Koniec urlopu macierzyńskiego - i co dalej? Część I - NIANIA

3/24/2017


Bardzo nie lubię określenia „urlop macierzyński”. Pomijając fakt, że ilość obowiązków w trakcie owego urlopu wcale nie przypomina wakacji to jeszcze nie zawsze możemy wypocząć psychicznie. Często ledwo dziecko się urodzi,a my już zastanawiamy się, co zrobić, gdy urlop dobiegnie końca. Czas w końcu szybko upływa i ledwo się nie obejrzymy, a powrót do pracy okaże się nastąpić szybciej niż myślałyśmy. Z kim wówczas zostawić dziecko? I czy w ogóle wracać do pracy? Ala ma ponad rok i mamy już tę decyzję za sobą. Dlatego postanowiłam wprowadzić cykl 5 artykułów, w których zaprezentuję Wam wszystkie możliwe opcje opieki nad dzieckiem - niania, żłobek, babcia, urlop wychowawczy oraz inne alternatywne formy. Myślę, że dzięki temu łatwiej będzie Wam zdecydować się na coś. Postaram się bazować na moim doświadczeniu zawodowym (pracowałam i jako niania i jako opiekunka w żłobku) oraz na doświadczeniach prywatnych jako mama. 

Nie ma jednego idealnego rozwiązania. Każde z nich niesie za sobą jakieś zalety i wady. Tego nie unikniemy. Dlatego w tym cyklu chcę Wam pomóc podjąć decyzję i obiektywnie wskazać z czym wiąże się dane rozwiązanie. A decyzja należy do Was. W końcu każdy z Was może szukać czegoś innego. Jesteśmy w różnych sytuacjach i inne kwestie będą dla nas kluczowe. Ten cykl będzie wolny od uprzedzeń i stereotypów. Są osoby, które z góry skreślają żłobek, czy nianię. My wybraliśmy konkretne rozwiązanie, ale nie oznacza to, że wszystkie inne opcje są według mnie nie warte rozpatrzenia.

Dzisiaj przyjrzymy się temu, jakie zalety i wady niesie za sobą zatrudnienie NIANI.


Zalety:
  • Gdy dziecko choruje nie musisz martwić się o opiekę – to jedna z przewag niani nad żłobkiem. Nie da się ukryć, że dzieci chorują często. Szczególnie jeśli uczęszczają do żłobka, gdyż mają wówczas większy kontakt z chorobami. I niestety nawet gdy do żłobka będą przyprowadzane wyłącznie dzieci zdrowe to są także choroby, którymi można się zarazić zanim pojawią się pierwsze objawy. Stąd teoretycznie dzieci, które nie chodzą do żłobka chorują mniej. A nawet gdy zachorują nie musisz dodatkowo martwić się o organizowanie im opieki – niania przychodzi zarówno, gdy dziecko jest zdrowe jak i gdy jest chore. Wówczas będziesz potrzebować jedynie jednego dnia, by wybrać się z pociechą do lekarza. A to już dużo łatwiej zorganizować niż tygodniowe wolne w pracy, które powtarza się co jakiś czas.
  • Nie tracisz czasu na dojazdy – niania zwykle opiekuje się dzieckiem u Was w domu, więc ty musisz dojechać tylko do pracy. Nie marnujesz czasu na dowiezienie dziecka do żłobka. A z opieki nad dzieckiem w Waszym domu wiąże się jeszcze jedna zaleta:
  • Dziecko szybciej przyzwyczaja się do niani – z reguły dziecku łatwiej przyzwyczaić się do 1 nowej opiekunki, która przychodzi do znanego przez dziecko otoczenia niż gdy to maluch idzie do nowego miejsca, widzi tam kilka nowych pań i wiele innych dzieci (mówię z reguły, bo są dzieci, które od razu wchodzą do żłobka jak do siebie).
  • Godziny pracy niani idealnie dopasowane do Waszych potrzeb – żłobki są czynne co prawda przeważnie 10 godzin, ale co jeśli w waszej okolicy najdłużej działająca placówka jest czynna do 17, a Wy kończycie pracę o 17-18? Znam rodziców, którzy w takiej sytuacji muszą jeszcze zatrudniać nianię do odbioru dziecka ze żłobka, gdyż nie mają w pobliżu rodziny. Natomiast godziny pracy niani są ustalane przez Was, najczęściej już w ogłoszeniu o pracę. Jeśli wiecie, że zdarzają Wam się nadgodziny to możecie uprzedzić nianię i zatrudnić tę, która zgodzi się w wyjątkowych sytuacjach pracować dłużej (oczywiście za dopłatą :p).
  • Niania dostosowuje się do Waszych reguł wychowania dziecka – to Wy jesteście pracodawcami, do Was należy kluczowe zdanie w kwestii tego jak ma wyglądać plan dnia dziecka, czy dziecko ma pić z niekapka czy kubka 360 stopni, co i kiedy ma jeść, w jaką pogodę może wychodzić na spacer. W żłobku nie wszystko zależy od nas. Jasne, że panie starają się sprostać oczekiwaniom rodziców, ale nie ze wszystkim można dyskutować. W końcu panie muszą myśleć o wszystkich dzieciach, a nie o tylko naszym. Dlatego być może będzie konieczna modyfikacja pora drzemek dziecka, a w deszczową pogodę trzeba będzie zrezygnować ze spaceru mimo że wy wasze dziecko przyzwyczajacie do hartowania się, gdy pada deszcz (gdy pracowałam jako niania rodzice prosili mnie bym wychodziła z nim na spacer nawet w taką pogodę i powiem Wam, że chłopiec naprawdę rzadko chorował). A gdy Wasze dziecko będzie pod opieką dziadków to być może okaże się, że trudniej będzie Wam ustalić z nimi wspólne metody. Niania zgodzi się na Wasze zasady, bo to jest jej PRACA, a babcia? Może twierdzić, że to co ona proponuje jest dla jej wnuka dobre i... nie będzie chciała zmieniać swojego zachowania.


Wady:

  • Niania to najkosztowniejsza opcja - Chociaż pieniądze w kwestii dziecka nie zawsze powinny odgrywać kluczową rolę to nie da się ukryć, że zatrudnienie niani na pełen etat jest drogą sprawą, a dla niektórych wiązałoby się nawet z przeznaczeniem całej/większości pensji na wynagrodzenie dla opiekunki. O tym ile dokładnie powinniśmy zapłacić niani pisałam już w tekście „Czy stać Cię na nianię?
  • Nie wiesz jak niania opiekuje się Twoim dzieckiem - Nie lubię się uprzedzać. Nie lubię doszukiwać się oszustów. Wiem, że to rzadkie przypadki, ale... w żłobkach są kamery, poza tym właściciele żłobków (czy to prywatnych czy kierownicy państwowych żłobków) nie pozwolą sobie na złą opinię, bo wiedzą, że może to przekreślić żłobek na zawsze. W przypadku niani jest trochę inaczej. Możemy założyć kamery, ale jeśli tego nie zrobimy to nie będziemy mieć pewności jak niania odnosi się do dziecka, gdy nie ma nas w domu. A jeśli ma się opiekować rocznym czy 2-letnim dzieckiem to ono samo nic nam nie powie. Oczywiście, jeśli niania będzie dziecko krzywdzić to domyślimy się po zmianie zachowania dziecka lub strachu przed nianią. Gorzej gdy po prostu okaże się, że opiekunka nie wypełnia naszych poleceń, czy stosuje inne metody wychowawcze.
  • Nie wiesz, czy niania jest uczciwa - Znów nie chcę, by zabrzmiało to jak reguła, bo zdarza się to rzadko, ale... wpuszczając nianię do własnego domu musimy liczyć się z kradzieżami. Słyszałam historię o znikających środkach czystości, czy drobnych sumach pieniędzy – niby nic a jednak. Chociaż sama tego nie rozumiem i dziwię się takim opiekunkom. Pracowałam jako niania i co prawda nigdy nie miałam umowy, ale rodzice spisywali sobie moje dane z dowodu osobistego, więc w przypadku znikania większych kwot mogliby śmiało pójść z tym na policję. A w przypadku drobnych rzeczy? Cóż, żeby to się opłacało musiałabym wynosić coś regularnie i chyba byłoby mi wstyd spojrzeć w oczy pracodawcy, któremu ukradłam trochę proszku czy cukru... Stąd wierzę, że kradzieże to naprawdę rzadkość!
  • Niania może odejść z dnia na dzień – jeśli zdecydujecie się zatrudnić nianię na czarno to tak na dobrą sprawę może odejść w każdej chwili. Może znajdzie lepszą pracę i powiadomi Was, że jutro już nie przychodzi do pracy? W takiej sytuacji będziecie musieli szukać nowej opiekunki w trybie pilnym. Dlatego dobrym rozwiązaniem z korzyścią i dla Was i dla niani jest podpisanie umowy uaktywniającej. O tym na czym dokładnie polega taka umowa piszę niżej.
  • Niania też może chorować - Chociaż choroba dziecka nie jest przeszkodą do tego, by niania się nim opiekowała to jednak musicie liczyć się z tym, że także niani zdarzy się zachorować. Oczywiście dorośli chorują znacznie rzadziej niż dzieci, więc taka sytuacja powinna Was spotkać raz czy 2 razy w roku, a przy takiej częstotliwości chyba nie powinno być problemu z wolnym w pracy.

Oczywiście te wszystkie wady nie dotyczą każdej niani, a raczej niewielu z nich. Zdarzyło mi się oglądać program „Idealna niania” na TVN Style. Wiem, że program ten ma na celu uświadomienie rodziców, że nie zawsze osoba, która świetnie wypada na rozmowie kwalifikacyjnej nadaje się na nianię. Jednak ja mam wrażenie, że ten program po prostu straszy rodziców i obraża znaczną część niań, czyli te uczciwe, pełne zapału i sympatii do dzieci. Oczywiście, że także w realnym świecie może zdarzyć się niania-oszustka, ale to skrajne przypadki, natomiast w tym programie prawie każda to alkoholiczka, złodziejka, albo prostytutka.


Umowa uaktywniająca – co to jest?

Zatrudnienie niani „na czarno” sprawia, że nie jest to dla niej atrakcyjna praca. Jeśli jest studentką zaoczną to być może będzie to dla niej bez różnicy, jednak nieucząca się niania woli mieć odprowadzane składki na emeryturę oraz ubezpieczenie zdrowotne. Dlatego dobrym rozwiązaniem jest podpisanie z nianią umowy uaktywniającej. To specjalny typ umowy, który można zawrzeć w ramach opieki nad dzieckiem/dziećmi do ukończenia 3 roku życia. Pracodawca, czyli rodzice opłacają niani tylko wynagrodzenie netto (czyli to co i tak musieliby jej zapłacić za opiekę) natomiast składki emerytalne/rentowe, zdrowotne i wypadkowe są opłacane przez ZUS. A ubezpieczenie chorobowe jest tak jak w przypadku umowy-zlecenia dobrowolne i decyzja o jego odprowadzaniu lub nie zależy od niani (wówczas składki są potrącane z jej wypłaty). Dla niani taka umowa jest sporą zaletą, bo dzięki temu nie traci składek i liczą się jej lata pracy. Dla rodziców – bo zadowolona niania to stały i lepszy pracownik. Co powinna zawierać treść umowy uaktywniającej:
  • strony umowy
  • cel i przedmiot umowy
  • czas i miejsce sprawowania opieki
  • liczbę dzieci powierzonych niani
  • obowiązki niani
  • kwota wypłaty oraz sposób i termin realizacji
  • czas na jaki umowa została zawarta
  • warunki i sposób rozwiązania umowy.
Pozostałe sporne kwestie w razie czego można wyjaśnić w oparciu o kodeks cywilny – umowę-zlecenie.


Mam nadzieję, że ten wpis pomógł Wam rozwiać wątpliwości w kwestii zatrudnienia niań. W cyklu „Koniec urlopu macierzyńskiego i co dalej?” pojawią się jeszcze 4 artykuły. Kolejny w najbliższy piątek. Wówczas przekażę Wam szczegóły odnośnie publicznych i prywatnych żłobków – a dodam, że sama w takich pracowałam.


Macie doświadczenie w zatrudnianiu niani? Czym kierowaliście się podczas jej wyboru? A może dopiero rozważacie takie rozwiązanie? Jeśli chcecie jeszcze o coś zapytać to zapraszam do komentowania tutaj lub na moim fanpage'u.



Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami to zapraszam do polubienia mnie na Facebook'u – klik lub do zaobserwowanie mnie na Instagramie – klik.  

You Might Also Like

58 komentarze

  1. Nie ma idealnego rozwiązania, zawsze będzie jakieś za i przeciw. Ja miałam ten komfort, że mieliśmy babcię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym rozwiązaniu też będę pisać - za 2 tygodnie. I widzę też tam kilka wad. Przede wszystkim nie ma idealnego rozwiązania jednego dla wszystkich. Każdy ma troszkę inne wartości.

      Usuń
  2. sama o tym już mysle, kiedy skonczy mi się URLOP, czyli praca mamy 24/7 :) więc czekam na dalsze wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpisy będą co tydzień. O tak, nie lubię tego określenia "urlop"

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Bardzo ciekawie opisane, rewelacyjne podsumowanie i zestawienie wad i zalet. Widać, że dobrze przygotowałaś się do tego wpisu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) W sumie pisałam w oparciu o moje doświadczenia w pracy jako niania oraz o to, co słyszałam od innych rodziców w kwestii niań

      Usuń
  4. Nie wiedziałam nic o tej umowie! Bardzo fajna opcja zatrudnienia. Obecnie myślę jak wyrwać się do pracy mając dwójkę dzieci stąd super, że trafiłam na Twój wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta umowa to naprawdę fajne rozwiązanie, rodzice nie ponoszą dodatkowych kosztów, a niania ma odprowadzane składki

      Usuń
  5. Na razie mam ten komfort że mogłam zostać z chłopcami w domu. Co będzie potem, czas pokaże :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wyborze urlopu wychowawczego też planuję napisać

      Usuń
  6. Rzeczywiście, hasło "urlop" nie jest najbardziej sensownym określeniem :)
    To, o czym piszesz przerabiałam niedawno z moją przyjaciółką, która z takiego właśnie urlopu wracała po rocznej przerwie do pracy. To rzeczywiście cały zestaw decyzji do podjęcia... Fajnie to rozpisałaś. Na pewno pomoże wielu rodzicom ogarnąć te wszystkie sprawy i właściwie zdecydować.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe, zupełnie nie wiedziałam o tej umowie. Póki co jednak zupełnie nie wyobrażam sobie zostawienie Młodego z kimś obcym. Mam nadzieję, że w końcu dojrzeję do tego...

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy wpis. Ja również, jak poprzedniczka, nie wiedziałam o istnieniu umowy uaktywniającej. Człowiek uczy się całe życie!
    Sama jeszcze nie wiem co zrobimy po zakończeniu "urlopu". Chyba jednak mniej boję się żłobka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pewnie sama dobrze wiesz, żłobek to też jest nasz wybór. Będę pisać o tym za tydzień

      Usuń
  9. Dobrze, że są takie wpisy bo wiele osób nie wie co mu wolno i jakie ma prawa. Ja osobiście zostałąm z córką w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam 2 dzieci w wieku szkolny, nie korzystałam z pomocy niani, nigdy nie mialam na tyle zaufania, by zostawić maluchy pod okiem kogoś obcego ;/ może gdyby to był ktoś z polecenia, sprawdzony, to czemu nie. Ale szukanie niani w sieci, w ogłoszeniach - odpada! pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam zatrudniana poprzez takie ogłoszenia i... uważam sie za świetnego pracownika. Więc można trafić dobrze, chociaż wiadomo, że łatwiej nam zatrudnić kogoś z polecenia

      Usuń
  11. Nigdy nie zdecydowałam się na nianię, ale gdybym miała wymarzoną pracę to pewnie bym tak zrobiła :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój urlop zbliża się ku końcowi małymi krokami, stajemy więc przed decyzją - przedszkole, czy niania. Niestety nie zawsze jest kolorowo i niania jak sama zauważasz, to naprawdę kosztowny wydatek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety przy zatrudnieniu niani na pełen etat nie jest to takie, ale dla niani to praca jak każda inna, za którą musi się utrzymać. Stąd jeśli nas na to nie stac to trzeba wykombinować coś innego - o tym bedzie w kolejnych wpisach

      Usuń
  13. Bardzo ciekawy pomysł na cykl wpisów. To są ważne decyzje i trzeba podejmować je świadomie, uwzględniając plusy i minusy kszdej opcji.

    OdpowiedzUsuń
  14. Również jakoś tak słowo urlop nie pasuje mi do tej mnogości domowych obowiązków związanych z opieką nad dzieckiem. :) A wybierając nianię dla naszych dzieci kierowałam się przede wszystkim poziomem jej serdeczności i oddania maluchom. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  15. Póki co do pracy się nie wybieram, ale zgadzam się z tym, że wpis jest dobrze przemyślany i napisany. Z pewnością pomoże niejednej mamie, a może i mnie w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi został już tylko miesiąc macierzyńskiego. Na razie zostaję z dziećmi w domu. Z chęcią poczytam kolejne artykuły :) Na pewno pomogą podjąć mi odpowiednie decyzje w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja po urlopie macierzyńskim zostałam jeszcze na wychowawczym - a od września planujemy przedszkole. Na nianię się nie zdecydowałam, bo u nas w małej wiosce po prostu nie trafiłam na nikogo, komu mogłabym tę rolę powierzyć - a wielokilometrowe dojazdy po prostu mijały się z celem. Poza tym uznaliśmy z mężem, że synek był jeszcze za mały na rozłąkę, a my jeszcze nie zdążyliśmy się nim odpowiednio nacieszyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem i Waszą chęć nacieszenia się dzieckiem jak najdłużej ;)

      Usuń
  18. Koniec macierzyńskiego to bardzo trudny czas. Ja osobiście bardzo boję się rozstania ze swoją córcią. Zdecydowaliśmy się na żłobek. Czas pokaże, czy była to słuszna decyzja. Tak naprawdę każda opcja ma swoje plusy i minusy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas również żłobek - zaczynamy w kwietniu

      Usuń
  19. Akurat to jest opcja, z której na pewno nie skorzystamy. Oczywiście nie widzę nic złego w nianiach, ale nam to nie pasuje. Po pierwsze nie chciałabym obcej osoby w domu zajmującej się moim dzieckiem, a po drugie czytałam twój wpis o tym ile się płaci niani. Jakbym poszła do pracy zarabiałabym tyle co niania i cała moja pensja szła by do niej, albo i zarabiałabym mniej i trzeba by dopłacać... Więc bardziej opłacałoby się, żebym siedziała za darmo w domu :D Na szczęście mamy jeszcze czas na myślenie. A i tak nie mam gdzie wracać, ponieważ jestem oficjalnie bezrobotna, więc i tak 'urlopu' macierzyńskiego nie mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie skorzystam (a jeśli już to jakieś dorywcze godziny, jeśli kiedyś będzie to potrzebne). Przede wszystkim u nas również nie kalkulowałoby się to finansowo, więc nawet nie zastanawialiśmy się nad tą opcją

      Usuń
  20. ja zostałam z dziećmi sama, co okazało się na plus, bo mały dostał orzeczenie o niepełnosprawności, na rynku pracy nie mam mnie od ponad 6 lat. Nie miałabym problemu żeby wrócić ale nie wyobrażam sobie zarabiania kasy żeby znów ją wydać na nianię, musiałabym być niesamowicie bogata żeby pozwolić sobie na taki wydatek. Z drugiej strony podziwiam pracujące mamy. Ja nie potrafię dzielić obowiązków , nie dałabym sobie rady z pracą, opieką na dziećmi i prowadzeniem domu. Przeraża mnie taka myśl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla nas niania na cały etat to także wydatek nie do przejścia, stąd zdecydowaliśmy się na żłobek. Bo do pracy chcę wrócić

      Usuń
  21. Ja przez całe studia dorabiałam jako niania. Do tej pory czasem jestem proszoną o opiekę nad dziećmi. Bardzo miło to wspominam. Dzieci są wymagające warto słuchać właśnie ich. Szybko wyeliminują zła nianie:] pozdrawiam www.wpuszczonawmaliny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja zatrudniałam nianię i szczerze mówiąc było to dla mnie najlepsze rozwiązanie na jakie mogłam się zdecydować. Trafiła nam się taka z powołania, którą pokochała cała nasza rodzina.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo obiektywne wskazanie zalet i wad wynikających z zatrudnienia niani. Pozostaje życzyć wszystkim dzieciom i ich rodzicom trafiania na te dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Myślę, ze dobra niania jest o wiele lepsza od przedszkola czy żłobka, bo dziecko ma lepsza opiekę i mniej choruje. Sama korzystałam z niani i był to dobry wybór.

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo wartościowy, merytoryczny tekst. Nie miałam pojęcia o istnieniu umowy uaktywniającej - wręcz nie spodziewałam się, że coś takiego istnieje w naszej polskiej rzeczywistości. Mnie osobiście nie stać na nianię (nie chciałabym proponować śmiesznej stawki osobie opiekującej się moim dzieckiem), ale gdyby przy drugim dziecku coś się zmieniło, Twoje wskazówki będą jak znalazł!

    OdpowiedzUsuń
  26. Pamietam jak moja 11 lat mlodsza siostra miala ciagle nowe nianie, bo ciezko jej bylo sie zaakcepotowac w takich sytuacjach. Pozdrawiam, Daria x

    OdpowiedzUsuń
  27. Z tą umową to bardzo dobre rozwiązanie, też już o tym słyszałam. Tym bardziej jeśli jest to obca, niespokrewniona osoba. Ja nawet nie pamiętam jak to było w moim przypadku, ale od samego początku raczej opiekowała się mną rodzina i tak też będzie jak i ja kiedyś zostanę matką. Nie wiem czy mogłabym zaufać komuś obcemu. Sama w okresie szkolnym korzystałam przy okazji z "usług" niani, ponieważ opiekowała się moim młodszym bratem i wiem jak to wygląda stąd mnie to zniechęca.

    OdpowiedzUsuń
  28. Jestem mamą przebywającą na urlopie wychowawczym i dobrze znam ten ból związany z decyzjami co dalej... Każdy wybór jest trudny, ma swoje zalety i wady. Bardzo fajnie opisałaś kwestię niani, o kilku aspektach nawet nie wiedziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Osobiście bałabym się zostawić dziecko z nianią. Chyba się uprzedziłam do nich po tych wszystkich akcjach o których mówią w telewizji. Wiadomo, że nie można wrzucać nikogo do jednego worka, ale skąd miałabym pewność, że to nie jest ta "Zła" niania?

    OdpowiedzUsuń
  30. Moja Marta ma 8 lat. I wiem jedno: gdybym jeszcze raz dzisiaj ją rodziła, niania byłaby u nas już od mojego ósmego miesiąca. Żeby się wdrażać. Niania to ... wybawienie. Niania to konieczność. To komfort, ulga, pocieszenie. Nie ma złych stron niani. Dobra niania warta jest każdych pieniędzy, jeśli się je ma...ba. I doskonale rozumiem Charlotte, choć to postać fikcyjna, kiedy mówi o tym, że gdyby dowiedziała się, że mąż zdradza ją z nianią pierwsza jej myśl byłaby "nie mogę stracić niani!!!":) doskonale ją rozumiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja postanowiłam zostać na wychowawczym. Ale po prostu mam taki komfort w postaci pracy meza

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja postanowiłam zostać na wychowawczym. Ale po prostu mam taki komfort w postaci pracy meza

    OdpowiedzUsuń
  33. Całe szczęście póki co mogę być sama z dziećmi, ale na nianie bym się raczej nie zdecydowała.

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo ciekawy wpis. Niania jest najlepszym rozwiazaniem gdy chcemy by dziecko moglo byc w domu chodz lepszym rozwiazaniem jest babcia jesli ma taka mozliwosc

    OdpowiedzUsuń
  35. Moim starszym synem przez niecały rok zajmowała się niania; ale nie była ona obcą osobą; ale też rodziną. Akurat taki ma zawód. Miałam tylko jedno zastrzeżenie. Poświęcala synkowi 100% swojego czasu, więc gdy my zostawiliśmy z małym to wymagał od nas tego samego 😉

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja sobie jakoś nie wyobrażam zatrudniania niani, byłoby mi głupio płacić jej najniższą krajową, bo w końcu opiekuje się moim dzieckiem, a ja chcę dla niego jak najlepiej. Natomiast gdybym znowu miała oddawać jej całą swoją wypłatę, to sto razy bardziej wolałabym sama zajmować się dzieckiem. Ale to może dlatego, że jeszcze nie mam dzieci. ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja miałam nianię dwa razy i jestem bardzo zadowolona. Moje dzieci chorowały mniej niż w przedszkolu i były bardzo szczęśliwe. A ja miałam spokój bo wiedziałam, że są pod dobrą opieką.

    OdpowiedzUsuń
  38. Faktycznie są wady i zalety każdego z rozwiązań. Osobiście uważam, że żłobek jest lepszy, ponieważ pomaga rowiajć się w grupie, ale jednocześnie dzieci często chorują...

    OdpowiedzUsuń
  39. Szczerze mówiąc nie wiedziałam, że jest coś takiego, jak umowa uaktywniająca. Ciekawy, rzeczowy wpis. Bardzo przydatny. My też niebawem staniemy prze takim dylematem. Opcja niani jest dla mnie o tyle atrakcyjna, że tutaj możemy mieć wpływ na ciągłość naszych metod wychowawczych. Tylko czy faktycznie jesteśmy to w stanie sprawdzić? ... To są trudne decyzje.

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie słyszałam o takiej umowie, to dobre rozwiązanie. Moim zdaniem gdy płaci się niani niemal tyle ile wynosi pensja mamy to warto, ze wzgledu na rozwój zawodowy i brak dziury w cv mamy.

    OdpowiedzUsuń
  41. my nie mielismy wyboru, zarowno syn jak i corka musieli pojsc do zlobka. Przez to non stop choruja a ja wiecej czasu jestem na zwolnieniach lekarskich na dziecko niz w pracy. Mimo to uwazam, że dobrze zobilismy, bo nasza sytuacja nie pozwalala na zatrudnienie niani czy siedzenie w domu na wychowawczym

    OdpowiedzUsuń
  42. U nas głównie z racji obawy o częste chorowanie zdecydowaliśmy się na nianię. Ale taką w wieku cioci/babci. Nie chciałam młodej dziewczyny, bo pamiętając historię jak moi rodzice "testowali" kilka niań przy moim dużo młodszym bracie i z tymi młodymi były ciągle problemy. A to nie przychodziły, a to nie mogły zostać dłużej, bo "są umówione", bo grzebały mamie w szafie, wpychały bratu jedzenie na siłę albo spędzały głównie dni na czytaniu gazet, a brat leżał w tym czasie na dywanie i "bawił się sam". A jak przyszła w końcu pani w wieku nieco ponad 40 lat, to została u nas dobrych parę lat! Jak brat poszedł do przedszkola to odbierała go stamtąd, przyprowadzała do domu i czekała aż ktoś z domowników wróci. A że rodzice wracali raczej późno, a ja miałam 4x w tygodniu treningi i wracałam też późno to taka pomoc była nam bardzo potrzebna. Nie wiem, może źle trafiliśmy, może mieliśmy pecha, nie twierdzę, że wszystkie młode dziewczyny są złe, ale gdy szukaliśmy do córki opiekunki też postanowiłam poszukać "starszej pani". I to był strzał w dziesiątkę, bo pani Małgosia zastąpiła jej babcię, której nie ma i tak się zżyły, że choć córka już chodzi do 1 klasy, to kontakt mamy nadal :)

    OdpowiedzUsuń