Nad morze z dzieckiem- jak wybrać miejscowość i nocleg?

4/12/2017



Kiedyś, czyli oczywiście ZANIM zostałam mamą myślałam, że podróżowanie z dzieckiem jest trudne, a w zasadzie prawie niemożliwe. I lepiej odłożyć to do czasu, gdy dziecko skończy kilka lat. W końcu długa podróż, aklimatyzacja w nowym miejscu, pakowanie całego wielkiego bagażu – wydawało mi się to zbyt trudne, chociaż oczywiście co roku nad morzem mijałam setki rodziców pchających gondole, czy spacerówki. A gdy już urodziłam Alę okazało się, jak bardzo byłam wcześniej w błędzie. Co więcej – chociaż nie mam porównania z wyjazdem ze starszym dzieckiem to wydaje mi się, że takie wakacje z niemowlakami wydają się nawet prostsze w organizacji, bo nie musimy m.in. szukać atrakcji dla dzieci, czy restauracji ze zdrowym jedzeniem. O zaletach wyjazdu nad polskie morze z niemowlakiem pisałam już rok temu w tym tekście – bo tak – mamy za sobą już pierwszy wyjazd nad Bałtyk. Gdy Ala miała 5 miesięcy spędziliśmy tydzień w Sarbinowie.

Kiedy wybrać gdzie jedziemy?

Jestem zdania, że jeśli jedziemy z dzieckiem to zdecydowanie lepiej zaplanować wszystko szybciej tak, aby zdążyć sprawdzić wszystkie ważne miejsca – atrakcje, przychodnie, apteki, supermarkety (w razie, gdyby zabrakło pieluszek) i jak najlepiej przygotować się do wakacji. Nie wyobrażam sobie jechania z dzieckiem „w ciemno” i szukania noclegu z płaczącym malcem na tylnym siedzeniu auta. Niestety w ten sposób nie przewidzimy pogody, ale coś za coś. Poza tym taki wyjazd i tak będzie dla dziecka niezłą frajdą, a dla nas oderwaniem się i odpoczynkiem psychicznym nawet jeśli okaże się, że pogoda nie dopisała i jest wietrznie, pochmurno i deszczowo – my natrafiliśmy na właśnie taką pogodę, ale z wakacji i tak jestem zadowolona.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze miejscowości:

  • Odległość od domu – Jadąc nad polskie morze (zwłaszcza jeśli mieszkacie na południu Polski tak jak my) wychodzę z założenia, że skoro i tak czeka nas długa droga to nie ma co wybierać najbliższej miejscowości, bo dodatkowa godzina, czy 2 jazdy nas już nie zbawi. Jednak zawsze pod koniec, gdy dziecko płacze i nie może już wysiedzieć pojawia się myśl „A trzeba było pojechać gdzieś bliżej, już bylibyśmy na miejscu.” Zatem sama wolałabym zwłaszcza na pierwsze wakacje z dzieckiem wybrać nadmorską miejscowość z możliwie najkrótszą drogą.
  • Droga – troszkę łączy się z poprzednim punktem. A mianowicie nie patrzmy tylko na odległość w kilometrach, ale na to jaką drogą będziemy jechać. Jeśli trasa wiedzie w znacznej mierze autostradą, czy ekspresówką to dojedziemy szybciej niż starymi drogami. W wyborze drogi ważne jest także, aby co jakiś czas były zapewnione miejsca na postoje z dzieckiem – chociażby stacje benzynowe, gdzie możemy przebrać dziecko (jeśli w dzień podróży będzie deszczowo i zimno to przebieranie w aucie, czy na zewnątrz nie wchodzi w grę). Z tego co pamiętam między Wrocławiem a Zieloną Górą pojawiają się dość spore przerwy w stacjach benzynowych.
  • Atrakcje dla dzieci – jeśli jedziemy z 2-letnim czy starszym dzieckiem warto wybrać miejscowość bogatą w atrakcje dla dzieci lub, by w pobliskich miastach były takie atrakcje. Myślę, że panując wakacje w Polsce jest to szczególnie ważne. Warto mieć jakąś alternatywę na deszczowe dni – może aquapark, oceanarium, dom do góry nogami itp. Natomiast jadąc z niemowlakiem zwróćmy uwagę na tereny do spacerów. W wielu nadmorskich miejscowościach są porty, w których można spacerować – na pewno w Łebie, Jastarni, Krynicy Morskiej). A w Sarbinowie, gdzie byliśmy w zeszłym roku jest specjalny deptak wyłożony płytkami chodnikowymi z widokiem nad morze – jest to idealne miejsce do spaceru z wózkiem, a do tego, gdy maluch zaśnie można usiąść na ławce i podziwiać morze lub poczytać książkę.

  • Mniejsza miejscowość czy duże miasto? - wydaje mi się, że coraz więcej rodzin z dziećmi decyduje się na malutkie (a nawet jak najmniejsze) miejscowości – takie, by nie było tam tłumów. I w sumie rozumiem doskonale ten trend – po roku życia w dużych miastach, zabieganiu, kursowaniu między domem, pracą, a żłobkiem czy przedszkolem w wakacje chcemy się jak najbardziej wyciszyć. I dzięki temu może wydamy też trochę mniej, bo nie będziemy stale bombardowani stoiskami z zabawkami, automatami itp. Myślę jednak, że biorąc pod uwagę niepewną pogodę warto znaleźć mniejszą miejscowość położoną bliżej większego miasta tak, aby nie okazało się, że zakładana sielanka na plaży z powodu deszczu kończy się siedzeniem w pokoju.
  • Sklepy, apteki, przychodnie – jadąc z dzieckiem warto sprawdzić, czy w pobliżu znajdziemy takie miejsca. Oczywiście możemy uzbroić się w zapas pampersów, pieluszek itp. i wówczas większy sklep będzie nam niepotrzebny. Ale warto wiedzieć, czy w pobliżu jest przychodnia i apteka.
  • Coś znanego, czy nowe miejsce? - są osoby, które lubią jeździć co roku w to samo miejsce. Z jednej strony dzięki temu unikają już organizacyjnych błędów – wiedzą, gdzie wybrać nocleg, czy gdzie można zjeść dobry obiad. Ale dla mnie byłoby to trochę nudne. Lubię poznawać nowe miejsca, stąd nie byłam jeszcze nigdy nad morzem 2 razy w tym samym mieście.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze noclegu:

  • Odległość od morza – moim zdaniem im bliżej tym lepiej. Wyjście na plażę nie będzie wówczas wyprawą na cały dzień ( bo przecież jeśli trzeba iść 20-30 minut to nie opłaca się tam wybrać tylko na 2 godzinki), a w każdej chwili będzie można wrócić do pokoju po coś, czego zapomnieliśmy zabrać. Ale uwaga – ja nie ufam właścicielom domków/pokoi. Często podając odległość od morza wpisują ilość metrów w linii prostej, albo owszem do morza – ale do plaży jedynie dla serferów (co spotkało nas kiedyś w Jastarni). Wystarczy wejść w mapę w google.pl i przejść się wirtualnie od ośrodka, aż na plażę. Wówczas sprawdzimy, czy droga rzeczywiście jest szybka.
  • Pokój, domek, hotel? - Każde z tych rozwiązań nie jest idealne. Musimy zastanowić się na czym nam najbardziej zależy. W pokoju w domach wczasowych będziemy mieć do dyspozycji tylko 1 pokój – wówczas jeśli dziecko zaśnie będziemy musieli przebywać w tym samym pokoju, a co za tym idzie – być cicho. W wielu pokojach są już aneksy kuchenne z lodówką i płytą elektryczną, więc przygotowanie śniadań, kolacji, czy jedzenia dla dziecka jest wówczas łatwiejsze – a z małym dzieckiem naprawdę nie chciałoby mi się codziennie jeść śniadania w restauracji. W domku mamy więcej przestrzeni, ale też zwykle trzeba jechać w większą ilość osób tak, aby opłacał się wyjazd. My w zeszłym roku wybraliśmy przyczepy kempingowe – byliśmy w 3 dorosłe osoby i 1 dziecko. Mieliśmy salon, kuchnię, łazienkę i 2 sypialnię, a właściwie sypialenki – były bardzo ciasne i łóżeczko dla Ali na pewno by się nie zmieściło (Ala spała ze mną). Za to oddzielny pokój dzienny i pokoje do spania były dużym komfortem – gdy Ala spała w sypialni, my mogliśmy siedzieć w salonie, rozmawiając, jedząc, czy oglądając telewizję. A co z hotelem? To chyba najdroższa opcja, ale jeśli znajdziemy apartament to nie musimy siedzieć wszyscy w 1 pokoju. A jeśli w hotelu jest basen brałabym w ciemno – zwłaszcza z maluszkiem, dla którego woda w morzu nawet w ciepłe dni będzie za zimna. Poza tym możemy poszukać jeszcze prywatnych mieszkań na wynajem.
  • Bliskość restauracji – obecnie w pobliżu wszystkich miejsc noclegowych można znaleźć restaurację. My w zeszłym roku będąc w Sarbinowie czasami wybieraliśmy się na obiad do restauracji, a czasem po prostu braliśmy obiad na wynos i jedliśmy w domku. Przy małej Ali było to bardzo wygodne rozwiązanie. Warto też się zastanowić nad opcją noclegu już razem z wyżywieniem – wówczas nie będziemy tracić czasu na dojście. Jednak czasami jesteśmy wówczas uzależnieni od godzin, w których posiłki są wydawane, a liczba dań jest ograniczona.
  • Godzina przyjazdu/odjazdu – Generalnie najczęściej doba hotelowa zaczyna się o godzinie 12-14. Jest to taka pora, że z domu możemy wyjechać w nocy/nad ranem i wówczas sporą część drogi dziecko prześpi. A co jeśli doba zaczyna się dopiero o 17? U nas było tak w zeszłym roku. Ala spała wtedy jeszcze sporo w dzień, a jazda autem sprawiła, że dodatkowo łatwo zasypiała, jednak myślę, że łatwiej jest wyjechać wcześniej rano.



W zeszłym roku byłam po raz pierwszy nad morzem z moją wówczas 5-miesięczną córką. Wybraliśmy się do Sarbinowa. Miejscowość wydaje mi się bardzo trafiona pod względem miejsc do spacerowania z wózkiem. Więc jeśli w lecie będziecie planować wczasy z niemowlakiem to polecam Wam tę miejscowość i nie jest to żadna płatna promocja ;p


Podróżowaliście z maluchami nad morze? Czym kierowaliście się w wyborze miejscowości i noclegu? Jakie macie spostrzeżenia? Czy był to dobry wybór?

A może macie już plany na najbliższe wakacje – zdradźcie szczegóły w komentarzach ;)


Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami to zapraszam Cię do polubienia mojego fanpage'a - klik lub zaoobserwowania mnie na Instagramie – klik.

You Might Also Like

54 komentarze

  1. Jak nasze dzieko miało niespełna 2 lata, wybraliśmy się nad polskie morze choć mieliśmy prawie 800km do przejechania. Niestety pogoda zawiodła, od tamtej pory nie jeździmy nad Bałtyk :(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj, no to rzeczywiście niefajnie.. My mamy bliżej, bo jeździmy nad morze z Torunia. Ogólnie zawsze u nas na 1-szym miejscu jest Gdynia :) Jakoś tak dzieciaki polubiły jej klimat ;) aa no i nocleg w zeszłym roku bardzo korzystny znaleźliśmy :) sprawdziliśmy Hotel Nadmorski i naprawdę dobrze było :)

      Usuń
  2. jeśli nad nasze morze to tylko po lub przed ścisłym sezonem. Ja najlepiej wspominam wakacje w połowie czerwca z moją 3 letnią wówczas córką. Było mało ludzi, nie było ścisku, na plaży dziecko swobodnie mogło pobiegać i nawet nogi zamoczyła w wodzie bo było bardzo ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz, jakbym czytała moją listę przed pierwszym wyjazdem, który niestety nie doszedł do skutku. Wszystko bardzo potrzebne do przemyślenia. Dla nas następna okazja trafiła się spontanicznie i nie było czasu na myślenie o czymkolwiek. Jechaliśmy do domu mojego przyjaciela, dwa kilometry od morza i wiedziałam tylko, że muszę zabrać zapas mleka, słoiczków i pieluch. Reszta była nieistotna. I tak to trochę jest do dzisiaj: najważniejsze dla mnie gdzie będzie jedzenie w miarę domowe i czy będzie łazienka. A, że mamy stałą metę nad morzem, to jeździmy już jak do domu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bym chciała bardzo gdzieś wyjechać w tym roku, ponieważ cały reszty rok nigdzie nie byłam na wakacjach i bardzo by się nam przydało. Tylko jednak boję się trochę jechać na dłużej z tak małym dzieckiem (na chwilę obecną boję się wyjść z nią na dłużej z domu niż na godzinę... oby to się szybko zmieniło i mam nadzieję że będę mniej uziemiona). Ale to nie jest największy problem. W lato Julka już będzie miała kilka miesięcy więc to co innego niż takie maleństwo jak teraz. O wiele bardziej chodzi o to, że nie wiem czy będzie nas stać na jakikolwiek wyjazd, a kolejna równie ważna jak nie ważniejsza sprawa jest to że nikt z nas nie ma prawa jazdy o samochodzie nie wspominajac. A nie widzi mi się jazda pociągami i brak mobilności już na miejscu...

    OdpowiedzUsuń
  5. Zupełnie inne rzeczy bierze się pod uwagę jadąc z dzieckiem a inne jadąc w pojedynkę, a często i tak jest tak, że dziecko jest zainteresowane czymś kompletnie innym ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wybieramy się w tym roku nad morze. Jestem zwolenniczką mniejszych miejscowości, w których jest mało ludzi ;) Czy to sprawdzi się też na wyjazd z dzieckiem? Zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam z dzieckiem 2 razy nad morzem, a tak to wybieramy zwykle góry, bo jesteśmy łazikami. Generalnie to zgadzam się z tymi wskazówkami, choć muszę przyznać, że omijam wszelkie deptaki dla wózków i inne, bo ich nie cierpię. Teraz już nie ma to dla mnie znaczenia, ale wcześniej mimo maluszka, wybieraliśmy raczej dzikie miejsca. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. My w zeszłym roku podarowaliśmy sobie wakacje z Mają, bo naszym zdaniem była za mała. Miała 3-4 miesiące. Natomiast w tym roku początkowo myśleliśmy o polskim morzu, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się na Pieniny. Głównie z tego względu, że mieszkamy na Śląsku i nad morze mamy jednak dość daleko. A Maja bardzo niecierpliwi się w aucie, więc taka podróż byłaby męczarnią i dla niej i dla nas. Jedziemy zatem do znanej nam już miejscowości, bo wiemy, gdzie można spacerować itd. Ważnr też dla nas było to, żeby zarezerwować noclegi z wyżywieniem, żeby z maluchem nie szukać restauracji na obiad. Nad morze może w przyszłym roku się wybierzemy :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na pierwsze wakacje, wpis przydatny. My generalnie z racji nagłego zdecydowania. Nie mieliśmy wyboru i szukaliśmy tam gdzie były jeszcze noclegi. Padło na Łazy. Mała miejscowość. Ośrodek wczasowy. Dwa pokoje i łazienka. Bardzo brakowało mi kuchni. Plac zabaw był i prywatne zejście na plażę tak blisko, że latalam do pokoju po ubrania jedzenie itp. W tym roku też bym była skłonna tam jechać, ale młody ma już trzy lata, więc warto gdyby zobaczył coś więcej. Ale na razie ceny zwalaja z nóg...

    OdpowiedzUsuń
  10. My pierwszy raz nad morzem byliśmy z Karoliną jak miała właśnie 5 miesięcy, tzn. pierwszy raz na dłużej i też wybraliśmy Sarbinowo, mimo że teściowie mieszkają 7 km od morza. Chcieliśmy pojechać gdzieś sami, żeby odpocząć i żeby nikt nam nie przeszkadzał. Co ważne pojechaliśmy też poza sezonem, żeby uniknąć upałów i tłumu, bo jednak taki maluch tego nie potrzebuje.
    Teraz jeżdzimy na działkę do teściów, w zeszłym roku byliśmy z Karoliną pod namiotem (miała 2,5 roku) i było fantastycznie. Z dzieckiem naprawdę można podróżować.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niektórzy wciąż tkwią w przekonaniu, że wyjazd z niemowlakiem jest niemożliwy. ;)Nie ma rzeczy niemożliwych! :) Dobrze zorganizowani rodzice poradzą sobie wszędzie i w każdej sytuacji. Oczywiście wyjazd z dzieckiem wiąże się z zapakowaniem auta po brzegi, ale naprawdę warto! :) Pozdrawiam imienniczkę. :) Też dołączyłam do grona rodziców w 2016 roku. <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Podziwiam! Moja ma dwa lata a ja wciąż panikuję na myśl o jakimś dalekim podróżowaniu. A już myśl o spaniu poza domem napawa mnie przerażeniem tak wielkim, że wszystkiego mi się odechciewa.

    Prawdopodobnie wynika to z tego, że na co dzień jestem z młodą sama, więc wszelkie wyjazdy kojarzą mi się z użeraniem się, a nie odpoczynkiem. Wolę jakieś spokojniejsze rozwiązania ;)

    Aczkolwiek marzę o tym, by zabrać córę nad morze. Może za rok się uda.

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie, bardzo praktycznie podeszłaś do tematu. Ja z pierwszym dzieckiem trochę się cykałam, ale jako niemowlę zaliczył parę lotów samolotem i nawet wakacje pod namiotem. Przy drugim totalnie zwariowaliśmy. Na pierwszy roadtrip pojechaliśmy kiedy Ida skończyła 45 dni .-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bałtyk to świetny pomysł na wakacje z dziećmi, nawet małymi. My byliśmy z sześciomiesięcznym maluchem i nie było żadnych problemów. Ja jestem zdecydowanie za szukaniem małych, bardziej kameralnych miejscowości, gdzie jest po prostu spokojniej, także na plaży. No i, w miarę możliwości, lepiej wybrać się poza sezonem - w czerwcu czy na początku września. Pogoda nad Bałtykiem jest tak kapryśna, że padać może równie dobrze w czerwcu jak i w sierpniu, a ceny znacznie niższe ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. My byliśmy dwa lata temu na Helu. Było świetnie!! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo popieram wyjazdy z dziećmi, sama jeszcze swoich nie mam ale uważam, że to ważne by od początki przyzwyczajać maluchy do wypraw i pokazywać im uroki naszego globu:) Też będę tak robić! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Aż mam ochotę się wybrać nad morze :)

    OdpowiedzUsuń
  18. przydatny dla mnie post :) w tym roku wybieramy sie nad morze i przyznam szczerze, ze nie wiem jak sie do tego zabrać :) bardzo dobrze wyjasnilas mi kilka kwestii :)

    ps. bobas uroczy! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. My w zeszłym roku miałyśmy z córką szczęście dostać zaproszenie od Mamy do kwadratu i spędzić tydzień w Gdańsku. Było cudownie. Jestem oczarowana Trójmiastem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wszystko też zależy od tego jak małe jest dziecko. Gdy córka miała 3,5 miesiąca byliśmy w Jastrzębiej Górze. Droga dosć długa, ale dziecko większość spało (dziś gdy ma prawie 3 lata to 3 godziny na mazury to droga przez męke), duże znaczenie ma też to czy się karmi, czy przygotowuje słoiczki czy dziecko je normalnie (wtedy stołowanie w knajpach ma sens). Dużo róznych zmiennych ma wpływ na to, czy wycieczka będzie udana :)

    http://matkowac-nie-zwariowac.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam nadzieję, że nasze morskie plany niebawem zrealizujemy:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nasza podróż jeszcze przed nami ale w tym roku z naszym maleństwem sie wybierzemy :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie mam dziecka, także uwielbiam jeździć w nowe miejsca, ale mam jedno stałe i magiczne dla mnie miejsce gdzie uwielbiam wracać. Kiedy będę mieć dziecko to od małego będę przyzwyczajać na wszelką podróż. Ja aż do uzyskania pełnoletności byłam nad morzem zaledwie dwa razy, a dziecku chce dać z tego więcej frajdy. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Z małym pasażerem na pewno dobrze wszystko wcześniej zaplanować, a najważniejsze nastawić się psychicznie :) bo najgorsze co może być, to zbyt zdenerwowani rodzice na takim wyjeździe :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Sarbinowo, moja ukochana letnia miejscowość, zawsze z przyjemnością tam powracam, kocham jego plażę, jest po prostu cudowna. Jeździłam tam jako dziecko, a i swoje dzieci chętnie tam zabieram. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo pomocny post dla wszystkich rodziców z maluszkami. :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetne wskazówki. Zdecydowanie inaczej wybiera się miejsce odpoczynku jadąc z dzieckiem, a inaczej w pojedynkę. Dla nas bardzo wazne są warunki mieszkaniowe 😉 Oraz możliwości spędzania wolnego czasu z dziecmi.

    OdpowiedzUsuń
  28. a mmy lubimy morze i góry w jednym dlatego latamy za granicę. O naszych namiotowych podróżach z małymi dziećmi można przeczytać na www.beboszek.xyz :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Podrzucę Twój wpis mojej przyjaciółce, młodej mamie ;) z kolei ja z moim mężem bardzo lubimy jeździć nad polskie morze, ale nie mamy jeszcze dzieci ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. przyda mi się ten wpis jak się wybierzemy z naszym półroczniakiem na wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Z doświadczenia wiem, że łatwiej jest podróżować z małym dzieckiem, niż ze starszymi ;) Oczywiście, wiele zależy od samego dziecka - cenne rady przytoczyłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  32. My jeździmy co roku. Pierwszy raz jak pierworodna miała 5 miesięcy. Byliśmy w Rowach. Nic tam nie ma, super sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  33. My z naszymi Zaciechami byliśmy już dwa razy nad polskim morzem i za każdym razem to właśnie odległość była kluczowym punktem planowania logistycznego tegoż przedsięwzięcia... Za pierwszym razem jednak polecieliśmy dość spontanicznie, wybraliśmy najbliższą miejscowość wypoczynkową w linii prostej i... padło na Jastrzębią Górę... Kto był, ten wie, że to wręcz "wymarzona" miejscowość dla rodziców szoferujących wózek dziecięcy...

    OdpowiedzUsuń
  34. Wiele zależy jeszcze od tego jakie mamy dziecko, czy wyjazd bedzie przyjemnością czy katorgą. Znam rodzicó, ktorzy z maluchem w chuście przemierzają świat. Znam też takich, którzy przez kilka pierwszych lat nie oddalają się od wlasnego domu. Dla mnie każde wyjscie z domu to przedsięwzięcie, o wyjeździe nie wspomnę 🙂

    OdpowiedzUsuń
  35. Jak tylko pogoda sprzyja to warto się faktycznie wybrać! :) Cenne rady pod kątem wakacji z maluchem.

    OdpowiedzUsuń
  36. A mnie, jako osobie bezdzietnej, wydaje się, że właśnie ludzie z całkiem małymi dziećmi zwykle wybierają większe miasta, co więcej — zwykle wszyscy wybierają to samo miasto, co ja ;) A tak na poważnie, to na pewno zgodzę się z tym, żeby (jadąc już z większym dzieckiem) patrzeć na atrakcje, jakie są w pobliżu, bo później się okazuje, że cały tydzień czy dwa leje, a dzieciak w hotelu czy pensjonacie nie dość, że się nudzi, to jeszcze przeszkadza innym wczasowiczom. Z drugiej strony warto też sprawdzić, jak wygląda kwestia dojazdu do tych atrakcji, bo ja na przykład z doświadczenia (jako dziecko, nie jako rodzic) wiem, że można sobie jechać w bezpośrednie sąsiedztwo wielkiego miasta pełnego atrakcji, ale co z tego, jak potem się okazuje, że do centrum są korki, nie ma autobusu, nie ma ścieżki rowerowej, i tak dalej, i koniec końców i tak się nigdzie nie jedzie.

    OdpowiedzUsuń
  37. Jadąc z dzieckiem trzeba brać dużo aspektów pod uwagę:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Polskie morze jest idealne na wypady z dzieckiem! :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Z małym dzieckiem trzeba dobrze zaplanować atrakcje, a i tak czasem pojawiają się zaskakujące okoliczności :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Z doświadczenia z jeżdżenia z moją siostrą i jej dziećmi rzeczywiście takie wskazówki się sprawdzają ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Myślę, że przydatny wpis dla młodych mam :-)

    OdpowiedzUsuń
  42. Z chęcią pojechałabym nad morze. Szkoda, że mam tak daleko :-(

    OdpowiedzUsuń
  43. Pierwsza wyprawa, bez względu na to czy to w góry, czy nad morze, wymaga przygotowań logistycznych. Ja zawsze robię listę wcześniej, by stopniowo eliminować zbędne elementy i odhaczać to, co już zrobione, a ważne.
    Fajny wpis. W sam raz dla tych, którzy debiut podróżniczy mają przed sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  44. nie wyobrażam sobie obecnie podróży ze swoim dzieckiem autem nad morze. Po około 20 minutach jazdy zaczyna się płacz i tak aż do końca podróży:P nic nie działa. Rozważamy wypad do Bułgarii, bo ten kraj jakoś nam przypadł do gustu.. i dużo taniej niż w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  45. Miałam tak samo - myślałam, że podróż z dzieckiem jest właściwie niemożliwa! Ale już od pierwszych tygodni zabieraliśmy naszego synka dosłownie wszędzie i nie było z tym żadnego problemu. To kwestia chęci i dobrej organizacji :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Wyczerpujący tekst. Podróże są ciekawe i warto jeździć z dziećmi bo to bardzo je rozwija. Ale wyprawa przy tym niesamowita - jeszcze nie udało mi się spakować nas kompaktowo.

    OdpowiedzUsuń
  47. Zdecydowanie lepiej wybierać mniejsze i mniej tłoczne miejscowości. Co dziecku z wyjazdu, gdy będziemy się przeciskać miedzy turystami i polować na wolne miejsce na plaży?

    OdpowiedzUsuń
  48. Uwielbiam morze i w tym roku bardzo mnie ciągnie, żeby pojechać, ale chyba nie damy rady czasowo :/.
    Ja lubię te malutkie miejscowości, ale w niedużej odległości od dużego miasta, żeby w razie niepogody była jakaś opcja awaryjna :)

    OdpowiedzUsuń
  49. fajnie, że pokazujesz, że podrózowanie z dziećmi tez jest możliwe i może być to bardzo przyjemnie spędzony czas pod warunkiem dobrej organizacji :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Jak się wybieram gdzieś na wyjazd z rodziną to zwykle kieruje się opiniami znajomych, teraz na Boże Ciało jedziemy do Ustki. Mamy się zatrzymać w ośrodku Dagmor, bo moja koleżanka z pracy tam była i bardzo sobie chwaliła. Do tego mówiła, że mają tam tez dobrą restaurację Laguna Marine w menu podobne są dania i dla dorosłych i dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  51. Ja jeszcze zwróciłabym na odległość od naszej miejscowości do szpitala z oddziałem pediatrycznym. Jak to z dziećmi nigdy nic nie wiadomo. Może wynika to z faktu, że mój syn choruje przewlekle, ale lepiej być przezornym :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Z pierwszysm synem czekałam na pierwszą podróż aż 4 lata, natomiast córka miała 1,5 miesiąca. Fajny post :)

    OdpowiedzUsuń
  53. My mamy nad morze blisko, jakieś 1,5 h samochodem, więc jeździmy dość często, a co za tym idzie mamy już wszystko obcykane ;)

    OdpowiedzUsuń