Dziecko posadzone nie siedzi, czyli gdzie Ci się spieszy drogi rodzicu

10/08/2016



Codziennie widzę zdjęcia dzieci, które z jednej strony podnoszą mi ciśnienie, a z drugiej strony czasami pojawiają się u mnie wątpliwości. I zastanawiam się – może to ze mną jest coś nie tak? Może hamuje rozwój swojego dziecka? Może moje poglądy są zbyt radykalne, bo przecież ze mną rodzice też tak przyspieszali mój rozwój i „jakoś żyję”?

Dziecko posadzone nie siedzi



Każde dziecko rozwija się w swoim tempie. To prawda. Są dzieci, które mając 4 miesiące same usiadły z pozycji leżącej czy czworaczej. Inne nauczyły się tego mając 6, 7 a nawet 9 miesięcy. Wszystko to jest prawidłowo. Jednak wiele matek uważa, że ich 4- czy 5-miesięczne dziecko potrafi już siedzieć. Co tak naprawdę kryje się pod ich określeniem „dziecko siedzi”? Posadziły dziecko na kanapie, oparły o oparcie, dziecko utrzymało się w tej pozycji na tyle długo, że mama zdążyła pstryknąć zdjęcie, którym może pochwalić się całemu światu - „moje dziecko już siedzi, takie jest zdolne”. Tylko chyba zapominają, że w tym wszystkim nie jest ważne, czy maluch zaczął siadać miesiąc wcześniej czy później niż rówieśnicy. Ważne jest, aby nie przeciążać kręgosłupa dziecka wtedy, gdy jeszcze nie jest na to gotowy.

Wiem, że etap siedzenia jest ważny dla dzieci i rodziców. Utrzymywanie się w pozycji siedzącej sprawia, że możemy iść dalej z rozwojem dziecka. Łatwiej nam rozpocząć rozszerzanie diety, gdy dziecko samo siedzi. Można też w końcu bawić się z dzieckiem w pozycji siedzącej przez co nagle powiększa się wybór zabawek. W końcu łatwiej dziecku uderzać w bębenek, gdy siedzi, a nie leży. Rozumiem, że siedzenie jest ważnym etapem i sama chciałabym, żeby moje dziecko już siedziało. Na szczęście mam obok siebie głos rozsądku (mój partner), który powtarza „Gdzie Ci się tak spieszy? Nauczy się wszystkiego w swoim czasie. Ty to już byś najlepiej chciała, żeby sobie sama robiła kanapki”.

Chodzikowi mówię „nie”

No dobrze, nauczyliśmy już dziecko siedzieć. Teraz pora na chodzenie. Etap wstawania można w końcu pominąć. Zresztą siadanie także. Od razu można przejść do chodzenia. Jestem przeciwniczką tradycyjnych chodzików, ale widuje już tyle dzieci, które je mają, że pomału się na to uodparniam. I nic nie mówię. Gdy widzę 9-miesięcznego bobasa w chodziku. Ale wiecie, że już nawet 4-miesięczne dziecko można wsadzić do chodzika? Chociaż argument, iż „muszę ugotować obiad to wkładam dziecko do chodzika na 15 minut i mam spokój” do mnie nie trafia (bo przecież można dać dziecko chociażby do łóżeczka czy kojca) o tyle nie rozumiem, po co wkładać 4-miesięczniaka do chodzika? Przecież równie dobrze takie dziecko można położyć na macie czy kocu. Mamy wówczas pewność, że nic się dziecku nie stanie, gdy wyjdziemy na chwilę z pokoju. Czy może to nie o bezpieczeństwo chodzi? Ale o co? Czy ktoś wierzy, że dziecko, które nawet nie ma jeszcze pół roku nauczy się chodzić? Owszem, wiele mam mówi, iż dzięki chodzikowi ich pociechy nauczyły się chodzić szybciej niż rówieśnicy. Wizja 9-miesięcznego malca, który chodzi brzmi kusząco. Ale czy nie lepiej zadbać nie tylko o to co dziś (szybkie chodzenie dziecka) a o jutro (zdrowy kręgosłup)?

Dziecko prowadzane za rączki nie chodzi

Nawet jeśli w nauce chodzenia nie używamy wspomagaczy (chodzik) warto dać dziecku możliwość rozwijania się w swoim tempie. Jeśli dziecko będzie naprawdę gotowe do chodzenia – zrobi to samemu. Nie trzeba go popędzać, trzymać za rączki. Dajmy mu próbować samodzielnie.

Gdzie się nam tak spieszy?

Ciągle zastanawiam się, dlaczego rodzicom tak się spieszy do tego, aby dzieci szybko nauczyły się siadać, chodzić, jeść stałe produkty? Czy chodzi o to, aby móc pochwalić się otoczeniu jakie zdolne dziecko się posiada? Czy może matki, wracając po urlopie macierzyńskim do pracy chciałyby zostawić w żłobku jak najbardziej samodzielne dziecko? Za czym jest ta pogoń? Nie rozumiem. Czy za kilka lat ktoś (poza samymi rodzicami) będzie pamiętać, że Twoje dziecko zaczęło siadać miesiąc później niż Zosia? A chodzić pół roku po Antosiu? Czy myślicie, że dziecko sobie nie poradzi w żłobku nie potrafiąc jeszcze chodzić? A panie nie dostosują diety do możliwości rocznego malucha?

Nie zrozumcie mnie źle. Nie mam nic przeciwko dzieciom, które szybko same nauczyły się siadać czy chodzić. Wierzę, że są maluchy, które opanowują to wcześniej niż zakładają tabelki. Ale uważam, że jest to w porządku tylko wtedy,gdy dziecko naprawdę SAMO usiadło, SAMO wstało, SAMO zaczęło chodzić.

Moja córka większość czasu spędza tak:



Można nabawić się kompleksów, widząc rówieśników mojej córki, którzy już siedzą, stoją w skoczkach czy chodzikach. Jednak czy nie lepiej pozwolić dziecku rozwijać się w swoim tempie?

Pamiętajcie:
Dziecko posadzone, oparte o oparcie i otoczone poduszkami – nie siedzi.

Dziecko prowadzane za rączki, czy włożone w chodzik – nie chodzi.

Dziecko włożone do skoczka – nie skacze.

Dziecko wypowiadające zlepek sylab, nie wiedzące co mówi i nie potrafiące przewidzieć co uda mu się powiedzieć – nie mówi, a gaworzy.

Poświęciłam trochę czasu na napisanie tego tekstu. Napisz co o nim myślisz. Możesz to zrobić tutaj lub na mojej stronie na facebooku – klik.

You Might Also Like

31 komentarze

  1. Zgadzam się z Tobą w 100%. Ja też nc nie robię na siłę, mój syn sam do wszystkiego dochodzi. A dookoła wszechobecne chodziki i inne wspomagacze, a szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. My robiliśmy wszystko żeby nie wstało, bo tak nam na rehabilitacji kazano, żebyśmy siedzieli z nią w parterze i nie zachęcali do chodzenia. Nie pomogło wstała sama tydzień później miała ok 8mc.Tak więc ani przyspieszanie ani spowalnianie nic nie da i tak maluch zrobi co chce, ale zdecydowanie nie jestem zwolennikiem sadzania i obkładania poduszkami no i chodzikow. Zindoktrynowana przez rehabilitantow nigdy też nie kupiłam jeździka (choć ciężko było wytłumaczyć otoczeniu że nie chcemy takiego prezentu i że jest to szkodliwa zabawka). Natomiast nie rozumiem oburzenia o rozszerzanie diety w 4 mc. Ponad 2 lata temu takie były zalecenia dla dzieci karmionych mm (dla kp 6MC) ale wszystko się zmienia.

      Usuń
  3. Zgadzam się, że przyspieszanie na siłę rozwoju dziecka może przynieść więcej szkody niż pożytku. Podejrzewam, że często jest to kwestia chorych ambicji rodziców albo też presji otoczenia. Te wszystkie dobre rady babć i wujków... Trzeba we wszystkim zachować dużą dawkę zdrowego rozsądku. Dobrze robicie dając Córce możliwość rozwoju w dogodnym dla niej tempie. Mam nadzieję, że też będę tak umiała.

    Ściskam!
    tamer :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa ;) Znamy się z Canpolu? Nie wiedziałam, że też piszesz bloga. Właśnie zerknęłam na niego ;)

      Usuń
    2. Tak, dokładnie, Canpol ;-) Wspomniałaś tam, że piszesz bloga, a że Twoje komentarze były dla mnie bardzo wartościowe - zajrzałam na bloga i tak już zostałam ;-) Mój blog dopiero raczkuje, myślę że będę miała więcej do powiedzenia jak już córa przyjdzie na świat. A bomba już tyka, 35tc ;-)

      Usuń
  4. oj tak, takie napędzanie na siłe nie jest dobre, a może przynieść więcej szkód niż korzyści.. Sama przyznam się, że zdarzyło mi się posadzić opartego synka o poudszkę jeszcze niesiedzącego, moze dlatego, że było to moje pierwsze dziecko i nie mogłam się doczekać..sama nie wiem. Teraz mam córeczkę (4.5 msc) i nie napędzam jej sztucznie. Daje jej rozwijać się swoim tempem, choć teraz już jak szalona próbuje się ćwigać do siedzenia. Co do chodzików to mówię stanowcze NIE! skoczkom również!

    Zapraszam serdecznie do mnie: http://sylwiaidzieci2.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błędów nikt się nie ustrzeże, ale super, że potrafimy się na nich uczyć. Wiele mam przy 2 dziecku jest juz mądrzejsza o doświadczenia.
      Na bloga chętnie wpadnę i poczytam ;)

      Usuń
  5. My Weronikę sadzaliśmy, bo widzieliśmy jak się do tego rwie. I nie czyni to ze mnie złej matki ;) Ale nigdy nie zostawiałam jej na dłużej, wszystko pod moim okiem. Fakt już w 4 miesiącu półleżała w krzesełku do karmienia, bo jakoś musiała jeść stałe pokarmy i cieszę się, że tak wcześnie zaczęła je jeść, bo nie mamy problemów z żadnym jedzeniem. Każda matka jest inna, dziecko też. Nasza córka urodziła się bardzo silna, już w szpitalu powiedzieli nam, że będzie jej pełno wszędzie. Co do wstawania i chodzenia - nasza od miesiąca to robi, ale tylko i wyłącznie przez to, że mamy niskie meble. Podtrzymuje się ich i tak jakoś się przemieszcza. Ale też nie wyobrażam sobie żebym dała ją do chodzika, bo jak dla mnie to niebezpieczne, zresztą chodziki są brzydkie. Chcieliśmy kupić jej skoczek, ale też się powstrzymaliśmy, bo jest to jej niepotrzebne, wystarczy że skacze po nas jak się na nas wspina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówię, że złej ;) Ale jeśli wiemy, że coś może być szkodliwe to wolę tego unikać.
      Też daje córkę do leżaczka, bo rozszerzamy dietę i tu wiem, że ortopedzi mówią, że jeśli dziecko nie ma problemów z kręgosłupem to można sadzać dziecko w celu nakarmienia, chociaż najlepiej wtedy posadzić dziecko na kolanach - ale wiadomo, mama sama z dzieckiem w domu, więc ciężko tak zrobić.
      Ja pewnie córce zamiast chodzika kupię pchacz ;)

      Usuń
    2. My też chcemy kupić pchacz. Drewniany. Od razu wózek dla lalek. Są tak piękne i wolę wydać więcej kasy jak za plastikowy, który będzie mógł się ułamać i później jej krzywdę zrobić :) A tego przecież żadna mama nie chce :D

      Usuń
  6. Mam małą kuzyneczkę, która uwielbia wózek dla swojej lalki.

    Zapraszam do mnie: http://testujgotuj.blogspot.com/2016/10/son-malowany-swiat-zwierzat.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz są śliczne wózki dla lalek. A do tego pomagają też ćwiczyć dzieciom chodzenie.
      Chętnie zajrzę do Pani ;)

      Usuń
  7. Niestety, czekanie aż dziecko dorośnie (dojrzeje) jest dla nas trudne również później. Cała edukacja szkolna jest gonieniem w tempie narzuconym przez program. Zupełnie jak poganianie dziecka, które wsadzamy do chodzika...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne porównanie ;) Dodałabym jeszcze, że dzisiaj nie zaczyna się to na etapie szkoły, ale nawet w przedszkolu - dziecko musi uczyć się angielskiego, umieć liczyć do 100, czytać...

      Usuń
  8. "Jestem przeciwniczką tradycyjnych chodzików, ale widuje już tyle dzieci, które je mają, że pomału się na to uodparniam. I nic nie mówię. Gdy widzę 9-miesięcznego bobasa w chodziku." - no i dobrze. Bo i dlaczego miałabyś coś mówić? Rozumiem, że te sytuacje nie dotyczą wkładania do chodzika TWOJEGO dziecka? Bo tylko wtedy rozumiałabym potrzebę powiedzenia czegoś.
    Mimo że zgadzam się z twoimi poglądami na temat przyspieszania rozwoju dziecka, to strasznie mnie irytuje ta potrzeba mówienia innym ludziom, jak mają pielęgnować czy wychowywać swoje dzieci.
    A może niech każdy postępuje w zgodzie ze swoimi przekonaniami? O ile nie mamy do czynienia ze stosowaniem przemocy, to uważam, że każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej i każdy może iść swoją drogą. I każdy na tej drodze popełni jakieś błędy, ale to nie znaczy, że inni ludzie mogą mu te błędy wytykać i doradzać niepytani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh niech każdy pielęgnuje i wychowuje dzieci tak jak uważa za stosowne, ale tylko wtedy, kiedy nie wyrządza tym krzywdy. Jest wiele metod, które są praktykowane, a nie powodują nic dobrego. Jeśli chce uświadomić kogoś, że chodzik czy sadzanie dziecka, którego kręgosłup nie jest jeszcze na to gotowy - to robię to dlatego, żeby oszczędzić dziecku później problemów z kręgosłupem.
      Każdy rodzic chce dla dziecka jak najlepiej, ale nie każdy rodzic wie, co jest najlepsze. A inna sprawa, że są rodzice, którzy wiedzą, jaki wpływ ma chodzik na rozwój dziecka, ale ważniejsze jest ugotowanie obiadu w spokoju, a gdy dziecko siedzi w chodziku to taki spokój am zapewniony.

      Usuń
  9. Ale się cieszę, że to przeczytałam. Już niedługo zostanę mamą i ostatnio zastanawiałam się jak to jest z tym siedzeniem, bo też czasem widzę dzieci podpierane przez wszystko co się da. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że jak dziecko skończy pół roku i chcemy rozszerzać dietę to na 15 minut mozemy posadzić dziecko, które jeszcze samo nie siedzi - ale lepiej posadzić na swoich kolanach niż w bujaczku. No i tylko w przypadku dzieci, u których nie stwierdzono żadnych problemów z placami czy bioderkami. Ale jeśli chcemy sadzać z innych powodów- wstrzymajmy się do czasu, kiedy dziecko samo usiądzie.

      Usuń
  10. W zupełności się zgadzam. Moje dzieci też popędzali i wmawlai mi, że coś z nimi nie tak, bo nie potrafiły chodzić mając 10 miesięcy... no cóż, każde zaczęło chodzić kiedy miało na to ochotę :-) A skoczkom i chodzikom też mówię nie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, moi rodzice też już stwierdzili, że "trzeba się pomału rozejrzeć za jakimś chodzikiem dla Ali". Na szczęście pokazałam im pchacze ;)

      Usuń
  11. W ostatnim czasie nie miałam styczności z małym dzieckiem i trudno mi się wypowiedzieć na ten temat. Jednak myślę, że dla niejednego rodzica wszytskie te informacje są bardzo ważne :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem, czym tu się stresować. Nie siedzi, nie chodzi, nie mówi - spokojnie, wszystko ma swój czas. Była taka chińska chyba legenda o rolniku, który wpadł na pomysł, by przyspieszyć swoje zbiory - powyciągał kiełkujące zboże do góry, żeby było większe. Następnego dnia wyszedł na pole i... [nietrudno się domyślić, co zobaczył]

    OdpowiedzUsuń
  13. na wszystko jest pora, i na siedzenie i na chodzenie. Każde dziecko ma swój rytm rozwoju i niema go co zaburzać a tak po prawdzie to wiele bym dała by moje dziecko teraz usiedziało w miejscu :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Każde dziecko ma swoje tempo ;) Bez potrzeby nie powinno sie niczego przyśpieszać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie ma co przyspieszać rozwoju swoich pociech wg. mnie wyrządza się tym więcej szkód niż pożytku. Jednakże to sprawa indywidualna.

    OdpowiedzUsuń
  16. Na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy z każdym dzieckiem chciało mi się - i im! - być prowadzanym za rączkę. Do dziś niekoniecznie chętnie chodzą ze mną za rękę, bo uwielbiają swoją niezależność. A ja tak się bałam tego prowadzania...

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten etap jeszcze przed nami i ciekawa jestem kiedy Julka będzie już siedzieć. Mój partner upiera się żeby kupić jej chodzić bo " on miał chodzik i chodziki są super" ale postawiłam warunek że jeśli w ogóle to nie wcześniej niż jak mała będzie sama ładnie siedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  18. Cieszę się, że wyraziłaś tak bardzo dosadnie i precyzyjnie to, co myślę. Dziękuję :D Cudownie mi się czytało. W punkt.

    OdpowiedzUsuń