W bloku w dużym mieście czy w domku na wsi?

10/19/2016



Mam porównanie. Jeszcze niedawno mieszkałam w bloku we Wrocławiu. Teraz w domku w małym mieście, jednak w takiej części, która bardziej przypomina wieś. Jaka jest różnica? Gdzie lepiej mieszkać, mając małe dziecko?

Jednoznacznej odpowiedzi nie będzie

Nie da się wybrać. Nigdy żadne rozwiązanie nie będzie mieć samych zalet, a drugie nie będzie składać się tylko z was. Jednak postanowiłam podzielić się z Wami moimi przemyśleniami.

Jak to było z nami? W dzieciństwie mieszkałam w 2-pokojowym mieszkaniu w niespełna 50-tysięcznym mieście. Rozpoczynając studia przeprowadziłam się do Wrocławia. Oczywiście znów mieszkałam w bloku. Gdy urodziła się Alicja mieszkaliśmy razem z partnerem w niewielkim mieszkaniu, którego chyba największą zaletą był 20-metrowy taras z bezpośrednim wyjściem na podwórko. Idealne miejsce na grilla, posadzenie kwiatów, a w przyszłości dziecięce zabawy. Kot też uwielbiał swoją swobodę i to, że mógł wychodzić, kiedy tylko chciał. Jednak samo mieszkanie było na tyle małe, że pomału przestaliśmy się w nim mieścić, a koszty utrzymania wyższe niż w mniejszych miastach. To skłoniło nas do przeprowadzki. Gdy Ala miała niespełna 3 miesiące przeprowadziliśmy się w Beskidy – do małego miasta pod Bielsko-Białą. Teraz mieszkamy w domku i chociaż oficjalnie jest to miasto to okolica przypomina bardziej wieś. Dominuje zabudowa jednorodzinna, część sąsiadów hoduje kury, gęsi, czy kaczki. Traktor i krowa na spacerze to też nierzadki widok.



W mieście nie oznacza tylko w bloku, a na wsi tylko w domku

Wiem, że w dużych miastach też jest mnóstwo domków jednorodzinnych, a na wsiach też zdarzają się bloki. Jednak przeważnie miasto oznacza blok, a wieś domek. Tak też było w moim przypadków, dlatego wpis został napisany pod tym kątem.

Dostępność sklepów i instytucji

Gdy mieszkaliśmy we Wrocławiu naprzeciwko bloku mieliśmy dyskont. W niecałe pół godziny mogłam zrobić zakupy, licząc w tym drogę do i ze sklepu. Pieszo dało się dotrzeć w zasadzie do wszystkich niezbędnych instytucji: sklepów, aptek, przychodni, kościoła, szkoły i przedszkola. Wiadomo, że nie każdemu mogła odpowiadać najbliższa przychodnia – ale była. I był wybór – czy wolimy chodzić do tej najbliższej pieszo, czy pojechać gdzieś dalej do innej. Bo w dużym mieście wybór jest ogromny. Nie ma problemu ze znalezieniem specjalisty. Na miejscu jest kilka szpitali, więc gdy zbliżał się poród do wyboru miałam 4 szpitale, w których mogłam urodzić.

Jak jest w małym mieście? Spacerem jestem w stanie dotrzeć do 2 sklepów, spośród których jeden jest małym, osiedlowym sklepikiem. Szkoła i kościół jest blisko, ale gdybyśmy potrzebowali pilnie kupić coś z apteki – trzeba byłoby pojechać autem. Najbliższa przychodnia również nie jest na tyle blisko, aby wybrać się tam pieszo. Jeżeli chodzi o specjalistów to jesteśmy w stanie znaleźć każdego, ale nie w naszym mieście – a w położonej blisko Bielsko-Białej. To jest też zaleta, gdy mieszka się na „wsi”, która położona jest blisko dużego miasta. Problem może być ze znalezieniem żłobka, czy przedszkola dla Ali. Wybór na pewno będzie dużo mniejszy niż we Wrocławiu.

Czy brak wszystkiego na wyciągnięcie ręki jest istotny? Myślę, że nie. Teraz nasze spacery są przynajmniej bardziej czasem spędzanym dla córki. Rzadziej zaglądamy wtedy do sklepu, żeby kupić coś na obiad. Nauczyłam się robić zakupy rzadziej. I polubiłam też zamawiać z dostawą do domu. A galerie handlowe, banki, przychodnie – to wszystko u nas jest, ale przecież nikt nie chodzi tam codziennie. Raz na jakiś czas można się przejechać.

Komunikacja miejska

W małym mieście nie wyobrażam sobie funkcjonować bez samochodu. W dużym mieście – wygodniej jest mieć samochód, ale bez niego też damy sobie radę. Komunikacja miejska jest rozbudowana. Pomimo tego, że mieszkałam na obrzeżach miasta to potrafiłam wyjść na przystanek nie sprawdzając rozkładu jazdy. Wiedziałam, że w ciągu 10-15 minut przyjedzie autobus, którym dojadę tam, gdzie potrzebowałam.

Tutaj autobusy też jeżdżą. Jednak znacznie rzadziej. Wyprawę autobusem trzeba sobie zaplanować, spisać rozkład jazdy tak, żeby się nie okazało, że właśnie spóźniłam się o kilka minut na powrotny autobus, a następny będzie za prawie godzinę.

Najczęściej jeździmy autem. Mamy jedno, więc jak mój partner idzie do pracy to pozostaje mi korzystanie z autobusów. Kilka razy gdzieś się wybrałam, ale zdecydowanie bardziej wolę jeździć z partnerem. Problem pojawi się wtedy, gdy będę chciała wrócić do pracy. Wtedy pewnie trzeba będzie pomyśleć o drugim samochodzie.

Place zabaw



W mieście nie brakuje placów zabaw. Fakt – wiele osiedlowych jest pozamykana i dostępna jedynie dla mieszkańców danego osiedla. Jednak można znaleźć wiele ogólnodostępnych. A jak jest w mniejszych miejscowościach. Gdy dominuje zabudowa jednorodzinna trudno o plac zabaw. Pozostaje zorganizowanie własnej przestrzeni do zabawy na ogrodzie. Jest to oczywiście wygodne rozwiązanie, bo możemy bawić się z dzieckiem na ogrodzie bez konieczności wychodzenia za teren domu. Tylko gdzie poznawać dzieci? Zwłaszcza jeśli w okolicy brakuje rówieśników? 

Możliwość założenia ogródka

To duża zaleta mieszkania w domku. I nawet jeśli w bloku mamy taras to jednak ogranicza nas przestrzeń. Na 20-30 metrach nie zrobimy sadu. A truskawki trzeba sadzić w doniczkach, których też niewiele się zmieści. Oczywiście nawet trochę własnych truskawek i zioła w doniczkach na parapecie (a do tego nie trzeba mieć balkonu) wystarczą. Ale czy nie fajnie jest sięgać po własne owoce i warzywa? Przydadzą się szczególnie na początku rozszerzania diety dziecku.

Spędzanie czasu na powietrzu

Tu znowu weselej jest w domku. Jeżeli mieszkamy w bloku do dyspozycji mamy balkon. Często niewielki. Jeśli zmieści się tam basen dla dziecka – to już sukces. Grillować nie wolno, chyba że kupimy sobie grill elektryczny. Oczywiście można kupić działkę ogrodową w pobliżu domu, ale powiedzmy sobie szczerze – jak często będzie nam się chciało tam iść? Zwłaszcza że z dzieckiem może to być prawdziwą wyprawą – już samo spakowanie wszystkich potrzebnych rzeczy zajmuje trochę czasu. W domku możemy wyjść na ogród w każdej chwili. My w tym roku często spędzałyśmy czas na kocu, a jak Ala zaczynała płakać – wracałyśmy do domu bez konieczności zabierania wszystkich rzeczy po sobie. Mogłam też pójść na chwilę do domu po sok, czy przekąskę. Do tego na ogrodzie zmieści się duży basen, a w przyszłości plac zabaw.



Liczba atrakcji, zajęć dodatkowych

W dużych miastach jest mnóstwo zajęć dodatkowych. Fitness dla mam z dziećmi, nauka pływania, zajęcia umuzykalniające. A dla przedszkolaków angielski, basen, koszykówka. Takie zajęcia stają się coraz bardziej popularne, więc nic dziwnego, że i w małych miastach można znaleźć bogatą ofertę. Oczywiście na wsi raczej tego nie spotkamy, więc zapisując dziecko będziemy musieli je dowozić. Ale nie jest to niemożliwe.

Spacery

W dużych miastach też są parki czy tereny nad rzeką Jeśli mieszka się blisko nich – mamy świetne miejsce do spacerowania. Tam gdzie ja mieszkałam we Wrocławiu parku nie było. Jednak spacer wzdłuż głównych dróg też ma zalety – przyzwyczaiłam Alicję do zasypiania w hałasie, mogłyśmy po drodze zrobić zakupy, a przede wszystkim spacerować po chodniku – czyli bezpiecznie. Na wsi nie zawsze są chodniki. Teraz spacerujemy poboczem i na szczęście nie jeździ dużo aut, ale jednak trzeba być jeszcze bardziej uważnym. Za to na koniec po spacerze czeka mnie za to miła „zapłata” - w lecie, gdy Ala zasnęła na spacerze zostawiałam ją w wózku na tarasie. A teraz wjeżdżamy na przedpokój, ściągam jej czapkę i śpi dalej.



Wielkość domu

Mieszkania w bloku nie muszą być małe, jednak większość z nich jest mniejsza niż powierzchnia domu. Wychowując się w 2-pokojowym mieszkaniu, a i później mieszkając z moim partnerem znalazłam jedną zaletę mieszkania w bloku – metraż jest na tyle niewielki, że nie da się siebie unikać. Dzięki temu spędzaliśmy ze sobą dużo czasu. Teraz w domku czasem biegam po schodach sto razy na dobę, a z dzieckiem nie zawsze jest to łatwe. Jednak mamy dużo miejsca na pomieszczenie wszystkich rzeczy, a tych przy dziecku jest sporo.

Jestem mieszczuchem

Od urodzenia mieszkałam w mieście, w bloku. Nie, nie była to metropolia. Ale jednak sklepy, szkoła, kino – na wyciągnięcie ręki. Przyzwyczaiłam się do funkcjonowania w bloku – wśród sąsiadów, mieszkając na niewielkim metrażu, a świeże powietrze łykając na niewielkim balkonie. Chociaż nie było źle – dziecięcy basen się na nim mieścił.

Może to tak działa – jeśli ktoś wychował się w bloku – polubił to na tyle, że nagle gubi się w domku. A ktoś kto całe życie spędził na wsi – nie wyobraża sobie zostać „zamkniętym” w czterech ścianach bez możliwości wyjścia na zewnątrz w piżamie czy kapciach.

Przyzwyczajenie się do mieszkania w domku w części miasta, przypominającej bardziej wieś zajęło mi trochę czasu. Wiem, że nigdzie nie znajdziemy samych zalet. A najważniejsze jest, żebyśmy mieszkali z tymi, których kochamy.

A Wy? Mieszkacie w mieście, czy na wsi? W bloku czy w domku? Może dopisalibyście jeszcze jakieś zalety/wady obu rozwiązań?

Poświęciłam trochę czasu na napisanie tego tekstu. Miło mi będzie, jeśli napiszesz, co o nim myślisz. Możesz to zrobić tutaj lub na moim fanpagu – klik.

You Might Also Like

37 komentarze

  1. Mieszkaliśmy wcześniej w starej kamienicy z ogrzewaniem na prąd, ale 10 min od centrum duzego miasta. Teraz mieszkam w 80-letnim domu na obrzeżach. Nie ma tu nic. Nawet kawiarni. Pierwszego lidla otworzyli w tym roku. Z ogrodu nie korzystam, bo kolejne 5 lat bedziemy go doprowadzać do porządku (taki był zaniedbany). Wolałabym iść w bloki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidl to już coś ;) Ja wcześniej miałam pod nosem i nie doceniałam. Teraz z chęcią bym chciała mieć go bliżej

      Usuń
  2. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Najważniejsze to znaleźć miejsce, w którym będziemy czuli się jak w domu, a dom podobno tworzą ludzie, a nie budynek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ;) Tak jak napisałam w tekście "Przyzwyczajenie się do mieszkania w domku w części miasta, przypominającej bardziej wieś zajęło mi trochę czasu. Wiem, że nigdzie nie znajdziemy samych zalet. A najważniejsze jest, żebyśmy mieszkali z tymi, których kochamy."

      Usuń
  3. Ja marzę o domku. Mamy już działkę i mam nadzieję, że w przyszłym roku uda nam się w końcu ruszyć z budową. Bardziej doceniam ciszę i spokój. Z miejskich rozrywek i tak nie korzystam, bo dzieci są małe. I one też więcej frajdy miałyby gdyby mogły siedzieć cały czas na świeżym powietrzu przed domem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem zdania, że nawet jak korzystamy z miejskich rozrywek to nie codziennie, więc raz na jakiś czas można pojechać autem ;)

      Usuń
  4. Ja dom mam. Na wsi. Jednak dookoła mnie wszystko się zmieniło. Powstał duży skład materiałów budowlanych... widoki za oknem nie zachwycają..........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, to jest ten problem, gdy wieś się rozbudowuje. Nie mamy pewności co powstanie obok. Na szczęście u nas obok są już sąsiedzi

      Usuń
  5. Jak ma się samochód to te kilka km więcej nie jest problemem - w końcu czasem przejazd z jednego końca miasta na drugi zajmuje tyle samo czasu co dojazd do miasta ze wsi ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świeże, czyste, zdrowe powietrze - to atut, który przykrywa wszystkie inne (oczywiście pod warunkiem, że nie mamy sąsiada, który bawi się wieczorami w operatora spalarni śmieci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha nasi sąsiedzi jedynie bawią się w konkurs na najlepiej skoszoną trawę. Dzień bez dżwięku kosiarki to nie dzień

      Usuń
  7. My znaleźliśmy kompromis - mamy mieszkanie w dużym mieście z dużym tarasem i ogródkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My wcześniej właśnie mieliśmy taras ;) Na nasze potrzeby był super, bo mieścić się grill, stół i piaskownica. Tyle że mieszkanie nie wiele większe od tarasu

      Usuń
  8. ojej mnie się też marzy domek :) najlepiej w centrum miasta ale zaciszu, by mieć dostęp do wszystkich udogodnień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie rozwiązanie na pewno byłoby idealne, ale nie zawsze da się wszystko pogodzić ;)

      Usuń
  9. Ja jestem rodowitą warszawianką, ale od zawsze mnóstwo czasu spędzałam na działce Rodziców na Mazurach, więc mam porównanie. Zaznaczam tylko, że mieszkanko w W-wie mamy malutkie i w okolicy tylko droższe sklepy spożywcze, dyskonty daleko. Ale niewątpliwie wybór szkół, przychodni czy szpitali jest ogromny. Na naszej wsi najbliższy szpital jest oddalony o 30 km. Poza tym jak mieszkasz w bloku, odpada Ci kilka zadań z koszeniem trawy, grabieniem liści i gromadzeniem opału na zimę na czele. ALE miasto nigdy nie da Ci tego spokoju, który masz na wsi. Teraz w ciąży jak wylądowałam na L4, nie było mowy żebym siedziała w stolicy, ewakuowałam się na wieś. Na macierzyńskim też pewnie tam posiedzę. Inne powietrze i poziom hałasu... A później i tak trzeba będzie wrócić do miasta.
    Jest jeszcze jedna rzecz: zarobki. Nie wiem jak u Was, ale ja na Mazurach bym nie zarobiła nawet połowy tego, co mam w Warszawie, niestety :-(
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dodać: zazdroszczę Wam tej wioski, domu i ogrodu... :-)

      Usuń
    2. Wiesz, my też mamy tę zaletę, że blisko jest w miarę duże miasto - Bielsko_biała ma ok. 150 tys mieszkańców i dużo osób pracuje właśnie tam ;) Wczesniej mieszkalismy we Wrocławiu i mieszkanie też nie było duże.
      Co do koszenia to mój partner tego nie lubi ;p ale opału gromadzić nie musimy, ogrzewanie mamy z pieca dwufunkcyjnego, a w kominku palimy raz na jakiś czas ;)

      Usuń
  10. Hmmm, 25 lat mieszkałam w wieżowcu z wielkiej płyty - w mieście. Bardzo lubiłam to mieszkanie i nadal z wielką przyjemnością tam przesiaduję podczas weekendowych wizyt u taty. Od niespełna 5 lat mieszkam na wsi. W bloku ;D. Pomimo, że jest to wieś to mam tu wszystko: przedszkola prywatne i państwowe, szkolę (pod którą pasą się kozy), sklepy (od dużego dyskontu po małe osiedlowe sklepiczki), fitness, kosmetyczkę, 3 fryzjerów, przychodnię bez kolejek, komunikacja miejska spoko, wszędzie w miarę blisko. Nie mam ogródka, mam działkę, prawie w centrum miasta, 20 min drogi od mojego osiedla. Za nic nie zamieszkałabym w domku. Nie widzi mi się to. Zimą odśnieżanie, dodatkowe kilkadziesiąt metrów do sprzątania, ogrzewanie... piece... patrząc po moich teściach i wiecznym problemem tego typu, nope. To nie dla mnie. Dom z piętrem tym bardziej mi się nie widzi. Wchodzisz i nie wiesz czy ktoś jest w domu. Nie, to nie dla mnie. Jestem blokersem,mieszczuchem :) ale, ale, każdy lubi co innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, każdy lubi coś innego ;) A wieś wsi nie równa. Teraz jest wiele nowoczesnych, gdzie częśćiej można spotkać fitness i kawiarnie niż krowy

      Usuń
  11. Niektórzy udają że są dorośli wyjeżdżają do miasta a gdy pojawiają się problemy np w znalezieniu pracy co równa się z problemaami finansowymi wracają na wieś do mamusi, ja z kolei uważam że wszędzie dobrze ale na swoim a nie kątem u rodziców na gotowym....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że najczęsciej do dużego miasta wyjeżdża się na studia. A po studiach już bywa różnie - jedni chcą wrócić w rodzinne strony, inni zostają. Ważne, żeby każdy był zadowolony

      Usuń
  12. Ciekawe czy jest gdzieś złoty środek? :) Zawsze stawiałam na wieś,a teraz mieszkam w "wielkim mieście" i plusy też są, ah życie:) Świetny wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Możliwe, że złotym środkiem jest domek w spokojnej części dużego miasta.

      Usuń
  13. Ja mieszkam całe życie wmieście i jeszcze do niedawna nie wyobrażałam sobie zmiany, ostatnio jednak coraz częściej myślę o mieszkaniu poza dużym miastem...

    OdpowiedzUsuń
  14. W domku, choć z szybkim dostępem do wszystkich miejsc nagłej przydatności, jak apteka, czy lekarz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mieszkam w bloku właściwie od zawsze. W dzieciństwie w mniejszym mieście, teraz w większym... i mimo że lubię wiejskie klimaty, to chyba jednak trudno byłoby mi zrezygnować zwłaszcza z łatwego dostępu do kultury w mieście.
    Domek na obrzeżach dużego miasta - to byłby ideał :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam tylko porównanie: w domku na wsi czy w domku w dużym mieście. Jedna i druga opcja ma swe plusy i minusy. Jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi, ich wychowanie to jak dla mnie obie opcje są dobre. Za to nie wyobrażam sobie siebie i dzieci w bloku czy to w mieście czy o zgrozo na wsi, bo i tak przecież u nas bywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myslę, że dużo zależy właśnie od naszych doświadczeń. Ktoś kto mieszkał tylko w domku może nie wyobrażać sobie siebie w bloku, a z kolei ktoś z bloku może nie odnaleźć się w domku.

      Usuń
  17. Ja całe życie mieszkam w wielkim mieście i czasami marzy mi się taka wiejska idylla... problemem jest tylko to, że szybko się nudzę i o ile w mieście mam dużo możliwości spędzenia czasu, o tyle w takim miejscu mogłabym się po prostu nudzić... ale pomarzyć sobie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Od zawsze mieszkam w bloku w dużym mieście i jak na razie nie wyobrażam sobie przeprowadzki. Tak jak pisałaś - wszędzie jest blisko, na dodatek jest więcej okazji do "rozrywki", bo mamy do wyboru kina, teatry, kawiarnie, puby, koncerty itd. Poza tym mieszkając w bloku o większość rzeczy nie trzeba się martwić, bo należą one do spółdzielni, np koszenie trawy, strzyżenie żywopłotów czy ogrzewanie. Ale minusem jest rzeczywiście niewielka powierzchnia. Mi na razie to nie przeszkadza bo mieszkam sama, ale dla rodziny z dzieckiem domek na wsi mimo wszystko będzie bardziej komfortowy :)

    economic-beauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Zawsze byłem za mieszkaniem na wsi. Chociaż mój młodszy brat nie znosi zapachu zwierząt i specjalnie nie ciągnie go do natury, ja bym zamienił blokowisko na nawet mały domek. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. W jakiej miejscowości mieszkasz? Bo my jesteśmy z okolic Cieszyna, a stąd do Bielska rzut beretem - często jeździmy tam do galerii albo do kina! ;)
    A co do Twojego pytania - sama wychowywałam się w mieście, w bloku. Teraz mieszkamy na wsi (typowa wieś, jeden sklep, kościół i przystanek autobusowy, skąd autobusy odjeżdżają raz na 1.5 godziny). Dużym plusem mieszkania w bloku było dla mnie ilość znajomych na wyciągnięcie ręki. Zawsze ktoś był pod blokiem albo w mieszkaniu, z kim można było wyjść, pobawić się, porozmawiać. A mama zawsze miała nas na oku. Na wsi no cóż - dzieci są rozsypane po całej miejscowości więc żeby Zosia mogła się pobawić z koleżanką musi przyjechać do nas albo ja musiałabym ją zawieźć do kogoś. I nie do końca będę mogła mieć ją na oku;)
    Ale nie zamieniłabym życia na wsi na powrót na bloki. Jednak tutaj jest spokojniej, życie płynie wolniej, nie słychać jeżdżących w kółko karetek i straży pożarnych i w każdej chwili mogę wyjść na podwórko bez konieczności szykowania całej wyprawy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja bym poszła na kompromis i wybrała przedmieścia blisko lasu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Myślę, że najlepiej wypośrodkować i zamieszkać w domku w pobliżu dużego miasta i tam pracować. :)

    OdpowiedzUsuń