4 mity na temat cesarki

7/31/2016


My, mamy lubimy straszyć nasze młodsze stażem koleżanki. Będąc w ciąży kobiety spotykają się z wieloma mitami na temat cesarskiego cięcia. Chcecie przekonać się, co ja słyszałam? I ile w tym prawdy? Czytajcie śmiało.

Nie wiesz, co to ból związany z porodem

Słysząc, że kobieta miała cesarkę często nie pytamy o szczegóły. Wyobrażamy sobie, że już w trakcie ciąży okazało się, iż z przyczyn medycznych lub samej chęci kobiety miała ona zaplanowane cesarskie cięcie. Poszła do szpitala, umówiła się na termin przeprowadzenia operacji. Dziecko urodziło się „na zimno” - bez żadnych skurczów, bólu. A jak naprawdę jest? Nawet jeśli kobieta ma zaplanowane cesarskie cięcie to w niektórych szpitalach (np. szpital przy ul. Borowskiej we Wrocławiu) lekarze i położne nie wyznaczają terminu. Proszą, aby ciężarna poczekała na skurcze porodowe i dopiero wówczas zgłosiła się na cesarkę. Są też przypadki (i tych jest bardzo dużo, jak miałam okazję przekonać się leżąc na położnictwie), że poród siłami natury musi zostać zakończony cesarką. Tak było również w moim przypadku. Na porodówce spędziłam 12 godzin, miałam pełne rozwarcie, skurcze parte, ale poród zakończył się cięciem.

Nie znasz piękna porodu

Partner nie trzymał Cię za rękę podczas porodu, nie widziałaś, jak dziecko opuszcza Twoje ciało, nie podano Ci dzieciątka do przytulenia tuż po porodzie. Jak wiele z nas jest zarzucana myślami, że cesarka to poród odarty z pięknych chwil i nie ma czego wspominać? Ja miałam nagła cesarkę po 12 godzinach prób naturalnego porodu. Do dziś z sali porodowej pamiętam, jak między skurczami ściskałam partnera za rękę, a on ocierał mi twarz. To są moje piękne chwile. Tak, ból też pamiętam. A właściwie pamiętam, że mnie bolało, ale nie umiem już sobie dokładnie przypomnieć tego uczucia. Nie udało mi się co prawda zobaczyć momentu, gdy córeczka wychodzi na świat. Ale usłyszenie jej pierwszego płaczu wystarczyło, by się wzruszyć. Jeśli wiemy, że czeka nas cesarka możemy wybrać szpital pod kątem naszych potrzeb. W niektórych szpitalach zgadzają się na kontakt „skin to skin”, czyli położenie dziecka mamie tuż po porodzie. Jeszcze w innych (chociaż takich szpitali jest już naprawdę mało) zgadzają się na obecność partnera na samej sali operacyjnej. A nawet jeśli nie? Wiem, że to są bezcenne, pierwsze chwile. Ale ojciec dziecka zazwyczaj czeka w pomieszczeniu obok, słyszy płacz dziecka, a tuż po porodzie położne zanoszą mu dzieciątka, aby mogło przywitać się z tatusiem.

Będziesz długo do siebie dochodzić

Tak długo, że na pewno nie dasz rady sama zająć się swoim dzieckiem. Przecież to była operacja, po takim porodzie musi bardziej boleć niż po urodzeniu dziecka siłami natury. Spotkałam się z opiniami wielu kobiet, które wiedząc, że będą mieć cesarskie cięcie obawiały się, jak długo będą do siebie dochodzić. Chciały, żeby po porodzie stale ktoś przy nich był z rodziny i pomagał w opiece nad dzieckiem, a po powrocie do domu partner/mąż wziął urlop. Nie przeczę – miło jest mieć na początku pomoc. Pamiętajmy jednak, że taka pomoc przyda się nie tylko kobietom po cesarce, ale także tym, rodzącym naturalnie. Każda młoda mama jest zmęczona. Niestety u nas pokutuje przekonanie, że kobieta po cesarce długo do siebie dochodzi, natomiast ta po porodzie naturalnym biega już na drugi dzień. Też tak myślałam. Jednak już, gdy byłam na porodówce przekonałam się, że wcale tak być nie musi. Leżałam na sali do porodów rodzinnych. Do pomieszczenia przylegała łazienka. Położna zapytała, czy z „mojej” łazienki może skorzystać kobieta, która urodziła poprzedniego dnia. Chciałaby pierwszy raz po porodzie wziąć prysznic, a na położnictwie wszystkie są zajęte. Zgodziłam się. Wiecie jak byłam zdziwiona, gdy zobaczyłam jak owa kobieta ledwo idzie skulona pod rękę z położną? Urodziła naturalnie. Ja z kolei miałam cesarkę. W szpitalu obowiązywał wówczas zakaz odwiedzin ze względu na wzrost zachorowań na świńską grypę. Nie miał mi kto pomóc. Nie licząc położnych, ale przecież wiadomo, że żadna z nich nie ma wiele czasu, by spędzić z jedną pacjentką. Jak tylko zostałam spionizowana, spytałam, czy przyniosą mi córkę. Wiedziałam, że muszę się nią sama zająć, nie było czasu na rozczulanie się. Chociaż rana na brzuchu bolała to przez cały pobyt w szpitalu wszystko robiłam sama przy Ali – karmiłam, przebierałam, usypiałam. Córkę zostawiałam pod opieką jedynie, gdy chciałam wziąć prysznic. Dałam radę. Na sali leżałam z kobietą, która urodziła naturalnie. Skarżyła się na silny ból pleców, a gdy jej synek się obudził poprosiła mnie, abym podała jej go do łóżka, bo sama nie jest w stanie jeszcze wstać. Nie piszę tego, by pokazać, jaka to ja jestem silna, a inne kobiety się nad sobą rozczulają. Piszę, żeby pokazać, że każdy organizm jest inny. Każdy z nas ma inny próg bólu, inaczej dochodzi do siebie po zabiegach. Jasne, że mnóstwo kobiet po cesarce czuje się źle. Chciałam tylko pokazać, że nie WSZYSTKIE kobiety po cięciu czują się źle, a WSZYSTKIE kobiety po porodzie naturalnym czują się dobrze. Wiadomo, że cesarka jest operacją i pomimo braku bólu (lub niewielkiego) oraz dobrego samopoczucia z cesarskim cięciem wiąże się dłuższa rekonwalescencja – nie można nam dźwigać ciężarów przez 6 tygodni, przez pół roku nie powinnyśmy uprawiać forsownych ćwiczeń, a z kolejną ciążą powinnyśmy odczekać minimum rok.

Zapomnij o karmieniu piersią

Jeśli miałaś cesarkę na pewno nie będziesz mieć pokarmu. Wiele kobiet jest straszona taką wizją. Skąd się to bierze? Może dlatego, że poród przez cesarskie cięcie jest mniej „naturalny”, wywołany, a jeśli operacja była zaplanowana to dziecko nie przygotowywało się do wyjścia na świat. Niektórzy uważają także, że brak pokarmu może być skutkiem nieprzystawiania dziecka tuż po porodzie. Ile w tym prawdy? Zacznę od tego, że produkcja pokarmu nie rozpoczyna się po porodzie, ale już między 13 a 16 tygodniem ciąży. Zatem u każdej ciężarnej. Organizm przecież nie wie, w jaki sposób dojdzie do rozwiązania. Z medycznego punktu widzenia nie ma znaczenia, czy kobieta urodziła naturalnie czy operacyjnie. Organizm dostaje sygnał, że musi rozpocząć stałą produkcję pokarmu w momencie kiedy odklei się łożysko. A to dzieje się po obu typach porodu. Trudnością po cesarskim cięciu jest to, że nie każdy szpital dba o to, aby kobieta po cesarce mogła od razu przystawić dziecko do piersi. A to jest ważne. Ssanie dziecka wzmaga laktację, dlatego po porodzie trzeba często przystawiać dziecko. W moim przypadku po raz pierwszy nakarmiłam córkę po ponad 12 godzinach od narodzin. Nie miała problemów z ssaniem. Poszło gładko. Jeśli jednak możesz, to bądź ode mnie mądrzejsza. Wybierz szpital, który pozwala po cesarce na kangurowanie, czyli 2-godzinny kontakt skóry matki i dziecka oraz przystawienie tuż po porodzie. A jeśli nie może się to odbyć jeszcze na sali operacyjnej to chociaż tuż po przewiezieniu Cię na salę pooperacyjną. Kolejną kwestią jest to, że na laktację wpływa stres, czy zmęczenie. Jeśli kobieta jest straszona tym, że nie będzie mieć pokarmu to może tak się stać. Nie nastawiaj się od razu, że nie będzie pokarmu. Znam mnóstwo matek, które po cesarce karmiły pół roku, rok, 2 lata... Mnie i mojej córeczce mija 5 miesięcy. Karmimy się tylko naturalnie, córka nie zna smaku mleka modyfikowanego (no chyba, że tuż po porodzie położne je podały, twierdziły, iż nie zrobiły tego, ale prawdy się nie dowiem). Są nawet kobiety, u których laktacja się utrzymuje pomimo tego, że nie przystawiają dziecka, a odciągają pokarm laktatorem. Można? Można!  






You Might Also Like

10 komentarze

  1. Niestety wszystko zależy od kobiety i "okoliczności".
    Ja wszystkie te rzeczy przeżyłam. CC to MASAKRA. Dochodzi się do siebie bardzo długo i to w okropnym bólu!!! A wiadomo maleństwo od razu potrzebuje mamy więc nie ma "zmiłuj". Nie piszę tego by straszyć inne mamy ale naprawdę myślę, że większość kobiet uważa CC za "zwykły zabieg". Nic bardziej mylnego - to bardzo poważna operacja. Cała "magia" zwykłego porodu znika. Jest się podłączoną do kroplówek i od razu po porodzie nie ma jak przytulić własnego dziecka. Jak schodzi znieczulenie jest naprawdę ciężko. Z moich obserwacji wynika ( byłam w szpitalu po porodzie ok. 20 dni), że jednak po porodzie naturalnym szybciej dochodzi się do siebie. Mówi się, że naturalny to cierpienie w trakcie porodu a CC -po. I ja i inne dziewczyny z tą opinią się zgadzamy. Uważam, że każda kobieta powinna mieć wybór i móc decydować o swoim ciele i porodzie ale uważam, że wszystkie kobiety powinny też mieć dostatecznie dużo informacji i wiedzy by podjąć najlepszą dla siebie decyzję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, każdy organizm inaczej przechodzi operacje. Nie umniejszam cesarki do rangi "zabiegu". Trzymałam się zaleceń po cesarce i oszczędzałam się w połogu z obawy na konskwencje. Wiem, że mnóstwo kobiet po cesarce długo dochodzi do zdrowia, ale chciałam pokazać tez, ze nie jest tak zawsze. I osobiscie uważam, że cesarka nie powinna być kwestią wyboru kobiety bez medycznych wskazań. Jednak czasem jest konieczna. Co do przytulenia dziecka to mnie sie udało tuż po porodzie jeszcze na sali operacyjnej, ale wiem, ze zależy to od zasad panujących w szpitalu i stanu matki i dziecka.

      Usuń
  2. Miałam cesarkę planowana z powodu wskazań medycznych. CC zrobione jak zaczęła się akcja porodowa (w pełnej narkozie). Po 2h od wybudzenia (kolo 3h od cięcia) poszłam z pielęgniarką pod prysznic. Sugerowano mi żebym jak najwięcej wstawała, ruszała się. Wyszłam ze szpitala po 3 dniach (standardowo) Rana w podbrzuszu powodowała, ze przez kilka pierwszych dni chodziłam pochylona i oczywiście odczuwałam pewien dyskomfort, ale nie było tak, ze strasznie cierpiałam z tego powodu. Nie odczuwałam wielkiego bólu z powodu tej rany, nie było to uciążliwe. Po 2 tygodnia w zasadzie wróciłam do normalnego funkcjonowania :)

    Na prawdę nie było tak źle, choć każdy organizm jest inny...wiadomo:)
    Jedyny minus u mnie to brak laktacji na początku...musiałam o nią powalczyć prze pierwszych kilka dni...
    Pozdrawiam
    K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję udanej walki o laktację i ogólnego dobrego funkcjonowania ;) Właśnie to chciałam pokazać - że ile kobiet tyle będzie historii. Jedne kobiety czują się gorzej po cesarce, inne trochę lepiej. Ja do dzisiaj (5 miesięcy po porodzie) odczuwam ból w miejscu cięcia np. gdy córcia uderzy mnie tam nóżką. Ale ogólne funkcjonowanie tuż po porodzie oceniam jako bardzo dobre

      Usuń
  3. U mnie z opcja CC pojawiła się gdy córka w ok 7/8 miesiącu ciazy obróciła się główka do góry. Lekarz zadecydował ze czekamy do samego końca są przypadki ze dzieci się odwracają. Gdy zaczęły się skurcze i miałam rozwarcie 6na8 przystąpili do CC (nie chciano ryzykować komplikacji w przypadku porodu z ułożeniem miednicowym. Wszystko przebiegło bez komplikacji. Dla mnie całość trwała parę minut.Mąż mówi że ok30-40 byłam na sali ;). Po cesarce (jeszcze w trakcie gdy mnie zszywali) mogłam przytulic i pocałować małą potem położna zaniósła ją do męża i pomagał w ważeniu i mierzeniu w sali obok. Na salę pomiędzy tą gdzie odbywała się operacja a pooperacyjną mąż przyniósł mi córeczkę gdzie moglam ja nakarmić. .. (pokarm w postaci siary zaczął się sączyc już przed porodem.moze to kwestia organizmu :) ale też moje nastawienie i myslenie w kółko że będę karmić...będę karmić. .. :) Jako że cesarka była ok 23-24 na sali pooperacyjne leżałam do ok5:00 gdzie pielęgniarki pomogły mi doprowadzić się do porządku (tak wszystko jest tak samo jak przy porodzie siłami natury. Tez się krwawi itd...niestety) a następnie juz na sali właściwej przywiezli mi nasza kochana myszkę. Olcia była ze mną praktycznie cały czas. Rehabilitantka pokazała jak wstawać. Przez 2 dni chodziłam zgiety. ..raczej bardziej z obawy że szwy pusCza ;) (zupełnie niepotrzebnie) dopiero na 3 dzień któraś z pielęgniarek pytając mnie czy dopiero urodziłam a ja mówię że 3 dni temu, powiedziała proszę się natychmiast prostować bo tak pani zostanie... Hehe. Odważyłam się i wszystko było ok. W szpitalu spędziłam 5 dni (głównie dlatego że robili Oli dodatkowe badania). Nie było żadnych kroplowek ani leków. Potem po 7 dniach przyjechałam na dodatkową wizytę i jednym ruchem w szpitalu wyciągnęli mi szew. Blizna jest mala-krotka i pod linia bielizny-bardzo nisko także wogole jej nie widac. Przy dziecku szybko zapomina się o pobolewaniu.dzwigac dużych ciężarów nie mozna to prawda.. Ogólnie CC różni sie od porodu siłami natury tym ze dziecko wychodzi innym otworem :) (jak mowili mi lekarze kazdy lek czy znieczulenie podany przy porodzie silami natury sprawia ze nie jest to juz porod naturalny=silami natury tylko wspomagany/wywolywany). Takze dziewczyny najwazniejsze pozytywne myślenie i nastawienie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że udało Ci się nakarmić córkę tak szybko i że mąż mógł uczestniczyć przy ważeniu i mierzeniu jej. Co do znieczulenia i leków podczas porodu naturalnego to tak - wówczas jest to poród drogami natury,a nie siłami natury (ten jest bez żadnej ingerencji). Ja również nie bagatelizuję cesarki, wiem, że dzwigać nie można, ale też nie trzeba się z góry nastawiać, że będzie bardzo bolało po cesarce.

      Usuń
    2. Totalnie się nie zgadzam z tym co napisałaś. Jak dla mnie to właśnie straszysz przed cesarką a nie obalasz mity. Być może dlatego, że jednak jak sama piszesz przeżyłaś 12 h porodu naturalnego. Rodziłam cesarką. Owszem ja miałam problemy z laktacją i musiałam o nią mocno powalczyć, ale mam cztery koleżanki które również rodziły cesarką i nie miały żadnych problemów z laktacją. Ja raczej te problemy przypisuję temu, że posłuchałam rady kuzynki - jak możesz oddaj dziecko na noc, to ostatnia noc, żebyś się mogła wyspać. I Młody tej nocy był dokarmiany mm. No i się zaczęło. Bo jak mi go przynosiły to nie był głodny i nie chciał jeść. Jak nie chciał jeść, to pokarm się nie wytwarzał, potem ja się stresowałam i tak to trwało...
      Potwierdzam także u mnie podczas porodu mąż nie mógł być na sali, choć podobno w niektórych szpitalach jest to dopuszczalne.
      Co do bólu - bez przesady. Owszem masakrą jest pierwsze wstanie po cesarce,w tym sensie że masz wrażenie że zaraz zemdlejesz, ale potem jest już z górki.Owszem, chodzisz przez pierwsze dwa dni dużo wolniej, ale bez problemu sama robisz wszystko przy dziecku. Apropo bólu - dużo bardziej mnie bolało jak goiłam sie po wycięciu głupiego wyrostka ...
      Zaraz po powrocie do domu czyli 4 dnia po porodzie o tym, że miałam cc przypominała mi tylko konieczność zmiany plastrów na gojenie się blizny i problemy z wypróżnianiem się. To było bardziej bolesne i nieprzyjemne niż ból blizny. Od trzeciego dnia po porodzie nie brałam żadnych środków przeciwbólowych bo nie były mi potrzebne.
      Potwierdzam konieczność oszczędzania się przez pierwsze 6 tygodni, co jednakże w żaden sposób nie przeszkadza w zajmowaniu się dzieckiem. Chodzi o to, żeby nie dźwigać ciężarów i nie szaleć z ćwiczeniami.
      Zaraz po porodzie dostałam Młodego do obejrzenia i przytulenia, a potem pielęgniarki wzięły go na około 30 minut, żeby zrobić badania. A później miałam juz go przy sobie cały czas, z jakimiś drobnymi przerwami na szczepienie itp. Na noc głupia oddałam go do pielęgniarek, co jak pisałam wcześniej pewnie spowodowało problemy z karmieniem.

      Usuń
    3. ps. Śliczne zdjęcia maleństwa:)

      Usuń
    4. Spotykam się z wieloma rozmowami na temat cesarki i właśnie te 4 mity zazwyczaj słyszę. To nie są moje wymysły, bo ciągle to słyszę od innych mam. W tekście nie miałam zamiaru je jeszcze bardziej wyolbrzymić, ale właśnie pokazać, że są bezpodstawne. Na przykłąd - laktacja - Pani zauważyła, że problem u Pani był z powodu podania mm w nocy i braku przystawiania wtedy, a ja jak mówię, że sama cesarka nie wpływa na laktację (tylko właśnie czynniki pośrednie jak choćby pózniejsze przystawienie) to słyszę argumenty w stylu - ale większość kobiet, które mają problem z karmieniem rodziły przez cesarkę, a nie naturalnie. Gdy mówię, że mnie nic nie bolało po porodzie - słyszę, że bagatelizuję poważną operację.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń