
  14. Tekst wyjaśniający sporo kobiecych wątpliwości rekrutacyjnych! :) Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiele kobiet boi się wspominać o dzieciach, czy też planach założenia rodziny podczas rozmów rekrutacyjnych. Boją się, że zwyczajnie nie dostaną pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam takie obawy, ale okazało się, że są pracodawcy, którzy kompletnie nie wiedzą, dlaczego mieliby nie zatrudniać matek ;)

      Usuń
  16. Moim zdaniem nie ma co ukrywac :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Takie pytanie często bywają krzywdzące. Pracodawcy często też zaślepieni wizją częstych wysypek i katarków nie dostrzegają ogromnego potencjału drzemiącego w matkach.

    OdpowiedzUsuń
  18. hmmm...nie powinni pytać ale u nas w Polsce...często jest tak,że niestety jest pod tym kontem seksistowsko...jeśli zapytają trzeba odpowiedzieć...sama zanim zostałam matką pracowałam z kobietami, które miały dzieci i niejendokrotnie były bardziej efektywnymi pracownikami niż te bez dzieci czy mężczyźni.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeśli myślisz poważnie o pracy, o którą się starasz, i chcesz w niej zostać na dłużej, zatajanie ważnego przecież faktu ze swojego życia jest jednak błędem. Lepiej zagrać w otwarte karty i przekonać potencjalnego pracodawcę, jakie zalety ma mama-pracownik, a jest ich mnóstwo (podzielność uwagi, zaangażowanie, efektywność, kreatywność, odpowiedzialność itd.).
    I jeszcze jedno - sama znam mamy, które dowiedziawszy się, że są w ciąży, szukały opcji zaczepienia się gdziekolwiek, żeby już za chwilę pójść na L4. Bez myślenia, w jakiej sytuacji stawiają pracodawcę. Bo myśląc "pracodawca" wyobrażamy sobie od razu wielkie korpo i miliony obrotu, zapominając o mikroprzedsiębiorcach, dla których L4 czy macierzyński to może być naprawdę duże obciążenie.

    OdpowiedzUsuń
  20. No to jest drażliwy temat :( bardzo. Nie powinno zadawać się takich pytań, jak czy dziecko ma z kim zostać w razie choroby - to jest mobbing- mężczyzn nikt o to nie pyta :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Zawsze traktowałam posiadanie dzieci jako atut, nie wyobrażam sobie, aby miała zadawać pytania o organizację opieki nad dzieckiem w domu pracownika.

    OdpowiedzUsuń
  22. Myślę, że dla pracodawcy matka jest bardzo wartościowym pracownikiem. Dziecko uczy organizacji, zarządzania, gospodarności, kreatywności oraz szybkich reakcji w sytuacjach kryzysowych ��.
    Sama boję się powrotu do pracy jak diabeł wody święconej, ale na szczęście pracuję w konkretnych godzinach blisko domu, także w razie jakby jestem na zawolanie ��

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo ważna kwestia :) nie mam jeszcze dzieci, ale zastanawiam sie jak to wszystko zaplanować także pod zawodowym kątem

    OdpowiedzUsuń
  24. Dużo będzie zależało od tego jak przedstawi się swoje plusy, jeśli zrobi się to umiejętnie, posiadanie dziecka nie będzie przeszkodą przy zatrudnieniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja też uważam że okres urlopu macierzyńskiego jest bardzo cenny. W ogóle mam wrażenie że niektórzy nie rozumieją/nie doceniają, że ten czas poświęcony rodzinie jest równie cenny, co kariera zawodowa

    OdpowiedzUsuń
  26. Jednak dziecka nie ukryjesz, a gdy zataisz ten fakt, mogą wyniknąć jeszcze większe problemy niż nieudana rozmowa kwalifikacyjna

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  27. Dawno nie miałam rozmowy kwalifikacyjnej :) Ostatnią prowadziła kobieta. Co prawda na początku było oficjalnie, jednak po chwili złapałyśmy wspólny język i bardziej przyszłego pracodawcę interesowały moje pomysły niż to czy w najbliższym czasie planuję zostać mamą.
    Mimo, że prawo pracy chroni matki i kobiety, które planują dziecko to jednak pracodawcy potrafią lawirować między pytaniami, których nie mogą zadać. Efekt? Potrafią czytać między wierszami i uzyskać informacje, których potrzebują. Na nie które pytania nie musimy odpowiadać, a wtedy druga strona zapełni sobie odpowiednio lukę w swoich notatkach. Strach mnie ogarnia, jednak cieszę się że w firmie w której ja pracuję jest mnóstwo mam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jestem młoda i może psinco wiem o życiu. Bywa. Dzieci nie mam. Tylko jak słyszę, że matki ( nie wszystkie ) kombinują jak powiedzieć, że w sumie ma dzieci, ale... i tutaj następuję inwencja twórcza. Myślę, że odpowiedziałabym prosto. Jednym zdaniem, nie pozwalając wchodzić komuś w życie prywatne. To powinna być kolejna zaleta wpisana do CV. Organizacja spraw nie możliwych! :)

    OdpowiedzUsuń