Jesteś w ciąży? To siedź w domu!

9/05/2016


Tak, będę wylewać własne żale! Dlaczego? Bo w całej ciąży, trwającej standardowe 40 tygodni tylko 2 razy dostąpiłam tego zaszczytu, że ktoś wziął pod uwagę mój odmienny stan i ustąpił mi miejsca.

Ciąża to nie choroba, ale...

Starość (sama w sobie) też chorobą nie jest. A nikt nie neguje konieczności jazdy na siedząco w przypadku starszych osób. Zdarzało mi się słyszeć, że skoro jestem w ciąży i się źle czuję, to trzeba było zostać w domu. Dlaczego nikt nie mówi tego osobom starszym? Nie neguje ich powodu wyjścia z domu lub nie każe im jeździć taksówką? Wówczas mieliby zapewnione miejsce siedzące. Kobieta w ciąży też czasem MUSI gdzieś pojechać. Na przykład do przychodni na badania. W godzinach, kiedy mąż jest w pracy. Auta nie ma, a na taksówkę ją nie stać. Czuje się dobrze, ale boi się, że jeśli kierowca gwałtownie zahamuje to upadnie. A to może się skończyć źle dla rozwijającego się w jej brzuchu dziecka. Tak trudno to zrozumieć?

W kolejce do kasy

„Poszła na zakupy to chyba czuje się na tyle dobrze, by stać w kolejce” - być może tak pomyślała sobie kobieta, która stała przede mną w kolejce. Wypakowywała z wózka (wypchanego po brzegi) zakupy. Na mój 8-miesięczny brzuszek spojrzała kilka razy, nie przerywając wypakowywania. Ja miałam kilka produktów. Inni ludzie nie lepsi. Zazwyczaj, gdy widzieli, że idę do kasy, przyspieszali jeszcze bardziej tak, jakby urządzali ze mną wyścigi do kasy. Oczywiście byłam na przegranej pozycji. A gdy już stałam w kolejce do kasy zamiast przepuszczania mnie słyszałam jeszcze od osób stojących za mną: „Mogę stanąć przed Panią? Mam tylko 2 rzeczy?” Wówczas odpowiadałam, że ja może mam trochę więcej zakupów, ale ze względu na mój stan zależy mi na szybkim powrocie do domu.

Czy ktoś mnie w sklepie przepuścił? Tak, jeden raz. W drogerii Pani przede mną powiedziała, żebym stanęła przede mną. I że w ogóle powinnam pójść na początek kolejki, bo w moim stanie nie powinnam stać. Nagle wszyscy dostrzegli mój brzuszek i przepuścili mnie.

Kasy uprzywilejowane

W niektórych, pewnie większych sklepach powstały specjalne kasy dla osób uprzywilejowanych. Do tej grupy należą kobiety w ciąży, osoby starsze oraz dorośli z małymi dziećmi. Często jest tak, że korzystają z niej osoby nieuprawnione. Oczywiście, zgadzam się z tym, że skoro taka kasa została pusta i nie ma w niej kolejki to każdy może z niej skorzystać. Jednak należy liczyć się z tym, że gdy pojawi się ktoś z myślą o kim ta kasa została utworzona będziemy musieli ją przepuścić. Wówczas nie jest to nasza dobra wola, a obowiązek. Niestety w praktyce kobiety w ciąży spotykają się z niemiłymi komentarzami. Jednak ja w takiej sytuacji nawet nie pytałabym o zgodę na przepuszczenie. Kasa jest dla uprzywilejowanych! Nie jesteś w tej grupie – idź do innej kasy lub przepuszczaj wszystkie uprawnione osoby.



W autobusach są oznaczone miejsca dla kobiet w ciąży

Wiele osób neguje konieczność siedzenia przez kobiety w ciąży w komunikacji miejskiej. Jednak ktoś na jakiejś podstawie wymyślił specjalne oznaczenia w autobusach, czy tramwajach. Naklejki na szybach przypominają nam, byśmy ustąpili miejsca osobom starszym, niepełnosprawnym lub ze złamaną nogą, kobietom w ciąży i matkom z małymi dziećmi. Nawet jeśli kobieta czuje się na siłach, aby spędzić całą podróż na stojąco to uważam, że jest to niebezpieczne. W przypadku gwałtownego zahamowania przez kierowcę kobieta w ciąży może upaść narażając zdrowie dziecka.

Jak ja wspominam moje podróże komunikacją miejską? Jeździłam w ciąży dość często, bo swojego auta nie posiadam. Zazwyczaj wsiadałam na jednym z pierwszych przystanków, więc były jeszcze wolne miejsca. Często stały nade mną starsze panie i chrząkały, a dopiero gdy zwróciły uwagę na mój brzuszek, przenosiły się kawałek dalej. Gorzej było w podróży powrotnej do domu. Wsiadając w centrum miasta zdarzało się, że brakowało miejsc. Przez całą ciąże tylko 1 raz ustąpiono mi wówczas miejsca i zrobił to starszy pan. Było mi niezręcznie zajmować jego miejsce, jednak on waż wołał mnie, żebym usiadła. I dobrze, że zawołał. Bo już młody chłopak szykował się, aby zająć to miejsce.

W przychodni

W sklepach się spieszymy, w autobusach jesteśmy zmęczeni po pracy. A czy przychodnie są miejscem, gdzie kobiety w ciąży mogą liczyć na specjalne traktowanie? W moim przypadku NIE! W przychodni, gdzie prowadziłam ciąże obowiązywało potwierdzanie wizyt (tuż przed przyjściem) w rejestracji. Tam także umawia się na wizyty do specjalistów, czy odbiera wyniki badań. Nie raz stałam w kolejce (owszem, była zima, ale kurtka rozpięta, więc brzuszek widoczny), a Pan, który stał za mną podchodzi do okienka i mówi „Ja tylko chciałem potwierdzić wizytę”. Ja też! A w poczekalni przed laboratorium? Obowiązywała kolejka godzinowa. Umawiano nas na konkretną godzinę, przychodzę i wówczas pytam się kto jest ostatni. Jako że niewiele osób przychodzi na tą samą godzinę to zazwyczaj czas oczekiwania był krótki, a do tego siedziałam na krześle i czytałam prasę. Nie narzekałam. Jednak problem pojawił się podczas badania krzywy cukrowej. Każda kobieta, która je miała, wie na czym polega. Oddałam 1 próbkę krwi, po czym laborantka poinformowała mnie, że za godzinę, a następnie za 2 mam przychodzić do niej, by powtarzać badanie. Nie będzie mnie wołać, sama mam kontrolować czas. Super... 2 razy musiałam tłumaczyć ludziom dlaczego wchodzę właśnie teraz i nie chcę nikogo przepuścić. A za mną słyszałam: „Co ona powiedziała? Jakie badanie” mimo że przed drzwiami gabinetu wisiało ogłoszenie, informujące, że badanie krzywy cukrowej odbywa się poza kolejnością.

Przepuszczanie na pasach

Tu jest chyba najłatwiej. W końcu kierowcy nie tracą kilku minut na przepuszczenie nas, nie muszą rezygnować z wygodnego fotela. Jezdnia to chyba jedyne miejsce, gdzie przepuszcza się kobiety w ciąży. I nie tylko je.

Kobieta w ciąży nie zawsze robi zakupy dla przyjemności
Często spotykałam się ze zdaniem, że skoro kobieta w ciąży jest w stanie wyjść na zakupy to jest w stanie stać w kolejce. A jeśli nie czuje się na siłach to niech siedzi w domu. Tylko czy zawsze się tak da? Nie w każdym mieście działają sklepy spożywcze dowożące zakupy do domu. Wiadomo, że wygodniej jest, gdy zakupy zrobi mąż, ale co jeśli chcemy przygotować mu niespodziankę i ugotować obiad? Albo małżonek jest kierowcą i do domu wraca jedynie na weekendy? No dobrze, zakupy spożywcze to jedno, a co innego powolne przechadzanie się po galerii handlowej. Zaraz – powolne, bo kobieta w ciąży ma duży brzuszek, uniemożliwiający bieganie. A dlaczego galeria handlowa? Jakoś nie wyobrażam sobie wysłać mojego partnera do sklepu po … prezent urodzinowy dla niego samego.

Mówią, że z wózkiem jest już łatwiej

Miałam nadzieję, że gdy już w końcu urodzę i będę robić zakupy z córką to coś się zmieni. W końcu ludzie mogą się bać, że dziecko się rozpłacze i zrobi się za głośno. Nic z tego! Z miesięcznym płaczącym Maluszkiem (tak, musiałam zrobić zakupy spożywcze, to nie był kaprys) na rękach stałam w kolejce do kasy. Gdy musiałam wypakować rzeczy na ladę odłożyłam córkę do wózka. Płacz się nasilił, ale nikt się nie przejął. Zakupy dokończyliśmy w akompaniamencie płaczu.

Bez względu na powód, dla którego kobieta wyszła z domu, uważam, że jej odmienny stan (bez względu na jej samopoczucie) powinien sprowokować innych do większej życzliwości.

Dużo jeżdżę autobusami. Kiedyś we wrocławskiej komunikacji miejskiej była świetna kampania studentów Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Na ekranach wyświetlały się nagrane przez nich filmy, pokazujące jak powinniśmy zachowywać się w autobusach i tramwajach. Filmy możecie obejrzeć tutaj. Film dotyczący kwestii ustępowania miejsca kobietom w ciąży nosi tytuł „Odkryta prawda”. Polecam.

A Wy? Jakie macie doświadczenia? Czy Wam ludzie chętnie ustępowali, gdy byłyście w ciąży?


Poświęciłam trochę czasu na napisanie tego tekstu. Jeśli Ci się podobało, zostaw komentarz tutaj lub na stronie mojego bloga na facebook'u - klik.  

You Might Also Like

15 komentarze

  1. Będąc w ciąży jeździłam busem ponad 25km i zdarzało się że robiłam to na stojąco bo wszyscy byli zmęczeni po pracy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też rozumiem zmęczenie po pracy, jednak jest hierarchia wartości. Tyle że pewnie każdy myśli w kategorii: "Dlaczego ja mam ustąpić?" albo "Na pewno zrobi to ktoś inny"

      Usuń
  2. Będąc w 35 tyg wczoraj pani z Rosssmana zawołała mnie na sam przód kolejki a ja aż się zarumienilam bo to dej pory nic takiego mi się nie przydarzyło. Niestety ale też nie mam najlepszych doświadczeń jeżeli chodzi o przywileje dla kobiet w ciąży. Przykre

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chyba miałam szczęście w dwóch ciążach. Poruszałam się głównie mpk i teraz z dziećmi też. Bardo rzadko musiałam stać. W przychodniach to samo. Zawsze ktoś mnie przepuszczał. Najgorzej jest w sklepach wielkopowierzchniowych. Tam nawet przy kasie pierwszeństwa znajdzie się ktoś kto ma z tym problem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Często o tym problemie słyszę z racji tego, że pracuje z kobietami w ciąży. Na swoim blogu również kilka razy opisywałam przygody ciężarnych np. w komunikacji miejskiej. Ten temat często wzbudza wiele emocji. Z jednej strony argumenty kobiet w ciąży są oczywiste, z drugiej zaraz pojawia się kolejne pytanie - a co z osobami starszymi, chorymi, do tego jeszcze rodzice z dziećmi. Wtedy grupa uprzywilejowana rośnie do ogromnych rozmiarów. Czy młody człowiek w przychodni czy laboratorium ma czas? Często spieszy się do pracy i wychodzi z założenia, że siedzenie na krześle w poczekalni nie zagraża przecież niczyjemu bezpieczeństwu i nie boli. W naszym społeczeństwie jest tez wyobrażenie, ze każda kobieta w ciąży jest na L4 to ma przecież czas. Tak samo jak emeryt.
    I wreszcie na koniec - ja wiem, że młody człowiek dobrze wyglądający też może być chory, też może się źle czuć - to często przytaczany argument w komunikacji miejskiej ale... czy nie wydaje Wam się dziwny cały autobus ciężko chorych studentów ;-)Albo, gdy jadą akurat sami ślepcy, nie widzą seniorów i kobiet w ciąży. Albo roztargnieni patrzący za szybę albo zajęci książką, częściej komórką....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Pani słowami. Wiem, że nie zawsze widać, że ktoś potrzebuje usiąść, ja np. wracałam kiedyś autobusem po krwiodawstwie (oczywiście przed ciążą) i też za dobrze się nie czułam.
      Co do innych grup uprzywilejowanych - wiem, że wówczas takich osób jest dużo, jednak myślę, że my jako społeczeństwo nauczyliśmy się już ustępować miejsca w autobusie osobom starszym. Bo tak wypada. Nie mówię, że wszyscy, ale jednak rzadko zdarzy się tak, że starsza Pani stoi i nikt jej nie ustąpi. Oczywiście, wiem, że tak trzeba. Tyle że ze starszymi ludźmi nikt nie analizuje jak ta Pani się czuje i czy miała ważny powód, by wyjść z domu - jest starsza, więc jej ustępujemy. A z kobietami w ciąży to jest tak że jej nie ustąpie, bo: -to nie moja ciąża, nie moje dziecko,- bo skoro wyszła z domu to znaczy ze sie dobrze czuje, a jak się zle czuje to niech zostanie w domu, - bo ciąża to nie choroba.
      I oczywiście kiedyś (przed ciążą) też nie zawsze ustępowałam miejsca. Problem jest tez taki, że czesto kobiety, które byly w ciąży (i przeszły przez tą nieuprzejmość) teraz nie ustępują, bo im nikt nie ustępował... Zamknięte koło

      Usuń
  5. A ja mam inne pytanie..retoryczne ..czy te "oburzone" mamusie jak były studentkami/młodymi dziewczynami ustąpiły miejsca kobiecie w ciąży czy dopiero zauważaj problem jak same są "uprzywilejowane"??
    I nie chodzi mi konkretnie o autorkę bloga , ale zauważam taką prawidłowość ze łatwiej nam innych oceniać a swoich błędów nie dostrzegać :)Jeśli te wszystkie mamuśki (w tym i ja ) będziemy wrażliwsze na kobiety w ciąży, starsze osoby itp to w przyszłości takich oburzonych będzie mniej :)
    A co do ustępowania miejsca to moim zdaniem po prostu trzeba być człowiekiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, ja kiedyś też nie wiedziałam, że stanie w ciąży w kolejce jest takie niekomfortowe. Nie wypieram się tego. Dlatego warto, żeby kobiety, które są już mamami ustępowały miejsca ciężarnym. A często myślą w kategorii "Mnie nikt nie ustępował to czemu ja mam ustępować?" Tyle że to przecież nie są te same osoby, które nam nie ustępowały

      Usuń
  6. Zgadzam się z Wami i do tego dodam że należałoby w komunikacji miejskiej zwracać uwagę także "zmęczonej młodzieży" aby była bardziej wrażliwa na takie osoby, bo przecież oni kiedyś też będą w takich sytuacjach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu osobom "głupio" jest poprosić o ustąpienie. Dlatego też fajne są kampanie, często w autobusach są ciekawe plakaty o tej tematyce, a niestety i tak ludzie wówczas nie ustępują miejsc

      Usuń
  7. Ja takich problemów z komunikacją miejską nie miałam - wychodziłam z założenia - jeśli chcę usiąść to po prostu poproszę. I nikt nigdy mi nie odmówił ustąpienia miejsca. Oczywiście prośba była rzucana na tyle głośno, żeby nie dało się jej nie usłyszeć.
    Powiem więcej, że teraz sama jak siedzę w autobusie wypatruję kobiet w ciąży, ale czasem naprawdę mam wątpliwości, czy dana Pani to w ciąży czy też może to nadmiar wagi.... Tak więc zamiast narzekać na niewrażliwe społeczeństwo, polecam prosić o ustąpienie miejsca i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawda jest też taka (jak napisała wyżej Gosia), że ludzie często nie widzą, że jesteś w ciąży. Albo boją się zapytać, czy chcesz usiąść, bo może jesteś zwyczajnie gruba i będzie ci przykro... Serio! Mam znajomą z problemami hormonalnymi, która wygląda jak w dziewiątym miesiącu i co chwilę ją ktoś pyta, kiedy rodzi :) A ja w dziewiątym miesiącu, w jesiennym płaszczu, w ogóle nie wyglądam na ciężarną. W komunikacji miejskiej i w kolejkach różnie bywa, chociaż ja akurat nie narzekam. Może dlatego, że to już trzeci raz i mam opatentowany sposób na takie sytuacje :) Po pierwsze - uśmiech, po drugie - pewność siebie, po trzecie - grzeczne pytanie najlepiej w formie żarciku. Zabrzmi paskudnie, ale tak jest najłatwiej ludzi wychować: jeśli raz im było miło ustąpić miejsca, są duże szanse, że następnym razem też zrobią miejsce innej ciężarówce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, myślę ,że to co napisałaś jest w 100% racją, ale... zauważyłam, że statystyki nie wyglądają lepiej u kobiet, które w 3 trymestrze były w lecie, w cienkiej bluzce, brzuszek okrągły jak piłeczka, a poza nim kobieta szczupła. Jasne, - jeśli to sa początki ciąży to ktoś może nie wiedzieć. I bać się, że tym samym urazi. Ale nie raz zdarzało mi się, że ktoś wypakowywał przede mną zakupy, patrząc na mój brzuch (który na pewno wyglądał już tylko na ciążowy a nie na otyłość) i ... nic! W sklepie prosić się nie będę, bo to przecież zależy od uprzejmości. Nie ma obowiązku przepuszczania ciężarnych, chyba że jest to kasa uprzywilejowana. W autobusie siedziałam, bo zazwyczaj miejsce było.

      Usuń
  9. Oj mnie też to spotyka ciągle. Nawet wczoraj, jechałam tramwajem o 8 rano, nie dla przyjemności, a na pobranie krwi do przychodni, do której mam ponad pół godziny jazdy. Z racji tego, że mieszkam blisko zajezdni zajęłam wolne jeszcze miejsce siedzące. Aż w końcu kilka przystanków dalej, gdy było już pełno wsiadł jakiś starszy pan i bardo wymownie stanął przy mnie, dosłownie pochylając się nade mną i co chwila, niby to przypadkiem, pokładał się na mnie... i weź się tłumacz teraz każdemu, że nie ustąpisz, bo w 7 msc ciąży jesteś i masz stopy obolałe. W zwykłych kasach nigdy nie liczę nawet na przepuszczenie w kolejce, jednak co mnie zaskoczyło, to że gdy kieruję się do kasy uprzywilejowanej, to nagle wszyscy dostają ataku ślepoty i brzuszka mojego nie widzą. Raz nawet jak stałam na końcu kolejki do kasy pierwszeństwa, nawet nie narzekając że nikt nie przepuszcza, podeszła do mnie pewna pani, z pytaniem, cy mogłabym sobie potrzymać koszyki z zakupami w ręku, żeby oddać jej wózek, skoro ja już zakupy skończyłam...

    OdpowiedzUsuń