Mój przepis na bycie supermamą.

5/24/2017



Czy jestem supermamą? Zdaniem aż 5 (!) innych blogerek tak! A wszystko za sprawą akcji, którego inicjatorką jest Troskliwamama. Na czym polega? Blogerka tłumaczy w 10 punktach, dlaczego jest supermamą, a następnie nominuje kilka innych blogerek, by przyłączyły się do zabawy. Jako że akcja trwa już od jakiegoś czasu, a ja po drodze miałam zaplanowane już inne wpisy to ten czekał na swój czas. Uznałam, że zbliżający się Dzień Matki będzie dla mnie dobrym momentem na zadumę nad tym, co jest we mnie takiego wyjątkowego jako matka.

Wbrew pozorom wiem, że nie jestem idealną mamą. Takiej pewnie nie ma, bo każdy ma słabsze i lepsze momenty. Poza tym słowa „super”, „idealna”, „dobra” są mocno subiektywne. Dla każdej z nas bycie supermamą oznacza coś innego.

Nominację otrzymałam aż od 5 mam-blogerek: MamaKarolina, Mamapo30tce, Zacisze Rozmaitości, Mamanawypasie, i MatkaHrabiny. Była też i Sylwia z Sylwiaidzieci, która mnie "tylko" wyróżniła, bo wiedziała, że zdobyłam już kilka nominacji. Ale i tak dziękuję. 

  • 1. Staram się wychowywać świadomie – prześmiewczo mogłabym być uznana za eko-sreko matkę, idealnie oczytaną idealną mamuśkę, ale... ja tak naprawdę nie stosuję wszystkich zasad z nurtu „nowoczesnego” czy też „świadomego wychowywania”. Nie chodzi tu o to, by teraz się kajać i pokazać ile rzeczy robię nieidealnie. Raczej by wytłumaczyć, że nie wszystko jest dla mnie tak samo istotne. Czytam, ale WYBIERAM te zasady, którymi chcę się kierować i te które są dla mnie mniej ważne. Ala pije z kubka zdrowego pod względem wad wymowy, ale... zdarza się jej pić sok rozcieńczony wodą (tak, nie samą wodę!). Ala zje czasem biszkopta, a nie domowo wypiekane ciasto z wyłącznie ekologicznych składników. Jednak są kwestie, w których jestem nieugięta – karmię piersią, nie podaję (i nie podawałam) mleka modyfikowanego), nie wsadzam do chodzika, czy skoczka.

  • 2. Odróżniam intuicję od wiedzy – i wiem, w których kwestiach można kierować się intuicją, a w jakich tematach należy postawić na rzetelną wiedzę. Nie jestem mamą, która uważa, że intuicja załatwi wszystko i że każda mama wie najlepiej co jest dobre dla jej dziecka. Bo dla mnie intuicja odnosi się do kwestii typu: gdy dziecko płacze intuicja podpowiada mi, żeby je wziąć i przytulić. Intuicja podpowiada jak trzymać maluszka, czy w jaki sposób pomóc dziecku zasnąć, gdy jest senne. Ale intuicyjnie nie wiem, kiedy zacząć rozszerzać dietę i od czego. Intuicyjnie nie wiem, co jest złego w tym chodziku. Intuicyjnie nie wiem, czy trzeba wybudzać noworodka i co jest złego w potrząsaniu niemowlakiem. Od tego jest wiedza. Dlatego umiem rozdzielać kwestie, w których można polegać na intuicji od tych, gdzie lepiej trzymać się nauki.
  • 3. Pozwalam rozwijać się Ali w jej własnym tempie – sukcesów Ali nie przekuwam na moje. Bo jaka zasługa mama w tym, że dziecko usiadło po raz pierwszy? Przecież jest to część naturalnego rozwoju człowieka. Mama nie musi, a nawet nie powinna (dopóki nie jest to zalecone przez neurologa) ćwiczyć z dzieckiem siadania. Takie kwestie jak siadanie, wstawanie, czy pierwsze kroki nie wymagają pomocy. Dziecko samo nauczy się chodzić bez prowadzania. Nie spieszyłam się nigdzie. Wiem, że w wychowaniu nie chodzi o to, by chwalić się umiejętnościami dziecka. I wiem, że nie ma znaczenia, czy dziecko usiądzie w 4, 6 czy 9 miesiącu życia, bo wiecie co? Teraz Ala i siada, i stoi i chodzi tak jak jej rówieśnicy. A ja cieszę się, że osiągnęła to sama.

  • 4. Do niczego nie zmuszam – Ala je kiedy chce i ile chce. Do tego pozwalam jej jeść samej mimo że oznacza to olbrzymi bałagan. Nie zmuszam do drzemki, jeśli nie jest senna. Nie ubieram jej na siłę skarpetek, jeśli nie chce w nich chodzić (tak, mamy ciepłą podłogę). Z tym do NICZEGO nie zmuszam można by oczywiście podyskutować. Bo przecież, gdy trzeba przyjąć lek to tak – zmuszam. Gdy musimy wyjść z domu to tak – ubieram Alę, nawet gdy nie chce. Po prostu umiem odróżnić rzeczy istotne od nieistotnych.
  • 5. Podążam za potrzebami Ali – gdybym miała kilka lat temu powiedzieć, jak będę wychowywać to wyszłyby pewnie niezłe kwiatki. Jest zupełnie inaczej, bo przecież teraz wiem jakie mam dziecko. I jakie potrzeby posiada. Chociaż zawsze wolałam, by Ala spała w swoim łóżeczku to były momenty, że co noc trafiała do naszego łóżka – bo tego potrzebowała. Karmię piersią mimo że wróciłam do pracy, a Ala ma „już” ponad rok – bo czułam, że tego potrzebowała (no dobra, mnie też ciężko byłoby zakończyć teraz kp). Tulę, głaszczę, całuję – bo tego potrzebuje każde dziecko.
  • 6. Poświęcam Ali czas – Przez pierwszy rok byłam z Alą codziennie. Rzadko wychodziłam gdzieś bez niej, bo i nie odczuwałam takiej potrzeby. Jednak teraz nasz wspólny czas doceniam jeszcze bardziej. Pracuję, ale każdy wolny czas staram się poświęcić Ali.
  • 7. Robię coś dla siebie, ale uwzględniam w tym Alę – wiem, że nie żyję tylko dla Ali. Chcę być zadowolona z mojego życia, więc mam też obszary, które należą tylko do mnie (praca, blog), jednak staram się, by Ala na tym nie cierpiała. Powrót do pracy zorganizowałam tak, by Ala przyzwyczaiła się do zostawania z kimś innym, a do tego dalej karmię ją piersią. A blog? Oj często pracuję nad nim po nocach, gdy Ala już śpi.
  • 8. Pozwalam... na wiele – w tym miejscu mogłabym pokazać Wam zdjęcie tego jak w zwykły dzień wygląda pokój w trakcie zabaw Ali. A i sama Ala często do czystych nie należy. Kocham Alę tak bardzo, że wiem też, iż często zapominam o konsekwencji. Być może nie powinnam zaliczać to do zalet, ale... w naszej małej rodzinie to tata jest tym rodzicem od „trzymania zasad” (I widzę, że Ali naprawdę z tym dobrze. Dziecko potrzebuje zasad i przewidywalności). Ja natomiast jestem tą od rozpieszczania i pozwalania na wiele. To ja daję Ali różne dziwne przedmioty do potrzymania tak, aby zaspokoić jej ciekawość. Oczywiście pod moim nadzorem, zachowując bezpieczeństwo.
  • 9. Nie wstydzę się magicznych słów – kocham Cię, przepraszam, dziękuję – każde z tych słów wypowiadam do Ali codziennie. I to nie raz. Gdy potknię się o moją podstawioną (oczywiście przypadkiem) nogę – przepraszam. A „kocham Cię” - oj to powtarzam stale, przy każdej okazji, bez powodu. Mam nadzieję, że zawsze będę śmiało używać tych słów.
  • 10. Ala widzi we mnie Supermamę – skąd to wiem? Pierwsze „kocham Cię” wypowiedziane z jej ust mam jeszcze przed sobą. Ale i tak „mama” jest już wystarczająco rozczulające. Do tego widzę jej uśmiech, gdy się pojawiam i płacz, gdy znikam.

Wiem, że część z tych punktów może brzmieć „za bardzo naukowo”, ale nie byłabym sobą, gdybym o tym nie wspomniała. Dla Młodej Mamy ważne jest świadome wychowywanie, więc i to musiało znaleźć się w moim zestawieniu. Oczywiście nie wyklucza się to z morzem miłości, przytulasków, buziaków i wygłupów.


Nie ma jednego przepisu na bycie supermamą. Dlatego możesz nie zgadzać się z niektórymi moimi powodami. I w drugą stronę – to że ja robię coś w dany sposób nie oznacza, że matki, które robią coś inaczej uważam za złe. O nie! Ale może też któryś z tych punktów stanie się dla Ciebie inspiracją? A może dodałabyś coś od siebie?

Kogo nominuje Młoda Mama Pisze?

Do zabawy w ramach akcji „Supermama” zapraszam 3 blogerki:




Będzie mi miło, jeśli i Wy przyłączycie się do akcji i opowiecie o Waszym przepisie na bycie supermamą. 



A Ty, dlaczego jesteś Supermamą? Bo nie zaprzeczaj, że nie jesteś ;)


PS. Dziewczyny, przepraszam Was za brak Waszych imion, ale... tak się składa, że są też świetne blogerki, które uwielbiam czytać, ale dość dobrze chronią swoją prywatność. Na tyle dobrze, że nie mam pewności, czy nie pomyliłabym imienia. 



Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami to zapraszam Cię do polubienia mnie na Facebooku – klik lub zaobserwowania na Instagramie – klik.  

You Might Also Like

20 komentarze

  1. Super podsumowanie. Ja podobnie pozwalam mojemu dziecku na wiele oczywiście wszystko w granicach rozsądku. Uczymy się dobroczynności i staram się hamować moje negatywne emocja , tak aby nie miały one wpływu na córeczkę

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tam nie jestem supermamą..;/ Wy baby macie lepiej:P

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny dekalog! Punkt drugi wymiata ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś supermamą😀 u nas też tata trzyma zasady, a mam na więcej pozwala 😀i też uwielbiam, gdy z ust Jasia pada słowo mama

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne są te wpisy! Szczególnie podoba mi się punkt 2, bo trafiłaś w sedno, a mało kto to zauważa i potem takie mamusie uważają się za wszechwiedzące ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za nominację :) I tak - jesteś super mamą!

    OdpowiedzUsuń
  7. Super wpis! Jesteś niesamowitą osobą i wyjątkową mamą :)Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas jest tak, że tata na więcej pozwala. A ja jestem tą nieugientą

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja uwielbiam być mamą ☺. Czy jestem super? O to chyba musze zapytać moich synów 😉

    OdpowiedzUsuń
  10. Każda matka jest inna i każda wychowuje pociechy według własnego "przepisu". Jednak by dziecko było faktycznie szczęśliwe wystarczy dużo miłości <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż ja czasem jestem super mamą a czasem , kiedy nerwy nie wytrzymują to po prostu wiedźmą:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super zasady ;) Zgadzam się, ja również staram się znaleźć złoty środek w wychowaniu, trochę intuicji trochę wiedzy ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jesteś super mamą, to nie ulega żadnej wątpliwości :) Zresztą każda z nas nią jest dla swojego dziecka - tylko jeszcze nie każda o tym wie ;)

    Ja też brałam udział w tej akcji - i o dziwo udało mi się znaleźć tych 10 powodów :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Po przeczytaniu wszystkich Twoich 10 punktów stwierdzam, że mamy bardzo podobne podejście do macierzyństwa :)
    Rzetelnie zdobyta wiedza również i dla mnie jest najważniejsza. Najbardziej podoba mi się u Ciebie punkt "2. Odróżniam intuicję od wiedzy". Chciałoby się powiedzieć: "Piąteczka!" :D

    OdpowiedzUsuń
  15. najważniejsze w tym jest to że jesteś świadomą mamą - świadomą potrzeb dziecka ale i swojego macierzyństwa. reszta jest konsekwencją i chwała Ci za to :) pozdrowienia :) (też popełniłam tekst z okazji nominacji na ten temat ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Też jestem młodą mamą i najważniejsze jest to żeby być aktywnym w życiu dziecka bo czas ucieka i trzeba korzystać z tych pięknych chwil
    Zapraszam do siebie --------> http://swiatmalychoczu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Ostatnio na Dniu Matki u syna w szkole dzieci przedstawiły scenkę mam samochwał, które spotkały się na placu zabaw z wózkami (czyli bobasami) i przechwalały się, która z ich córeczek ile umie (ta liczyć, tamta czytać, budować z klocków, itd.) i od tego chwalenia swoje dzieci zbudziły, a wszystkie dzieci płakały tak samo ...
    Świetna scenka, ale poniekąd też prawdziwa, bo takich mam samochwał w piaskownicy spotkasz wiele, a przecież każde dziecko rozwija się na swój sposób i nie trzeba być supermamą z super dzieckiem ...

    OdpowiedzUsuń
  18. W zasadzie pod każdym punktem mogłabym się podpisać :) Pięknie być mamą :)

    OdpowiedzUsuń