ŻŁOBEK - "Koniec urlopu macierzyńskiego - i co dalej?" Część II

3/31/2017


Zapraszam Was na II z V części cyklu „Koniec urlopu macierzyńskiego – i co dalej?” W tych wpisach będę pokazywać Wam możliwe rozwiązania i obiektywnie wskazywać zalety i wady. Każda część pojawia się w piątek. Tydzień temu mogliście przeczytać o zatrudnieniu NIANI – zaletach i wadach, a także czym jest umowa uaktywniająca, którą możecie podpisać z opiekunką.

Dzisiaj przyjrzymy się szczegółowo żłobkom – zarówno publicznym jak i prywatnym. Temat jest mi szczególnie bliski, gdyż sama pracowałam w żłobku, a obecnie Ala zaczyna uczęszczać do jednego z prywatnych żłobków. W tym wpisie znajdziecie zalety i wady żłobków – postarałam się, by było obiektywnie. W tekście pojawią się informację o rekrutacji, cenach, różnicy między publicznym, a prywatnym żłobkiem. I trochę odczarowania żłobka – wiem, że pewnie każdy z Was słyszał w telewizji historię o żłobkach, w których przywiązuje się dzieci do kaloryfera, ALE jestem zdania, że to naprawdę pojedyncze przypadki.

Żłobek – zalety:

  • Dziecko ma kontakt z rówieśnikami – wiem, że Polska to nie pustynia i żłobek nie jest potrzebny do tego, by zapewnić dziecku zabawę z rówieśnikami. Część z Was ma co najmniej 2 dzieci. Może macie w rodzinie inne maluchy. Może mieszkacie w pobliżu fajnego placu zabaw. U nas niestety w okolicy są same domy jednorodzinne, a co za tym idzie nie ma konieczności budowania placu zabaw. Jest jeden – na terenie podstawówki, ale wszystkie sprzęty nadają się do korzystania przez co najmniej kilkulatka. Maluszków w rodzinie jest sporo, ale wszystkie mieszkają w innych miastach, więc Ala widuje się z nimi rzadko. A dzieci naprawdę uwielbia – śmieje się na ich widok, lubi się bawić z nimi. Wiem, że gdyby nie poszła do żłobka moglibyśmy załatwić jej kontakt z rówieśnikami chociażby chodząc z nią na cotygodniowe zajęcia muzyczne, czy odwiedzając sale zabaw. Zawsze w weekend można też wybrać się na osiedlowy plac zabaw, znajdujący się w innej części miasta. Jednak Ala idzie do żłobka i cieszę się, że dzięki temu kontakt z rówieśnikami będzie miała codziennie.
  • Dziecko naśladuje rówieśników i uczy się od nich – dzieci lubią naśladować. W ten sposób może się okazać, że Twój niejadek lub dziecko, które lubi być karmione zacznie jeść samo, bo podpatrzy, że robią tak inne dzieci. Albo zrezygnuje z butelki na rzecz kubka skoro Zosia czy Jaś potrafią z niego pić. I chociaż umieściłam to w zaletach to trzeba pamiętać, że może to być również wadą. Bo przecież dziecko naśladuje wszystkie zachowania nawet te złe, np. gryzienie, bicie.
  • Dziecko uczy się samodzielności – ten punkt trochę łączy się z poprzednim. Bo nauka samodzielności w żłobku z jednej strony wiąże się z naśladownictwem innych dzieci, a z drugiej strony z faktem, że opiekunki muszą poświęcić uwagę kilkorgu maluchom. Oczywiście wiadomo, że nie tylko w żłobku dziecko może nauczyć się zakładać buty, ale czy nie fajnie byłoby, gdyby część zadań mamy została zdjęta z jej barków? Miło jest odebrać dziecko ze żłobka i dowiedzieć się, że właśnie opanowało nową umiejętność. A gdyby było to nocnikowanie to już w ogóle byłby hit.
  • Ciekawe zajęcia – w wielu żłobkach odbywają się zajęcia muzyczne, plastyczne, czy językowe, prowadzone przez nauczycieli z zewnątrz. Poza tym opiekunki także starają się wypełnić dzieciom czas. Pojawia się poranna gimnastyka, piosenki, nauka kolorów, nowych słów, kształtów. Oczywiście wiem, że i w domu można świetnie stymulować rozwój dziecka, ale nie każdy rodzic potrafi sobie z tym poradzić.
  • Wykwalifikowana kadra – aby móc pracować w żłobku trzeba mieć odpowiednie kwalifikacje lub doświadczenie. Pracę jako opiekunka może podjąć osoba, która skończyła studia pedagogiczne na 1 z 2 specjalności – edukacja wczesnoszkolna z wychowaniem przedszkolnym lub pedagogika opiekuńczo-wychowawcza. Część z Was wie, że jestem pedagogiem, jednak moja specjalizacja nie daje uprawnień do pracy w żłobku, dlatego w trakcie studiów skończyłam także 2-letnią szkołę policealną na kierunku opiekunka dziecięca. W żłobku może pracować jeszcze absolwent pielęgniarstwa lub osoba, która posiada 2-letnie doświadczenie w opiece nad dziećmi do 3 roku życia. Dlatego powierzając Wasze dzieci pod opiekę opiekunkom w żłobku możecie być pewni, że nie są to przypadkowe osoby (zwłaszcza, że tak naprawdę rzadko pracuje tam ktoś kto posiada wyłącznie samo doświadczenie w opiece, bez poparcia tego o szkołę, czy studia – w końcu istnieje konkurencja na rynku pracy, więc łatwiej uzyskać zatrudnienie posiadając odpowiednie wykształcenie).
  • Pierwsza pomoc i pielęgniarka – w żłobku, w którym przebywa powyżej 20 dzieci musi być zatrudniona pielęgniarka. Często w innych żłobkach pielęgniarka także pracuje, gdyż po prostu dyrekcja zatrudnia na stanowisko opiekunki kogoś kto ma studia pielęgniarskie. Poza tym większość opiekunek posiada kurs pierwszej pomocy. Tak, nie wszystkie, bo nie jest to wymogiem, ale wiadomo, że pierwsza pomoc w pracy opiekunki jest ważna. Stąd wiele opiekunek chodzi na takie kursy.
  • Kamery i Internet na straży bezpieczeństwa – wiele mam boi się zapisać dziecko do żlobka w obawie o bezpieczeństwo malucha. Obawiają się, że panie będą się znęcać nad dziećmi, bić je, krzyczeć na nie. Wiem, że w mediach pojawiają się informację o tego typu zdarzeniach, jednak od tego jest telewizja – by mówić o zdarzeniach odbiegających od normy! Nie pokazują każdego dobrego żłobka, natomiast huczą, gdy okażę się, że w 1 żłobku działo się coś złego. Oczywiście rozumiem takie podejście, ale warto zdać sobie sprawę, że krzyczenie czy bicie dzieci w żłobkach to chyba jeszcze rzadsze przypadki niż ilość dysfunkcyjnych rodzin. Nawet jeśli za życzliwym traktowaniem dzieci nie idzie prawdziwe powołanie do pracy w tym zawodzie (chociaż przy zarobkach opiekunek nie wierzę, że tę pracę mogą podjąć osoby nie lubiące dzieci) to w dzisiejszych czasach większość żłobków posiada monitoring. Do tego w dobie Internetu myślę, że szybko można zepsuć sobie opinię.
  • Cena – umieszczam po stronie zalet, chociaż wiadomo, że koszty żłobków mogą być różne. Jednak na pewno niższe niż niania. Za miesiąc w żłobku publicznym trzeba zapłacić ok. 400zł z wyżywieniem. Całkowicie prywatny żłobek to koszt około tysiąca – zwykle czesne wynosi 600-800zł, a do tego opłata za wyżywienie (8-14zł/dzień). Są jeszcze żłobki prywatne, które uzyskują dofinansowanie. Czasami za miejsce w żłobku dopłaca Urząd Miasta, czasami Unia Europejska. We Wrocławiu koszt takiego miejsca wynosi ok. 300-400 zł plus wyżywienie, więc żłobek kosztuje łącznie ok. 500-700zł. Przykładowo w żłobku, w którym pracowałam dofinansowane miejsce kosztowało 350zł plus wyżywienie – 12zł/dzień. Zakładając, że dziecko nie opuściło w miesiącu żadnego dnia (jeśli dziecka nie ma w żłobku to nie płaci za jedzenie) to rodzice musieli zapłacić ok. 590zł. Natomiast na Śląsku działa program „Maluch+”. Natomiast „nasz” żłobek jest chyba najtańszy o jakim słyszałam. Okazuje się, że można znaleźć wyjątek i prywatny żłobek z dofinansowaniem może być tańszy od publicznego. U nas opłata za pobyt oraz wyżywienie to koszt łącznie 140zł! Program trwa przez rok i jeśli później nie dostanie dotacji z innego programu to będziemy musieli płacić pełną stawkę, czyli 800 zł plus wyżywienie ok. 10zł/dziennie. Jednak jako że program kończy się w kwietniu przyszłego roku to do czasu, aż Ala będzie kwalifikować się do przedszkola (teraz przyjmują już 2,5-latki) to będzie tylko 5 pełnopłatnych miesięcy. A wyliczając średnią z 12 miesięcy płacenia po 140zł i 5 miesięcy 1000zł wychodzi nam i tak niecałe 400zł.


Żłobek – wady

  • Dziecko często choruje – przyznam wam, że to kwestia, przez którą najtrudniej było mi zdecydować się o zapisaniu Ali do żłobka. Bo przecież nie po to wysyłamy dziecko do żłobka, by połowę czasu spędzało w domu. Zwłaszcza, że w wielu pracach trudno jest co chwilę przynosić zwolnienie chorobowe (ja szukałam nowej pracy, więc myślę, że wtedy w szczególności najpierw trzeba udowodnić, że jest się solidnym pracownikiem). Dlatego zapisując dziecko do żłobka dobrze przemyśleć wcześniej jak rozwiążemy kwestię opieki na wypadek choroby dziecka. Jeśli dziadkowie mieszkają blisko być może uda im się czasami zająć dzieckiem? Czasami wy także możecie zwolnić się z pracy. A w niektórych przypadkach (szczególnie w dużych miastach, gdy rodzina mieszka daleko) popularne jest zatrudnianie niani, która zajmie się dzieckiem na czas chorowania w żłobku.
  • Adaptacja czasem bywa czasochłonna – żłobek to dla dziecka nowe miejsce, nieznane opiekunki i obce dzieci. Jeśli zastanawiasz się, ile czasu potrzeba przeznaczyć na adaptację malucha. U jednego dziecka wystarczy tydzień, u innego będą potrzebne 2 tygodnie, a może nawet miesiąc! Tak, miesiąc! Stąd nie zniechęcajcie się od razu. Maluszek, który nigdy nie chodził do żłobka, a wcześniej zostawał jedynie z dziadkami i to w znanym mu otoczeniu nie raz potrzebuje dużo czasu, by polubić żłobek. I początkowe niepowodzenia nie zawsze oznaczają, że dany żłobek jest zły. Wiem, że nie zawsze łatwo jest nam wygospodarować nawet miesiąc na adaptację zwłaszcza, jeśli musimy wrócić od razu do pracy.
  • Na jedną panią przypada 5-8 dzieci – faktem jest, że w żłobku dziecko nie ma dorosłego na wyłączność. Z jednej strony można uznać to za zaletę, bo dziecko uczy się samodzielnej zabawy (lub zabawy z rówieśnikami), a taki sposób spędzania czasu też jest ważny. Od czego zależy ilość dzieci przypadających na jedną opiekunkę? Gdy w grupie znajduje się dziecko z niepełnosprawnościa lub dziecko ponizej roku na jedną opiekunkę może przypadać maksymalnie 5 dzieci. W pozostałych przypadkach 8 maluchów. A uwzględniając choroby często dzieci i tak jest mniej w danym dniu.
  • Trzeba podporządkować się do ogólnych zasad funkcjonowania żłobka – bez względu na to, czy mówimy o żłobku publicznym czy prywatnym to jest on instytucją działającą na określonych zasadach. Wiele kwestii możemy w obu typach placówki ustalić z dyrekcją/opiekunkami. Jeśli nasze dziecko ma pory drzemek o innej porze niż zakłada to plan dnia żłobka to wiadomo, że docelowo najlepiej będzie dziecko przestawić natomiast na początku jeśli zaśnie wcześniej to uwierzcie, że panie nie będą budzić go na siłę, bo teraz jest pora na zabawę. Jeśli Waszą prośbą będzie, by dziecko zasypiało z ulubioną zabawką to raczej też nikt nie będzie mu jej zabierał. Ale usypianie na rękach, czy w wózku? Może na początku. Tak samo z kwestią spacerów – trzeba dopasować się do ogólnych zasad. Jeśli w żłobku nie wychodzi się na zewnątrz gdy kropi to wasze prośby raczej nic nie pomogą. Każdy żłobek ma też określone metody wychowawcze. Oczywiście nie ma tu nic drastycznego jak bicie. Jednak być może wy nie karzecie dzieci, a jedynie tłumaczycie im,co zrobiły źle. Może się okazać, że w żłobku, gdy dziecko uderzy kolegę za karę pójdzie do kąta, czy spędzi chwilę w krzesełku.
  • Ograniczone godziny działania żłobka – żłobki otwarte są zwykle 10 godzin. Wśród prywatnych żłobków chyba najpopularniejszymi godzinami jest 7-17, ewentualnie 7.30-17.30. Z publicznymi zauważyłam, że zwykle otwierane są wcześniej, a co za tym idzie po południu trzeba szybciej odbierać dziecko.
  • Ograniczona liczba żłobków, a nawet jego brak – w mniejszych miastach niestety wybór żłobków jest niewielki. Często działa tylko jeden publiczny żłobek lub nawet nie ma go wcale!
  • Brak gwarancji, że będzie wolne miejsce – jest to szczególnie trudne w przypadku publicznych żłobków, gdyż przyjęcia odbywają się poprzez rekrutację. To za co uzyskuje się punkty zależy od danego miasta, ale często są to takie kwestie jak: płacenie podatków na terenie gminy, odległość zamieszkania od żłobka (im bliżej do żłobka tym więcej punktów), praca na pełen etat 1 lub obojga rodziców (to moim zdaniem znacznie zmniejsza szansę kobiet, które są na bezrobociu i pragną do pracy wrócić. Sami rozumiecie – kobieta nie pracuje, bo dziecko nie ma żłobka, a nie ma żłobka, bo nie pracuje, więc nazbierali mniej punktów), niepełnosprawność 1 lub obojga rodziców, wielodzietność, samotne wychowywanie dziecka, niski dochód.
    W żłobkach prywatnych z dofinansowaniem rekrutacja także odbywa się na podstawie przyznawania punktów. Natomiast całkowicie prywatne żłobki (które są droższe) przyjmują dzieci w zależności od kolejności zgłoszeń.
  • Zapisy na wrzesień – to kolejny problem związany ze żłobkiem. Ala urodziła się w marcu, a więc w marcu tego roku powinnam pójść do pracy. Jednak rekrutacja do żłobków publicznych oraz prywatnych z dofinansowaniem odbywa się w maju-czerwcu i dotyczy przyjęć od września. Jako że obecnie do przedszkoli są przyjmowane również 2,5-latki to zdarza się, że dzieci przechodzą ze żłobka do przedszkola od stycznia – i wówczas w grudniu odbywa się dodatkowa rekrutacja do żłobka (lub są przyjmowane dzieci z listy rezerwowej).
    Co jednak zrobić, gdy rok mija tak jak nam – na wiosnę? Na pewno nie należy się poddawać i warto przejrzeć ofertę żłobków. W naszym przypadku okazało się, że otwiera się nowy prywatny żłobek, który uzyskał dofinansowanie z unijnego projektu. Poza tym dobrze jest sprawdzać na bieżąco strony żłobków (zwłaszcza we wrześniu/październiku), gdyż wówczas zdarza się, że rodzice wypisują dzieci, które się nie zaadaptowały do żłobka.
  • Rotacja kadry – dzieci przyzwyczajają się do opiekunek, czasami znajdują sobie tę „jedną ulubioną”. Później okazuje się, że zaszła w ciąże i odeszła na zwolnienie, albo zwolniła się z pracy. Tak może się zdarzyć. Nie przewidzimy tego. Zwłaszcza, że w wielu prywatnych żłobkach wysokość wynagrodzenia jak i forma zatrudnienia (często umowa-zlecenie) sprawiają, że nie jest to atrakcyjna praca. Zauważyłam, że często dzieje się tak w większych miastach. Może u pracodawców działa myślenie „duże miasto, wielu potencjalnych pracowników to nie trzeba dbać o obecnych, bo zawsze ktoś przyjdzie do pracy). W mniejszych miastach raczej oferowana jest umowa o pracę. A w publicznych żłobkach jest to obowiązkiem.


Różnice między żłobkiem publicznym a prywatnym

Często spotykam się ze stwierdzeniem, że żłobki prywatne są lepsze od publicznych. Ale czy na pewno? Ciężko mi stwierdzić. W końcu w żłobku najważniejsze jest podejście kadry do maluchów, a zarówno w żłobkach prywatnych jak i publicznych można spotkać opiekunki z powołaniem. Jeśli miałabym spojrzeć na różnice występujące między tymi 2 typami żłobków to wyglądałoby to tak:

  • Cena – o tym już pisałam wyżej
  • Wyżywienie – dla mnie nie ma to znaczenia, ale w publicznych żłobkach częściej kuchnia mieści się w żłobku, natomiast w prywatnych potrawy przywozi catering
  • Ilość dzieci – żłobki publiczne zwykle są większe od prywatnych (ale wyjątki także się zdarzają). Pamiętajmy, że liczba dzieci przypadających na 1 opiekunkę jest stała (5-8 dzieci). Jednak w publicznych żłobkach często na jednej sali przebywa 30-40 dzieci i więcej opiekunek, a w żłobkach prywatnych jedna grupa raczej nie przekracza 15 dzieci.
  • Dodatkowe zajęcia – więcej odbywa się w żłobkach prywatnych. 
  • Ogród – chyba nie ma publicznego żłobka, który nie posiadałby ogrodu z placem zabaw. Natomiast jeśli chodzi o żłobki prywatne to część z nich ma ogród, inne tylko mały taras, a są i takie, które mieszczą się w bloku i dzieci wychodzą jedynie na spacery.
  • Nowoczesność budynku – prywatne żłobki często mieszczą się w nowych budynkach, wszystkie sale są nowoczesne, kolorowe. Żłobki publiczne to często starsze budynki.




Jeśli macie jeszcze jakieś pytania odnośnie żłobków to śmiało zadawajcie w komentarzach. Pracowałam w żłobku (co prawda tylko w prywatnym), a teraz jestem mamą u progu adaptacji córki do żłobka – więc może będę znała odpowiedź na Wasze pytania ;)



Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami to zapraszam Cię do polubienia mnie na Facebook'u – klik lub do zaobserwowania mojego konta na Instagramie – klik.  

You Might Also Like

53 komentarze

  1. Ja skorzystałam i nadal korzystam z tego właśnie rodzaju opieki. Mój 21-miesięczny synek od 7 miesięcy uczęszcza do żłobka i jestem zadowolona. Fajnie się rozwija, obcuje z dziećmi (nie mamy dzieci w rodzinie, jest jedyny), bierze udział w ciekawych zajęciach... Nie żałuję swojej decyzji. ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas dzieci w rodzinie są, ale daleko. Więc mam nadzieję, że ucieszy się na możliwość zabawy z nimi! Cieszę się, że Wam się w żłobku podoba i oby u nas było podobnie

      Usuń
  2. Przydatny wpis, jestem mamą dwójki maluchów. Córka chodziła do żłobka a synek wlasnie idzie. Fajnie spojrzeć na wszystkie aspekty żłobkowe jeszcze raz!

    OdpowiedzUsuń
  3. Temat żłobka nigdy mnie nie dotyczył. Tak udawało mi się organizować i wymieniać czasem, że do trzech lat dzieciaki miały opiekę, potem szły do przedszkola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie żłobek i przedzkole bardzo do siebie podobne tylko dzieci mniejsze

      Usuń
  4. W wiekszości punktach się z Tobą zgadzam, jednak ja nie zdecydowałam się na żłobek. Mimo to pracuje, mam elastyczny grafik. Póki co dajemy radę. Gdy Zuzia będzie miała 3 latka z pewnością zdecydujemy sie na przedszkole.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak pewnie jest lepiej, oczywiście jeśli da sie tak wymieniać opieką nad dzieckiem, że i jest czas na sen dla obojga rodziców.

      Usuń
  5. Kolejna porcja cennej wiedzy. Np. nie wiedziałam jakie wykształcenie muszą mieć opiekunki. Szczerze mówiąc nigdy się nad tym nie zastanawiałam ;)
    Najprawdopodobniej będziemy się decydować na żłobek, ale to najwcześniej za rok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że czegoś się dowiedziałaś z tego wpisu ;)

      Usuń
  6. Faktycznie żłobki często rozpoczynają "rok szkolny" we wrześniu. Sama stanęłam przed takim dylematem, bo miałam wracać od lipca do pracy, a wrócę we wrześniu z racji tego, że właśnie wtedy Maja zacznie chodzić do żłobka. Biorę zatem wychowawczy i będę trochę dłużej z małą. Niewątpliwie zaletą prywatnych żłobków są dodatkowe zajęcia i małe grupy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lipiec to jeszcze w miarę ok - tylko 2 miesiące do września. U nas marzec to byłoby pół roku. Poza tym umowa w poprzedniej pracy mi się skończyła, więc przez te pół roku byłabym na bezrobociu

      Usuń
  7. Koleżanka mi opowiadała, że do państwowego żłobka rekrutacja trwa, jak dziecko jeszcze jest w brzuchu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tylko w przenośni, bo chyba się nie da zapisać dziecka bez jego danych ;p ale fakt, w Warszawie na miejsce czeka się średnio 2 lata, czyli wówczas, gdy dziecko już się nadaje do przedszkola

      Usuń
  8. Bardzo przydatny wpis. Z mojej strony sytuacja wyglada tak, że do 2 roku byłam i jestem w domu z maluszkami, pózniej wspomagamy się nadanią, ja pracuję z domu. Kolejnym etapem jest przedszkole.

    OdpowiedzUsuń
  9. Córka chodziła, ale synka już nie wysłałam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ogólnie jestem bardzo dużą zwolenniczką posyłania dzieci do żłobka, a następnie do przedszkola jak najszybciej - ze względu właśnie na socjalizację.
    Sama chodziłam do żłobka - nie w pełnym wymiarze godzin, ale na jakieś 3-4, i bardzo się z tego cieszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super ;) Ja również mam nadzieję, że Ali wyjdzie to na dobre. Zwłaszcza, że w domu to jedyną jej atrakcją jestem ja i kot ;p

      Usuń
  11. Właśnie ze względu na minusy, które opisałaś, boję się trochę wysłać małego do żłobka, a ta decyzja zbliża się wielkimi krokami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że w tej decyzji pomoże Ci choć troche mój cykl. U mnie najgorzej chyba z myślą o chorobach, ale zobaczymy jak to będzie.

      Usuń
  12. Moi trzej synowie uczęszczali i uczęszczają do żłobka. Zaczynali mając około 1-1,5 roku. Oczywiście chorowanie było nieuniknione, ale po części dzięki temu starszy syn w przedszkolu niemal nie choruje. Ja mam większe zaufanie do żłobka państwowego niż prywatnego, tam jest stała kadra, zajęcia ciekawe, kolorowe prace i zadbane sale z większym lub mniejszym remontem raz w roku. I cena ludzka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, pierwszy raz się spotykam z preferencją publicznego żłobka nad prywatnym, ale Twoje argumenty do mnie trafiają ;) Ze stałą kadrą się zgodzę, bo wiem, że w prywatnych jest spora rotacja.

      Usuń
  13. Uważam, że różnica między żłobkiem i przedszkolem, to nie tylko wiek, ale AŻ wiek. Cieszę się, że wolny zawód pozwala moim dzieciom zostać w domu tak długo, aż będą gotowe, aby z radością ruszyć do przedszkola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno 3-latkowi łatwiej jest wytłumaczyć czym jest przedszkole i fakt, że mama wróci. Ale to też nie jest tak, ze dziecko zawsze chętnie tam pójdzie. Znam 3-latka, który początki miał bardzo ciężkie. Duzo zależy od danego dziecka. Ja np. poszłam dopiero do zerówki i chyba dalej było dla mnie za wcześnie ;p

      Usuń
  14. Żłobek to zupełnie nie moja bajka. Miałam MOŻLIWOŚĆ BYĆ Z DZIEĆMI W DOMU a potem przedszkole :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jednak przedszkole a nie niania ;p
      U nas dzisiaj początki żłobka i póki co obie jesteśmy zadowolone

      Usuń
  15. ja jestem ciekawa, czy wszystkie dzieci w żłobku prędzej czy później są w stanie zaakceptować rozłąkę z rodzicami i w miarę dobrze się bawić oraz czerpać ze żłobka korzyści. bo ja np. to nawet w zerówce płakałam za mamą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracowałam w żłobku i najdłużej adaptacja trwała miesiąc. Ale to nie na zasadzie, że przez miesiąc dziecko przychodziło na cały dzień i cały dzie płakało - na początku było to pół godziny- godzina i stopniowo wydłużane, gdy widzieliśmy postępy. Zdarza się, że rodzice się poddają wcześniej, wiec nie wiadomo jakby to było. Ja też poszłam dopiero do zerówki i również sporo płakałam na początku. Stąd widać, że nie zawsze wiek odgrywa kluczową rolę. A przecież nie ominiemy rozłąki z mamą.

      Usuń
  16. Ciekawe zestawienie plusów i minusów :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jeszcze niekompletnie w temacie dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  18. Za każda formą wyboru opieki nad dzieckiem przemawiają i plusy i minusy. Każda rodzina, czy też mama musi sama zdecydować kierując się dobrem dziecka i sytuacją rodziny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Każda sytuacja jest inna stąd i wybór inny. DLatego też powstał cykl, by móc przejrzeć sobie wszystkie wpisy i wybrać to, co nam najbardziej odpowiada.

      Usuń
  19. No ja nie wiem czy w żłobku można już się nayczyć nie wiadomo jakiej samodzielności. Co najwyżej przebywania i oswajania się z obcymi a nie tylko z mamą czy rodzicami. Ale chyba za szybko żeby mówić o samodzielności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samodzielności w znaczeniu samodzielne picie, jedzenie, ubieranie butów (z tym ostatnim mowa bardziej o 2-latku niż rocznym dziecku) - jak najbardziej można ;) Pracowałam w żłobku i widziałam, że dzieci podłapują od siebie na wzajem. A będąc w domu czesto dalej byłyby karmione i ubierane przez rodziców, bo tak szybciej, wygodniej itp.

      Usuń
  20. Moja mała chodziła i chodzi do takiego domowego żłobka. Jestem bardzo zadowolona z tej opcji! Choć przyznam, że choruje dużo częściej :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Nienarodzone dzieci zapisuja juz czy to w prywatnym czy publicznym zlobku. Spptkalam sie ostatnio z tym jak bylam zapisywac mala dla mnie jest to troche chore z racji tego iz nie daj boze stanie sie cos z dzieckiem i umrze ... To takie zapisywanie to tylko rozdrapywanie ran ... Nigdy nie zrobie takjak niektore matki balabym sie ze nieszczescie jakies sprowadze tak jak nie kupuje sie nic dla dziecka na poczatku ciazy tak nie zapisalabym dziecka nienarodzonego. Moze i wierze w zabobony ale niektore sie sprawdzaja...

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawe podsumowanie. Też się zastanawiałam nad żłobkiem, ale w końcu zrezygnowaliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  23. Żłobek jest prawdziwym ratunkiem dla kobiet, które muszą/chcą wrócić już do pracy. Iiii dobry dla dzieci, które mieszkają w dzielnicy opanowanej przez domki jednorodzinne staruszków ;) U mnie w okolicy nie było nigdy żadnych dzieci, z którymi mógłby bawić się mój synek. Ot, peryferia miasta. Fajne, ciche, zielone...ale młodzi są bliżej centrum :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo fajnie przybliżyłaś żłobek. Ja jakoś nigdy nie byłam za, choć jestem za przedszkole.m. Ostatnio troche od przedszkola odwiodło mnieto chorowanie..po tymjak byłam w szpitalu z Julka i było pełno pzredszkolaków..
    Hmm troszkę mnie przekonałaś do żłobka. Twój jest mega tani.
    Fajnie ze sie tak udało.
    Ja jeszcze nie wiem co zrobię po macierzyńskim i raczej cieżko będzie mi się zdecydować. Najbardziej mnie przejonuje na chwilę obecną "biedowanie".. heh.. Każda opcja ma dla mnie wiele wad. Czekam na kolejne wpisy, może mi pomogą

    OdpowiedzUsuń
  25. Najchętniej to rozganizowalibyśmy wszystko tak, żebym była z Julką w domu do czasu aż dorosnie do przedszkola, zobaczymy czy się uda, a jeśli nie to zapewne wybierzemy właśnie zlobek. Dobrze ze tak czytelnie wszystko wypunktowalas

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja nie myślałam nigdy żeby dziecko oddać do żłobka. Obecnie kończy mi sie urlop wychowawczy. Więc wybór przedszkola był w tym roku. Jednak opinia innych mam jest bezcenna

    OdpowiedzUsuń
  27. MOja córka była w żłobku i byłam zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  28. Proszę powiedz gdzie są prywatne żłobki które kosztują 1000 z wyżywieniem,bo na pewno nie w Warszawie.ceny to ok 1500.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety mam wrażenie, że Warszawa rządzi się innymi prawami - żłobki są o wiele droższe, ale widzę też że za tym idą wyższe zarobki (mój brat pracuje w Warszawie i widzę, że zarabia tam więcej niż np. zarobiłby we Wrocławiu na tym samym stanowisku).
      A gdzie żłobki kosztują 1000 zł z wyżywieniem? Możliwe, że wszędzie poza Warszawa ;p Nasz żłobek mieści się w Bielsko-Białej (miasto ok. 200 tys. mieszkańców). Obecnie ma dofinansowanie, ale jeśli projekt się skończy i nie będzie nowego to koszt. będzie wynosić 800zł plus 10zł/dzień za wyżywanie więc łącznie ok. 1000 zł.

      Usuń
  29. Świetny podsumowujący wpis. Moja trzylatka jeszcze co najmniej rok będzie w domu. Najbardziej widzę brak kontaktu z dziećmi. Mamy plac zabaw blisko, ale to nie to samo.

    OdpowiedzUsuń
  30. Miałyśmy juz przygodę ze żłobkiem i nianią. Teraz postawiłam na męża, ktory od wrzesnia zostanie w domu z dziewczynami.

    OdpowiedzUsuń
  31. Niedawno sama miałam taki dylemat. Starszy syn chodził do przedszkola a młodszy miał 1,5 roku, kiedy wracałam do pracy. W końcu zdecydowałam się na nianię, bo młody był pod opieką immunologa, ale pewnie gdyby był "normalnie" chorującym dzieckiem, tzn nie aż tak bardzo jak wtedy to wzięłabym żłobek pod uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja posłałam córkę do żłobka po skończeniu 2 lat. I muszę przyznać, że bardzo się bałam, ale okazało się, że niepotrzebnie, bo bardzo jej się tam spodobało. Niestety, zaczęła często chorować, więc w sumie więcej jest w domu, niż w żłobku. jednak mimo to, uważam, że posłanie jej do żłobka było jedną z najlepszych decyzji, bo zupełnie inaczej dziecko rozwija się w obecności innych dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  33. Moja Karolina miała nianię, a to ze względu właśnie na częste choroby. Woleliśmy tego uniknąć, bo zwolnienia na dziecko ani w moim ani w przypadku męża nie wchodziły w grę. Przy drugim dziecku chyba postawimy na żłobek.

    OdpowiedzUsuń
  34. Myślę że żłobek byłby dla mnie ostatecznością, jeśli już, to szukałabym takiego z małą liczbą dzieci w grupie

    OdpowiedzUsuń
  35. Kiedy będę miała dzieci żłobek na pewno wezmę po uwagę bo mysle że to jedna z lepszych opcji na zapewneinie opieki nad dzieckiem :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Najgorzej, że tak mało miejsc w publicznych żłobkach :/ Klaudia J

    OdpowiedzUsuń