Mleko na receptę?

11/09/2016



Ostatnio przeczytałam o tym pomyśle. Wymyśliły go mamy – zwolenniczki karmienia piersią. Sama karmię piersią ponad 8 miesięcy. Moja córka nie zna smaku mleka modyfikowanego, a ja uważam, że mleko mamy jest najlepszym sposobem żywienia niemowląt. Jednak myślę, że mleko modyfikowane na receptę to zdecydowanie zły pomysł. Dlaczego?

To ciało kobiety!

Owszem, kobieta zostając mamą nie wyzbywa się swojej prywatności. Jej ciało dalej należy do niej, ale... Decydując się na ciąże, decydujemy się jednocześnie na pewne poświęcenie. I zapewnienie dziecku tego, co najlepsze. Dlatego uważam, że warto chociaż spróbować karmienia piersią, bo nawet najlepsze i najdroższe mleko modyfikowane nie zastąpi maminego pokarmu. Zanim zostałam matką karmienie piersią wydawało mi się obrzydliwe. Wyciekające mleko, ssący niemowlak. Blee. Jednak po porodzie szybko okazało się, że to wcale nie jest odpychające, a wręcz przeciwnie! Tyle że zdaję sobie sprawę z tego, że część kobiet nie polubi karmienia piersią. I chociaż kobiece mleko jest najlepsze dla dziecka to zdrowie psychiczne mamy również. Pewnie gdyby wprowadzono recepty na mm to tę kwestię także by uregulowano. Na przykład lekarze po rozmowie z pacjentką doszliby do wniosku, że ze względu na samopoczucie matki lepiej będzie, jeśli zrezygnuje z karmienia piersią.

Najpierw trzeba wyszkolić pediatrów

Dlaczego? Bo inaczej sypaliby receptami na prawo i lewo. Już dzisiaj nawet, gdy nie ma podstaw do odstawiania dziecka od piersi polecają mm jako receptę na każdy problem. Jednocześnie od razu podają, której marki mleko jest najlepsze. Dlatego wprowadzenie mleka modyfikowanego na receptę bez zmiany zachowań pediatrów nie miałoby żadnego sensu.

Dlaczego nie?

Bo zaczęłyby się oszustwa- wyłudzanie recept, albo co gorsza – podawanie mleka krowiego 3-miesięcznym dzieciom.

Bo kolejki do lekarzy są różne. Jak rozwiązać kwestie szybkiego dostępu do pediatry? I co podałyby kobiety w oczekiwaniu na wizytę u lekarza? Krowie mleko? To chyba już lepiej zostańmy przy tym co jest.

I wreszcie – chociaż jestem zwolenniczką karmienia piersią to uważam, że każda kobieta ma wolny wybór i sama powinna zdecydować, jak będzie karmić. Owszem – karmienie naturalne jest zdrowsze dla dziecka, jednak nie traktuję mleka modyfikowanego jako truciznę. Warto, aby wybór matki był świadomy. Żeby zdecydowała o sposobie żywienia znając wszystkie zalety karmienia piersią. Ale bez stania nad nią i mówienia Musisz karmić piersią.

A co z ceną mleka?

Do najtańszych nie należy. Średnio za kilogram trzeba zapłacić od 30 do nawet ponad 80 zł. I tu już możemy się oburzać, że dlaczego takie drogie? Skoro dla wielu rodzin to spore obciążenie w budżecie, a są mamy, które naprawdę karmić piersią nie mogą. Ja jednak myślę, że cena mm jest właściwa. Dlaczego? Pomyślcie ile więcej dzieciaczków byłaby karmiona sztucznie, gdyby mleko modyfikowane było tańsze? Oczywiście zalet karmienia piersią jest wiele – wygoda, zdrowie dziecka, bliskość z niemowlakiem, profilaktyka nowotworowa dla kobiety – jednak koszty też mają znaczenie i są często wymieniane podczas odpowiedzi na pytanie Dlaczego karmisz piersią?

Mleko modyfikowane jest nadużywane

To mleko zostało wymyślone na potrzeby karmienia dzieci w sierocińcach. Współcześnie niestety jest mocno nadużywane. Podawane nie tylko w skrajnych sytuacjach, kiedy nie ma możliwości na karmienie naturalnie. Często jest tak, że powodem do odstawienia karmienia są powielane mity – o mało treściwym mleku, nienajadaniu się maluszka, restrykcyjnej diecie matki karmiącej. Innym razem kobieta tłumaczy się, że przestała karmić, bo dziecko cały dzień chciało ssać pierś, a ona musiała ugotować obiad. Czy to wszystko są powody do zrezygnowania z naturalnego sposobu karmienia? Nie! Nie! I jeszcze raz – nie! Jednak wprowadzenie recept na mm tego nie zmieni. Tutaj liczą się jedynie kampanie społeczne i lepszy dostęp do doradców laktacyjnych.


Jestem zwolenniczką karmienia piersią, ale nie fanatyczką. Zakazami nikogo nie zachęcimy do naturalnego karmienia. Nie można aż tak ingerować w intymną kwestią, jaką jest karmienie piersią. Nie zmuszajmy kobiet, a jedynie informujmy o tym, jak cudowne jest karmienie piersią.

A Ty? Co o tym myślisz? Miło mi będzie, jeśli napiszesz, jakie jest Twoje zdanie. Możesz to zrobić tutaj lub na moim fanpagu – klik.

You Might Also Like

41 komentarze

  1. Nie mam jeszcze takich doświadczeń, ale to że 3 miesięczne dzieci będą dostawać mleko krowie, po wprowadzeniu te regulacji jest bardzo praqdopodobne 😃

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się tak wydaje. Oczywiście te "regulacje" to jedynie gruszki na wierzbie i pomysły mam, nic konkretnego i pewnie nierealnego.

      Usuń
  2. Masz rację. Ja sama zrezygnowałam że względów także psychicznych. Moja mała miała skaze, strasznie ulewala też po moim pokarmie, mój chłopak był w Anglii i po kilku nieprzespanych nocach poddalam sie , mała jest na nutramigenie do dziś. . A uwierz mi codziennie żałuję tej słabości. .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno relaktacja jest możliwa, chociaż nie wiem po jakim czasie

      Usuń
  3. Jolanta Kuśmierz9 listopada 2016 12:25

    Ja również uważam, że mm na receptę to chybiony pomysł. I mógł się tylko zrodzić w głowach mam-fanatyczek naturalnego karmienia. Oczywiście że kp jest najlepszym sposobem żywienia niemowlęcia ale niekiedy to nie jest kwestia wyboru, a konieczności. W Polsce panuje wręcz nachalne psychiczne przymuszanie do karmienia piersią... nawet na oddziałach położniczych, gdzie lekarze (i położne) wydawałoby się powinni być mądrzejsi. Ale nie - bo co z ciebie za matka skoro nie karmisz naturalnie? Przez takie podejście miałam dotąd siedem razy cięte piersi i nikomu nie życzę tego, przez co przeszłam. To było moje pierwsze dziecko, a przy tym wcześniak, niewiele tak naprawdę wiedziałam o procesie laktacji i jakiej natury kłopotów może przysparzać więc dałam się przekonać. Ale od początku: od 20 lat choruję na tocznia z zespołem antyfosfolipidowym i szeregiem schorzeń towarzyszących i gdyby nie to właśnie chore podejście od razu w szpitalu podano by mi Bromergon i nie byłoby kłopotu. A tak? Zdrowa kobieta nawał pokarmu czy nawet zapalenie piersi jest w stanie przejść zwycięsko przystawiając dziecko do piersi i odciągając pokarm laktatorem rozbić złogi i wygrać walkę o laktację. A ja - która nie powinnam dopuszczać do ŻADNYCH nawet najmniejszych stanów zapalnych w organizmie, bo różnie się to skończyć może? Złogi porobiły się takie, że ani mój mały ssak, ani laktator, ani położne ostukujące zatkane kanaliki nie były w stanie sobie poradzić i po kilku dniach, gdy pojawiły się ropnie rosnące z godziny na godzinę, dały za wygraną i wysłały do chirurga! Pani doktor złapała się za głowę i powiedziała, że w całej swojej karierze nie widziała, żeby ktoś miał ropnie w obu piersiach. No i kto mi w ogóle pozwolił karmić? To co? Szybko recepta na Bromergon w tabletkach i tniemy. Te nabrzmiałe, zapalone ropnie wielkości pomarańczy, których się nawet dotknąć nie dało, bo ból niesamowity. Oczywiście znieczulenie było ale już na początku mi powiedziano, że ono nie będzie działało tak, jak mi się wydaje - owszem - cięcia nie poczuję... ale ropnie trzeba opróżnić. Pani doktor i położna ściskały te moje pomarańcze, ropa ciekła aż po podłodze a ja wyłam! Przysięgam, że wolałabym jeszcze raz radzić niż przechodzić przez coś takiego. Później do wyciętych dziur wkłada się gumowe sączki, które wymienia się co kilka dni do momentu, aż się ropień opróżni. A wymiana - wkładanie chirurgicznym chwytakiem kawałków gumy w otwartą ranę - też do przyjemności nie należy. Po opróżnieniu tych dwóch gigantów okazało się, że pod spodem są kolejne. W jednej piersi dwa, w drugiej trzy. I znów cięcie... a właściwie cięcia. Szkoda gadać. Za 6 tygodni do kontroli i się okaże jak to tam wszystko wygląda :( A przy kolejnych ewentualnych ciążach broń Boże nie bawić się w karmienie piersią!
    Syn mój jest teraz karmiony mm. Jedno 800 g opakowanie wystarcza na kilka dni. Jest wcześniakiem. Wciąż biegamy po lekarzach (całe szczęście jest zdrowy!). Do tego ćwiczenia na lekką asymetrię. Oczywiście roboty przy dziecku (nawet jednym) trochę jest. Nie wyobrażam sobie żebym jeszcze musiała co chwila biegać po receptę. Mało mam na głowie?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz - ja również jestem zwolenniczką karmienia piersią i trafiają do mnie argumenty tych "pomysłodawczyń" - głównie to że mm jest nadużywane. Jednak droga do wzrostu procentu dzieci kp nie powinna być usłana zakazami czy nakazami, a uświadamianiem. No i zdecydowane "Nie" karmieniu piersią kosztem zdrowia mamy tak jak było w Twoim przypadku.
      Współczuję historii a jednocześnie cieszę się, że chciałaś się nią ze mną podzielić. Wiesz na początku przeczytałam "20 lat" i pomysłalałam, że to działo się 20 lat temu. Przeczytałam jeszcze raz i zrozumiałam, że wcale nie - że to wszystko teraz, w XXI wieku...

      Usuń
  4. Masz rację. Zaczynam się niepokoić nowymi pomysłami nakazujacych lub zakazujacych nam różnych rzeczy. A przecież podobno żyjemy w wolnym kraju i mamy prawo do decydowania o sobie i swoich dzieciach.
    Sama karmiłam piersią swoich synów ponad rok. Uważam, że dałam im to co miałam wyjątkowego na tamten czas. Ale również uważam, że to decyzja mamy jaki sposób karmienia wybierze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to wszystko przez to, że dziecko samo o sobie nie może decydować i musi zdać się na dobre decyzje mamy. Jednak mimo, że ja sama jestem zwolenniczką karmienia piersią to nie chcę do tego nawoływać w aż tak radykalny sposób. Zwłaszcza, że zazwyczaj zakazy wywołują odmienne skutki od zamierzonych. Myślę, że warto matki uświadamiać o zaletach i wadach karmienia piersią i wówczas kobieta świadomie może podjąć decyzję o tym, czego chce dla dziecka

      Usuń
  5. Niektórym pro matkom sie w dupach poprzewracało. Chca byc madre a nie sa wcale.
    Wiele matek karmi mlekiem modyfikowanym z rożnych powodów nie tylko z własnego widzimsie.
    Sama dzieci nie mam ale mam siostry o 18 lat od siebie młodsze i w przypadku pierwszej siostry mala mleka wcale nie miala a z kolei przy drugiej była zarażona sepsa w szpitalu i mlekiem tez karmić nie mogła swoim bo wiadomo...
    Pozatym czemu jakies obce baby chca sie wtrącać w wychowanie nie swoich dzieci? Moze mózg powinny sobie kupic na tecepte o ile nie za pozno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też myślę, że to nietrafiony pomysł, bo nie można nikogo do niczego zmuszać. Jednak w tym pomysle głónie chodziło o to, aby mm nie było traktowane właśnie jak "widzimisię" czy "wygodę", a konieczność, bo na tą konieczność recepty by były. Dzisiaj często mm jest dawane bez powodu, albo też dlatego, że położne w szpitalu nie potrafiły pomóć w rozkręceniu laktacji. I zwolenniczki kp pewnie myślą, że wprowadzenie recept zmieniłoby sposób traktowania mm - z podawanego często bez przyczyny na konieczność. Jednak ja myślę, że nie tędy droga, bo przymuszając kogoś często efekt jest odwrotny. Zmusić nikogo nie mozemy, jedynie możemy mu pokazać różnice miedzy mm a kp tak, żeby kobieta mogła świadomie wybrać co jest lepsze i dla niej i dla rozwoju jej dziecka.

      Usuń
  6. teraz sobie wyobraź inną sytuację, że matka karmić nie może bo po prostu nie ma mleka ... zero, nic, pusto.
    lub jest chora i również karmić nie może, co wtedy dziecko ma z głodu paść zanim lekarz receptę wypisze, zanim wysiedzi się ta matka w poczekalni o ile w ogóle szybki termin przyjęcia będzie bo z tym to różnie bywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sobie wyobraziłam. I albo taka sytuacja wydarzyłaby się jeszcze w szpitalu, wiec pewnie recepta byłaby natychmiastowo, albo w domu - i wówczas co mama by dałą dziecku? Mleko krowie? Dlatego też myślę, że recepty to zły pomysł.

      Usuń
  7. Ja bym się zbytnio nie nakręcała, bo moim zdaniem pomysł jest chybiony i nie ma ŻADNYCH szans na realizację. Poza tym kto pierwszy podniósłby larum? Koncerny produkujące mm, a to naprawdę silne lobby. Tak więc w mojej opinii nasza wolność w tej kwestii jest niezagrożona, każda z nas może karmić jak chce i jak może :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że tak. To jedynie pomysły bez żadnej realizacji i moim zdaniem - nietrafiony pomysł, bo zakazami czy nakazami w tej kwestii nic nie zdziałamy. Nie można ograniczać wolności kobiet. A co do lobby koncernów to póki co (i pewnie tylko to) jest zakaz reklamowania mleka początkowego oraz udzielania na niego promocji w sklepach, dlatego na reklamach zawsze pojawia się mleko z wyższym numerem i podawana jest informacja, że do 6 miesiaca zycia mleko mamy jest najwlasciwszym sposobem zywienia. Jest to regulacja wprowadzona przez UE i MSZ tak, aby nie promowac karmienia sztucznego w pierwszym okresie zycia dziecka.

      Usuń
  8. Ja k armilam córkę piersią 6 miesięcy potrzeb moj pokarm z dnia na dzień zanikl. Bardzo chciałam przedłużyć ten czas ale niestety nie udało się.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdecydowanie modyfikowane jest nadużywane, również przez matki normalnie karmione piersią! Ja tego nie kumam! ja wciąż karmię swoim a mała ma 8 miesięcy. I jeszcze ze 4 na bank pociągniemy! Potem to już bym winka się napiła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie masz rację. Dziękuję Ci za tak cenny głos w tej dyskusji. Często zapominamy, że mm jest nadużywane nie tylko przez mamy karmiące mm, ale też te, karmiące piersią. Dawanie mm na noc, żeby dłużej pospało, czy na wyjścia zamiast odciągnąć własne mleko. Oczywiście nie zawsze współpraca z laktatorem jest łątwa, ale warto spróbować. Moja córeczka również ma 8 miesięcy i na razie na pewno planuję do roku nie podawać jej w ogóle mm, a jak będzie później to się przekonamy ;)
      A co do winka - to przy zachowaniu odpowiednich przerw między karmieniami to i winka można się napić. Wystarczy że całkowicie wywietrzeją procenty z krwi. Ja jeszcze nie próbowałam, bo córka dalej je na żądanie, ale im starsze dziecko tym pewniej rzadziej je mleczko mamy.

      Usuń
  10. Myślę, że nawet wizja konieczności dreptania po receptę nie zmieni podejścia konkretnej osoby do wyboru karmienia. Druga sprawa to pomoc. Chociaż mi się udało karmić obu synów dość długo myślę, że miałam szczęście, bo nie było prawie żadnych problemów. Niestety, gdy są ciągle jeszcze nie ma gdzie szukać pomocy i wsparcia - zaczyna się od położnych w szpitalu, które dokarmiają sztucznie zamiast pomagać przystawiać, potem są lekarze, którzy w razie choroby matki czy alergii radzą odstawić zamiast poszukać innego rozwiązania.

    OdpowiedzUsuń
  11. zdecydowanie nie popieram takiego projektu mimo, że sama karmiłam do półtora roku. Chcą z kobiet zrobić niewolnice, a życie młodych matek stałoby się jeszcze bardziej stresujące. Dla mnie to absurd, biorąc pod uwagę naszą opiekę medyczną i wsparcie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Uważam, że zmiany powinny zacząć się od służby zdrowia. Gdyby w szpitalu kobiety miały większe wsparcie w karmieniu piersią to myślę, że więcej matek karmiłoby z sukcesem.

      Usuń
  12. Mleko mamy jest najlepsze dla dziecka, jednak sama byłam karmiona mlekiem 'z proszku', ponieważ moja mama nie mogła mnie karmić (jakieś komplikacje). Więc istnieją przypadki, że ten środek jest potrzebny (niekoniecznie z wyboru mamy). Jednak, jestem zdania, że to kobieta sama powinna decydować co uważa za lepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, ja też uważam, że ostateczna decyzja należy do kobiety. Warto ją uświadamiać, pokazywać różnice między kp a mm - ale nie zmuszać.

      Usuń
  13. Sama nie mam jeszcze dzieci, ale widze że wiele kobiet rezygnuje z karmienia piersią tylko dlatego, że mogą. Nie chcę się wdawać w dyskusję czy to dobrze czy źle, każdy postepuję jak uważa. Zwróciłabym tylko uwage na to że takie mleko modyfikowane to jednak chemia, której i tak w diecie nie brakuje i warto wziąć to pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o karmieniu badź niekarmieniu piersią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego własnie lubię dyskutować z młodymi mamami i przekonywać do zalet karmienia piersią. Bez presji, ale tak, żeby mogły świadomie wybrać co jest dla dziecka i dla nich ważniejsze/lepsze.

      Usuń
  14. Gdybym mogła - na pewno bym karmiła piersią. Jednak są takie sytuacje, kiedy jest to niemożliwe, bo przecież jeśli stajesz na głowie, a od porodu w zasadzie nie ma tego mleka, a po miesiącu całkowicie zanika - to co, mam wcale nie karmić dziecka? :D także nie skazujmy każdego z góry, jeśli ktoś odmawia karmienia piersią, bo "nie" to też inna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego myślę, że zamiast recept na mm bardziej przydałaby nam się dobra i bezpłatna pomoc doradców laktacyjnych.

      Usuń
  15. Pierwszego synka karmiłam 7 miesięcy i ama zrezygnowała a ja moze wtedy byłam za laeniwa, za to młodszego ponad 30 miesiący i cięzko mi było przestać. Nie oceniam mam karmiących butelką bo to jak karmi mama nie oznacza że mniej kocha swoje dziecko.Ale za mało wsparcia dla mam karmiących piersią bo łatwiej polecić mleko mm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, myślę, że już chociażby Twoje doświadczenia pokazują, że w Polsce pomału zmienia się wiedza nt laktacji. Zauważyłam, że wiele kobiet karmi drugie i kolejne dziecko dłużej niż pierwsze. To już dobry znak ;)
      A co do butelki - to ja po prostu oddzielam miłość od sposobu karmienia, bo wiem, że to nie od miłości zależy na jaki sposób karmienia matka się zdecyduje.

      Usuń
  16. nie bardzo rozumiem, czemu matki tak bardzo interesują się nie swoimi dziećmi.

    moim zdaniem na receptę powinny być leki, przy których decyzję o zastosowaniu musi podjąć lekarz ze względów zdrowotnych. czy mleko modyfikowane faktycznie jest takim produktem? nie wiem. ale uważam, że dobrze jest jak jest

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, myślę, że to chodzi o to, że w kwestii kp i mm matka decyduje za dziecko. Ale nie mozna jednocześnie zapominać, że decyduje też o sobie, więc zgadzam sie, że recepta na mm to zbyt radykalne rozwiązanie. Powinniśmy innym sposobem przekonywać do zalet naturalnego karmienia.

      Usuń
  17. Pomysł przerażający. Przede wszystkim dlatego, że nie staramy się nic osiągnąć edukacji, tylko zakazami i nakazami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Edukacja powinna być na pierwszym miejscu.

      Usuń
  18. Aż mi się chce krzyczeć: NIE! NIE! NIE!! Tylko edukacja, pomoc, wsparcie a nie zakazy! Co w sytuacji gdy mama nagle wyląduje dajmy na to w szpitalu? Co ma robić przerażony ojciec dziecka? Lecieć do lekarza po receptę?? Znam taką sytuację ze swojego otoczenia. Mama była w takim stanie, że dosłownie z godziny na godzinę wylądowała w szpitalu i co wtedy? Mleko krowie?? Też karmię już trzecie dziecko ale terroryzmowi laktacyjnemu mówię stanowcze NIE!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nawet na jednej grupie przeczytałam o tym, że mama wyszła na zakupy, a tata nie mogąc znaleźć odciągnietego mleka podał dziecku na szybko mm. I tragedii też nie ma.
      Również uważam, że zmiany w kwestii żywienia dzieci powinniśmy zacząć od edukacji i dobrej opieki okołoporodowej, a nie od nakazów.

      Usuń
  19. Ja zdecydowałam się na karmienie piersią jakoś dopiero pod koniec ciąży. Od początku jednak bardzo sie przed tym broniłam, a to dlatego że nie wyobrażałam sobie poranionych i cieżkich piersi. Jednak im bliżej porodu coś mi sie przestawiło. Karmię piersią już 1,5 miesiaca i jestem zadowolona - sama przyjemność :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja bardzo chcialam karmic piersia... :( Bardzo chcialam jednak niestety nie moglam, pokarm zanikl juz 2 dnia w szpitalu i juz nie wrocil, staralam sie jeszcze przez miesiac, probowalam, czesto przystawialam corke, jeszcze w miedzy czasie odciagalam, ale zawsze konczylo sie maksymalnie na 30 ml z obu piersi.. :( Bylo mi ciezko, corka plakala nie najedzona, i po 5 tygodniach od porodu sie poddalam ... pokarm zanikl calkowicie juz 3 dnia od zakonczenia. :(
    I wtedy zaczel sie nasz horror z mm, przeszlismy przez bebiko, bebilon, nan, enfamil 0lac az na koncu okazalo sie ze corka ma alergie na bialko mleka krowiego, od 3 miesiaca pije bebilon pepti dha, puszka 400g normalnie kosztuje 34 zł, zrujnowalo by nas to gdyby nie to ze na recepte puszka mleka kosztuje 17 zł. tak jak napisalas, nie wszystkie mamy moga karmic piersia, i czesto jest niestety tak ze te ktore bardzo by chcialy to nie moga, a w dodatku nie stac ich na takie drogie koszta jak 4 puszki mleka miesiecznie, tutaj recepta od pediatry jest zbawieniem i ogromna pomoca. Co by bylo gdyby recepty na mm zostaly wycofane? Na pewno poszli bysmy z torbami i w zyciu nie zdecydowalibysmy sie na drugie dziecko, bo gdyby sytuacja sie powtorzyla, nie bylo by nas stac na dziecko...
    A jesli chodzi o mleko krowie jak wspomnialam powyzej, corka ma 18 miesiecy i jeszcze do tej pory nie toleruje mleka krowiego, nie wchodza w gre zadne jogurty, mleko ani nic z nabialu, od razu dostaje wysypki.

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo rozsądne argumenty. W przeciwieństwie do tego pomysłu.

    OdpowiedzUsuń
  22. Myślę, że zamiast wprowadzać mleko na receptę (co pewnie wywołałoby falę nieszczęść i oszustw), lepiej zainwestować w dobre doradztwo laktacyjne, spotkania z psychologiem i przede wszystkim wyedukować w kwestii karmienia piersią lekarzy i położne (bo większość z nich nadal sprzedaje młodym mamom przedpotopowe herezje). Rozumiem kobiety, które psychicznie nie są w stanie podjąć karmienia piersią. Ale wiele z nich rezygnuje, poddaje się po kilku nieudanych próbach przystawiania albo za namową lekarza, który twierdzi, że wprowadzenie mm rozwiąże jakieś problemy dziecka. Edukacja moi drodzy, edukacja to podstawa!

    OdpowiedzUsuń
  23. Myślę, że matki karmiące mają fioła i obsesje na punkcie karmienia piersią. Czasem mam wrażenie, że gdyby mogły to karmiłyby nią do 10 roku życia, a i najlepiej tylko i wyłącznie publicznie, żeby na pewno każdy widział, że karmią piersią. Ok, ich prawo, ale dlaczego dyktują coś pozostałym matkom i uważają się za lepsze od nich? Rozmawiałam z lekarzami i w Polsce i zagranicą i każdy mi mówił, że w żaden sposób nie krzywdzimy dziecka podając mu mleko modyfikowane, jeśli nie chcemy karmić piersią. Wiec nie rozumiem, dlaczego te fanatyczne matki aż tak na to naciskają? Ok, rozumiem że może to się podobać, że to tworzy wieź i jest tanie i zdrowe. Ale po co linczować innych i się nad nimi wywyższać? Niech każda matka sama decyduje co dzieje się z JEJ własnym ciałem i z JEJ dzieckiem. Tym bardziej kiedy nie dzieje się temu dziecku nic złego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, sama jestem matką karmiącą i bardzo nie lubię generalizowania. No i chyba żadna matka nie zakłada karmić 10 lat, bo nawet założenie "karmic do samoodstawienia" sprawia, że trwa to maks 6-7 lat, częściej 2-4.
      Nie mam fioła na punkcie kp, nie uważam, że mm to trucizna, ale wiem, że moje mleko jest dla dziecka i dla mnie lepsze. Zwiększa odporność, pomaga zapobiegać próchnicy, otyłości, cukrzycy, nowotworom. Dlatego myślę, że tak wiele kobiet przekonuje do tego, by wybrać kp,bo to nieocenione korzyści i szkoda byłoby gdyby matka z niewiedzy z tego zrezygnowała. Co innego jeśli zna wszystkie zalety kp i świadomie wybierze, że jednak woli podawać mm.
      I owszem - dziecku karmionemu mm nie dzieje się nic złego, ale także nie dzieje się coś dobrego, co zadziać by się mogło dzięki matczynemu mleku.

      Usuń
  24. Co za chore pomysły. Strasznie współczuję matkom-fanatyczkom. Ciągle muszą trzymać się swoich racji i za wszelką cenę kłócić z osobami myślącymi inaczej... Ech.
    Pierwszą córę karmiłam 8 miesięcy, wróciłam do pracy i miałam dość. Płynnie przeszłyśmy na mleko modyfikowane i wszyscy byli "happy".
    Druga córa to dziecko szpitalne - gdy miała 3 miesiące trafiliśmy nawet na OIOM i karmienie piersią stało się dla mnie... no cóż - wyzwaniem. MM było dla mnie wybawieniem - i chyba dla małej też. Czy to przez brak "cycka" ciągle choruje? Możliwe - nie nabyła wystarczającej ochrony ode mnie. z drugiej strony zaczęła już bardzo chorować będąc "na cycku".
    No i teraz do tematu - gdybym w tamtym okresie musiała się jeszcze martwić czy mi lekarz da receptę czy każe męczyć się z moim niewspółpracującym organizmem i jeszcze bardziej zdenerwowanym dzieckiem - chyba bym sobie strzeliła w łeb. Poważnie...

    OdpowiedzUsuń