Praca, żłobek i karmienie piersią - czy udało nam się to pogodzić?

5/11/2017



Moi stali czytelnicy wiedzą, że karmienie piersią było i jest dla mnie ważne. Karmiłam Alę od urodzenia i mimo że wiele osób twierdzi, iż po cesarskim cięciu trudniej jest karmić piersią to mnie udało się całkowicie ominąć podawanie Ali mleka modyfikowanego. Dlatego też, gdy wiedziałam, że wracam na rynek pracy (Ala miała wówczas 13 miesięcy) nie chciałam robić niczego na zapas. Nie chciałam odzwyczajać jej od piersi na zapas. Nie chciałam podawać jej mleka modyfikowanego na próbę. Wiedziałam, że są mamy, które łączą pracę i karmienie piersią. Także gdy pracowałam w żłobku zdarzały się dzieci karmione piersią. Owszem – 1 czy 2 na cały ponad 30-osobowy żłobek, ale tłumaczę to nie tym, że karmienie piersią po powrocie do pracy jest trudne, ale tym, że zwykle do żłobka trafiają ponadroczne dzieci a te często są już odstawione od piersi (z różnych powodów) lub od początku były na mm. Wiedziałam, że karmienie piersią po powrocie do pracy i przy uczęszczaniu dziecka do żłobka jest możliwe. Wiadomo, że nie w każdym przypadku, ale ja nie chciałam z góry zakładać, że u nas się to nie uda, bo „coś tam”. Chciałam sprawdzić, przekonać się. Jeśliby nam się nie udało to zawsze mogłam odstawić Alę w trakcie. Ale nie przed. Czy nam się udało?

Miałam ponad miesiąc, by przygotować Alę na zmiany

Gdy zbliżały się pierwsze urodziny Ali ciągle nie miałam pojęcia, czy wrócę na rynek pracy. Moja sytuacja była trochę trudniejsza. Musiałam znaleźć nową pracę. Z perspektywy czasu wiem, że nawet nie samo znalezienie pracy było trudne, co znalezienie opieki dla Ali. Gdybym wracała do tej samej pracy wiedziałabym w jakich godzinach będę poza domem. Wówczas łatwiej byłoby określić, czy potrzebujemy żłobka, niani, czy trzeba skorzystać z jeszcze innego rozwiązania. Ale pracy nie miałam. Nie wiedziałam, czy jest sens zapisywać córkę do żłobka, bo co jeśli pracy nie dostanę? A jeśli dostanę to co? Znajdę nianię w ciągu tygodnia, czy 2? Na szczęście los mi sprzyjał, bo w styczniu znalazłam informację o tym, że otwiera się nowy żłobek. Złożyłam papiery, poczekałam i... ok. 10 lutego dowiedziałam się, że Ala może uczęszczać do tego żłobka już od początku kwietnia. Zostały nam zatem prawie 2 miesiące bycia ze sobą codziennie w domu. Zastanawiałam się, czy wykorzystać ten czas na przygotowanie Ali do zmian. Tylko do jakich zmian? Czy zamiast cieszyć się ze wspólnego czasu miałam nagle wychodzić z domu, by przygotować ją na to, że nie zawsze będzie z mamą? Albo nie dawać jej mleka, gdy się tego domagała? NIE

Do karmienia piersią byłam nastawiona optymistycznie

Znam swoje dziecko najlepiej na świecie. Wiedziałam, że powinna sobie poradzić i w żłobku i w domu, gdy ja będę jeszcze w pracy. Alicja zaczęła chodzić do żłobka (nie licząc krótkiej adaptacji) od początku kwietnia, ja kilka dni później podjęłam pracę. Ala miała wówczas 13 miesięcy. Uwielbiała jeść i stałe posiłki i mleko. Wiedziałam, że potrafi się najeść stałymi pokarmami. Potrafiła też pić z kubka. I chociaż rzadko wychodziłam bez niej to wiedziałam, że jeśli mnie nie ma to płacze za mną tylko na początku. A później się świetnie beze mnie bawi. Zatem wiedziałam, że da sobie radę – i z tym, że mnie nie będzie i z tym że nie będzie mleka. Bo w przypadku tak „dużych” dzieci jest tak, że domagają się mleka tylko przy mamie. A gdy jej nie ma jedzą i piją coś innego.

W żłobku sobie radziła, ale... z pracy wracałam nie raz o 22...

Tak jak myślałam – w żłobku nie było żadnych problemów z jedzeniem. A nawet gdy odbierałam Alę to nie domagała się od razu mleka. Na spokojnie przyjeżdżałam z nią do domu i dopiero tam karmiłam piersią. Problemem okazały się jednak moje późne powroty do domu i usypianie Ali. Nie udało mi się znaleźć pracy idealnej – w zawodzie, z wolnymi weekendami i pracą w tygodniu maks. do 17. Jestem osobą, która woli przyjąć inną pracę niż czekać miesiącami na wymarzoną. Pracuję zatem w galerii handlowej i ciężko mi całkowicie ominąć pracę do 21. A u nas w zasadzie do 21.30. Staram się mieć tę zmiany jak najrzadziej, ale jednak czasem muszę je również dostawać. A z pracą do późna wiąże się fakt, że nie mogę usypiać Ali wieczorem. Jednak początkowo i do tego byłam optymistycznie nastawiona. Kiedyś Ala zawsze zasypiała przy piersi. Ale od kilku miesięcy przestała. Je kolacja, karmię ją piersią (zwykle pociumka 2,3 minuty) i nie zasypia. Odkładam ją zatem do łóżeczka i głaszczę. Usypia w ten sposób. Zatem widziałam szansę, że i w ten sposób zaśnie z tatą. Przy pierwszym takim wieczorze ciężko było mi się skupić w pracy. Myślałam o tym, jak dają/nie dają sobie radę. A po powrocie usłyszałam od partnera:

Na następny taki wieczór przygotuj mi mleko modyfikowane!

Trochę się załamałam. Poczułam, że być może coś tracę. Coś ważnego. Na co nie byłam jeszcze gotowa. Ale wiedziałam też, że nie mogę wymagać zbyt wiele. To była pierwsza noc, kiedy Alę usypiał tata. Budziła się podobno co 10 minut. I płakała. Partner twierdził, że z głodu. A ja? Nie wiem sama, czy u Ali bardziej o głód chodziło, czy o tęsknotę za mną. Ale potulnie zostawiłam mu na kolejny taki wieczór mleko modyfikowane. Wróciłam do domu. Partner już spał, Ala też – nawet w swoim łóżeczku (poprzednim razem spała obok taty), a ja popędziłam do kuchni, by sprawdzić co z tym mlekiem. I poczułam ulgę. Opakowanie stało nietknięte! Nie otworzył! Udało mu się uśpić Alę bez mm! Byłam dumna z niego i szczęśliwa. I wiecie co? Temat mleka modyfikowanego już nie powrócił! Tata wypracował metodę usypiania Ali bez mleka, a gdy się przebudza zanim ja przyjdę to podaje jej picie.

Jak wygląda karmienie Ali po moim powrocie do pracy?

Tak, Ala cały czas jest karmiona piersią. Pewnie dla osób, które nie mają wiele wspólnego z kp może się to wydawać trudne, ale tak naprawdę wszystko potoczyło się u nas naturalnie. To tak jak po porodzie kobieta, która wcześniej nie opiekowała się dzieckiem instynktownie uczy się przewijać, nosić dziecko tak i nam naturalnie przychodzi dalsze karmienie.

Na początku trochę informacji – pracuję w trybie zmianowym. Czasem wychodzę do pracy na 5-6 godzin, czasem na 8, ale zdarza się też 11 i nawet 13. Nie musicie mi współczuć, bo lubię i krótsze i dłuższe wyjścia do pracy. Po krótszych szybciej wracam do Ali i mam dla niej czas. A gdy wychodzę na 13 godzin (8.30-21.30) to przynajmniej później mam więcej całych wolnych dni ;) Początkowo dostawałam zmiany na 5-8 godzin. Miałyśmy z Alą czas na wydłużanie przerw w karmieniu. Wcześniej było to maksymalnie 4-5 godzin, ale... z Alą jest tak, że jak mnie widzi to chce mleko, ale jak mnie nie ma to je stałe posiłki i pije z kubka – wodę, sok, herbatę, kompot – nie zostawiam dla niej ani swojego odciągniętego mleka, ani mleka modyfikowanego. A po powrocie? Byłam przygotowana na to, że gdy będę odbierać Alę ze żłobka to od razu będzie domagać się karmienia i będzie się ono odbywać jeszcze w żłobkowej szatni. Ale tak się nie dzieje! Ubieram Alę, jedziemy do domu i tam tuż po powrocie ją karmię ;)

Ala daje radę, a co ze mną?

Nie tylko dziecko musi przyzwyczaić się do zmian, ale i mama. Wcześniej Ala jadła maksymalnie co 4-5 godzin, więc gdy nagle mijało 6-8 godzin, a mleka nikt nie wypijał to moje piersi robiły się twarde. Nie było to przyjemne uczucie, ale też nie było to nic nie do przeżycia. Po 2-3 takich dniach piersi przyzwyczaiły się do przerw i już nie robiły się twarde. Jednak najtrudniejszy okazał się pierwszy cały dzień w pracy – na 13 godzin. Już na kilka godzin przed powrotem do domu piersi zrobiły się twarde, a do tego poczułam kłucie. Tym razem wytrzymać do kolejnego karmienia było jeszcze trudniej. Gdy wróciłam do domu miałam nadzieję, że Ala jak najszybciej obudzi się na karmienie i tak też się stało. Już po chwili jedzenia poczułam ulgę. Każdego dnia było coraz lepiej. Moje piersi dłużej wytrzymywały, a teraz w ogóle nie robią się twarde. Czy to oznacza, że przy rzadszym karmieniu może się skończyć mleko? NIE!

Mleka nie zabraknie

W przypadku rocznych dzieci laktacja jest już na tyle unormowana, że można karmić rzadko bez obaw o to, że mleko zaniknie. Częste przystawianie jest ważne tuż po porodzie, by pobudzić laktację. Jeśli wtedy karmimy rzadko lub dokarmiamy mlekiem modyfikowanym może zdarzyć się tak, że produkujemy coraz mniej mleka. Za mało dla dziecka. Natomiast w przypadku starszaków nie trzeba się o to martwić. Mleka będzie wystarczająco.

Czy się wysypiam?

Ala budzi się w nocy na jedzenie kilka razy. Nie liczę ile, bo jestem zbyt zmęczona na to, jednak myślę, że każdej nocy zaliczam co najmniej 3 karmienia, ale zdarza się nawet co godzinę! Czy daję radę? Tak. Przede wszystkim dlatego, że Ala zwykle pije mleko kilka minut, a potem od razu zasypia. Pewnie gdybym po każdym karmieniu musiała ją jeszcze usypiać przez kwadrans czy 2 to już dawno nie wytrzymałabym z sił. Jasne, że lepiej byłoby, gdyby spała całą noc, a ja nie musiałabym wstawać, ale... odstawienie jej od piersi nie da mi gwarancji, że zacznie przesypiać całe noce. Zwłaszcza na początku chodzenia do żłobka. Ala budzi się na karmienie, za to jej koledzy ze żłobka (niekarmieni piersią) wstają, bo w nocy również chcą sobie nadrobić czas z mamą – i domagają się wspólnego spania). U nas tę bliskość zapewnia karmienie.

Dlaczego nie chciałam odstawić Ali od piersi?

Powody były 2. Przede wszystkim nie chciałam wprowadzać jej drugiej dużej zmiany naraz – żłobek i odstawienie od piersi. Skoro i tak nagle zaczęła spędzać beze mnie pół dnia, czy nawet cały dzień to niech po moim powrocie ma mleko.

Poza tym czuję, że Ala tego mleka jeszcze potrzebuje. A ja lubię karmić. Wstawanie do niej w nocy nie jest uciążliwe. Daję radę. Wstaję rano, funkcjonuję w ciągu dnia normalnie. Być może już się przyzwyczaiłam. W każdym bądź razie nie czuję jeszcze potrzeby odstawienia Ali od piersi.

Prawa przysługujące mamom karmiącym piersią

Nie wiem, czy wiecie, ale gdy mama karmiąca piersią wraca do pracy przysługuje jej specjalna przerwa na karmienie piersią. Jeśli pracuje do 6 godzin to ma jedną półgodzinną przerwę, a jeśli powyżej 6 godzin to takie przerwy są 2. Zwykle łączy się je w 1 i albo się przychodzi do pracy później, albo wychodzi wcześniej. Ja jednak z tego nie korzystam. Przede wszystkim dlatego, że przysługuje to tylko przy umowie o pracę (a ja mam zlecenie), a poza tym mam nową pracę – i byłoby mi głupio żądać czegoś tuż po zatrudnieniu się.

Jednak uważam, że takie przerwy nam się należą. Polska podobno jest prorodzinnym krajem, więc pomóżmy mamom wrócić do pracy. Tylko niestety odbywa się to kosztem pracodawcy o czym uświadomiła mi Beztroska Mama. Opowiedziała o historii, gdy jej podwładna żądała godziny przerwy (a w zasadzie wychodzenia szybciej i to koniecznie tak. Nie chciała przychodzić później.), a potem okazało się, że... dziecko od dawna było na mleku modyfikowanym. I niestety takie oszustwa odbijają się na tych uczciwych mamach, które rzetelnie pracują. Tylko że tak bywa ze wszystkim. Czy nie znacie kobiety, która ma lekką pracę, a idzie na zwolnienie tuż po informacji, że jest w ciąży? Oczywiście każda sytuacja jest inna, inne obowiązki, poziom stresu, przebieg ciąży. Ale czasami w prywatnych rozmowach ktoś się chwali, że skoro mu się należy to dlaczego nie skorzystać? I tu mój apel – jeśli nie karmicie piersią to nie oszukujcie, nie korzystajcie z przerwy, która Wam się nie należy. A jeśli karmicie? Pomyślcie też o pracodawcy. Wam przysługują 2 półgodzinne przerwy. Wiadomo, że dla Was najkorzystniej będzie wyjść godzinę szybciej, ale postawcie się na miejscu szefa. Czy łatwo będzie mu wtedy ułożyć grafik? Negocjuj z nim, a nie żądaj. Bo o ile przerwy Ci się należą to chyba nigdzie nie jest powiedziane, że to ty wybierasz kiedy te przerwy dostaniesz.


Tobie też może się to udać!

Nie chcę, byście mnie podziwiali. Dla mnie dalsze karmienie jest naturalnym procesem. Wiem, że nie każdemu się uda, ale wiem też, że jeśli chcecie dalej karmić po powrocie do pracy to zawsze warto spróbować. Skoro mnie się udało to dlaczego Wam miałoby się nie powieść? A nie mam idealnych warunków? Pracuję zmianowo, jednak w ciągu miesiąca wychodzi mi pełen etat – ok. 160 godzin. Czasem idę do pracy na kilka godzin, czasem na cały dzień. Jedynym (ale chyba najważniejszym) czynnikiem, który przemawiał na naszą korzyść było to, że Ala lubi jeść stałe posiłki i pije z kubka. Poza tym potrafi zasnąć w inny sposób niż przy piersi (chociaż często jest tak, że dziecko zasypia przy mamie podczas karmienia, a jak usypia ktoś inny to dziecko znajduje inny sposób).


Nie wiem ile będę karmić. Nauczyłam się niczego nie zakładać. Nie jestem mamą, która twierdzi, że poczeka na samoodstawienie. Być może za miesiąc, 2, 3, czy 6 stwierdzę, że to już koniec. A może to Ala pierwsza do tego dojrzeje? Nie wiem. Ale póki co karmimy się dalej. Bo to nasz wybór. A jaki był Twój wybór? Udało Ci się karmić po powrocie do pracy? A może jesteś jeszcze na urlopie? Mam nadzieję, że moja historia pokazała Ci, że można spróbować połączyć pracę i karmienie.

A jeśli jesteś jeszcze na początku swojej mlecznej drogi to przypominam, że tylko do jutra – 12.05.2017 trwa KONKURS, w którym do wygrania są balsamy oraz kompresy na poranione brodawki od Multi-Mam – klik.





Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi moimi wpisami to zapraszam Cię do polubienia mnie na Facebooku – klik lub do zaobserwowania mojego konta na Instagramie – klik.  

You Might Also Like

50 komentarze

  1. Podziwiam taki upór! Ja już za chwilę wracam do pracy i nie jestem z tego faktu przeszczęśliwa bo moja mała ma 5 miesięcy i chociaż karmię mm to jest bardzo ciężkie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie pierwsze wyjścia też były ciężkie, ale cieszę się z decyzji powrotu do pracy.

      Usuń
  2. Dziękuję Ci za ten wpis! W lipcu wracam do pracy, Maksio nadal karmiony jest piersią, a ja mam pełno obaw jak to to będzie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko chcesz to po prostu spróbujcie ;) Być może uda się tak jak i nam. Powiem Ci, że u nas to wcale nie jest trudne, naturalnie samo nam wyszło dalsze karmienie piersią

      Usuń
  3. Podziwiam Cię. Twój upór i dążenie do celu, a raczej nie zrezygnowanie z niego. U nas niestety przygoda karmienia piersią zakończyła się po 3 miesiącach. Stres spowodowany ponad 6 miesięcznym pobytem w szpitalu dzieci odbił się utratą pokarmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi przykro :( Chociaż wiadomo, że karmienie piersią nie jest zawsze najważniejsze, najważniejsze że pobyt w szpitalu sie zakończył.

      Usuń
  4. Moj mały ma 8,5 miesiąca. Myślałam, że kp szybko się zakończy bo były bardzo duże problemy na przełomie 2/3 miesiąca. Dostał mieszankę. Po 4 miesiącu zrobiło się zupełnie odwrotnie i teraz karmi się często. Tak chce. Mieszankę musi jednak na noc dostać bo inaczej nie zaśnie. Nie ma jednak co tak demonizować tych mieszanek. Nam pomogły w kryzysie a jak widać nie spowodowały też, że dziecko odrzuciło kp. Szacun, że wstajesz i karmisz córkę trzy razy w nocy. U mnie nieprzespane noce spowodowały wcześniej to, że nieustannie chorowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja nie demonizuję. Ale znam skład, więc skoro mogłam ominąć mm to tak chciałam. Nie karmię ALi super eko, więc chociaż mleko dostaje najlepsze.
      Z nocami wbrew pozorom nie jest trudno. Ala budzi się, ale po jedzeniu od razu zasypia, więc nie jestem strasznie niewyspana. Pewnie przez ten rok się już przyzwyczaiłam. Bo tak - od ponad roku nie przespałam całej nocy

      Usuń
  5. Brawo dla Was. Cudownie, że udało Ci się do teraz karmic malutką. Wraz z pokarmem przekazujesz jej odpornośc, tak bardzo potrzebna podczas pierwszych chil spędzonych w żłobku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. I po cichu liczę, że dzięki temu będzie mniej chorować.

      Usuń
  6. Ja jako dziecko w ogóle nie chciałam jeść z piersi :) Ale moja mama i tak nie wróciła do pracy.
    Podziwiam upór i gratuluję go! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale cudnie że wciąż karmisz. Wierzę że malutka za niedługo przyzwyczai się do zasypiania przy tacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, szybciutko poszło. Przy tacie zasypia nawet szybciej niż ze mną

      Usuń
  8. Karmienie piersia to jedna z najcudowniejszych rzeczy podczas macierzynstwa.

    OdpowiedzUsuń
  9. To faktycznie bardzo wymagające przy systemie pracy zmianowej. Ja przy drugim dziecku postanowiłam odstawić wcześniej, niż przy pierwszym (15 m-cy karmienia). Po prostu wiedziałam, że fizycznie - z powodu zmęczenia - nie chcę tego ciągnąć. Młoda też była gotowa na zmianę, bo sama przestałam ssać mleko gdy zaczęła chodzić do żłobka. Dlatego podziwiam, ale też wiem, że nie jest to droga dla każdego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie jest to dla każdego jak i samo karmienie piersią, natomiast nie wiem, czy ja się czuję bardziej zmęczona niż byłabym bez karmienia. Ala budzi się w nocy na karmienia, ale nie wiem, czy bez picia mleka też by nie wstawała. A jej pobudki trwają po kilka minut, więc w naszym przypadku nie utrudnia mi to funkcjonowania w dzień.

      Usuń
  10. U mnie córy wprawdzie wcześniej przeszły na mm, ale fajnie, że Tobie się udało. To szczególnie cenne, gdy nie robi się tego z przymusu, tylko z wewnętrznego przekonania.

    OdpowiedzUsuń
  11. Podziwiam! Ja wlasnie probuje odstawic od piersi 11-miesieczniaka, jeszcze kilka tygodni nam to zajmie. Obecnie w nocy je dowoli, a staram sie nie karmic od rana do wieczora... Łatwo nie jest, dobrze wiedziec, ze piersi sie przyzwyczajaja. A nie korzystasz z mozliwosci wyjscia wczesniej przy karmieniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, mam umowę-zlecenie, a przerwa przysługuje tylko przy umowie o pracę ;/

      Usuń
  12. A dlaczego zdecydowałaś się zostawić mleko modyfikowane, a nie Twoje odciągnięte?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc nigdy nie odciągałam mleka. Ale też i nigdy nie podawałam mm. Wtedy miał być pierwszy raz. A dlaczego? Może dziwnie zabrzmi, ale jakoś nigdy nie mogłam się przekonać do odciągania, więc później sprzedałam swój laktator. Na szczęście tata dał radę bez tego mleka i Ala jest tylko na moim ;)

      Usuń
  13. Eh, ja mam takiego małego cycoholika, co bez cyca nie zaśnie, choćby nie wiem co. Na szczescie do żłobka nie muszę jej wysyłać ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbował go usypiać ktokolwiek inny?Bo to często tak bywa, że przy mamie bez cyca nie zaśnie, a bez mamy na spokojnie zasypia w inny sposób.

      Usuń
  14. Nie mam dzieci, ale jesli będę miała to od początku będą karmione z butelki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kieeeedyś też tak myślałam. Na szczęście wiele kwestii zmienia się, gdy zostajemy rodzicami.

      Usuń
  15. Świetnie sobie poradziłaś. Będziesz motywacją dla niejednej młodej mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. jesteś dzielna! i podziwiam cię za taką ciężką pracę, którą wykonujesz, bo pracujesz i dalej karmisz! dobrze ze mi wyjasilas, ze da sie zmniejszyc laktacje itp bo sądziłam, że mogą sie pojawić zapalenia piersi, ale nie, udało ci się :)
    a co do prorodzinnego państwa, to patrząc na przepisy mam w innych krajach, to u nas czasem jest raj :D już nie wspominając o macierzyńskim ... tylko szkoda ze niektóre mamy oszukują i to dla nas, uczciwych potem to się odbija, niestety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, a jeszcze zdarzają się mamy, które narzekają, że mamy krótki macierzyński! Gdy jeszcze do niedawna było 8 miesięcy, a teraz rok - najdłuższy urlop macierzyński w całej Europie. Takie oszukiwanie to nie tylko wśród matek, inni pracownicy też nadużywają chociażby zwolnień. Kombinują jak mogą. Ale jak pracodawca nas dobrze zna i nam ufa to myślę, że jest łatwiej.

      Usuń
  17. Ja karmiłam piersią i dpbrze to wspominam. Jak wróciłam do pracy syn był dokarmiany butelką. Przy drugim synu musiałam całkowicie niestety zrezygnować z pracy na etacie bo jest chory przewlekle.

    OdpowiedzUsuń
  18. Gratuluję i jestem z Ciebie dumna! Poważnie :)
    Karmienie piersią jest możliwe, gdy mama wróci do pracy, ale niektóre mamy odpuszczają.
    Dlatego bądź dumna, że pięknie sobie radzisz :)
    Mnie się udało karmić bliźniaki jeszcze 13 miesięcy od powrotu do pracy.

    OdpowiedzUsuń
  19. Szacun ze mimo tak wielu kłód pod nogi nie zrezygnowałaś z karmienia Ali piersią! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dobrze, że udało się wszystkich - Ciebie, męża i dziecko - zadowolić. Mi mleko jednak zanikło po 3 miesiaącach, tyle, że syn miał pół roku (inne czasy, krótszy macierzyński), a ja tylko raz odciągałam w pracy laktatorem. TO było za mało.

    OdpowiedzUsuń
  21. bardzo mi się podoba Twój tekst i jestem pod wrażeniem z jaką dbałością o córkę i siebie przechodziłyście zmiany żłodkowo-karmieniowa. ale z jedną rzeczą się nie zgodzę. rozumiem, że umowa-zlecenie w tej chwili jest konieczna. Ale gdyby to była umowa o pracę to skoro Ci przysługuje - umownie nazwijmy to godzina czasu pracy mniej ze względu na karmienie, to bym od razu się na to umówiła. To nie o to chodzi czy jest głupio czy nie głupio idąc do pracy na coś takiego się umawiać. To jest zapisane w kodeksie pracy i masz do tego prawo i kropka.
    Bo gdyby iść Twoim tokiem rozumowania, że na początku byłoby głupio o coś takiego prosić - to kiedy byłby dobry czas, skoro karmisz teraz?
    ale to oczywiście tylko przemyślenia teoretyczne, bo masz inną umowę. pozdrawiam serdecznie! gratuluję córce takiej Mamy!

    OdpowiedzUsuń
  22. Jesteś bardzo wytrwała i zdeterminowana! Podziwiam! <3
    Ja pierwszego synka karmiłam 11 miesięcy. Niestety z dnia na dzień musiałam przestać ze względów zdrowotnych. Teraz karmię jak narazie 1,5 miesiąca. Mlekiem mogłabym wykarmić przynajmniej jeszcze jedno dziecko. Nadmiar mrożę. Może kiedyś się przyda. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kobiety to wyjątkowe istoty, jak się skupią na jakimś celu to zawsze go osiągną :) Super, że Tobie udało się wytrwać przy swoich postanowieniach. Też nie miałam problemów z karmieniem mimo cesarki. Mleko miałam już chyba w 5 miesiącu ciązy, tak bardzo się na karmienie nastawiałam :)

    Logistycznie ogarnęłaś wszystko na 5+ !

    OdpowiedzUsuń
  24. Karmiła ponad 30 miesięcy i decyzją o tym by odstawić synka była trudna zarówno dla mnie jak i jego. Uważam to był już idealny czas na zmiany, choć nie powiem ze nie brakowało mi tej bliskości na początku.

    OdpowiedzUsuń
  25. Gratuluję determinacji i wytrwałości! U nas w żłobku kilka mam karmii piersią dzieci zaraz po ich odebraniu. Serce rośnie, kiedy się tak witają i tulą do siebie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj a mi serce rośnie, że mówi tak kadra żłobka ;) Bo sama pamietam, że gdy jeszcze pracowałam w żłobku to opinie opiekunek były różne i czesto sugerowały się nieuzasadnionymi obawami, że dziecko karmione piersią nie będzie chciało nic innego jesć

      Usuń
  26. Wróciłam do pracy jak mój młodszy syn miał 1,5 roku, karmiłam go piersią. Zmuana, jaka nastąpiła po moim powrocie spowodowała, że młody nie odstępował mnie na krok, ciągle chciał być na rękach, a w nocy potrafił się budzić po 7-8 razy. Wstawałam do pracy wykończona i w pewnym momencie musiałam zrobić sobie kilka dni wolnych, bo nie dałabym rady pracować wydajnie. Na szczęście to minęło, mój młodzian ma już ponad dwa lata a ja karmienie piersią wspominam bardzo czułe.
    Gratulacje dla ciebie, że się nie poddałaś 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tobie również należą się gratulacje! Wiesz, u nas początki były podobne. Dzieci sobie rekompensują brak mamy przez znaczną część dnia. Tylko pytanie, czy na pewno tylko te dzieci karmione piersią czy wszystkie? Bo te pierwsze po prostu rekompensują sobie to własnie poprzez mleko, a jeśli dziecko nie jest już kp to w inny sposób szuka bliskosci z mamą.

      Usuń
  27. Brawo! Niedlugo wracam do pracy i również nie zamierzam przestać karmić piersią. Synka z powodzeniem karmilam jeszcze dlugo po powrocie.do pracy także myślę, ze i tutaj nie będzie.zadnych przeszkód

    OdpowiedzUsuń
  28. Tutaj należy Panią pochwalić za odwagę i za dużą organizację nad pracą i maluszkiem. Jak widać, da się wszystko pogodzić. Życzę dużo zdrowia i tak dalej trzymac ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Pamiętam jak mały się urodził karmiłam go tylko 3 miesiące bo jak chodziłam do szkoły nie miałam wystarczająco mleka ale też udało mi się pogodzić wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja wróciłam do pracy jak córka miała 7 miesięcy. Ona poszła do żłobka, niestety macierzyński trwał wtedy tylko pół roku. Karmiłam ją w sumie do 17 miesięcy. można :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Dziękuję bardzo za ten wpis! Szykuję się właśnie do powrotu do pracy i ciągle kp, synek ma za chwilę rok.
    Moje oko lingwisty zabolała forma "karmiącym mamą"... karmiącym mamom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wpis się przydał ;) O mamuniu, już to zmieniam, samą rażą mnie takie błędy u innych, więc aż wstyd, że i mnie się przydarzyło.

      Usuń
  32. Fajnie, że i Wy się karmicie mimo pracy. Ja zaliczyłam powrót z cycakiem u piersi już dwa razy i nigdy nie było z tym szczególnych problemów.
    Że swojej strony dodałabym, że niechęć dziecka do pokarmów stałych wyrażana w obecności mamy karmiącej o niczym nie świadczy. Moje maluchy przy mnie zawsze wybierały pierś, a zupki i inne kończyły na 2 łyżeczkach. Tymczasem zostawione z tatą, babcią czy w żłobku zajadają posiłki stałe że smakiem.
    Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń