Urodziła jedno dziecko i się wymądrza

1/25/2017




Masz tak jak ja „tylko” jedno dziecko? Jeśli myślisz, że znasz się na macierzyństwie to muszę Cię rozczarować. W oczach innych dopiero posiadanie dwojga dzieci czyni Cię ekspertem od wychowania. Wcześniej niewiele wiesz, bo przecież swoją wiedzę/intuicję przetestowałaś zaledwie na jednym maluchu. Jakie jeszcze opinie słyszę o sobie? Usiądźcie i poczytajcie.


Bez Internetu nie potrafiłaby nawet zmienić pampersa
Mama jedynaka pół dnia spędza z telefonem w ręku i przegląda mamine fora. Czasami coś przeczyta, czasami co gorsza udzieli rady (o tym będzie za chwilę), innym razem zapyta. Przed zrobieniem czegokolwiek musi upewnić się internetowych cioć swojej pociechy. Zdaje się nie zauważać, że w każdej kwestii wystarczy się zdać na instynkt macierzyński, który przecież posiada.


Jest idealnie oczytana
Żadna strona internetowa o tematyce rodzicielstwa nie jest jej obca. Na jej półkach dominuje stos fachowej literatury związanej z opieką i wychowaniem. Przeczytała już tyle, że nawet ośmiela się pouczać starsze stażem koleżanki po fachu. Tłumaczy szkodliwość chodzików. Argumentuje dlaczego nie powinno się ich dawać dzieciom. Matki dwojga i więcej dzieci znają już takie umoralnianie na pamięć, ale...


Przy jednym dziecku może sobie idealnie wychowywać, potem nie ma już na to czasu
Doświadczone mamy nie są głupie. Wiedzą, że chodziki i skoczki są złe, ale przecież to jedyny sposób na to, by codziennie był ciepły obiad na stole. Nie dyskutują też z tym, że kobiece mleko jest zdrowsze niż modyfikowane, ale mimo to spróbują, czy dzięki sztucznemu karmieniu młodsze dziecko prześpi całą noc. W końcu trzeba się wyspać, bo opieka nad dwojgiem dzieci to nie przelewki. A jak to nie pomoże to i zagęszczenie kleikiem można przetestować.


Ma za dużo wolnego czasu
Ona może sobie pozwolić na rezygnację z chodzika, bo przecież z jednym dzieckiem ugotowanie obiadu jest dziecinnie proste. Może chodzić codziennie na długie spacery, a zamiast włączania maluchom bajki bawić się z nimi na kocu. A gdy dziecko ma drzemkę – siada na kanapie, popija kawę i przegląda Facebook'a. Albo maluje paznokcie. Gotowanie, pranie, prasowanie – to robią za nią... duchy.


Poza dzieckiem nie widzi świata
Macierzyństwo to dla niej nowa rola. Ekscytuje się wszystkim, co związane z dzieckiem począwszy na tym, jak słodko śpi, a skończywszy na kolorze kupki. Gdy widzi się z koleżankami pierwszy raz po narodzinach dziecka nie plotkuje o facetach, czy zakupach. No chyba, że tych związanych z wyprawką dla malucha. Bo oczywiście motywem przewodnim rozmowy jest... dziecko.


Chucha i dmucha
Jak smoczek upadnie to od razu trzeba wyparzyć. Ubranka muszą być wyprasowane. Gdy dziecko spadnie z łóżka – nie obserwuje, tylko leci na Izbę Przyjęć. Jeśli ma się spotkać z kimś kto ma niewielki katar, odwołuje wizytę. Odkurza codziennie tak, żeby raczkujące dziecko nie bawiło się paprochami.


Podsumowując mama jedynaka:


O dzieciach wie mniej niż matki co najmniej 2 dzieci




A jak jest naprawdę?
Tekst był pisany z ironią i a obie grupy matek są mocno przerysowane. Tak jak i ja zdaje sobie sprawę, że jest mnóstwo mam dwojga dzieci, które dużo czytają,nie używają wisiadeł czy skoczków tak i podwójne, czy potrójne mamy zwykle wiedzą, że matka jedynaka nie jest od nich gorsza. Niestety często zdarzało mi się usłyszeć takie teksty na swój temat i to wypowiadane całkiem na poważnie. Z częścią z nich się trochę zgadzam z innymi nie!


Zgadzam się, że...

Mamy dwojga i więcej dzieci mają większe doświadczenie. Pozwala ono między innymi na lepsze zagłębienie się w różne tematy związane z macierzyństwem. Dwoje dzieci zmusza do zmierzenia się z większą liczbą problemów. Przykładowo moja Ala po porodzie miała bardzo suchą skórę, później często budziła się w nocy, długo nie siadała, miała okresy, że była niejadkiem – te zachowania sprawiły, że czytałam o pielęgnacji skóry, czy o tym, do kiedy dziecko powinno opanować siedzenie. Do tej pory nie miałam na szczęście konieczności poszerzenia wiedzy np. o to jak pielęgnować dziecko podczas ospy, czy jak sprawnie przeprowadzić szerokie pieluchowanie.


Mamy dwojga i więcej dzieci wiedzą już, kiedy należy się martwić, a kiedy można odpuścić. Patrzą trzeźwo na daną sytuację. Jeśli dziecko uderzy się czołem w szafkę, ale nie widać po tym nawet śladu – nie biegną na Izbę Przyjęć. Wiedzą, że takich wypadków będzie coraz więcej.


Nie zgadzam się z tym, że


Przy kolejnym dziecku można zweryfikować, które metody są skuteczne, a które nie. Teoria ta działa pewnie dopóty, dopóki nie odkryjemy, że każde dziecko jest inne. Pamiętam jak mój tato uczył mnie wiązać buty. Powiedział, że są 2 metody. Zaczął od tej, która zadziałała przy moim bracie. On załapał już po 1 demonstracji sposobu wiązania. Ja głowiłam się chyba z 15 minut, aż w końcu tata stwierdził, że może łatwiej pójdzie mi drugim sposobem. I co? Oczywiście tak nauczyłam się szybciej.

Matki jedynaków mają dużo czasu – w porównaniu z wychowywaniem dwojga dzieci na pewno jest im łatwiej. Jeśli dziecko śpi to mogą ten czas wykorzystać na nadgonienie zaległości w domowych obowiązkach. A mama dwojga dzieci? Co jeśli dzieci nie chcą zgrać swoich drzemek i mama w ciągu całego dnia zawsze ma któreś dziecko u boku? Tylko wiecie, problem jest taki, że zarówno mama, która rodzi pierwsze dziecko, jak i ta, która rodzi kolejne musi zmierzyć się z nową sytuacją. A to wymaga czasu. Zanim się zorganizuje minie kilka miesięcy. A jeśli jeszcze trafi się wyjątkowo wymagający egzemplarz – bezsmoczkowy, bezbutelkowy za to jak najbardziej „rączkowy” to dużo trudniej będzie jej o czas dla siebie.

Matki jedynaków poświęcają się tylko dziecku – chociaż macierzyństwo dla takiej kobiety to coś nowego to uwierzcie – każda z nas ma czasem dość kupek i zupek. Z chęcią wyrwałaby się z domu na zakupy, do fryzjera, czy na ploty z koleżanką.

Nie deprecjonuj innej matki
Ciężko znaleźć jedną regułę. Mama posiadająca jedno maleństwo może wiedzieć dużo na temat wychowania. Mama posiadająca kilkoro pociech może bazować głównie na doświadczeniu, czy intuicji. Jeśli zapytasz obie z nich, czy 4-miesięczne dziecko może zjeść już jabłuszko pierwsza odpowie Ci, że nie, bo zaczynamy rozszerzać dietę od warzyw, nie, bo lepiej poczekać do 7 miesiąca. Druga odpowie Ci, że tak, bo moje dzieci już wtedy jadły i nic im się nie stało. To którą odpowiedź ty uznasz za bardziej wartościową zależy od Ciebie. Może będziesz wolała zaufać doświadczeniu starszej stażem mamy. A może przekona Cię fakt, że pierwsza mama chociaż sama dopiero zaczyna gotować dla dziecka przeczytała o tym kilka książek? Decyzja należy do Ciebie, ale nie uznawaj z góry, że mama jednego dziecka ma gorszą wiedzę.


Oczywiście nie chcę być stronnicza. Jest wiele mam, które mają jedno dziecko i bazują na fachowej literaturze. Wiele mam jedynaków kieruje się intuicją i doświadczeniem. Wiele mam dwojga i więcej dzieci czyta książki o wychowaniu. Wiele mam kilkorga dzieci kieruje się intuicją i doświadczeniem. Pamiętaj – nie ma reguły. Ale mama jedynaka też może znać się na rodzicielstwie.




Nie ma reguły

Można mieć pięcioro dzieci i przy każdym polegać na intuicji lub wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Można też stwierdzić, że poprzednie dzieci „żyją i mają się dobrze”, więc po co cokolwiek zmieniać.

Można mieć pięcioro dzieci a jednocześnie być na bieżąco z nowościami związanymi z pielęgnacją i wychowaniem dzieci.

Można mieć pierwsze dziecko i uważać, że instynkt macierzyński jest najważniejszy.

Można mieć wreszcie jedno dziecko i czytać.



Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami to zapraszam do polubienia mojego fanpage'a na Facebook'u – klik lub do zaobserwowania mnie na Instagramie – klik

You Might Also Like

31 komentarze

  1. No popatrz, a ja cały czas przedkładam np. Twoje rady i wiedzę nad doświadczenie mojej teściowej, która wychowała troje dzieci. Tylko że ona, a w ślad za nią i ojciec mojej Perełki, wyznają zasadę, że jeśli 40 lat temu coś robiono, to można robić tak dalej, np. przewozić niemowlaka leżącego wprost na siedzeniu samochodu. Zgroza... Trzeba sobie mądrze dobierać doradców, a i posługiwać się własnym rozumem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz. Niestety dla części osób (często tych "za moich czasów się tak robiło i dzieci zyły) moja wiedza uznawana jest za wymądrzanie się

      Usuń
  2. Świetny tekst ;)
    Masz sporo racji. Każda Mama jest dobra. Czasem Mamy mające wiele dzieci potrafią być o wiele gorsze niż Mamy jedynaków. Więc nie jest to żadna reguła. Najistotniejsza jest miłość do swoich dzieci i starania się, o bycie jak najlepszą.

    Jaka jest największa różnica pomiędzy mną, a większością Mam jedynaków?
    Jestem bardziej "gruboskórna". Dużo Mam jedynaków rozczula się nad każdym najlżejszym uderzeniem się dziecka, a ja mam tych kontuzji tyle w ciągu każdego dnia, że przejmuję się tylko tymi ciut większymi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, pierwsze upadki są dla nas straszne bo nie wiemy, czy dziecku coś się nie stało. Z czasem dochodzimy do wniosku, że nie pierwszy i nie ostatni.

      Usuń
  3. Cóż, ja w takim razie jestem inna, bo ani nie korzystałam z forów internetowych, ani nie mam literatury fachowej - wręcz uważam ją za zbędną. Ale w wielu miejscach masz rację - z drugim, trzecim dzieckiem nabieramy więcej doświadczenia, może lepiej powiedzieć wprawy. Bo niestety prawda jest taka, że na instynkcie nie każda kobieta może polegać, bo zwyczajnie nie każda go czuje. Porównywanie się ogólnie też nie ma sensu, bo to licytacja pokroju czy lepszą matką jest ta co urodziła SN czy przez CC... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. No tak, najpierw się ciągle słyszy: "nie jesteś matką, to się nie wypowiadaj", "co ty tam wiesz, jak jeszcze nie rodziłaś", a potem nagle okazuje się, że jednak trzeba urodzić trochę więcej dzieci, żeby móc się wypowiadać, haha. To całkiem zabawne :)

    Zgadzam się z Tobą, że wszystko i tak jest kwestią tego, jakie te dzieci są, bo można mieć dwójkę i nigdy nie poznać takich problemów jak kolki, sucha skóra, alergie i nieprzespane noce, a można urodzić jedno i mieć to wszystko za sobą ;)

    Poza tym to zawsze jest takie głupie gadanie - niektóre to po prostu muszą dowartościować się cudzym kosztem i znaleźć jakiś sposób na poprawienie swojej pozycji - choćby licytacją na liczbę dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem każda mama wie co jest dobre dla jej dziecka - bez względu na to w jakich czasach żyła i żyje. Pewne rzeczy się zmieniają i można spróbować iść z duchem czasu i nowościami. Grunt to robić z głową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne - umiar we wszystkim najważniejszy i odrobina zdrowego rozsądku. Wiele wiedzy uzyskujemy mimowolnie, bo myślę, że tak to mamy nie wiedziałyby wszystkiego o swoim dziecku. Jeśli mama nie jest specjalistą to skąd ma wiedzieć, czy dla jej dziecka będzie lepszy chodzik czy pchacz?

      Usuń
  6. Ha, a ja akurat uważam, że teraz - z dwójką dzieci - mam dla siebie więcej czasu. Baby się zajmą sobą i zdarza się nawet, że mnie wywalają ze swojego pokoju ;) Tylko sprzątania mam więcej, buhaha. I prania :P Ale na szczęście trafiły mi się dziewuszki więc gotuję tyle samo ;) :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, jak już potrafią się razem bawić to jest zdecydowanie lepiej ;)

      Usuń
  7. Oj, widzę, że musiano ci chyba nieźle zajść za skórę :P
    A i tak zauważyłam, że najwięcej o wychowywaniu dziecka mają do powiedzenia albo ci, którzy dzieci nie mają, albo ci co mieli dziecko 30-40 lat temu :P A i tak każda mama jest dobra i sama decyduje, czym się kieruje, tak jak mówisz. Strasznie nie lubię takiego wymądrzania się, że ktoś wie lepiej, albo jego racja jest bardziej mojsza niż twojsza :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ja to jestem albo "matką-Polką' albo "ekomatką" albo "idealnie oczytaną"

      Usuń
  8. Hm... Nie do końca się zgodzę. Będąc pierworodką wiedziałam więcej niż mogli przypuszczać i uważali że się mądrze. Podchodzilam do pewnych spraw bardziej niż teraz i przez to syn jest bardziej ode mnie uzależniony w pewnych rzeczach. Przy córce dałam więcej luzu a ta przynajmniej od 6 miesięcy je sama. Wie co z jakimi konsekwencjami się wiąże. Dietę rozszerzałam tak samo od warzyw. Mając dwójkę już się nie odzywam w tematach dzieci i nie głośno nie krytykuje. Ważne, że moje dzieci są zdrowe i szczęśliwe. A przeszłam z nimi wiele. Od rehabilitacji po szpitale i tak uważam, że mam większe doświadczenie oraz nieoceniony instynkt macierzyński, który nie raz uratował moje dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama zgadzam się z tym, że mama dwojga i więcej dzieci ma większe doświadczenie - bo pewnie miała więcej różnorodnych historii z dziećmi. Chodzi też o to, by z góry nie zakładać, że mama jednego dziecka na pewno wie mniej niż matka dwojga.

      Usuń
  9. Temat rzeka. Najśmieszniejsze jest to, że krytyką zajmiją się osoby, które albo nie posiadają dzieci, albo ich wiedza pochodzi sprzed nastu lat...Każda znas wie najlepiej co jest dobre dla jej dziecka- niezależnie od tego czy ma jedno czy powiła 5cioro...a jeżeli komuś nie odpwoadają czyjeś rady to zwyczajnie nie musi tego czytać.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajny tekst i częściowo się zgadzam ale nie prawda,że przy drugim dziecku wiesz z czym biegac na pogotowie a z czym nie. Syn wszystko przechodził lekko, każda chorobę.U córki zwykły kaszl to koszmar i czasem mam ochotę wsiąść w auto i jechać do szpitala. Doświadczenia może mam i więcej. Czasu niewieleniej niż przy synu, to kwestia organizacji. Mam niespełna 5latka i 7 miesięczną córkę. Daje rade bez chodzików, mamy zabawki,podłoge i matę. Tak w wolnych chwilach czytam,piszę, siedzę na fb, szyję i... Maluje paznokcie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się nazywa świetna organizacja czasu ;) Podziwiam! Wiesz, ja np wiem już że nie z każdym upadkiem z łózka trzeba lecieć na IP - wczesniej tak myslałam. Ale oczywiście nie wolno traktować kolejnego dziecka tak jak pierwszego. Przykład? Mój tato uczył mnie wiązać buty metodą na 1 kokardkę, bo mój brat szybciej załapał tę metodę. Okazało sie, że ja w ogóle tego nie pojęłam za to gdy pokazał mi metodę na 2 kokardki załapałam od razu

      Usuń
  11. Nie ważne ile dzieci się posiada. To akurat żaden miernik. Zgadzam się z tym co napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wychodzę z założenia, że każda matka jest ekspertem od SWOJEGO dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Interesujący tekst. Właśnie spodziewam się pierwszego maleństwa i szczerze mówiąc, przeraża mnie wizja tych wszystkich cudownych rad i wtrącania się co bardziej doświadczonych mam. Dodam, że mieszkamy z mężem z moimi rodzicami. A moja mama wie wszystko najlepiej... Na pewno popełnię mnóstwo błędów, ale chciałabym to robić w spokoju ;) Miło wiedzieć, że są ludzie, którzy mają zdrowe podejście ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja zaraz po urodzeniu mojego synka czułam się bardzo niepewnie i rzeczywiście co chwile sprawdzałam w książkach lub na forach, co należy zrobić w danej sytuacji. Ale po 2-3 miesiącach przestałam to robić i teraz bardziej polegam na mojej intuicji. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam już jakiś czas temu, ale jakoś nie miałam chwili na konstruktywny komentarz :). Mam wrażenie, że mamy lubią ze sobą rywalizować i się oceniać. Że albo licytują się na ilość dzieci, ich poziom rozwojowy czy inne ceregiele. Matka jednego malucha zarzuci wielodzietnej znieczulicę i wypalenie, z kolei ta wielodzietna, młodej przewrażliwienie. Ja staram się zachowywać zdrowy rozsądek, jestem chyba gdzieś pomiędzy i fakt początkowo byłam przerażona i przewrażliwiona na punkcie malucha. Jednak śmiem wątpić, że pierwsze miesiące spędzają sen z powiek każdej mamie, niezależnie od tego ile maluszków rodziła. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chociaz mam jak narazie tylko jedno dziecko, to nie uwazam ze matki jedynakow maja wiecej czasu. Owszem na poczatku moze i tak. Po rozmowach z rodzicami, ktorzy maja po kilkoro dzieci kazdy z nich mówił, ze pozniej dzieci bawia sie razem i nie ma takiego problemu. Ilość posiadanej wiedzy nie idzie w parze z liczba dzieci. Ja np .nie wyprodukowalem sam ani jednego kivbla, a wiem o nich wszystko.. Taka praca.. Ale mozna to przelozyc na kazda dziedzinę. Poziom dostepnej wiedzy jest ogromny. Jak ja mam jakies watpliwosci co do rozwoju, czy koloru kupki jak to zostalo wspomniane, to pytam o to lekarza, a nie super mam z internetu.. Matko.. Ja dzisiaj slyszalem o dziewczynie co usypia dzieci kładąc do lozeczka, po czym wychodzi z pokoju i jak przeztaja plakac, to znaczy, ze śpią...

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ciekawy i na pewno przydatny post. Niestety nie mam jeszcze dzieci wiec nie mogę się wypowiedzieć, ale na pewno dużo prawdy jest w tym co piszesz ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Książki o wychowaniu dzieci w trakcie pierwszej ciąży czytałam owszem - ale takie studia miałam i było trzeba co mądrzejsze przeczytać. Przy drugim dziecku faktycznie troszkę daje się na luz, chociaż mnie mój syn ciągle czymś nowym zaskakuje i wcale nie ma łatwiej niż przy córce. Całkiem nowe doświadczenia i wyzwania. Przerażają mnie mamy z Internetu, jak czasem poczytam pytania i komentarze na grupach dla rodziców na FB to jestem przerażona.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jako doświadczony tata powiem tak: liczba dzieci nie ma żadnego znaczenia. Czasami przy jednym można mieć taki poligon, że uff....

    OdpowiedzUsuń
  20. Pewnie, że trzeba słuchać mądrych rad, dowiadywać się o pewne zagadnienia, poszukiwać wiedzy, która ma nas wspomóc w procesie wychowywania dzieci, ale przede wszystkim liczy się intuicja i słuchanie potrzeb własnego dziecka. :) Czy liczba dzieci ma znaczenie, tak, ale w wymiarze takim, że każde z nich jest inne i każde niesie nowe wyzwania. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem mamą jedynaczki! Nie szukałam informacji w necie jak córka się urodziła. Wtedy nawet nie wiedziałam co to blogi, swój zaczęłam piać jak córka skończyła 5lat, więc tematy okołoniemowlęce mnie ominęły! Przy drugim dziecku wcale się nie jest mądrzejszym, tak słyszałam, bo każde dziecko jest inne :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Człowiek rozwija się cały czas. Przy każdym dziecku inaczej :) Dziecko stymuluje obszary zainteresowań często

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetnie napisane! Macierzyństwo to tak złożone przeżycie, tak długa i wielka przygoda, że nie da się go zmierzyć ilością dzieci. Tak jak piszesz, nie ma reguły. Zwłaszcza, że każde dziecko jest inne i nagle może sie okazać, że mimo naszego doświadczenia, jeszcze nic nie wiemy o wychowywaniu ;) Pozdrawiam ciepło :*

    OdpowiedzUsuń